48. Wróciłem do domu

Autorstwa Chu Keen Ponga, Malezja

Wierzyłem w Pana przez ponad dziesięć lat, a przez dwa lata służyłem w kościele, po czym opuściłem swój kościół, by wyjechać za pracą za granicę. Byłem w wielu miejscach, łącznie z Singapurem, i zarobiłem sporo pieniędzy, ale wiodłem egzystencję w nowoczesnym społeczeństwie, w którym silni mają rację, wszyscy knują przeciw sobie, a wszędzie czai się zdrada. W różnych skomplikowanych kontaktach międzyludzkich zawsze zachowywałem ostrożność wobec innych, a oni też zawsze mieli się na baczności wobec mnie, co powodowało, że głęboko w środku czułem, iż nie umiem budować trwałych relacji. Takie życie męczyło mnie fizycznie i psychicznie. Jedyną rzeczą, jaka dawała mi jakiekolwiek pocieszenie, był dziennik, który nosiłem przy sobie, a do którego przepisałem pewne fragmenty Pisma Świętego. Czasami je czytałem, a one wypełniały pustkę w mojej duszy. Od wielu lat nie byłem na spotkaniu w kościele, ale w ciągu poprzedniego roku pragnąłem tylko jednego: znaleźć kościół, w którym mógłbym rzeczywiście służyć Panu. Później wykorzystałem to, że miałem trochę wolnego czasu, i odwiedziłem kilka dużych i małych kościołów w Malezji, ale za każdym razem wchodziłem do nich wesoły, a wychodziłem przygnębiony. Zawsze czułem, że czegoś w środku brakuje, ale nigdy nie umiałem znaleźć słów na wyrażenie tego, o co chodziło. Wobec takiego konfliktu popadłem w zupełnie inną skrajność: grałem jedynie w gry wideo i oglądałem filmy w Internecie – czasami potrafiłem grać całą noc albo oglądać jeden film po drugim. Sypiałem kompletnie nieregularnie. Kiedy zaczynałem tak postępować, miałem pewną świadomość i czułem, że Pan nie będzie zadowolony, ale z czasem zobojętniałem. Właśnie w tamtym okresie zgubiłem swój telefon komórkowy. Bardzo mnie to zasmuciło – moja komórka wyparowała, a wraz z nią sporo danych, co gorsza, nie miałem się jak zalogować na Facebooku. Na pierwszy rzut oka było to coś złego, ale nigdy bym się nie spodziewał, że będzie to punkt zwrotny w moim życiu. To tak, jak w tym starym powiedzeniu: miałem „szczęście w nieszczęściu”.

Kupiłem nową komórkę na początku roku 2017. Pewnego dnia pod koniec lutego zalogowałem się na Facebooku, całkiem przypadkowo kliknąłem na oś czasu jakiegoś profilu w języku angielskim i zobaczyłem, że we wpisach pojawia się Pismo Święte. Widziałem też cytaty, które nie pochodziły z Biblii, ale były dla mnie naprawdę inspirujące i sprawiły, że się emocjonalnie zaangażowałem. Przez kilka następnych dni obserwowałem to konto na Facebooku, a nawet poświęciłem trochę czasu na wyszukanie niektórych słów. W końcu skończyłem czytać wpis, który mnie zainteresował. Dopiero po przeczytaniu go zrozumiałem, że jego główną treść stanowiła interpretacja fragmentu Pisma Świętego, w którym Pan Jezus mówi: „Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego” (Mt 7:21). Czułem, że była to wyjątkowa interpretacja, pełna inspiracji i światła. Nie dodałem tej osoby do znajomych, więc nie byłem w stanie zobaczyć więcej wpisów na jej osi czasu, choć chciałem. Natomiast z samej osi czasu dowiedziałem się, że ta użytkowniczka Facebooka pochodziła z Korei Południowej i miała na imię Susan. Wysłałem jej zaproszenie do grona znajomych, ale prawdopodobnie nie była wtedy online i dlatego od razu go nie zaakceptowała. Dwa dni później dodałem do znajomych na Facebooku inną osobę posługującą się językiem chińskim, która nazywała się Qi Fei i też była chrześcijanką z Korei Południowej. Rozmawiała ze mną o niektórych swoich doświadczeniach związanych z wiarą i bardzo spodobało mi się to, co miała do powiedzenia. Ku mojemu zaskoczeniu siostra Qi Fei miała także siostrę Susan na liście swoich znajomych, więc tym razem oboje dodaliśmy siebie do znajomych. Czytając ich wpisy na Facebooku i rozmawiając z nimi od czasu do czasu, zacząłem mieć wrażenie, że dużo rozumiały w kwestii wiary w Boga.

Po kilku rozmowach o Biblii i o innych wydarzeniach w naszym życiu naprawdę poczułem, że miały zupełnie wyjątkową chęć pomocy mi w rozwiązaniu niektórych moich problemów, a w tym, co mówiły, można było dostrzec sporo rozumu i przenikliwości. Przekonałem się, że różnią się od innych ludzi. Dzięki kontaktowi z nimi osiągnąłem równowagę i spokój, i chociaż nie znałem ich zbyt dobrze, nim się zorientowałem, zacząłem postrzegać je jak bliskie przyjaciółki ze względu na ich naturalność i uczciwość. Chciałem się przed nimi otworzyć. Stopniowo zacząłem wprowadzać pewne zmiany w swoim sposobie życia.

Mniej więcej tydzień później, 11 marca wieczorem wszedłem na Facebooka i zobaczyłem, że Susan jest online. Najpierw porozmawiałem z nią trochę o pracy, a potem powiedziałem jej o tym, że w głębi serca pragnę znaleźć kościół, w którym mógłbym służyć, i że chciałbym posłuchać jej sugestii. Siostra Susan odpowiedziała, że to Bóg wszystko aranżuje i wszystkim rządzi, więc powinienem więcej się do Niego modlić i zacząć poszukiwać rozwiązania tego problemu. Powiedziała, że wszystko ma czas wyznaczony przez Boga, więc wszyscy powinniśmy nauczyć się czekać i się podporządkowywać. Potem nakreśliła mi obecną sytuację w wielu kościołach: kaznodzieje nie mają już o czym głosić kazań; w niektórych kościołach nikt nie przychodzi na spotkania, a w innych nawet jeśli ktoś przychodzi, wszyscy tylko mówią o zarabianiu pieniędzy, nawiązywaniu kontaktów biznesowych i innych sprawach całkowicie niezwiązanych z wiarą. Powiedziała, że pustoszenie kościołów jest symptomem tego, że w kościołach nie jest już obecne dzieło Ducha Świętego. Dobrze wiedziałem, o czym mówiła. Kiedy wcześniej służyłem w kościele, współpracownicy usiłowali jedynie zdobyć renomę i zarobić, knuli jeden przeciw drugiemu, oczerniali się wzajemnie i próbowali pokazywać, że są panami na swoim małym terytorium. Zdarzały się nawet przypadki rozwiązłości. Widząc wiele takich sytuacji, czułem się jednocześnie przygnębiony i oburzony. Pytałem wtedy pastora i niektórych moich współpracowników, jak mam to wszystko rozumieć, ale nie umieli mi jasno odpowiedzieć. Ku memu wielkiemu zdziwieniu to siostra Susan rozwiała te wszystkie niejasności, które od dawna mnie dręczyły. W sercu poczułem niewysłowione szczęście.

Omawialiśmy też temat różnych katastrof i wojen, jakie wtedy miały miejsce, a sądząc po wszechobecnych znakach katastrof i nadchodzących wojen, biblijne proroctwa dotyczące powtórnego przyjścia Pana w zasadzie wszystkie się już spełniły i Pan wkrótce powróci. Przypomniało mi to o pewnym wierzącym, którego poznałem przez Internet około południa, który twierdził, że Pan powrócił w 1991 roku, a ja naprawdę w to wątpiłem. Po prostu musiałem o to zapytać Susan. Kiedy mnie spytała, co myślę na ten temat, odpowiedziałem: „Nie ma mowy. Kiedy Pan powróci, z pewnością zstąpi na obłoku i wszyscy Go zobaczą. Jednak nie widzieliśmy Pana zstępującego na obłoku, więc jak ktoś może mówić, że Pan już powrócił?”.

Susan powiedziała na to: „Bracie, jesteś dobrze obeznany z Biblią. Jeśli uważnie przestudiujesz słowa z Biblii, na pewno znajdziesz odpowiedź, której szukasz. Tak naprawdę jest wiele różnych proroctw dotyczących ponownego przyjścia Pana. Na podstawie Biblii możemy wywnioskować, że zasadniczo dzielą się one na dwie kategorie. Jedna z nich przepowiada, że, jak właśnie opisałeś, Pan jawnie zstąpi na obłoku i wszyscy Go zobaczą. Druga prorokuje potajemne nadejście Pana, którego świadoma będzie tylko pewna grupa ludzi. Jest tak, jak powiedział Pan Jezus: »Oto przychodzę jak złodziej« (Obj 16:15). »O północy zaś rozległ się krzyk: Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!« (Mt 25:6). Określenia »Jak złodziej« i »o północy rozległ się krzyk« oznaczają, że nadejście Pana będzie ciche, bez zamieszania i nie każdy będzie go świadomy. Niebiosa nie zagrzmią, a ziemia się nie zatrzęsie – nie będzie to coś, co każdy będzie w stanie zobaczyć. Zaledwie mała grupa ludzi może usłyszeć głos Pana i Go przywitać. Tak mówią proroctwa o potajemnym przyjściu Pana. Czy należy trzymać się jedynie proroctw o Panu zstępującym jawnie na obłoku, a lekceważyć te mówiące o Panu przychodzącym potajemnie? Czy w ten sposób damy radę usłyszeć głos Pana i nie przegapimy szansy, by przywitać Pana i zostać uniesionymi do królestwa niebieskiego?”.

Kompletnie nie wiedziałem, co odpowiedzieć na pytanie Susan. Kilkukrotnie przeczytałem te dwa fragmenty i pomyślałem: „Czy to możliwe, że w Biblii są sprzeczności? Nie, to niemożliwe? Jednak w rzeczywistości istnieją dwie różne kategorie biblijnych proroctw odnośnie do tego, w jaki sposób Pan powróci! Jak to wyjaśnić?”. Zdezorientowany poprosiłem Susan, by kontynuowała swoje omówienie. Ona zaś powiedziała: „Na podstawie proroctw biblijnych możemy dostrzec, że powtórne przyjście Pana nastąpi na dwa różne sposoby. Jeden z nich to przyjście potajemne, a drugi to jawne ukazanie się. W dniach ostatecznych Bóg stanie się w świecie ciałem jako Syn Człowieczy – z pozoru Chrystus będzie się wydawał zwykłą, pospolitą osobą, tak jak Pan Jezus w swoim ciele. Będzie ludzki, będzie jadł, ubierał się, żył i zachowywał się tak, jak każdy człowiek. Będzie żył pośród ludzi, dlatego z naszej perspektywy jest to potajemne, ponieważ nikt nie zobaczy, że jest On Bogiem i nikt nie będzie znał Jego prawdziwej tożsamości. Gdy Syn Człowieczy zacznie już wykonywać dzieło i mówić, ci, którzy są w stanie usłyszeć głos Boga, ujrzą wyrażenie Bożego usposobienia dzięki słowom i dziełu Syna Człowieczego. Zobaczą Bożą władzę oraz moc i poznają, że Pan już przyszedł. Tak spełni się proroctwo Pana Jezusa: »Moje owce słuchają mego głosu i ja je znam, a one idą za mną« (J 10:27). Ci, którzy nie są w stanie rozpoznać Bożego głosu, z pewnością będą traktować Boga, który stał się ciałem, jak zwykłą osobę, opierając się jedynie na Jego zewnętrznym wyglądzie. Będą zaprzeczać Chrystusowi dni ostatecznych i odrzucać Go, a nawet opierać się Mu, potępiać Go i bluźnić przeciw Niemu. Jest dokładnie tak, jak wtedy, gdy Pan Jezus przyszedł, aby dokonać swego dzieła: na zewnątrz wyglądał jak zwykły, normalny człowiek, co spowodowało, że większość ludzi zaprzeczała Jego istnieniu, opierała się Mu i Go potępiała. Tylko niewielka grupa ludzi dzięki Jego słowom i dziełu dostrzegła, że Pan Jezus był wcielonym Chrystusem oraz manifestacją Boga, i dlatego podążyli za Nim i osiągnęli Jego odkupienie”. Słysząc omówienie siostry Susan, poczułem, że jest bardzo sensowne, ponieważ były to same fakty – tak właśnie było, gdy Pan Jezus przyszedł, aby dokonać swego dzieła. Lecz potem pomyślałem: „W Księdze Objawienia jest napisane, że kiedy Pan powróci, zstąpi jawnie na obłoku i tak też mówią wszyscy duchowni oraz starsi”. Mając to na uwadze, natychmiast z przekonaniem zapytałem Susan: „Pan Jezus sam mówił, że Jego powtórne przyjście nastąpi na obłoku. Jak miałby wrócić w ciele? Jak możesz zaprzeczać tym słowom z Biblii?”. Ona powiedziała: „Musisz jedynie bardzo dokładnie przestudiować Biblię, a odkryjesz, że w wielu miejscach są wyraźne przepowiednie o tym, iż Pan powróci w ciele”. Znalazłem fragmenty Pisma Świętego odnoszące się do tego, co powiedziała siostra Susan, i zacząłem czytać: „Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie spodziewacie” (Łk 12:40). „Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca nieba aż po drugi, tak będzie i z Synem Człowieczym w jego dniu. Ale najpierw musi wiele cierpieć i zostać odrzucony przez to pokolenie” (Łk 17:24-25).

Kiedy skończyłem czytać te fragmenty z Pisma Świętego, siostra Susan powiedziała: „Te proroctwa wspominają o »Synu Człowieczym« i że »tak będzie i z Synem Człowieczym«. »Syn Człowieczy« rodzi się z człowieka i posiada zwykłe człowieczeństwo. Gdyby objawił się w ciele duchowym, nie można by go nazwać Synem Człowieczym, podobnie jak w przypadku Boga Jahwe, który jest Duchem i nie można go nazwać Synem Człowieczym. Ludzie widywali też anioły, które są istotami duchowymi, dlatego nie można ich nazywać Synami Człowieczymi. Wszystko, co ma postać ludzką, a jest istotą duchową, nie może być nazywane Synem Człowieczym. Pan Jezus, który stał się ciałem, jest nazywany Synem Człowieczym i Chrystusem, ponieważ był cielesnym wcieleniem Ducha Bożego i urzeczywistnieniem Ducha w ciele. Stał się zwykłym, normalnym człowiekiem i żył pośród ludzi. Pan Jezus był Synem Człowieczym, wcieleniem Boga, więc kiedy powiedział, że powróci jako Syn Człowieczy, miał na myśli, że przyjdzie ponownie w ciele fizycznym jako Syn Człowieczy, a nie w postaci duchowej. Zatem kiedy Pan Jezus powiedział, że przyjdzie ponownie, miał na myśli, że powróci w ciele. Ponadto Pismo mówi: »Ale najpierw musi wiele cierpieć i zostać odrzucony przez to pokolenie«. Jest to kolejny dowód na to, że kiedy Pan przyjdzie ponownie, będzie miał postać cielesną. Tylko pomyśl: gdyby w trakcie swojego ponownego przyjścia Pan ukazał się nam w postaci duchowej, a nie w ludzkim ciele, nie cierpiałby tak bardzo, a tym bardziej nie byłby odrzucony przez to pokolenie. Któż ośmieliłby się odrzucić Ducha Bożego? Kto byłby w stanie sprowadzić na Niego cierpienie? Czyż zatem nie jest to oczywiste, jeśli chodzi o to, czy Pan powróci w ciele, czy przyjdzie w postaci duchowej?”.

Byłem zdumiony czytając słowa „Syn Człowieczy”. Wcześniej rozważałem kwestię „Syna Człowieczego”, ale nigdy nie była dla mnie jasna. Wyjaśnienie siostry Susan całkowicie rozwiało wszelkie moje wątpliwości, a gdy usłyszałem jej słowa, dałem się ponieść emocjom. Zrobiło się późno, więc się pożegnaliśmy i wylogowaliśmy. Tamtej nocy byłem tak podekscytowany, że nie mogłem zasnąć aż do późna. Myślałem o tym, że wierzyłem w Pana przez tyle lat, a nigdy nie słyszałem tak wspaniałego omówienia. Byłem oszołomiony, a w sercu miałem błogą jasność, której nie umiałem wyrazić słowami.

Następnego dnia, czyli 12 marca, poczułem jakąś nieokreśloną nadzieję i niewysłowione podniecenie. Było tak, ponieważ poprzedniej nocy rozmawiałem z Susan głównie o Synu Człowieczym i wcieleniu. Mimo że umiałem połączyć Syna Człowieczego z wcieleniem i teoretycznie wiedziałem, że Pan Jezus jest właśnie Chrystusem, który stał się ciałem, nadal bardzo chciałem poznać odpowiedzi na takie pytania, jak czym naprawdę jest wcielenie, kim jest Chrystus, na jakiej podstawie można z całą pewnością powiedzieć, że Bóg stał się ciałem i tym podobne. Skoro jednak i ja, i Susan pracowaliśmy w ciągu dnia, a wolni byliśmy jedynie wieczorem, miałem tylko nadzieję, że czas minie nieco szybciej.

W końcu nadszedł wieczór i oboje byliśmy online. Po zalogowaniu od razu zapytałem siostrę Susan o wcielenie. Ona przesłała mi kilka fragmentów słów Boga Wszechmogącego i poprosiła, żebym je przeczytał. Zacząłem więc czytać: „Wcielenie oznacza, że Bóg pojawia się w ciele i przychodzi, aby wykonywać swoje dzieło na obraz ciała wśród ludzi, których stworzył. Aby więc Bóg mógł się wcielić, musi najpierw stać się ciałem – ciałem z normalnym człowieczeństwem; jest to najbardziej podstawowy warunek. W zasadzie implikacją wcielenia Boga jest to, że Bóg żyje i działa w formie cielesnej; Bóg w samej swojej istocie staje się ciałem, staje się człowiekiem” („Istota ciała zamieszkiwanego przez Boga” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Wcielony Bóg nazywany jest Chrystusem, a Chrystus jest ciałem przywdzianym przez Ducha Bożego. Ciało to nie przypomina żadnego cielesnego człowieka. Różnica polega na tym, że Chrystus nie jest z krwi i kości, lecz jest inkarnacją Ducha. Ma w sobie zarówno zwykłe człowieczeństwo, jak i całkowitą boskość. Jego boskości nie posiada żaden człowiek. Jego zwykłe człowieczeństwo podtrzymuje wszystkie Jego zwykłe działania podejmowane w ciele, podczas gdy Jego boskość wykonuje dzieło Samego Boga” („Istotą Chrystusa jest posłuszeństwo woli Ojca Niebieskiego” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). „Ten, który będzie wcieleniem Boga, powinien mieć w sobie istotę Boga i Ten, który będzie wcieleniem Boga, powinien być wyrazem Boga. Ponieważ Bóg stanie się ciałem, przyniesie dzieło, jakiego musi dokonać, i ponieważ Bóg stanie się ciałem, wyrazi, kim jest, a także będzie w stanie przynieść człowiekowi prawdę, obdarzyć człowieka życiem oraz pokazać mu drogę. Ciało, w którym brakuje istoty Boga, z pewnością nie będzie Jego inkarnacją – co do tego nie ma wątpliwości. To, czy jest to inkarnacja ciała Boga, człowiek musi ustalić na podstawie wyrażanego przez Niego usposobienia oraz słów wypowiadanych przez Niego. To oznacza, że ustalenie, czy jest to inkarnacja ciała Boga czy nie, i czy jest to prawdziwa droga czy nie, musi opierać się na Jego istocie. Zatem w ustaleniu[a], czy jest to ciało wcielonego Boga, kluczowe jest zwrócenie uwagi raczej na Jego istotę (Jego dzieło, Jego słowa, Jego usposobienie i tak dalej) niż na wygląd zewnętrzny” (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). Kiedy skończyłem, poczułem, że te słowa bardzo dobrze wyjaśniają tajemnicę wcielenia, szczególnie względem definicji Chrystusa: „Wcielony Bóg nazywany jest Chrystusem”. To było tak jasne, proste i wymowne! Chociaż wierzyłem w Pana od ponad dziesięciu lat i wiedziałem, że Jezus jest Chrystusem, nigdy nie rozumiałem tajemnic prawdy, czyli na przykład tego, dlaczego mówimy, że Pan Jezus jest Chrystusem. Tamtego dnia dowiedziałem się z fragmentów Bożych słów, które Susan mi przesłała, że wcielony Bóg jest tak naprawdę Chrystusem, a Chrystus jest Tym, w którym Bóg staje się ciałem. Długo rozważałem te słowa, a im dłużej o nich myślałem, tym radośniej robiło mi się na sercu.

Wtedy siostra Susan powiedziała mi, że to są słowa Boga Wszechmogącego. Mówiła też, że słowo Boże jest prawdą i że tylko sam Bóg może wyrazić prawdę. Kiedy użyła słów „Bóg Wszechmogący”, na moment zaniemówiłam, choć wcale mnie to nie zaskoczyło, ponieważ domyślałem się już, że może ona należeć do Kościoła Boga Wszechmogącego. W Internecie przeczytałem też trochę pogłosek na temat tego kościoła. Po prostu postrzegałem siebie jak chrześcijanina, który ma mieć serce pełne czci wobec Boga, więc nie chciałem wyciągać żadnych pochopnych wniosków, zanim dobrze nie zrozumiem, o co chodzi. W ten sposób nie zgrzeszyłbym słowami ani nie obraził Boga. Poza tym przez ostatnie dni nachodziły mnie następujące myśli: rozmawiałem z siostrą Susan już kilka razy, a chociaż nie widziałem, z kim rozmawiam, prawda, którą mi przekazała, była w stanie rozwiać moje wątpliwości. Dzięki naszym dyskusjom i przeczytaniu wpisów na jej osi czasu czułem, że zarówno ona, jak i Qi Fei były szczerymi, ciepłymi i dobrymi osobami. To, co miały mi do przekazania, było bardzo budujące i korzystne. W Biblii jest napisane, że drzewo można poznać po owocach. Dobre drzewa przynoszą dobre owoce, natomiast złe drzewa dają złe owoce. Zatem dzięki kontaktowi z siostrami Susan i Qi Fei stopniowo wyzbyłem się trapiących moje serce wątpliwości oraz lęku, więc poprosiłem Susan, by kontynuowała swoje omówienie.

Siostra Susan powiedziała: „Skoro jest On wcielonym Bogiem, posiada wyrażenia Boga – to znaczy wypowiada słowa. Bóg wcielony dni ostatecznych przyszedł przede wszystkim po to, by wyrazić prawdę, osądzić, obmyć oraz zbawić ludzi. Wszyscy ci, którzy słyszą głos Pana, który powrócił, a którzy mogą go odnaleźć i przyjąć, są jak panny mądre, które biorą udział w uczcie wraz z Panem. W ten sposób spełnia się proroctwo wypowiedziane przez Pana Jezusa: »O północy zaś rozległ się krzyk: Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!« (Mt 25:6). Panny mądre słyszą głos Boga i wychodzą Mu na spotkanie. Są mimowolnie unoszone przed tron Boga, aby spotkać się z Panem twarzą w twarz. Przyjmują Jego sąd i obmycie w dniach ostatecznych. Dzięki osądowi Bożych słów, ich zepsute usposobienie ulega przemianie i oczyszczeniu, a Bóg czyni z nich zwycięzców przed nadejściem katastrof. Teraz trwa faza, w której Bóg Wszechmogący działa w skrytości, aby zbawić i udoskonalić człowieka. Kiedy grupa zwycięzców zostanie już utworzona, skrywane dzieło Boga, który stał się ciałem, dobiegnie końca, a katastrofy spadną na świat. Bóg zacznie nagradzać tych dobrych i karać tych złych, a następnie ujawni się wszystkim krajom i narodom świata. Wtedy spełni się proroctwo o Panu zstępującym na obłoku z [Księgi] Objawienia 1, 7: »Oto przychodzi z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko, także ci, którzy Go przebili. I będą lamentować przed Nim wszystkie plemiona ziemi«. Można by założyć, że kiedy ludzie ujrzą Pana zstępującego na obłoku, objawiającego się wszystkim ludziom, wszyscy powinni oszaleć z radości. Jednak Pismo mówi, że będą lamentować wszystkie plemiona ziemi. Dlaczego? Ponieważ kiedy Bóg objawi się wszystkim, Jego ukryte dzieło zbawienia, jakiego dokonywał, odkąd stał się ciałem, już się zakończy, a On rozpocznie dzieło nagradzania dobrych i karania złych. Wtedy wszyscy, którzy odrzucili ukryte dzieło Boga, całkowicie stracą szansę na osiągnięcie zbawienia, a ci, którzy Go przebijają – którzy opierają się Bogu Wszechmogącemu i potępiają Go, Chrystusa dni ostatecznych – zrozumieją, że Bóg Wszechmogący, któremu się opierali i którego potępiali, to nikt inny jak Pan Jezus, który powrócił. Pomyśl tylko, czyż nie będą bić się w piersi, płakać i zgrzytać zębami? Taki właśnie jest kontekst słów »będą lamentować przed Nim wszystkie plemiona ziemi«”.

Słysząc to omówienie siostry Susan, znowu poczułem zadowolenie i wzruszenie. Kiedy należałem do swojego dawnego kościoła, nigdy tak naprawdę nie rozumiałem tych fragmentów, a raczej rozumiałem je dosłownie, sądząc, że powrót Pana nastąpi na obłoku i wszyscy go zobaczą. Dopiero teraz w końcu zrozumiałem, że Bóg najpierw przychodzi potajemnie, aby dokonać etapu dzieła osądzania i zbawienia człowieka. Dopiero gdy utworzy grupę zwycięzców, otwarcie objawi się wszystkim narodom i ludom świata. Jeśli będziemy ślepo trzymać się wyobrażenia, że Pan zstąpi na obłoku, gdy powróci; jeśli odmówimy przyjęcia skrytego dzieła Boga, jakiego dokonał w ciele, i będziemy czekać, aż Pan jawnie zstąpi na obłoku, to pójdziemy wtedy prosto do piekła, ponieważ Boże dzieło zbawienia ludzkości już się zakończy. Bogu niech będą dzięki za Jego przewodnictwo. Bardzo dużo zrozumiałem w tym krótkim czasie, kiedy siostra Susan ze mną rozmawiała.

Potem siostra Susan zapytała mnie, czy chcę przyjąć Boga Wszechmogącego jako swojego Zbawiciela. Za pierwszym razem nie odpowiedziałem, a kiedy zapytała ponownie, ogarnęło mnie wzruszenie nie do opisania i w moich oczach pojawiły się łzy. Szczerze odpowiedziałem: „Ja… chcę!”. Kiedy wypowiedziałem te słowa, poczułem się jak syn marnotrawny, który od dłuższego czasu błąkał się po pustkowiach, a w końcu wrócił do ciepłego domu. W sercu czułem radość i spokój.

Po przyjęciu dzieła Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych sam udostępniłem kilka postów siostry Susan. Niedługo potem kilkoro znajomych z Facebooka napisało mi wiadomości, żebym „się obudził”, i przesłało mi linki do stron pełnych ataków, oskarżeń i zniesławień Kościoła Boga Wszechmogącego. Wiedziałem, że to działanie szatana, więc nie brałem tego do siebie. Następnego dnia pewien pastor odszukał mnie w Internecie, a po krótkiej pogawędce zapytał mnie: „Naprawdę wierzysz w Boga Wszechmogącego? Dlaczego chcesz w Niego wierzyć?”. Bardzo mnie to wytrąciło z równowagi, więc w rewanżu zapytałem go: „Boże owce słuchają głosu Boga. W słowach Boga Wszechmogącego dostrzegłem, że prawdą jest wszystko, co On wyraża, i że to jest głos Boga, więc czemuż miałbym nie wierzyć w Boga Wszechmogącego?”. Prawdopodobnie nie spodziewał się, że zapytam go o coś takiego, bo przez jakiś czas nie odpowiadał. Zapytałem go więc ponownie: „Pastorze, wgłębiałeś się w dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych? Czytałeś Jego słowa? Jako osoba duchowna, jak możesz nie chcieć poszukiwać i dociekać, a po prostu osądzasz i oskarżasz bez zastanowienia?”. Ku mojemu zdziwieniu szukał słów, ale nie umiał udzielić merytorycznej odpowiedzi, po czym nagle się wylogował. Widząc jego zdenerwowanie, poczułem nieopisane szczęście i satysfakcję, jakbym pokonał jedną z prób szatana. Tak naprawdę skorzystałem tylko z niektórych pytań, których siostry Susan i Qi Fei często używały w naszych dyskusjach. Powiedziałem jedynie coś z tego, co zrozumiałem ze słów Boga Wszechmogącego. Nigdy bym się nie spodziewał, że taki szanowany pastor nie będzie umiał znaleźć odpowiedzi na moje pytania. To jedno małe doświadczenie dało mi dużo pewności siebie. Bogu niech będą dzięki!

Ani się nie obejrzałem, a minęło ponad pięć miesięcy. Uczestnicząc w spotkaniach i czytając słowa Boga, zrozumiałem, czym jest wcielenie, jakiego rodzaju ludzie mogą wejść do królestwa niebieskiego i inne aspekty prawdy. Przez cały ten czas doświadczałem niedogodności z powodu różnego rodzaju plotek rozpowszechnianych przez pastorów i starszych. Czasami bywałem negatywny i słaby, ponieważ nie potrafiłem przejrzeć oszustw szatana, ale Bóg nigdy mnie nie opuścił. Dzięki słowom Bożym odczytywanym mi przez siostry oraz ich cierpliwym omówieniom na temat prawdy udało mi się zyskać rozeznanie co do szatańskiej natury i istoty starszych i pastorów, zasadzającej się na wrogości wobec prawdy i oporze wobec Boga. Zacząłem też dostrzegać to, jak na wszelkie możliwe sposoby nikczemnie próbowali uniemożliwić wierzącym poszukiwanie i zgłębianie prawdziwej drogi. Już nigdy więcej nie dam się im zwieść ani kontrolować. Łaską Bożą i Jego błogosławieństwem było dla mnie to, że udało mi się pokonać mroczny wpływ szatana i zostać wyniesionym przed tron Boży. Dzięki niech będą Bogu Wszechmogącemu! Możliwość zwrócenia się ku Bogu była przesądzona i zaaranżowana przez Niego już dawno temu. Będę polegał na Bogu i kroczył do przodu bez wahania! Kiedy wszedłem do domu Bożego, pierwszym hymnem, jakiego się nauczyłem, był „Krocząc właściwą ścieżką ludzkiego życia”: „Słowa Boże są prawdą, im częściej je czytam, tym bardziej raduje się me serce. Słowa Boże ujawniają tajemnicę życia. Nagle widzę światło. Wszystko, co mam, pochodzi od Boga. Wszystko jest łaską od Boga. Podążam za Chrystusem, dążę do prawdy i życia. Kroczę właściwą ścieżką ludzkiego życia” („Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). A dziś wraz z moimi braćmi i siostrami z kościoła głoszę ewangelię i niosę świadectwo o Bogu. Chcę rzucić się w wir swoich obowiązków i odpłacić Bogu za Jego miłość!

Przypis:

a. W tekście pierwotnym jest „jeśli chodzi o”.

Wstecz: 47. Zagubiony i ponownie odnaleziony

Dalej: 49. Powrót znad krawędzi

Skontaktuj się z nami w dowolnym czasie, jeśli w swojej wierze napotykasz na jakieś trudności czy wątpliwości.
Skontaktuj się z nami przez Messenger
Skontaktuj się z nami przez WhatsApp

Powiązane treści

48. Wróciłem do domu

Autorstwa Chu Keen Ponga, MalezjaWierzyłem w Pana przez ponad dziesięć lat, a przez dwa lata służyłem w kościele, po czym opuściłem swój...

16. Słowo Boga jest moją siłą

Autorstwa Jingnian, KanadaOd dziecka podzielałam wiarę mojej rodziny w Pana i często czytałam Biblię oraz uczestniczyłam w nabożeństwach....

Ustawienia

  • Tekst
  • Motywy

Jednolite kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

Spis treści

Szukaj

  • Wyszukaj w tym tekście
  • Wyszukaj w tej książce