„Gołąb pocztowy” przynosi przełomowe wieści

07 stycznia 2020

Autorstwa Su Jie, Chiny

Pewnego dnia w 1999 roku po zakończeniu spotkania pastor podszedł do mnie i powiedział: „Su Jie, mam tu list do ciebie”. Gdy tylko go zobaczyłam, wiedziałam, że wysłano go z kościoła, który założyłam w Szantungu. Wzięłam list i w drodze do domu zastanawiałam się: „List jest bardzo gruby, czy to możliwe, że napotkali jakieś trudności?”.

Nie mogłam się doczekać, aby otworzyć list po powrocie do domu. Przeczytałam w nim: „Siostro Su, niech pokój będzie z Tobą w Panu! Piszę, aby przekazać Ci niesamowite wieści: powrócił Pan Jezus, nasz Zbawiciel, do którego tęskniliśmy dniem i nocą. Powrócił już w ciele i wykonuje etap osądzania i obmywania ludzi poprzez swoje słowa w Chinach; zakończył Wiek Łaski i rozpoczął Wiek Królestwa. (…) Mam nadzieję, że zaakceptujesz nowe dzieło Boga i dotrzymasz Mu kroku. Za żadne skarby nie przegap tej szansy na Boże zbawienie dni ostatecznych”. Kiedy doczytałam do tego miejsca, doznałam szoku: wcale nie napotkali żadnych trudności, ale wierzyli we Błyskawicę ze Wschodu! Chciałam wiedzieć, kto napisał ten list, więc szybko zajrzałam na ostatnią stronę. Okazało się, że napisał go brat Meng, a na końcu widniały też podpisy wszystkich pozostałych braci i sióstr w kościele. Po przeczytaniu całego listu byłam oszołomiona. Przez chwilę wpatrywałam się w niego beznamiętnie, a gdy doszłam do siebie, pomyślałam: „Błyskawica ze Wschodu niesie świadectwo o tym, że Pan powrócił. Skradli już wiele dobrych owiec, a nawet przeciągnęli na swoją stronę przywódców z różnych wyznań. Nigdy nie przypuszczałam, że brat Meng z kościoła w Szantungu również uwierzy w Błyskawicę ze Wschodu. Wszyscy bracia i siostry z tego kościoła zostali skradzeni przez Błyskawicę ze Wschodu – co można zrobić?”. Kiedy ta myśl przyszła mi do głowy, poczułam, że koniecznie trzeba coś zrobić, ale podróż do Szantungu była zbyt długa, a praca trzymała mnie na miejscu. Nie mogłam pojechać od razu. W swojej bezradności mogłam tylko płakać i modlić się do Pana: „Panie! Ci bracia i siostry wierzyli w Ciebie od niedawna i nie mają jeszcze stabilnego fundamentu. Proszę, czuwaj nad nimi…”.

Potem, przeczesawszy Biblię, zabrałam się za pisanie pierwszego listu do nich. W liście przekazałam: „Bracia i siostry, w Jezusie Chrystusie z szacunkiem radzę Wam zachować ostrożność. Paweł powiedział: »Dziwię się, że tak szybko dajecie się odwieść od tego, który was powołał ku łasce Chrystusa, do innej ewangelii; Która nie jest inną; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą wypaczyć ewangelię Chrystusa. Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty. Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Gdyby wam ktoś głosił ewangelię inną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty« (Ga 1:6-9). Bracia i siostry, doprowadzenie Was przed oblicze Pana nie było łatwym zadaniem; jak mogliście tak szybko Go zdradzić? Wasza postawa jest bardzo niedojrzała – nie dawajcie posłuchu innym drogom w tak nonszalancki sposób! Musicie słuchać mnie, ponieważ to, czym z wami się podzieliłam, jest prawdziwą drogą. Tylko Pan Jezus Chrystus jest naszym Zbawicielem. Musicie zachować to na zawsze...” Dopiero kiedy skończyłam pisać i spojrzałam na ośmiostronicowy list, odzyskalam spokój. Pomyślałam sobie: napisałam wszystko, co trzeba, zapoznałam się ze wszystkimi fragmentami, które były potrzebne, i napisałam wszystkie słowa rady i zachęty, które powinnam. Wierzę, że kiedy to przeczytają, z pewnością odpowiedzą, uznając swój błąd.

Dwa tygodnie później otrzymałam odpowiedź: „Siostro Su, nie możemy nie mówić o wszystkim, co widzieliśmy i słyszeliśmy, ponieważ Bóg Wszechmogący, w którego wierzymy, jest powracającym Panem Jezusem. Przestrzegamy prawdziwej drogi i idziemy do przodu; ani trochę nie zdradziliśmy Boga, ale podążamy śladami Pana. Wspomniałaś te słowa Pawła: »Dziwię się, że tak szybko dajecie się odwieść od tego, który was powołał ku łasce Chrystusa, do innej ewangelii; Która nie jest inną; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą wypaczyć ewangelię Chrystusa« (Ga 1:6-7). To, co powiedział Paweł, ma swoje tło. Musimy tylko przestudiować Biblię, aby wiedzieć, że »inna ewangelia«, o której mówił Paweł, odnosi się do faryzeuszy, którzy prosili ludzi o przestrzeganie prawa Jahwe; nie odnosiła się do ludzi w dniach ostatecznych, głoszących ewangelię królestwa i niosących świadectwo o tym, że Pan powrócił w ciele i wykonuje swe dzieło osądzania, rozpoczynające się od domu Bożego. Kiedy Paweł napisał ten list do kościołów galackich, nikt w ogóle nie głosił ewangelii królestwa Bożego. Dlatego »inna ewangelia«, o której mówił Paweł, nie odnosi się do powrotu Pana i wykonywania w dniach ostatecznych dzieła osądzania, rozpoczynającego się od domu Bożego. Ten etap dzieła sądu, który powracający Pan teraz wykonuje, wypełnia następujące proroctwo z Księgi Objawienia: »I zobaczyłem innego anioła lecącego środkiem nieba, który miał ewangelię wieczną, aby ją zwiastować mieszkańcom ziemi, wszystkim narodom, plemionom, językom i ludom; Mówiącego donośnym głosem: Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, bo przyszła godzina jego sądu« (Obj 14:6-7). Tutaj »ewangelia wieczna« odnosi się do ewangelii królestwa. Co więcej, to ostateczne zbawienie zostało dawno temu objawione przez Ducha Świętego uczniom Pana Jezusa. Jak powiedział Piotr: »Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego« (1P 4:17). »Którzy jesteście strzeżeni mocą Boga przez wiarę ku zbawieniu, przygotowanemu do objawienia się w czasie ostatecznym« (1P 1:5). Siostro Su, czyż powrót Pana nie jest tym, czego pragniemy jako wierzący? Teraz Pan rzeczywiście powrócił; musimy być pokornymi poszukiwaczami. Absolutnie nie możemy być jak faryzeusze, którzy w traktowaniu Pana Jezusa, pierwszego wcielenia Boga, ślepo wykorzystywali znajomość Biblii oraz swoje pojęcia i wyobrażenia, aby wyznaczyć granice nowemu dziełu Bożemu, potępili Pana i stawili Mu opór, ponieważ Pan Jezus nie był posłuszny prawu, a następnie ukrzyżowali Pana. Faryzeusze wierzyli tylko w Boga Jahwe, ale nie akceptowali wcielenia Boga Jahwe – dzieła Pana Jezusa – i ostatecznie zostali potępieni i przeklęci przez Pana. Czy ta krwawa lekcja nie jest warta naszej refleksji? Nikt nie może zaprzeczyć, że Pan Jezus jest naszym Zbawicielem. Ale jeśli akceptujemy tylko Pana Jezusa, ale nie przyjmujemy powrotu Pana, czyż nie jesteśmy tacy sami jak faryzeusze? Czyż nie staliśmy się w ten sposób ludźmi, którzy wierzą w Boga, ale przeciwstawiają się Mu? Ponadto, Siostro Su, nie możemy robić, co każesz, tylko dlatego, że głosiłaś nam ewangelię Pana. Wierzymy w Boga. Piotr i inni apostołowie powiedzieli kiedyś: »Bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi« (Dz 5:29). A już zwłaszcza w sprawach dotyczących przyjścia Pana nie możemy po prostu słuchać innych ludzi. Ustaliliśmy już, że słowo Boga Wszechmogącego jest głosem Boga. Mamy nadzieję, że również to zbadasz”.

Czytając ten list, byłam wściekła i wcale nieprzekonana. Rzuciłam się na swoją książkę z odniesieniami biblijnymi i zaczęłam przeglądać wprowadzenie do Listu do Galatów. Przeczytałam uważnie i z zaskoczeniem stwierdziłam: to rzeczywiście była prawda! „Inna ewangelia”, o której mówił Paweł, naprawdę odnosiła się do faryzeuszy, którzy zachęcali ludzi do przestrzegania prawa Jahwe; określenie to z pewnością nie odnosiło się do rozpoczynającego się od domu Bożego dzieła osądzania, jakie Pan wykonuje po swoim powrocie. Dlaczego przez te wszystkie lata nie zauważyłam, że taki był kontekst tego wersetu? Nic dziwnego, że nie byli przekonani. Ale potem przyszedł mi do głowy inny tok myślenia: nawet jeśli to, co powiedziałam, było błędne, wciąż nie dowodzi to, że Pan powrócił, tak jak głoszą. Przeczytałam list jeszcze raz od początku do końca, a im dalej czytałam, tym bardziej się złościłam. Pomyślałam: „Nigdy nie spodziewałam się, że po tak krótkiej nieobecności będą mieli śmiałość przybierać taki ton w stosunku do mnie, a nawet że odważą się… odważą się nazywać mnie faryzeuszem. Nienawidzę faryzeuszy bardziej niż kogokolwiek innego. Jak mogłabym opierać się Panu tak, jak to robili faryzeusze? Tak ciężko pracowałam przez tyle lat, trudząc się dzień i noc dla wiernych. Jak mogą tego nie wiedzieć?”. Im dłużej o tym myślałam, tym bardziej się denerwowałam i myślałam: „No nie, przecież nie dam się pokonać argumentom garstki wierzących, którzy są zupełnymi żółtodziobami? Czytałam Biblię tyle razy – nie ma mowy, żebym nie zwyciężyła w tej dyskusji”.

Ponownie więc wyjęłam pióro i napisałam do nich drugi list: „Bracia i siostry, niech pokój będzie z Wami w Panu! Przeczytałam Wasz list z dużym zaniepokojeniem. Nie proszę, abyście postępowali tak, jak mówię – naprawdę źle zrozumieliście moje intencje. Obawiam się, że zboczycie z drogi Pana Jezusa, ponieważ Pan Jezus powiedział: »Jeśli wtedy ktoś wam powie: Oto tu jest Chrystus, albo: Jest tam – nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić wielkie znaki i cuda, żeby zwieść, o ile można, nawet wybranych« (Mt 24:23-24). Paweł powiedział także: »Prosimy was, bracia, przez wzgląd na przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa i nasze zgromadzenie się przy nim; Abyście nie tak łatwo dali się zachwiać w waszym umyśle i zatrwożyć się ani przez ducha, ani przez mowę, ani przez list rzekomo przez nas pisany, jakoby już nadchodził dzień Chrystusa. Niech was nikt w żaden sposób nie zwodzi« (2Tes 2:1-3). Drodzy bracia i siostry, przestrzegam Was w imieniu Pana Jezusa, że ​​w dniach ostatecznych nadejdą niebezpieczne dni i że nie możecie wierzyć nikomu, kto głosi przyjście Pana. Musimy być bardzo ostrożni i pamiętać o słowach Pana, aby nie pójść niewłaściwą ścieżką i nie wywołać niezadowolenia Pana!”.

Dwa tygodnie później dostałam od nich kolejny list, w którym napisali: „Siostro Su, fragmenty, które dla nas wyszukałaś, nie są błędne, ale musimy mieć jasność co do prawdziwego znaczenia słów Pana Jezusa, aby nie zrozumieć opacznie woli Pana. Pan Jezus wyraźnie powiedział nam, że fałszywi Chrystusowie pojawią się, gdy Pan przyjdzie w dniach ostatecznych, i że fałszywi Chrystusowie będą podszywać się pod Pana, posługując Jego imieniem, i czynić cuda, aby oszukać ludzi. Mówiąc to, Pan poleca nam nam, abyśmy praktykowali rozeznanie. Nie mówi, że wszyscy ci, którzy głoszą o przyjściu Pana, są oszustami. Gdyby było tak, jak mówisz, że wszyscy ci, którzy głoszą o przyjściu Pana, są fałszywi, a my musimy się przed nimi strzec i odrzucić ich, to czy nie byłoby prawdopodobne, że zamkniemy też drzwi przed Panem Jezusem, powracającym w ciele? Mówimy to, ponieważ Pan zapowiedział, że przyjdzie ponownie. Oczywiście taka perspektywa nie jest zgodna z wolą Pana. Jeśli chodzi o to, jak odróżnić prawdziwego Chrystusa od fałszywych Chrystusów, przepisaliśmy Ci fragment słów Boga Wszechmogącego i mamy nadzieję, że wnikliwie go przeczytasz. Bóg Wszechmogący powiedział: »Jeśli, w trakcie trwania dnia dzisiejszego, powstanie osoba, która będzie w stanie ukazywać znaki i cuda, wyganiać demony, uzdrawiać chorych i czynić wiele cudownych rzeczy, a także jeśli ta osoba będzie twierdzić, że jest Jezusem, który przybył, to będzie to oszustwo złych duchów i ich imitacja Jezusa. Pamiętajcie o tym! Bóg nie powtarza tego samego dzieła. Etap dzieła Jezusa został już ukończony, a Bóg nigdy więcej nie podejmie tego etapu dzieła« („Poznawanie Bożego dzieła w dniu dzisiejszym” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Boże dzieło nie może być zawsze niezmienne. Jest ono zawsze nowe, nigdy stare i nigdy się nie powtarza. Podobnie jak dzieło Boga w Wieku Prawa i Wieku Łaski były dwoma różnymi etapami dzieła. W dniach ostatecznych Bóg wykonał już jeden etap dzieła polegający na osądzaniu i obmywaniu ludzi poprzez swoje słowa zgodnie z potrzebami ludzkości. Jest to etap dogłębnego obmywania i zbawiania ludzi. Jest nowszy, wyższy i bardziej praktyczny niż poprzednie dzieło. Na każdym etapie dzieła Boga możemy zobaczyć prawdy, które On wyraża, a także mądrość, autorytet i moc Jego dzieła. Ale fałszywi Chrystusowie są opętani przez złe duchy i nie posiadają istoty Boga. Całkowicie brakuje im prawdy, dlatego nie są zdolni do wyrażania prawd i nie są w stanie wyrazić wszechmocy, mądrości i usposobienia Boga. Oczywiste jest, że fałszywi Chrystusowie w ogóle nie mogą wykonywać dzieła Bożego. Mogą jedynie naśladować dzieło, które Pan Jezus już wykonał, uzdrawiając chorych, wypędzając demony i czyniąc niektóre zwykłe cuda, by udawać Chrystusa i starać się oszukać ludzi. Siostro, potrzebujemy czystego zrozumienia słów Pana; nie możemy źle interpretować woli Pana, nie mówiąc już o tym, że nie możemy podcinać gałęzi, na której siedzimy, tylko dlatego, że w dniach ostatecznych pojawiają się fałszywi Chrystusowie. Nie możemy nie zbadać dzieła powrotu Pana…”

Mimo że zawarte w tym liście omówienie braci i sióstr było całkowicie uzasadnione, absolutnie nie miałam zamiaru badać go ani rozważać. Troszczyłam się tylko o to, czy zaakceptowali fragmenty Pisma, które dla nich znalazłam, i powrócili do Pana. Prześledziłam w myślach naszą korespondencyjną dyskusję i zobaczyłam, że ani trochę ich nie przekonałam. Wręcz przeciwnie, pozwoliłam, by to oni przyparli mnie do muru do tego stopnia, że ​​całkiem straciłam twarz. Pośpiesznie pomodliłam się do Pana, a potem wzięłam Biblię i wszystkie moje duchowe księgi i rozłożyłam je na łóżku. Ciągle je przeglądałam, chcąc znaleźć podstawę do obalenia ich argumentów. W pokoju panowała absolutna cisza, której nie zakłócało nic poza szelestem przewracanych stron. Niepostrzeżenie zapadła noc, a ja wciąż niczego nie znalazłam. Byłam tak zmęczona, że westchnęłam głęboko i pomyślałam: „Naprawdę nie jest łatwo znaleźć odpowiedź na ten list”. Mogłam tylko wziąć pióro i pisać: „Bracia i siostry, czytając Wasz list, odniosłam wrażenie, że nie jesteście już tymi łagodnymi owieczkami, którymi byliście kiedyś. Nie chcecie mnie nawet słuchać, nalegacie, aby zboczyć z drogi Pana i bardzo mi się sprzeciwiacie. Myślę, że Wasze zachowanie zasmuca Pana i ja też jestem bardzo smutna. Niech Pan Jezus Was poruszy i niech ten list pozwoli Wam szybko zawrócić na właściwą ścieżkę. Amen!”.

Po kilku tygodniach otrzymałam od nich kolejną odpowiedź, ale ku mojemu rozczarowaniu moje uczucie i zachęta nie skłoniły ich do zawrócenia. Przeciwnie, odpowiedzieli surowo i kategorycznie: „Siostro Su, nawróciłaś nas, to prawda, ale Tym, któremu powinniśmy dziękować, jest Pan, ponieważ to Bóg z Twoją pomocą zgromadził nas, te zagubione i zbłąkane owce, w stado. Byłaś tylko sługą opiekującym się trzodą, ale jedynie Pan Jezus jest naszym prawdziwym pasterzem. Jak powiedział Pan Jezus: »Ja jestem dobrym pasterzem i znam moje owce, a moje mnie znają« (J 10:14). Pan powierza owce każdemu, kto dla Niego pracuje. Obowiązkiem tej osoby jest po prostu dbać o nie, a kiedy Pan powróci, powinna zwrócić Mu trzodę. Siostro Su, wszyscy znamy przypowieść o »złych dzierżawcach«, o których Pan Jezus mówił w Biblii. Aby siłą zająć posiadłość, dzierżawcy pobili służących, którzy przyszli odebrać owoce, a gdy pan winnicy posłał syna, zabili go, aby zająć majątek. Kiedy pan winnicy powróci, jak rozprawi się z tymi złymi dzierżawcami? Nie możemy być tacy jak oni. Pan teraz powrócił i powinniśmy oddać Panu owce Pana. Musimy mieć na tyle rozumu, by to zrobić”.

Ten list naprawdę mnie zaskoczył. Pomyślałam sobie: „Jak mogą zyskać tak wiele zrozumienia w mgnieniu oka? Minęły dopiero dwa lata, odkąd pojechałam do Szantungu i założyłam ten kościół. Kiedy odchodziłam, wciąż byli jak »dzieci« w swojej wierze. Nigdy bym nie pomyślała, że zaledwie kilka miesięcy po przyjęciu Błyskawicy ze Wschodu ich słowa będą zawierały tyle siły, albo że będą w stanie znaleźć tak doskonałe fragmenty Biblii, aby mnie przekonać, że aż zabraknie mi kontrargumentów”. W tym momencie byłam gorzko rozczarowana i czułam, że ci bracia i siostry stali się niezachwiani w swoim postanowieniu, by podążać za Błyskawicą ze Wschodu, że nie zamierzali zawrócić. Wiedziałam, że nie będę w stanie przekonać ich do powrotu. W poczuciu całkowitej słabości i bezradności niechętnie wysłałam im czwarty list, w którym napisałam: „Róbcie, jak uważacie. Jak napisano w Biblii, od czasów starożytnych to, co pochodzi od Boga, będzie prosperować, a to, co pochodzi od człowieka, zostanie pokonane. Nie piszcie do mnie więcej. Mam nadzieję, że zdołacie zachować wiarę i miłość do Jezusa Chrystusa”.

Po odrzuceniu dzieła Boga z dni ostatecznych, którymi dzielili ze mną bracia i siostry z Szantungu, mój duch pogrążył się w mroku i słabości, a mój ogólny stan się pogorszył. Chociaż często pościłam, modliłam się i zastanawiałam nad tym, jak mogłam zgrzeszyć przeciwko Panu, nie mogłam pojąć woli Pana i po prostu nie czułam Jego obecności. W tym czasie duchowni i starsi wysunęli przeciwko mnie fałszywe oskarżenia, aby walczyć o pieniądze z ofiar, i skutecznie wypchnęli mnie z kościoła. Byłam niesamowicie nieszczęśliwa i nie wiedziałam, gdzie się zwrócić. Często chodziłam nad brzeg rzeki i śpiewałam hymn „Panie, jesteś moim najbliższym przyjacielem”, gorzko płacząc. Pragnęłam, aby Pan wkrótce powrócił i ocalił mnie od nieszczęść.

Pewnego dnia sześć miesięcy później podczas robienia lunchu usłyszałam, jak moja teściowa woła mnie po imieniu zza drzwi wejściowych. Po otwarciu drzwi zobaczyłam szczupłą, młodą kobietę o delikatnych rysach, stojącą za teściową. Moja teściowa powiedziała: „Ta młoda siostra przyszła się z tobą zobaczyć. Miała adres, ale nie mogła cię znaleźć, więc poszła do kościoła. Powiedziała, że ​​musi się z tobą pilnie zobaczyć, więc szybko ją przyprowadziłam”. Ostrożnie zlustrowałam tę siostrę wzrokiem i pomyślałam sobie: „Dlaczego wcale jej sobie nie przypominam?”. Ona na mój widok wzięła mnie za rękę i powiedziała podekscytowana: „Więc ty jesteś siostrą Su. W końcu cię znalazłam!”. Oszołomiona jej zachowaniem spojrzałam na nią i zapytałam: „Kim jesteś? Nie sądzę, żebyśmy się wcześniej spotkały?”. Jej entuzjastyczna odpowiedź brzmiała: „Siostro, nazywam się Wang. Jestem tu z powodu brata Menga i siostry Zhao z Szantungu. Brat Meng i pozostali napisali list do tutejszego Kościoła Boga Wszechmogącego i poprosili nas, abyśmy znaleźli sposób, by cię odszukać, bez względu na wszystko. Powierzyli nam zadanie podzielenia się z tobą Bożą ewangelią królestwa, ponieważ są zbyt zajęci i naprawdę nie mają czasu, aby przyjechać osobiście. Nie mam pojęcia, przez ile rąk przeszedł ten list, ale zanim dotarł do nas, upłynęło trochę czasu. Przychodziłam tyle razy, pytając o ciebie. Nie było łatwo cię znaleźć”. W tym momecie głos uwiązł jej w gardle i włożyła mi list do ręki. Wzięłam go i przeczytałam: „Siostra Su jest głęboko wierząca. Proszę, musicie ją znaleźć i podzielić się z nią Bożą ewangelią królestwa...”. Czytanie tych słów rozgrzało moje serce i nie mogłam powstrzymać łez. Moja teściowa powiedziała poruszona: „To naprawdę dzieje się dzięki Bogu! To naprawdę jest miłość Pana!”. Patrząc na tę życzliwą, szczerą, młodą siostrę, pomyślałam o wzruszających, płynących prosto z serca słowach w tym liście i poczułam, jak pilnie bracia i siostry chcieli podzielić się ze mną ewangelią powrotu Pana. Moja najgłębsza intuicja podpowiadała mi, że ta miłość pochodzi od Boga. Tylko Bóg w ten sposób pielęgnuje każdą duszę i głęboko troszczy się o każdą osobę, która naprawdę wierzy w Boga. Postanowiłam więc, że tym razem będę szukać i studiować dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych. Nie mogłam dalej odmawiać. Powiedziałam jej z entuzjazmem: „Siostro, wejdź do środka i usiądź”. Skinęła radośnie, a w jej oczach wciąż lśniły łzy.

Zjadłyśmy coś, a potem zadzwoniłam do mojej współpracownicy, siostry Zhang, aby również przyszła. Mój mąż usłyszał, że spotkamy się, by porozmawiać, i również wziął urlop. Młoda siostra zapytała ciepło: „Siostro, w liście brata Menga powiedziano, że napisali do ciebie kilka listów o Bożym dziele dni ostatecznych, ale nie zaakceptowałaś go. Zastanawiam się, jakie są twoje przemyślenia na ten temat? Siostro, jeśli masz jakieś wątpliwości, podziel się nimi. Możemy wspólnie je omówić i poszukać rozwiązania”. Powiedziałam: „Skoro pytasz, powiem otwarcie. Obawiałam się, że zostanę oszukana przez fałszywych Chrystusów, którzy pojawią się w dniach ostatecznych, i dlatego trzymałam się tego, że »wszyscy, którzy głoszą o przyjściu Pana, są oszustami«, więc nigdy nie zbadałam dzieła Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Później przemyślałam to, co brat Meng i inni powiedzieli w swoich listach, i zastanowiłam się nad sensem ich słów. Ślepe odrzucanie jakiejkolwiek ewangelii powrotu Pana, ponieważ w dniach ostatecznych pojawiają się fałszywi Chrystusowie, rzeczywiście jest podcinaniem gałęzi, na której siedzimy. Jeśli jednak chcemy powitać powrót Pana, nie możemy być niezdolni do odróżnienia prawdziwego Chrystusa od fałszywych Chrystusów. Skoro tu jesteś, proszę, omów to z nami”. Siostra Zhang, mój mąż i moja teściowa również skinęli głowami.

Następnie siostra przeczytała fragment Bożych słów, w którym Wszechmogący Bóg powiedział: „Zgłębianie takiej rzeczy nie jest trudne, ale wymaga poznania przez każdego z nas następującej prawdy: Ten, który będzie wcieleniem Boga, powinien mieć w sobie istotę Boga i Ten, który będzie wcieleniem Boga, powinien być wyrazem Boga. Ponieważ Bóg stanie się ciałem, przyniesie dzieło, jakiego musi dokonać, i ponieważ Bóg stanie się ciałem, wyrazi, kim jest, a także będzie w stanie przynieść człowiekowi prawdę, obdarzyć człowieka życiem oraz pokazać mu drogę. Ciało, w którym brakuje istoty Boga, z pewnością nie będzie Jego inkarnacją – co do tego nie ma wątpliwości. To, czy jest to inkarnacja ciała Boga, człowiek musi ustalić na podstawie wyrażanego przez Niego usposobienia oraz słów wypowiadanych przez Niego. To oznacza, że ustalenie, czy jest to inkarnacja ciała Boga czy nie, i czy jest to prawdziwa droga czy nie, musi opierać się na Jego istocie. Zatem w ustaleniu[a], czy jest to ciało wcielonego Boga, kluczowe jest zwrócenie uwagi raczej na Jego istotę (Jego dzieło, Jego słowa, Jego usposobienie i tak dalej) niż na wygląd zewnętrzny. Jeżeli człowiek widzi tylko Jego wygląd zewnętrzny a nie dostrzega Jego istoty, objawia w ten sposób niewiedzę i naiwność człowieka” (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu słów Boga ta młoda siostra wyjaśniła: „Ze słów Boga Wszechmogącego wynika wniosek, że kluczem do rozróżnienia między prawdziwym Chrystusem a fałszywymi Chrystusami jest spojrzenie na ich istotę. Można ją rozpoznać po ich dziele, słowach i usposobieniu. Pan Jezus powiedział kiedyś: »Ja jestem drogą, prawdą i życiem« (J 14:6). Oczywiście, skoro był Bogiem w ciele, mógł wyrażać prawdę i wykonywać własne dzieło Boga. Mógł także wyrażać własne usposobienie Boga oraz to, co On ma i czym jest. W Wieku Łaski Pan Jezus wyraził wiele prawd i usposobienie pełne przede wszystkim miłosierdzia i miłości oraz ukończył dzieło odkupienia całej ludzkości. Na podstawie dzieła i słów Pana Jezusa oraz z wyrażanego przez Niego usposobienia możemy być pewni, że Jezus Chrystus był prawdą, drogą i życiem, że był samym Bogiem wcielonym. Teraz Bóg Wszechmogący przyszedł i wyraził wszystkie prawdy, aby oczyścić i zbawić ludzkość. Wykonał dzieło osądzania i karcenia ludzi w dniach ostatecznych. Słowa Boga Wszechmogącego ujawniają prawdę o zepsuciu ludzkości przez szatana oraz o naturze i istocie człowieka. Opowiadają nam wszystkie aspekty prawdy, takie jak to, czym jest osiągnięcie zbawienia, czym jest zmiana usposobienia i na czym polega droga do jej osiągnięcia, a także jakie jest przyszłe przeznaczenie ludzkości i jakie będzie zakończenie dla wszystkich rodzajów ludzi. Jego słowa ujawniają również tajemnice obejmującego sześć tysięcy lat Bożego planu zarządzania oraz Jego wcieleń, a także wyrażają nieodłączne usposobienie Boga, Jego istotę oraz to, co On ma i czym jest. O ile będziemy pilnie czytać słowa Boże, będziemy mogli zobaczyć, że słowa wypowiedziane przez Boga Wszechmogącego są głosem Ducha prawdy, drogą sądu w dniach ostatecznych. Dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych wypełniło proroctwa biblijne, takie jak »Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego« (1P 4:17), »Lecz gdy przyjdzie on, Duch prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę« (J 16:13), oraz »Kto mną gardzi i nie przyjmuje moich słów, ma kogoś, kto go sądzi: słowo, które ja mówiłem, ono go osądzi w dniu ostatecznym« (J 12:48). Prawdy, które wyraził Bóg Wszechmogący, dzieło osądzania, karcenia i oczyszczania ludzi, które uczynił, oraz usposobienie charakteryzujące się sprawiedliwością, które Bóg Wszechmogący wyraził, w pełni potwierdza, że ​​ jest On przejawem Chrystusa dni ostatecznych. Natomiast fałszywi Chrystusowie nie posiadają istoty Boga. Większość z nich jest opętana przez złe duchy lub jest wyjątkowo aroganckimi demonami i złymi duchami całkowicie pozbawionymi rozumu. Nie mogą ani wyrażać prawd, aby zapewnić ludziom strawę duchową, ani wykonywać dzieła osądzania, aby oczyścić ludzi. Mogą tylko, czyniąc proste znaki i cuda, oszukiwać tych głupich, nieświadomych, zdezorientowanych ludzi, którzy chcą napchać brzuchy chlebem, aby powstrzymać głód, . Dlatego bardzo łatwo jest nam rozróżnić między prawdziwym Chrystusem a fałszywymi Chrystusami na podstawie tej jednej zasady: Chrystus jest prawdą, drogą i życiem. Jest to całkowicie zgodne z wolą Boga”.

Kiedy słuchałam omówienia siostry, ciągle to sobie powtarzałam: „Wierzyłam w Pana przez te wszystkie lata, ale nigdy nie słyszałam takich wyjaśnień. Teraz słowa Boga Wszechmogącego tak dokładnie mówią o rozróżnieniu między prawdziwym Chrystusem a fałszywymi Chrystusami; wydaje się, że słowa Boga Wszechmogącego naprawdę mogą być głosem Ducha Świętego. Boże! Zawsze z niecierpliwością czekałam na Twój powrót, ale przez ostatnie kilka lat koncentrowałam się tylko na ochronie przed fałszywymi Chrystusami i prawie nie miałam serca szukać. Nie zbadałam tego, że powracasz, aby dokonać dzieła osądzania w dniach ostatecznych, o czym świadczy Kościół Boga Wszechmogącego, ale po prostu ślepo mu się przeciwstawiałam i potępiałam je. Panie, czy naprawdę zamknęłam przed Tobą drzwi?”. Ta myśl przyprawiła mnie o kołatanie serca. Ogarnęła mnie panika i nie mogłam już dłużej usiedzieć bez ruchu, więc wstałam i mówiąc, że idę po szklankę wody, poszłam do kuchni, żeby się nieco uspokoić. Podczas nalewania wody zastanawiałam się: „Ta siostra jest bardzo młoda, ale jej omówienie prawdy jest tak praktyczne. Bracia i siostry z Szantungu również poczynili szybkie postępy po przyjęciu dzieła Boga Wszechmogącego. Ich zrozumienie Biblii i znajomość dzieła Bożego znacznie przewyższały moje. Ta droga pozwala ludziom zrozumieć prawdę i zdobyć wiedzę o Bożym dziele. Czy to nie jest dzieło Boga?”. Zastanawiając się nad tym wszystkim, czułam ekscytację, ale też wyrzuty sumienia. Przypomniałam sobie, jak pisałam te listy do braci i sióstr w Szantungu. Fechtowałam piórem, łajając ich aroganckim tonem. W moim podejściu do powrotu Pana nie tylko nie szukałam prawdy ani nie przyjmowałam wyjaśnień braci i sióstr, ale uparcie je odrzucałam. Uważałam się za mistrzynię prawdy i chciałam, aby wszyscy bracia i siostry mnie słuchali, a także myślałam, że robię, co w mojej mocy, aby bronić prawdziwej drogi. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że przeciwstawiam się Bogu. Czyż nie czyni to ze mnie współczesnego faryzeusza? W tym momencie poczułam się, jakbyś ktoś wylał mi na głowę kubeł zimnej wody; ogarnęły mnie słabość i odrętwienie. Moje ręce drżały w niekontrolowany sposób i w myślach ciągle odtwarzałam sceny, w których opieram się Bogu… Nie mogłam już dłużej tego wytrzymać – łzy zaczęły płynąć mi z oczu. Nienawidziłam siebie za swoją arogancję i ślepotę. Po dłuższej chwili otarłam łzy i wróciłam do pokoju ze szklankami wody na tacy. Siostra spojrzała na mnie i zapytała z troską: „Siostro, czy akceptujesz to omówienie?”. Westchnęłam i powiedziałam w poczuciu winy: „Po wysłuchaniu słów Boga Wszechmogącego i twojego omówienia czuję, że Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który powrócił. Każdego dnia czekałam na powrót Pana, ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że gdy Pan już powróci, faktycznie zachowam się jak faryzeusz. Naprawdę uczyniłam wielkie zło! Opierałam się Bogu”. Zacząłam płakać tak bardzo, że nie mogłam mówić.

Później, spędziwszy pewien czas na czytaniu słów Boga Wszechmogącego, siostra Zhang, moja teściowa, mój mąż i ja, zyskaliśmy całkowitą pewność, że Wszechmogący Bóg jest Panem Jezusem, który powrócił. Byłam tak niesamowicie zachwycona, że podekscytowana wysłałam braciom i siostrom z Szantungu piąty list: „Drodzy bracia i siostry! Bogu niech będą dzięki, bo wskutek tego, że wielokrotnie dzieliliście się ze mną Bożą ewangelią królestwa, przyjęłam dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych i stałam się członkinią Kościoła Boga Wszechmogącego. Chociaż zaakceptowałam go później niż Wy, nie chcę pozostać w tyle. Z całego serca i z całej duszy postaram się nadrobić zaległości…”. W tym momencie poczułam, że moje serce leci razem z tym listem z powrotem do Szantungu, aby spędzac czas w bliskości moich braci i sióstr. Bogu niech będą dzięki za Jego miłość!

Przypis:

a. W tekście pierwotnym jest „jeśli chodzi o”.

Skontaktuj się z nami w dowolnym czasie, jeśli w swojej wierze napotykasz na jakieś trudności czy wątpliwości.
Skontaktuj się z nami przez Messenger
Skontaktuj się z nami przez WhatsApp

Powiązane treści

Teraz znam już nowe imię Boga

Od dzieciństwa wierzyłam w Pana i uczęszczałam z rodzicami na nabożeństwa, więc po liceum poszłam na uczelnię chrześcijańską. Na jednym...

Zamieść odpowiedź