14. Wybór w obliczu prześladowań i udręki
Bóg Wszechmogący mówi: „Czy słowa wypowiadane przez Boga będą z pozoru proste, czy głębokie, wszystkie są prawdą niezbędną człowiekowi, kiedy ten wkracza w życie. Są krynicą żywych wód, która pozwala człowiekowi przetrwać zarówno w duchu, jak i w ciele. Zapewniają to, czego człowiek potrzebuje do przeżycia; zasady i kredo postępowania w codziennym życiu; ścieżkę, którą musi obrać, aby uzyskać zbawienie, jak również cel i kierunek; każdą prawdę, którą powinien posiadać jako stworzona istota przed Bogiem; i każdą prawdę o tym, jak człowiek podporządkowuje się Bogu i jak Go wielbi. Są gwarancją przetrwania człowieka, są chlebem powszednim człowieka i są solidnym podparciem, dzięki któremu człowiek może być silny i może powstać” (Przedmowa, w: Słowo, t. 2, O poznaniu Boga). Kiedy dawniej czytałam ten fragment słów Bożych, w praktyczny sposób go nie rozumiałam i tak naprawdę nie pojmowałam jego znaczenia. Później, gdy kościół stanął w obliczu szeroko zakrojonych represji, bałam się i nie miałam odwagi wykonywać swoich obowiązków. To słowa Boże dały mi wiarę i wyprowadziły mnie ze stanu zniechęcenia i słabości. Nie lękałam się już złych sił szatana, a polegając na Bogu, dobrze poradziłam sobie z następstwami represji. Dzięki temu doświadczeniu zyskałam praktyczne zrozumienie władzy Boga.
Był początek sierpnia 2019 roku. Diakon odpowiedzialny za sprawy ogólne był śledzony i nie mógł wykonywać swoich obowiązków, więc przywódcy okręgu poprosili mnie, abym go zastąpiła. W dniu 19 sierpnia zauważyłam, że od dwóch dni przywódcy okręgu nie kontaktują się z kościołami, a przez kilka ostatnich dni słyszałam, że aresztowano ponad dziesięcioro braci i sióstr. Przed aresztowaniem mieli oni częsty kontakt z przywódcami okręgu. Myśląc o tym, jak policja często przez długi czas śledzi i obserwuje wierzących, aby dowiedzieć się o nich więcej, zanim przeprowadzi skoordynowaną akcję, miałam złe przeczucia i pomyślałam: „Czy to możliwe, że przywódcy okręgu także zostali aresztowani?”. Pospieszyłam do domu siostry Yuan Ling. Gdy tylko mnie zobaczyła, powiedziała z niepokojem: „Coś się wydarzyło! Przywódcy okręgu i pracownicy odpowiedzialni za sprawy ogólne zostali aresztowani”. Mocniej zabiło mi serce. „To naprawdę się stało! Oni mają informacje o wielu członkach kościoła, znają też ich adresy. Musimy natychmiast powiedzieć braciom i siostrom, aby się przenieśli w inne miejsce i ukryli”. Gdy powiadomiłam ich o sytuacji i wracałam do domu, byłam zdenerwowana i przestraszona. Myślałam: „Tym razem aresztowano na raz tak wielu braci i sióstr. Przed aresztowaniem policja musiała ich przez długi czas obserwować. Zanim do tego doszło, codziennie spotykałam się z przywódcami okręgu. Kamery są wszędzie, a ja ciągle coś załatwiam, więc jest bardzo prawdopodobne, że policja również mnie obserwuje. Może w następnej kolejności sama zostanę aresztowana”. Myślałam o braciach i siostrach, którzy po aresztowaniu byli torturowani. Niektórzy z nich nawet zginęli w szponach wielkiego, czerwonego smoka. Im więcej się nad tym zastanawiałam, tym bardziej się bałam i myślałam: „Co będzie, jeśli zostanę aresztowana, a policja zmusi mnie do wydania braci i sióstr? Co jeśli nie wytrzymam tortur i stanę się judaszem? Czy to nie będzie koniec mojej wiary? Nie mogę do tego dopuścić. Muszę przestać wykonywać swoje obowiązki i na jakiś czas się ukryć”. W tym momencie poczułam się winna. Teraz, gdy przywódcy okręgu i pracownicy odpowiedzialni za sprawy ogólne zostali aresztowani, kontakt z kilkoma kościołami się urwał, bracia i siostry nie mogli jeść ani pić najnowszych słów Boga, a ci najbardziej zagrożeni musieli natychmiast się przenieść. Nie mogłam się teraz wycofać. Jednak gdy myślałam o tym, że mogę być pod obserwacją, czułam się rozdarta. Pomodliłam się więc do Boga: „Boże, ta sytuacja napawa mnie lękiem, ale wiem, że nie mogę się wycofać. Proszę, poprowadź mnie, abym wyzbyła się strachu, który opanował moje serce”. Po modlitwie przypomniałam sobie następujące słowa Boże: „Nic, co dzieje się we wszechświecie, nie dokonuje się bez Mojej ostatecznej decyzji. Czy istnieje coś, co nie byłoby w Moich rękach? Cokolwiek powiem, staje się, i która z ludzkich istot mogłaby zmienić Moją decyzję?” (Słowa Boże dla całego wszechświata, rozdz. 1, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Dawniej w swoich omówieniach z braćmi i siostrami często powtarzałam, że Bóg sprawuje nad wszystkim suwerennę władzę i że bez względu na to, co się dzieje, musimy na Nim polegać. Jednak teraz, gdy znalazłam się w niebezpieczeństwie, zaczęłam się bać i chciałam się wycofać. Zdałam sobie sprawę, że wszystko, co wcześniej mówiłam, to były tylko słowa i doktryny. Jak to się miało do prawdziwej wiary? Słowa Boże są bardzo jasne. Wszystko podlega suwerennej władzy Boga i to On ma w każdej sprawie ostatnie słowo. Chociaż kontaktowałam się z przywódcami każdego dnia, to, czy zostanę aresztowana, czy nie, nie zależało od policji. Nawet gdyby policja mnie zatrzymała, stałoby się to za przyzwoleniem Boga. Mając to na uwadze, przestałam się tak bardzo bać i denerwować.
Później wraz z siostrą, która ze mną współpracowała, przeniosłyśmy księgi ze słowami Bożymi w bezpieczne miejsce, polegając na Bogu. Przez cały czas byłyśmy ostrożne i miałyśmy oczy dookoła głowy. Codziennie zmieniałyśmy ubrania i fryzury, a kiedy wychodziłyśmy na zewnątrz, starałyśmy się unikać kamer. Niedługo potem zaczęły docierać do mnie informacje o kolejnych aresztowaniach braci i sióstr. Byłam naprawdę spięta i przestraszona, jakby nigdzie nie było bezpiecznie. Dwa dni później siostra Song Yang, która była odpowiedzialna za pracę, umówiła się ze mną na spotkanie. Powiedziała, że musi pilnie znaleźć bezpieczny dom, aby móc nadal wykonywać normalnie swoje obowiązki. Bardzo się zaniepokoiłam, myśląc: „Teraz, gdy przywódcy okręgu zostali aresztowani, wielu braci i sióstr musi się przenieść. Gdzie mam znaleźć tyle bezpiecznych domów?”. Myślałam też o tym, że wszędzie są kamery i że policja aresztuje coraz więcej braci i sióstr. Nie miałam pojęcia, gdzie i kogo potajemnie obserwuje. Gdybym nadal szukała ludzi i domów, w końcu by mnie namierzyli i w każdej chwili mogłabym zostać aresztowana. Myśląc o tym, byłam rozdarta, więc podzieliłam się swoimi obawami z Song Yang. Potem przeczytałyśmy razem następujący fragment słów Bożych: „To, że ludzie powinni wykonywać wszystkie zadania, które Bóg im powierza, jest całkowicie naturalne i uzasadnione. Jest to największa odpowiedzialność człowieka i jest ważne jak samo jego życie. Jeśli nie traktujesz poważnie Bożych zadań, wtedy zdradzasz Boga w najcięższy sposób. Jesteś wtedy bardziej godny ubolewania niż Judasz i powinieneś zostać przeklęty. Ludzie muszą dokładnie zrozumieć, w jaki sposób traktować to, co Bóg im powierza, a przynajmniej muszą zrozumieć, że zadania, jakie im wyznacza, stanowią wywyższenie i szczególną łaskę od Boga, i że są czymś najwspanialszym. Wszystko inne można porzucić. Nawet jeśli jakaś osoba ma poświęcić własne życie, i tak musi wykonać zlecone przez Boga zadanie” (Jak poznać naturę człowieka, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Słowa Boże bardzo mnie poruszyły. Ponieważ kościoły znalazły się w ogromnym niebezpieczeństwie, a wszyscy przywódcy okręgu zostali aresztowani, nikt nie znał sytuacji kościołów lepiej ode mnie. Gdybym w tym krytycznym momencie zdezerterowała, nie biorąc pod uwagę bezpieczeństwa braci i sióstr oraz nie zajmując się szybko następstwami tej sytuacji, w rażący sposób zdradziłabym Boga! Byłam odpowiedzialna za chronienie braci i sióstr, a także dopilnowanie, żeby praca kościoła nie została zakłócona. Jednak w obliczu aresztowań ze strony KPCh, zamiast stać na straży pracy kościoła, bardziej martwiłam się tym, że sama zostanę aresztowana. W tym krytycznym momencie chciałam schować głowę w piasek. Byłam taka samolubna i podła! Powinnam zbuntować się przeciwko swoim nikczemnym pobudkom i szybko uporać się z następstwami aresztowań. Zaraz potem zaczęłam współpracować z Liu Na, polegając na Bogu. Następnego wieczora zabrałyśmy Song Yang oraz pozostałych braci i siostry do bezpiecznego domu, a ja poczułam się o wiele spokojniejsza.
Kilka dni później otrzymaliśmy list z kościoła, do którego należała Wang Juan, przebywająca w areszcie przywódczyni okręgu. Informowano nas, że matka Wang Juan dowiedziała się od policji, że jej córka była obserwowana od dłuższego czasu i że policja znała adresy wszystkich domów, które odwiedzała Wang Juan. Policja oświadczyła również, że tak szybko nie uwolni aresztowanych wierzących i że jeśli się nie przyznają, zostaną skazani. Serce mocniej mi zabiło i pomyślałam: „Wszyscy ci bracia i siostry zostali aresztowani być może dlatego, że policja śledziła Wang Juan. Odkąd zaczęłam zajmować się sprawami ogólnymi, codziennie się z nią spotykałam, aby omówić pracę. Dzień przed jej aresztowaniem pożegnałyśmy się na skrzyżowaniu. Być może już jestem głównym celem. Jeśli policja mnie śledzi, mogę w każdej chwili zostać aresztowana. A co jeśli do tego dojdzie i policja zmusi mnie do wydania braci i sióstr? Więzienia KPCh są jak piekło na ziemi, a wielki czerwony smok jest strasznie złowrogi i złośliwy. Jeśli będę milczeć, to nawet gdybym nie została pobita na śmierć, mogę zostać kaleką…”. Nie miałam odwagi dłużej o tym myśleć i poczułam niewytłumaczalny strach. Czy powinnam na jakiś czas przestać wykonywać obowiązki, ukryć się i póki co pozwolić innym siostrom zająć się pracą? Jednak potem pomyślałam, że inne siostry nie znają sytuacji kościołów. Wiedziałam, że jeśli się wycofam, różne elementy pracy kościoła nie będą realizowane normalnie, co spowodowałoby opóźnienia. Martwiłam się jednak, że jeśli się nie wycofam, zostanę aresztowana. Nieustannie towarzyszyły mi lęk i panika. Odtąd, wykonując obowiązki poza domem, bezwiednie się za siebie oglądałam, sprawdzając otoczenie, a na widok wszystkich tych kamer na ulicach aż trzęsłam się z nerwów. Czasami, gdy czytałam w domu słowa Boże i słyszałam psy szczekające na podwórku, moje serce zaczynało mocniej bić i myślałam: „Czy to może być policja?”. Wtedy szybko chowałam książki ze słowami Bożymi. Po kilku dniach zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak z moim stanem, więc szybko uklękłam i pomodliłam się do Boga, prosząc Go, aby pomógł mi ten stan zmienić.
Później przypomniałam sobie następujące słowa Boże: „Bez względu na to, jak »potężny« jest szatan, niezależnie od tego, jaki jest on śmiały i ambitny, niezależnie od tego, jak wielka jest jego zdolność do czynienia szkód, niezależnie od tego, jak szeroki jest zakres technik, którymi deprawuje i kusi człowieka, niezależnie od tego, jak sprytne są sztuczki i schematy, którymi zastrasza człowieka, bez względu na to, jak zmienna jest forma, w jakiej istnieje, nigdy nie był w stanie stworzyć choć jednej żywej istoty, nigdy nie był w stanie ustanowić praw ani reguł dla istnienia wszystkich rzeczy i nigdy nie był w stanie rządzić ani kontrolować żadnej rzeczy, czy to ożywionej czy nieożywionej. W całym kosmosie i w obrębie firmamentu nie istnieje ani jedna osoba czy przedmiot, który się z niego zrodził lub istnieje z jego powodu; nie istnieje ani jedna osoba ani przedmiot, który jest przez niego zarządzany lub kontrolowany. Wręcz przeciwnie, nie tylko musi żyć pod zwierzchnictwem Boga, ale, co więcej, musi się podporządkować wszystkim Bożym nakazom i rozkazom. Bez Bożego pozwolenia trudno jest szatanowi dotknąć nawet kropli wody lub ziarenka piasku na ziemi; bez pozwolenia Boga szatan nie może nawet poruszyć mrówek na ziemi – nie mówiąc już o ludzkości, która została stworzona przez Boga. W oczach Boga szatan znaczy mniej od lilii w górach, od ptaków latających w powietrzu, od ryb w morzu i od larw na ziemi. Jego rolą pośród wszystkich rzeczy jest służenie wszystkim, służenie ludzkości oraz służenie dziełu Boga i Jego planowi zarządzania. Bez względu na to, jak złośliwa jest jego natura i jak zła jest jego istota, jedyna rzecz, którą może zrobić, to posłuszne przestrzeganie swojej funkcji: służenia Bogu i bycia kontrapunktem dla Boga. Taka jest istota i pozycja szatana. Jego natura nie ma związku z życiem, z władzą, z autorytetem; jest jedynie zabawką w rękach Boga, po prostu maszyną w służbie Bogu!” (Sam Bóg, Jedyny I, w: Słowo, t. 2, O poznaniu Boga). Ze słów Bożych zrozumiałam, że wszystkie wydarzenia i sprawy podlegają Bogu i że niezależnie od tego, jak zaciekły i bezwzględny jest wielki czerwony smok, nie może przekroczyć granic wyznaczonych przez Boga bez Jego pozwolenia. Moje życie jest w rękach Boga i bez Jego przyzwolenia policja nie jest w stanie mi nic zrobić. Podobnie jak wtedy, gdy Bóg pozwolił szatanowi wystawić Hioba na próbę. Chociaż szatan zranił ciało Hioba, Bóg nie pozwolił, aby odebrał mu życie, więc szatan nie odważył się przekroczyć tej granicy. W obliczu prób wiara Hioba została udoskonalona. Teraz Bóg pozwala na szaleńcze prześladowania i aresztowania chrześcijan przez wielkiego czerwonego smoka. Wiara tych, którzy doświadczając tych okoliczności dążą do prawdy, została udoskonalona i dali oni świadectwo o Bogu, a ci, którzy nie dążą do prawdy, wycofali się ze strachu i tchórzostwa, zostali zdemaskowani i wyeliminowani. Bóg używa wielkiego, czerwonego smoka jako narzędzia, aby ujawnić, kto w kościele naprawdę wierzy, a kto nie. Ludzie zostali bezwiednie sklasyfikowani według rodzaju. Myślałam o tym, jak bardzo się zmartwiłam i przestraszyłam, gdy tylko usłyszałam, że Wang Juan była od dłuższego czasu śledzona, a także o tym, jak chciałam szybko się ukryć, aby zadbać o swoje bezpieczeństwo. Zdałam sobie sprawę, że miałam małą wiarę i że tak naprawdę nie rozumiałam suwerennej władzy Boga. W rzeczywistości, nawet jeśli codziennie spotykałam się z Wang Juan, bez przyzwolenia Boga policja nie mogła mnie aresztować, ale gdyby Bóg pozwolił na moje aresztowanie, nie mogłabym go uniknąć. Myślałam też o tym, jak wielu braci i sióstr aresztowano i torturowano. Choć pod wpływem gróźb i pobić ze strony policji stali się słabi i zniechęceni, modląc się do Boga, polegając na Nim i kierując się Jego słowami, nie ulegli wielkiemu czerwonemu smokowi i ostatecznie wytrwali przy swoim świadectwie. Naprawdę doświadczyli wszechmocy, suwerennej władzy i cudownej ochrony Boga. Wyraźnie dostrzegli także ohydną i zła twarz szatana. Zyskali coś bardzo cennego. Zrozumiałam, że Bóg sprawuje nad wszystkim suwerenną władzę i że niezależnie od tego, jak zawzięty jest wielki czerwony smok, jest on tylko narzędziem w służbie Bożego dzieła. Bóg wykorzystuje go, aby udoskonalać naszą wiarę i poddanie. Myśląc o tym, podjęłam decyzję: „Jeśli Bóg pozwoli, żebym została aresztowana, jestem gotowa podporządkować się Jego rozporządzeniom i ustaleniom oraz wytrwać przy moim świadectwie”.
Potem przeczytałam kolejny fragment słów Bożych i jeszcze lepiej zrozumiałam Boże intencje. Bóg Wszechmogący mówi: „W wielu różnych sytuacjach Bóg doskonali tych, którzy Go prawdziwie kochają, i tych wszystkich, którzy dążą do prawdy. Umożliwia On ludziom doświadczanie Jego słów za sprawą różnych okoliczności lub prób i zrozumienie dzięki nim prawdy, uzyskanie prawdziwej wiedzy na Jego temat i ostatecznie pozyskanie prawdy. Jeśli w taki sposób doświadczasz dzieła Bożego, twoje usposobienie życiowe się zmieni i będziesz w stanie posiąść prawdę i życie. Ile zyskaliście przez te wszystkie lata zdobywania doświadczeń? (Dużo). Czy więc nie jest warto nieco wycierpieć i zapłacić pewnej ceny podczas wypełniania obowiązku? Co zyskałeś w zamian? Zrozumiałeś wielką część prawdy! To bezcenny skarb! Co ludzie chcą zyskać, wierząc w Boga? Czyż nie chcą posiąść prawdy i życia? Czy sądzisz, że możesz osiągnąć prawdę bez doświadczania takich okoliczności? W żadnym razie nie możesz. Jeśli w obliczu jakichś szczególnych trudności lub jakichś wyjątkowych sytuacji zawsze próbujesz ich unikać lub od nich uciec, desperacko starasz się je odrzucić i się od nich uwolnić – jeśli nie chcesz znaleźć się na łasce Bożych rozporządzeń, nie chcesz poddać się Jego rozporządzeniom i ustaleniom oraz nie chcesz pozwolić, by prawda przejęła nad tobą kontrolę – jeśli zawsze chcesz dyktować warunki i kontrolować wszystko, co ciebie dotyczy, zgodnie ze swoim szatańskim usposobieniem, doprowadzi to do tego, że Bóg z pewnością odsunie cię na bok lub odda cię szatanowi i będzie to jedynie kwestia czasu. Jeśli ludzie to rozumieją, muszą szybko zawrócić i iść w życiu drogą zgodną z właściwą ścieżką, której wymaga Bóg – ta właśnie droga jest słuszna, a skoro tak, to i kierunek jest słuszny” (Część trzecia, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Słowa Boże uświadomiły mi, że aby udoskonalić i pozyskać ludzi, Bóg aranżuje różne prześladowania, udręki, próby i uszlachetniania, aby ich sprawdzić. Ci, którzy naprawdę wierzą w Boga i za Nim podążają, są w stanie mieć wzgląd na Jego intencje i niezależnie od tego, w jak niebezpiecznej sytuacji się znajdą, potrafią polegać na Bogu, zapewniając niezakłócone postępy pracy kościoła. Tymczasem ja, dostrzegając niebezpieczeństwo, bałam się aresztowania, tortur i utraty życia, a także tego, że nie wytrwam przy swoim świadectwie, zdradzę interesy domu Bożego i stracę w ten sposób szansę na zbawienie, więc chciałam się ukryć i przestać wykonywać swoje obowiązki, w ogóle nie biorąc pod uwagę interesów kościoła. Byłam naprawdę samolubna i podła, a także całkowicie pozbawiona sumienia i rozumu! Pomyślałam o obecnej sytuacji. Z powodu aresztowań dokonywanych przez KPCh bracia i siostry stracili ze sobą kontakt i nie mogli prowadzić życia w kościele, a różne elementy pracy kościoła utknęły w martwym punkcie. Jakże zasmucone i niespokojne musiało być serce Boga! W tak krytycznym momencie ktoś powinien stanąć na wysokości zadania i wziąć na siebie odpowiedzialność, aby praca kościoła mogła przebiegać normalnie. Tymczasem ja chciałam dla własnego bezpieczeństwa się wycofać i schować głowę w piasek, nie biorąc pod uwagę pracy kościoła ani wejścia braci i sióstr w życie. Byłam taka samolubna i podła! Pomyślałam też o słowach Pana Jezusa: „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z Mojego powodu, znajdzie je” (Mt 16:25). Rozważałam słowa Boże i zastanawiałam się nad sobą. Dlaczego w obliczu prześladowań i aresztowań ze strony KPCh zawsze chciałam się ukrywać i siebie chronić? Dlatego, że za bardzo ceniłam swoje życie. Przywiązywałam zbyt dużą wagę do swojej cielesności i nie rozumiałam w pełni znaczenia życia i śmierci. Jeśli ktoś jest gotowy oddać swoje życie, aby podążać drogą Boga, Bóg tego kogoś aprobuje. Tak na przestrzeni dziejów było ze świętymi, którzy szerząc Bożą ewangelię, także doświadczali prześladowań ze strony władz, a niektórzy z nich zostali nawet zamęczeni na śmierć. Choć mogło się wydawać, że ich ciała umarły, ponieśli męczeńską śmierć w imię sprawiedliwości i wytrwali przy swoim świadectwie, a Bóg miał dla ich dusz inny plan. Ich śmierć była cenna i Bóg ją zapamiętał. Gdybym ja zrezygnowała z wykonywania obowiązków, aby samolubnie zachować swoje cielesne życie i nadal wieść niegodziwą egzystencję, chociaż mogłoby się wydawać, że chwilowo zapewniłam sobie bezpieczeństwo, nie praktykując prawdy ani nie chroniąc pracy kościoła, wzbudziłabym w Bogu odrazę i żyłabym dalej niczym chodzący trup. Gdy to pojęłam, uklękłam i pomodliłam się do Boga: „Boże! To Ty o wszystkim decydujesz. To, czy zostanę aresztowana, czy nie, również zależy od Twojej suwerennej władzy i Twoich rozporządzeń. Być może jutro to mnie aresztują, ale jeśli do tego dojdzie, stanie się tak za Twoim przyzwoleniem. Nieważne, co będzie jutro. Dziś wciąż jestem na wolności i jestem gotowa dobrze wykonywać pracę kościoła. Proszę, umocnij moją wiarę”. Później pracowałam z braćmi i siostrami w harmonii. Zabraliśmy wszystkich, którzy byli zagrożeni, w bezpieczne miejsca, dzięki czemu mogli wznowić życie w kościele, a ja czułam w sercu nieopisaną radość i wyzwolenie.
Dzięki temu doświadczeniu zyskałam trochę wiary. Ilekroć kończyłam wykonywać swoje obowiązki i wracałam do domu, mimowolnie nuciłam hymn pod tytułem. Pragnę ujrzeć dzień, w którym Bóg zyskuje chwałę:
(…)
2. Z Bożym posłannictwem w sercu nigdy nie ugnę kolan przed szatanem. Choćby spadła mi głowa i polała się krew, kręgosłup ludu Bożego nie może się ugiąć. Złożę donośne świadectwo o Bogu i upokorzę diabły i szatana. Ból i trudy są predestynowane przez Boga, a ja będę lojalny i podporządkuję się Mu aż do śmierci. Nigdy więcej nie sprawię, by Bóg płakał lub się martwił. Ofiaruję Bogu moją miłość i lojalność i wypełnię moją misję, by przynieść Mu chwałę.
3. Słowa Boże dają mi wiarę i z żelazną wolą będę podążać za Bogiem do końca. Dopóki starczy mi tchu, będę z niezachwianą determinacją głosić ewangelię i nieść świadectwo o Bogu. (…)
Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni
Któregoś wieczora w listopadzie 2020 roku otrzymałam list z informacją, że zaczęto aresztować członków jednego z kościołów i że siostra odpowiedzialna za ochronę ksiąg ze słowami Bożymi została aresztowana. Ryzykując życiem, przywódcy kościoła przenieśli księgi w inne miejsce, ale ze względu na liczne i szeroko zakrojone aresztowania w okolicy, nie było już bezpiecznego domu, w którym można by przechowywać księgi, w związku z czym to my musieliśmy je szybko przenieść w bezpieczne miejsce. Gdy przeczytałam list, ogarnęły mnie panika i strach. Pomyślałam: „Siostra, która przechowywała księgi, została właśnie aresztowana i chociaż przywódcy kościoła sami ryzykowali życie, przenosząc je, czy policja może ich obserwować? Jeśli są śledzeni, czy policja nas też namierzy i zatrzyma, gdy będziemy przenościć księgi? Może nie powinnam się w to pakować”. Zdałam sobie sprawę, że znów próbuję chronić siebie, więc szybko pomodliłam się w duchu do Boga, prosząc Go, aby chronił moje serce oraz pomógł mi się uspokoić i nie żyć w strachu. Po modlitwie pomyślałam o następującym fragmencie słów Bożych: „Ludzie często mówią: »Bóg sprawuje suwerenną władzę nad wszystkim« i »wszystko jest w rękach Boga«, ale kiedy znajdują się w jakiejś konkretnej sytuacji, myślą: »Czy Bóg rzeczywiście może sprawować nad tym suwerenną władzę? Czy naprawdę można na Nim polegać? Lepiej mi będzie zdać się na innych ludzi, a jeśli to nie zadziała, sam wymyślę jakieś rozwiązanie«. Potem zdają sobie sprawę, jak bardzo są niedojrzali i śmieszni oraz jak mizerna jest ich postawa. Raz jeszcze zawracają więc z obranej drogi, chcąc zdać się na Boga, lecz okazuje się, że nadal nie ma dla nich żadnej drogi. W głębi duszy jednak wiedzą, że Bóg jest wierny i można na Nim polegać; problem tylko w tym, że oni sami mają tak mało wiary i zawsze są tak sceptyczni. Jak można rozwiązać ten problem? Musisz polegać na swoim doświadczeniu oraz na poszukiwaniu i zrozumieniu prawdy – tylko wtedy zdołasz wzbudzić w sobie prawdziwą wiarę. Im więcej gromadzisz doświadczeń i im bardziej polegasz na Bogu, tym silniej będziesz czuła, że można na Nim polegać. W miarę jak doświadczasz coraz większej ilości rzeczy i spraw, widząc, jak Bóg raz za razem cię chroni, pomagając ci pokonywać trudności i unikać niebezpieczeństw, nieświadomie zaczniesz kształtować w sobie prawdziwą wiarę i zaufanie do Boga. Będziesz czuła, że Bóg jest godzien zaufania i można na nim polegać. Najpierw musisz mieć tę właśnie wiarę w swoim sercu” (Część trzecia, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Aby mieć prawdziwą wiarę w Boga, musimy naprawdę doświadczyć różnych rzeczy. Dopiero potem możemy docenić Jego wszechmoc i suwerenną władzę. Pomyślałam o masowych aresztowaniach, które miały miejsce rok wcześniej. Stanęliśmy wówczas w obliczu bardzo niebezpiecznej sytuacji, ale polegając na Bogu, kierując się Jego słowami i modląc się do Niego, wyszliśmy z niej cało i byliśmy świadkami Bożej ochrony, wszechmocy i suwerennej władzy. Teraz też powinnam mieć wiarę w Boga i szybko przenieść księgi z Jego słowami. Następnego dnia przybyliśmy z braćmi i siostrami na miejsce spotkania. Gdy przenosiliśmy księgi, zobaczyliśmy, że policja sprawdza samochody, więc pomodliliśmy się do Boga i na jakiś czas schowaliśmy się w małej uliczce. Ostatecznie udało nam się przewieźć księgi do bezpiecznego domu.
Doświadczając prześladowań i udręk, zrozumiałam swoją samolubną i podłą naturę. Pojęłam też, na czym polega mądrość Boga, który posługuje się wielkim czerwonym smokiem, i lepiej zrozumiałam wszechmoc Boga i Jego suwerenną władzę. To jeszcze bardziej umocniło moją wiarę w podążaniu za Bogiem.