32. Tego dnia niebo było szczególnie czyste i słoneczne

Autorstwa Tian Ying, Chiny

Kiedyś należałam do Kościoła Potrójnej Autonomii w Chinach. Kiedy zaczęłam uczestniczyć w spotkaniach, pastorzy często mówili nam: „Bracia i siostry, w Biblii zapisano, że: »Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu« (Rz 10:10). Zostaliśmy usprawiedliwieni dzięki naszej wierze, a ponieważ wierzymy w Jezusa, zostaliśmy zbawieni. Gdybyśmy wierzyli w cokolwiek innego, nie zostalibyśmy zbawieni…”. Zawsze miałam w pamięci te słowa pastorów’ Zachęcały mnie one do wysiłku, gdy żarliwie angażowałam się w duchowe poszukiwania i aktywnie uczestniczyłam w zgromadzeniach, czekając, aż Pan przyjdzie i przyjmie mnie do królestwa niebieskiego. Później w kościele dopuszczono się szeregu bezprawnych czynów, w wyniku czego zgromadzenia w tym gronie zaczęły mnie męczyć. Nie dość, że pastorzy byli podzieleni, a każdy z nich usiłował zająć najwyższą pozycję i pozyskiwać sobie lenników, to jeszcze wygłaszane przez nich kazania musiały być zgodne z linią wyznaczoną przez Departament Zjednoczonego Frontu Pracy (UFWD). UFWD nie pozwalał naszym pastorom wygłaszać kazań na temat Księgi Objawienia ze strachu, że „prowadziłoby to do niepokojów społecznych”, a zatem pastorzy nie nauczali o Księdze Objawienia. Pastorzy często wygłaszali kazania na temat składania datków, mówiąc, że im więcej ktoś ofiaruje, tym więcej błogosławieństw otrzyma od Boga. Widząc kościół w takim stanie, byłam skonsternowana: jak kościół mógł do tego dopuścić? Czy pastorzy nie wierzyli w Pana? Dlaczego nie podążali za słowem Pana? Dlaczego nie mieli nawet najmniejszego szacunku dla Pana? Od tego momentu nie chciałam już chodzić na spotkania w Kościele Potrójnej Autonomii, ponieważ czułam, że w rzeczywistości nie wierzą oni w Boga i że są fałszywymi pasterzami, którzy udają, że wierzą w Boga, aby wyciągnąć od braci i sióstr ich ciężko zarobione pieniądze.

Pod koniec 1995 roku bez wahania opuściłam Kościół Potrójnej Autonomii i dołączyłam do kościoła domowego (Kościoła Sola Fide). Na początku myślałam, że ich kazania nie podlegają ograniczeniom narzucanym przez rząd. Uwzględniali w nich bowiem nawet Księgę Objawienia i omawiali dni ostateczne, powrót Pana i tak dalej. Czułam więc, że ich nauczanie było znacznie lepsze niż nauki pastorów w Kościele Potrojnej Autonomii i że z uczestnictwa w tutejszych zgromadzeniach można czerpać więcej radości niż ze zgromadzeń w Kościele Potrójnej Autonomii i byłam bardzo szczęśliwa. Po pewnym czasie jednak odkryłam, że także tutaj wśród współpracowników byli tacy, którzy angażowali się w pełne zawiści spory i tworzyli podziały. Żaden z braci i żadna z sióstr nie urzeczywistniali wymagań Pana i nie byli tak kochający, jak kiedyś. Kiedy zdałam sobie sprawę, że ten kościół tak naprawdę nie różni się od Kościoła Potrójnej Autonomii, poczułam się bardzo rozczarowana, ale też nie wiedziałam, gdzie mogę znaleźć kościół, w którym obecne jest dzieło Ducha Świętego. Z braku lepszej opcji mogłam tylko pozostać w Kościele Sola Fide, więc dalej uczestniczyłam w ich spotkaniach. Wszyscy pastorzy i duchowni mówili: „raz zbawiony, na zawsze zbawiony” i „jeśli tylko wytrwacie do końca, w znoju pracując dla Pana i nie schodząc z Jego drogi, wówczas będziecie mogli wejść do królestwa niebieskiego”. Pomyślałam wtedy: „Bez względu na to, co stanie się z innymi ludźmi, jeśli wytrwam w wierze w Pana Jezusa i nie zejdę z drogi Pana, to kiedy Pan powróci, będę miała szansę na to, że zostanę porwana do królestwa niebieskiego”.

Ani się nie obejrzałam i zrobił się koniec 1997 roku, dotarła już do nas ewangelia o królestwie Bożym, a w naszym kościele zapanowało poruszenie. Przywódca Li powiedział do nas: „Pojawiła się ostatnio grupa, która rozpowszechnia Błyskawicę ze Wschodu, wykrada pobożne owieczki z różnych wyznań i mówi, że Pan Jezus już powrócił i że wykonuje nowy etap dzieła. Pan Jezus został za nas przybity do krzyża i już zapłacił swoim życiem, aby nas odkupić. Już zostaliśmy zbawieni. Musimy tylko wytrwać do końca, a kiedy Pan powróci, z pewnością zostaniemy pochwyceni do królestwa niebieskiego. Dlatego musimy być ostrożni i absolutnie nie możemy przyjmować tych ludzi z Błyskawicy ze Wschodu. Każdy, kto ich przyjmie, zostanie wydalony z kościoła! Musicie też pamiętać, aby nie słuchać tego, co mówią, i nie wolno wam czytać ich książek…”. Miałam wrażenie, że współpracownicy wszystkich szczebli kościoła mówili o tych sprawach niemal na każdym spotkaniu. Kiedy bracia i siostry usłyszeli to wszystko, nieświadomie zaczęli stawiać opór Błyskawicy ze Wschodu i mieć się przed nią na baczności. Ja sama także stałam się jeszcze bardziej ostrożna i przezorna, ponieważ obawiałam się, że zostanę wykradziona przez Błyskawicę ze Wschodu i w ten sposób stracę szansę na to, by wejść do królestwa niebieskiego.

Jednak pewnego dnia na samym początku 1998 roku niespodziewanie spotkałam osobę należącą do Kościoła Boga Wszechmogącego i miałam szczęście po raz pierwszy dowiedzieć się czegoś na temat drogi Błyskawicy ze Wschodu. Tego dnia zadzwoniła moja starsza siostra i zaprosiła mnie do swojego domu. Wcześniej zaprosiła także siostrę Hu ze swojej wioski. Kiedy Siostra Hu mnie zobaczyła, uśmiechnęła się i powiedziała: „Dobrze, że przyszłaś. Odwiedziła mnie właśnie daleka krewna, która wierzy w Pana. Może porozmawiamy sobie we cztery?”. Z radością się zgodziłam. Niebawem siostra Hu wróciła ze swoją krewną. Kiedy ta siostra nas zobaczyła, powitała nas z entuzjazmem. Chociaż nigdy wcześniej jej nie spotkałam, poczułam, że w pewnym sensie jest mi bliska. Powiedziała: „Obecnie w kościele panuje wielkie spustoszenie. Pastorzy nie mają nic świeżego ani nowego do powiedzenia w swoich kazaniach. Na każdym spotkaniu, jeśli akurat nie mówią o tym, jak przeciwstawić się Błyskawicy ze Wschodu, przez cały czassłucha się kaset i śpiewa hymny. Nic więcej się tam nie dzieje. Współpracownicy angażują się w pełne zawiści spory, zmawiają się i spiskują, wszyscy są wyjątkowo zarozumiali i nikt nie słucha nikogo innego. Bracia i siostry są zniechęceni i słabi, stracili wiarę i miłość. Wielu opuściło Pana i powróciło do świata, żeby zarabiać pieniądze”. W głębi serca czułam to samo i potakując, powiedziałam do siostry: „W moim kościele też jest tak samo. Wcześniej w naszych comiesięcznych spotkaniach uczestniczyło w każdym miejscu po 20–30 osób, ale teraz przychodzi tylko kilkoro starszych ludzi, i nawet pastorzy poszli w świat, aby zarabiać pieniądze! Spotkania nie dają już żadnej radości”. Siostra skinęła głową i powiedziała: „Tego rodzaju sytuacja zachodzi teraz nie tylko w niektórych kościołach, ale jest zjawiskiem powszechnym w całym religijnym świecie. Dowodzi to, że w kościele nie jest już obecne dzieło Ducha Świętego, w związku z czym przez cały czas popełniane są bezprawne czyny - jest to znak powrotu Pana. Jest tak jak pod koniec Wieku Prawa, kiedy świątynia stała się miejscem, gdzie sprzedawano żywy inwentarz i wymieniano pieniądze. Stało się tak, ponieważ Bóg przestał wykonywać swoje dzieło w świątyni, a zamiast tego stał się ciałem jako Pan Jezus, aby wykonać nowy etap dzieła poza świątynią”. Słuchałam uważnie, od czasu do czasu kiwając głową. Siostra mówiła dalej: „Siostro, w Ewangelii Łukasza 17: 24–26 czytamy: »Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca nieba aż po drugi, tak będzie i z Synem Człowieczym w jego dniu. Ale najpierw musi wiele cierpieć i zostać odrzucony przez to pokolenie. A jak było za dni Noego, tak będzie i za dni Syna Człowieczego« Jak interpretujesz te wersety Pisma Świętego?”. Przez chwilę poważnie się nad nimi zastanowiłam, a potem roześmiałam się niezręcznie i powiedziałam: „Siostro, czy ten fragment Pisma Świętego nie mówi o przyjściu Pana?”. Siostra odpowiedziała: „Ten ustęp Pisma Świętego omawia nadejście Pana. Nie mówi jednak o przyjściuPana Jezusa w dawnych czasach. Mówi natomiast o powrocie Pana w dniach ostatecznych, ponieważ Pan bardzo wyraźnie przepowiada tutaj to, co się stanie, gdy powróci w dniach ostatecznych. Siostro, właśnie teraz wiara członków kościoła wygasła, a ich samych ogarnęły zniechęcenie i słabość. Jest tak, ponieważ Bóg ponownie stał się ciałem, aby wykonać nowy etap dzieła. Dzieło Boga ruszyło naprzód i każdy, kto nie podąża za Jego nowym dziełem, utraci działanie Ducha Świętego”. Gdy tylko usłyszałam, jak siostra powiedziała, że ​​Pan Jezus już powrócił, od razu domyśliłam się, że należy do Błyskawicy ze Wschodu i moje serce natychmiast zamarło. Uśmiech zniknął z mojej twarzy, gdy tylko w moim umyśle pojawiły się słowa moich przywódców, którzy tak ograniczyli dostęp do kościoła: „Wierzyć w Jezusa, znaczy być zbawionym, a będąc zbawionym raz, jest się zbawionym na zawsze!… Nie przyjmuj ludzi należących do Błyskawicy ze Wschodu!…”. Myśląc o tych słowach moich przywódców, chciałam szybko wrócić do domu. Ale kiedy tylko wpadłam na ten pomysł, Pan oświecił mnie, każąc mi sobie przypomnieć pewien werset z hymnu: „Jezus jest naszą ucieczką, gdy masz kłopoty, udaj się do Niego. Kiedy będziesz razem z Panem, czegóż mielibyście się lękać?”. „To jest to! - pomyślałam. - Jeśli Pan jest przy mnie, to czego mam się bać? Rzeczy, których się boję, nie pochodzą od Boga, pochodzą od szatana”. Właśnie wtedy siostra powiedziała: „Jeśli ktoś ma jakieś pytania, niech się śmiało nimi podzieli. Słowo Boże będzie w stanie rozwiązać wszystkie nasze problemy i trudności”. Kiedy usłyszałam, jak siostra to powiedziała, pomyślałam: „Możliwe, że nie będziesz w stanie odpowiedzieć na moje pytania! Muszę teraz dowiedzieć się dokładnie, co tak naprawdę głosi Błyskawica ze Wschodu i jak udało jej się wykraść tak wiele dobrych owieczek”.

Z taką myślą postanowiłam od razu przejąć inicjatywę i powiedziałam: „Nasi przywódcy zawsze mówią, że Pan Jezus został za nas przybity do krzyża i że już zapłacił swoim życiem, aby nas odkupić, a zatem zostaliśmy już zbawieni. Jest to zapisane w Piśmie Świętym: »Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu« (Rz 10:10). Skoro zostaliśmy zbawieni raz, zostaliśmy zbawieni na zawsze i jeśli tylko wytrwamy do końca, wówczas gdy Pan powróci, z pewnością zostaniemy pochwyceni do królestwa niebieskiego. Jest to obietnica, którą złożył nam Pan. Dlatego też nie musimy przyjmować żadnego nowego dzieła wykonywanego przez Boga”.

Siostra uśmiechnęła się i powiedziała do mnie: „Wielu wierzących uważa, że Pan Jezus został za nas przybity do krzyża i że ponieważ zapłacił swoim życiem, aby nas odkupić, zostaliśmy zbawieni. Ludzie wierzą, że bycie zbawionym raz oznacza bycie zbawionym na zawsze; że wszystko, co musimy zrobić, to wytrwać do końca, a potem, gdy Pan powróci, z pewnością zostaniemy pochwyceni do królestwa niebieskiego; i że nie musimy przyjmować żadnego nowego dzieła wykonywanego przez Boga. Ale czy ten sposób myślenia jest rzeczywiście poprawny? Czy naprawdę jest on zgodny z wolą Pana? W rzeczywistości idea, że »gdy jest się zbawionym raz, to jest się zbawionym na zawsze, a kiedy Pan powróci, zostaniemy pochwyceni do królestwa niebieskiego«, jest jedynie pojęciem i wyobrażeniem człowieka i po prostu nie zgadza się z tym, co powiedział Pan. Pan Jezus nigdy nie powiedział, że ci, którzy zostali zbawieni przez wiarę, mogą wejść do królestwa niebieskiego, powiedział natomiast: »Lecz ten, kto wypełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie« (Mt 7:21). Być zbawionym i wypełniać wolę Ojca, który jest w niebie, to nie to samo. Kiedy mówimy o zbawieniu przez wiarę, to zbawienie oznacza przebaczenie grzechów. Innymi słowy, jeśli ktoś miał zostać zgodnie z prawem skazany na śmierć, ale stanął przed obliczem Pana, wyraził skruchę i otrzymał Jego zbawienie, wówczas Pan wybaczy mu jego grzechy, a on sam nie będzie już potępiony przez prawo i zgodnie z prawem skazany na śmierć. To jest prawdziwe znaczenie bycia zbawionym. Ale bycie zbawionym nie oznacza, że ​​człowiek został uwolniony od grzechu i obmyty. Wszyscy głęboko tego doświadczyliśmy. Chociaż wierzymy w Pana od wielu lat i często wyznajmy Mu nasze grzechy i żałujemy za nie, a także cieszymy się radością i spokojem tych, którym wybaczono ich grzechy, wciąż często mimowolnie popełniamy grzechy i jesteśmy przez nie zniewoleni. Takie są fakty. Na przykład nasze skażone usposobienie, przejawiające się choćby w arogancji, kłamliwości, samolubstwie, chciwości, niegodziwości i tak dalej, nadal istnieje; wciąż lubimy podążać za światowymi modami, dążąc do bogactwa i sławy oraz rozkoszy ciała, a także łakniemy grzesznych przyjemności. Aby chronić nasze osobiste interesy, nierzadko potrafimy kłamać i oszukiwać innych. Dlatego bycie zbawionym nie oznacza, że ​​osiągnęło się pełne zbawienie. Jest to fakt. Zostało to zapisane w Piśmie Świętym: »Bądźcie więc świętymi, bo ja jestem święty« (Kpł 11:45). Bóg jest święty, więc czy pozwoliłby tym, którzy często grzeszą i przeciwstawiają się Bogu, wejść do królestwa niebieskiego? Jeśli wierzysz, że ci, którzy zostali zbawieni przez wiarę, mogą wejść do królestwa niebieskiego, to dlaczego Pan Jezus wypowiada również następujące słowa? »Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto wypełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie mi tego dnia: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w twoim imieniu i w twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów, i w twoim imieniu nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im oświadczę: Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość« (Mt 7:21-23). Dlaczego powiedziane jest, że kiedy Pan powróci, oddzieli kozły od owiec, a kąkol od pszenicy? Nie da się więc obronić twierdzenia, że ci, którzy zostali zbawieni przez wiarę, mogą wejść do królestwa niebieskiego. Jest to całkowicie sprzeczne ze słowami Pana Jezusa i ignoruje je! Jeśli więc nie przyjmujemy słowa Pana i nie wierzymy w nie, lecz w naszej wierze w Boga trzymamy się błędów rozpowszechnianych przez pastorów i starszych oraz polegamy na własnych pojęciach i wyobrażeniach, to nigdy nie będziemy w stanie spełnić wymagań Pana i nigdy nie będziemy w stanie zostać pochwyceni do królestwa niebieskiego”.

Rozmyślałam nad słowami siostry i poczułam, że w tym, co powiedziała, jest dużo racji, więc siedziałam cicho i słuchałam. Siostra mówiła dalej: „Słowo Boga Wszechmogącego już ujawniło tajemnicę bycia zbawionym i osiągnięcia pełnego zbawienia, więc przyjrzyjmy się słowu Boga Wszechmogącego i zobaczmy, co ma On do powiedzenia na ten temat. Bóg Wszechmogący mówi: »W tamtym czasie dzieło Jezusa było odkupieniem całej ludzkości. Grzechy wszystkich, którzy w Niego wierzyli, zostały wybaczone; jak długo wierzyłeś w Niego, On przynosił ci odkupienie; jeżeli wierzyłeś w Niego, nie byłeś już grzesznikiem, zostałeś uwolniony od swoich grzechów. To właśnie oznacza bycie zbawionym i bycie usprawiedliwionym przez wiarę. Ale wśród tych, którzy wierzyli, pozostali tacy, którzy byli buntownikami i sprzeciwiali się Bogu, a których wciąż trzeba było powoli usunąć. Zbawienie nie znaczyło, że człowiek został całkowicie pozyskany przez Jezusa, ale że taki człowiek nie był już grzeszny, że zostały mu wybaczone jego grzechy: jeśli tylko wierzyłeś, przestawałeś być grzeszny« („Wizja dzieła Bożego (2)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). »Zanim człowiek został odkupiony, zostało już w niego wszczepionych wiele szatańskich trucizn. Po upływie tysięcy lat szatańskiego zepsucia człowiek ma już w sobie naturę, która opiera się Bogu. I dlatego kiedy człowiek został odkupiony, chodziło wyłącznie o takie odkupienie, w którym człowiek został kupiony za wysoką cenę, ale jego zatruta natura nie została wyeliminowana. W tak splugawionym człowieku musi się dokonać zmiana, zanim będzie godny służyć Bogu. Poprzez to dzieło osądzania i karcenia człowiek zdobędzie pełną wiedzę o tkwiącej w nim nieczystej i zepsutej istocie, a wtedy będzie w stanie całkowicie się zmienić i oczyścić. Tylko w ten sposób człowiek może być godny powrotu przed tron Boga. (...) Choć człowiek został odkupiony i zyskał wybaczenie swoich grzechów, uznaje się to jedynie za Bożą niepamięć występków człowieka i nietraktowanie człowieka tak, jak na to zasługuje w świetle swoich występków. Kiedy jednak człowiek, który żyje w ciele, nie został uwolniony od grzechu, może jedynie nadal grzeszyć, bez końca ujawniając swoje zepsute szatańskie usposobienie. Takie właśnie życie wiedzie człowiek – nieskończony cykl grzeszenia i uzyskiwania przebaczenia. Większość ludzi grzeszy w ciągu dnia i wyznaje te grzechy wieczorem. W związku z tym, mimo że ofiara za grzechy jest zawsze skuteczna dla człowieka, nie będzie w stanie uchronić go od grzechu. Dokonała się tylko połowa dzieła zbawienia, gdyż usposobienie człowieka pozostaje zepsute. (...) Sięgające głębiej niż grzech, zostało wszczepione przez szatana i głęboko zakorzenione w człowieku. Niełatwo człowiekowi uświadomić sobie własne grzechy; człowiek w żaden sposób nie jest w stanie rozpoznać swojej głęboko zakorzenionej natury i by to się stało, musi polegać na sądzie za pomocą słowa. Tylko w ten sposób człowiek może być stopniowo zmieniany, poczynając od tego punktu« („Tajemnica Wcielenia (4)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). »Wiesz tylko tyle, że Jezus zstąpi w dniach ostatecznych, ale jak dokładnie to zrobi? Czy grzesznik taki jak ty, który właśnie został odkupiony, a nie został odmieniony ani udoskonalony przez Boga, może być człowiekiem według Bożego serca? Ponieważ nadal jesteś starą wersją siebie, w twoim przypadku prawdą jest, że zostałeś zbawiony przez Jezusa i że nie jesteś zaliczany do grzeszników z uwagi na zbawienie przez Boga, ale nie dowodzi to, że nie jesteś grzeszny i że nie jesteś nieczysty. Jak możesz być święty, jeśli nie zostałeś odmieniony? Twoje wnętrze trawią nieczystość, samolubstwo i złośliwość, a mimo to chcesz zstąpić z Jezusem. Możesz o tym tylko pomarzyć! Pominąłeś pewien krok w wierze w Boga: zostałeś jedynie odkupiony, ale nie zostałeś odmieniony. Abyś mógł stać się człowiekiem według Bożego serca, Bóg musi osobiście dokonać dzieła przemiany i obmycia ciebie. Jeśli jesteś tylko odkupiony, nie będziesz w stanie osiągnąć świętości. Nie będziesz więc się kwalifikować do otrzymania dobrych Bożych błogosławieństw, ponieważ pominąłeś kluczowy krok w Bożym dziele zarządzania człowiekiem, czyli krok przemiany i udoskonalenia. Dlatego ty, grzesznik, który właśnie został odkupiony, nie jesteś w stanie bezpośrednio otrzymać dziedzictwa Bożego« („O nazwach i tożsamości” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”).

Siostra kontynuowała swoje omówienie: „Na podstawie słowa Boga Wszechmogącego możemy zobaczyć, że każdy etap dzieła wykonywany przez Boga odbywa się stosownie do potrzeb skażonej ludzkości. Pod koniec Wieku Prawa człowiek stawał się coraz bardziej skażony przez szatana i popełniał coraz więcej grzechów. Człowiek obraził prawa Jahwe i groziło mu ukamienowanie i spalenie przez ogień niebios. Bóg jednak kocha ludzkość. Sam przyjął cielesną postać, aby stać się podobnym do grzesznego ciała, i został przybity do krzyża, aby odkupić człowieka z grzechu. Zatem jeśli tylko będziemy wierzyć w Pana Jezusa, zostaniemy zbawieni, a Pan nie będzie pamiętał naszych grzechów. Będziemy mogli przejść wprost przed oblicze Boga, modlić się do Niego i cieszyć się obfitością udzielanej przez Niego łaski. Ale chociaż zostaliśmy odkupieni, nie dowodzi to, że jesteśmy bez grzechu. My, ludzkość, jesteśmy poddawani szatańskiemu skażeniu od tysięcy lat, a trucizna szatana zakorzeniła się głęboko w naszych wnętrzach - stała się naszym życiem i naszą naturą. Jesteśmy kontrolowani przez naszą szatańską naturę i jej przejawy, takie jak zarozumiałość i arogancja, kłamliwość i przebiegłość, samolubstwo i pogarda, a także chciwość i zło. Nadal potrafimy często kłamać, oszukiwać, grzeszyć i przeciwstawiać się Bogu. Taka jest podstawowa przycyzna tego, że żyjemy wciąż tylko grzesząc i wyznając swe winy. Dlatego, mając na względzie potrzeby skażonej ludzkości i Boży plan zarządzania jej zbawieniem, Bóg przyszedł, aby w dniach ostatecznych wykonać etap dzieła polegający na osądzeniu i skarceniu człowieka w celu obmycia nas i zmiany naszego skażonego usposobienia. Na koniec Bóg poprowadzi do swego królestwa tych, którzy osiągnęli pełne zbawienie i zostali udoskonaleni. Jeśli nadal będziemy trzymać się pojęcia »raz zbawiony, na zawsze zbawiony« i odmówimy przyjęcia Bożego dzieła osądzania w dniach ostatecznych, to trucizna szatana, która jest w naszej krwi, nigdy nie zostanie usunięta, nigdy nie będziemy w stanie osiągnąć pełnego Bożego zbawienia, a bycie uniesionym do królestwa niebieskiego nie będzie wchodziło w rachubę. Te konsekwencje są bardzo poważne. Tak więc teraz, w tych dniach ostatecznych, tylko pozostawiając za sobą Wiek Łaski i przyjmując dzieło osądzania Wszechmogącego Boga w dniach ostatecznych, człowiek zostanie dokładnie obmyty, osiągnie pełne zbawienie Boga i uda się do wspaniałego miejsca przeznaczenia”.

Słuchając przedstawionego przez siostrę omówienia, myślałam sobie: „Tak, słowa Boga Wszechmogącego są tak praktyczne. Czyż w ciągu ostatnich kilku lat nie wiodłam życia, w którym popełniałam grzechy w ciągu dnia, a potem wyznawałam je w nocy? Rzeczywiście, z powodu naszej wiary w Pana jedynie wybaczono nam nasze grzechy, ale nasza natura wciąż jest grzeszna. Nadal potrafimy grzeszyć i opierać się Bogu. Pan jest święty, jak więc ci, którzy często grzeszą i stawiają mu opór, mogą zostać pochwyceni do królestwa niebieskiego? Słowa Boga Wszechmogącego rozwikłały te wątpliwości, które od tak wielu lat ciążyły mi na sercu. Słowa Boga Wszechmogącego rzeczywiście zawierają prawdy, których powinniśmy szukać. Czy to możliwe, że Bóg Wszechmogący naprawdę jest Panem, który powrócił? Rzeczywiście muszę się temu bliżej przyjrzeć”.

Stopniowo przestawałam mieć się na baczności przed siostrą, ale gdy właśnie podjęłam decyzję o przeanalizowaniu omawianych spraw, nagle usłyszałam głośne i natarczywe pukanie do drzwi. Siostra Hu poderwała się, by je otworzyć, i do pokoju wpadł mój pastor. Spojrzał na mnie, a potem na siostrę, która głosiła ewangelię o królestwie Boga Wszechmogącego, a następnie odezwał się do mnie ze zdumieniem i gniewem w głosie: „Co tu robisz? Czy nie mówiłem ci, żebyś nie chodziła słuchać kazań obcych ludzi? Jak mogłaś tu przyjść i tego wysłuchiwać? Natychmiast idź do domu i nigdy więcej nie słuchaj takich kazań. Jeśli zostaniesz oszukana, będzie zbyt późno na żale!”. Gdy pastor skończył mnie besztać, odwrócił się i zaczął grozić siostrze: „A wy, ludzie, którzy szerzycie Błyskawicę ze Wschodu, przychodzicie tylko do naszego kościoła i kradniecie nasze owieczki! Natychmiast sobie stąd idź! Jeśli nie pójdziesz, zapomnę o uprzejmości!”. Gdy zobaczyłam, w jaki sposób pastor traktuje tę siostrę, poczułam spory niesmak, więc powiedziałam mu: „Pastorze, ta siostra miała po prostu kilka naprawdę ciekawych rzeczy do powiedzenia, a to, co mówiła, jest zgodne z Biblią. Wydaje mi się całkiem możliwe, że Bóg Wszechmogący jest Panem, który powrócił. Może po prostu przez chwilę jej posłuchasz, a potem razem podejmiemy decyzję? Poza tym czyż Biblia nie mówi: »Nie zapominajcie o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołów gościli« (Hbr 13:2). My, wierzący w Pana, powinniśmy okazywać współczucie i nie możemy tak traktować ludzi. Czy wyrzucanie tej siostry w ten sposób nie jest sprzeczne z naukami Pana?”. Pastor wrzasnął na mnie: „Czego nie rozumiesz? My, którzy wierzymy w Jezusa, już jesteśmy zbawieni. Nie musimy być zbawiani raz jeszcze! A oni przychodzą tutaj, aby kraść nasze owieczki, więc nie wolno nam ich przyjmować!” Wtedy siostra, która głosiła ewangelię, uśmiechnęła się i powiedziała: „Wszyscy czekamy na powrót Pana, więc dlaczego nie usiądziemy i nie porozmawiamy? Jeśli przegapimy powrót Pana, będziemy tego bardzo żałować…”. Nie czekając, aż siostra skończy mówić, pastor zaczął ją dosłownie wypychać z pokoju, mówiąc: „Już wystarczy tego gadania! Choćbyś nie wiem jak zręcznie przemawiała, i tak nie będę cię słuchał! Odejdź natychmiast!”. W ten sposób pastor posunął się do tego, że szarpał, popychał i wyzywał tę siostrę, żeby tylko wyrzucić ją z domu. Gdy sobie poszła, pastor spojrzał na mnie i powiedział z groźbą w głosie: „Wracaj prędko do domu. Od teraz nie wolno ci się już kontaktować z ludźmi z Błyskawicy ze Wschodu. Jeśli to zrobisz, zostaniesz wydalona z kościoła, a wtedy nigdy nie będziesz miała szansy na otrzymanie Bożej pochwały i wejście do królestwa niebieskiego”. Ponieważ zdążyłam wysłuchać wyjaśnień tejsiostry, rozumiałam, że dzieło Pana Jezusa było dziełem odkupienia, ale nie oczyszczenia człowieka, i że dopiero wtedy, gdy Pan powróci, aby dokonać dzieła osądzania w dniach ostatecznych, całkowicie obmyje i zbawi człowieka. Bez przyjęcia Bożego dzieła osądzania w dniach ostatecznych, skażone usposobienie człowieka nie zmieni się i nie będzie on w stanie osiągnąć pełni Bożego zbawienia i wejść do królestwa niebieskiego. Słowa pastora nie miały więc na mnie większego wpływu. Skinęłam tylko głową, udając, że się zgadzam, a potem wróciłam do domu.

Po powrocie długo zastanawiałam się nad tym, o czym mówiła owa siostra, i pomyślałam sobie: „Przedstawione przez nią omówienie jest zgodne z Biblią. Moja wiara w to, że »raz zbawiony, na zawsze zbawiony« naprawdę była nieuzasadniona!”. Wróciłam pamięcią do wszystkich tych lat, przez które wierzyłam w Pana i zdałam sobie sprawę, że ciągle żyję w stanie, w którym popełniam grzechy, a potem je wyznaję, ale nigdy nie potrafiłam rozwiązać tego problemu i osobiście doświadczyłam wielu cierpień. Czułam, że gdybym nadal wierzyła w taki sposób, ostatecznie nie byłabym w stanie zasłużyć na Bożą pochwałę. Po wysłuchaniu omówienia owej siostry uzyskałam jeszcze większą pewność, że jeśli ludzie wierzący w Pana pragną osiągnąć pełne zbawienie i wejść do królestwa niebieskiego, naprawdę muszą przyjąć dzieło, które osądza i obmywa człowieka, dzieło wykonywane przez Pana Jezusa, który powrócił. Zaczęłam się więc zastanawiać: czym tak naprawdę jest dzieło osądzania Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych? W jaki sposób Bóg Wszechmogący obmywa i przemienia człowieka? Zastanawiając się nad tymi sprawami, kartkowałam Biblię, aż trafiłam na fragment, w którym Pan Jezus mówi: „Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie możecie tego znieść. Lecz gdy przyjdzie on, Duch prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę. Nie będzie bowiem mówił sam od siebie, ale będzie mówił to, co usłyszy, i oznajmi wam przyszłe rzeczy” (J 16:12-13). W Biblii przeczytałam też następujące fragmenty: „Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego” (1P 4:17). „Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów” (Obj 2:7). Kiedy to przeczytałam, poczułam się, jakbym wreszcie obudziła się ze snu: jak się okazuje, Pan Jezus dawno temu przepowiedział, że w dniach ostatecznych Bóg wyrazi więcej prawdy i wykona nowy etap dzieła. Czy nie chodziło właśnie o Boga Wszechmogącego, przychodzącego, by wykonać dzieło osądzania i obmycia człowieka? „Ach - pomyślałam - gdyby dziś pastor nie przyszedł do tej siostry i nie wywołał takiego zamieszania, mogłabym dalej z uwagą słuchać o drodze Boga Wszechmogącego. Dawniej zawsze słuchałam tego, co mówili pastorzy i starsi, i nigdy nie szukałam ani nie badałam dzieła Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Po prostu robiłam wszystko, co mówili pastorzy i starsi. Dopiero dzisiaj zrozumiałam, że w moim sercu nie było miejsca dla Pana. Jeśli chodzi o moje dociekania na temat powrotu Pana, to nie szukałam Jego woli, a zamiast tego słuchałam słów pastorów i starszych. Jakaż byłam głupia! Ci spośród nas, którzy wierzą w Pana, powinni Go wysławiać. Musimy aktywnie szukać Bożych śladów dotyczących powrotu Pana, ponieważ tylko w ten sposób podporządkujemy się Bożej woli. Dzisiaj przekonałam się, że działania pastora są po prostu niezgodne z wolą Pana. Nie mogę dłużej ślepo wierzyć w to, co mówią pastorzy i starsi, ale muszę szukać drogi Boga Wszechmogącego i badać ją”.

Następnego dnia rano od razu postanowiłam pójść do domu siostry Hu i odnaleźć siostrę, która głosiła ewangelię Boga Wszechmogącego, abyśmy mogły kontynuować naszą rozmowę. Ku mojemu zaskoczeniu, nie zdążyłam nawet wyjść z mieszkania, gdy siostra Hu przyprowadziła ową siostrę do mnie. Było to rzeczywiście zrządzenie Pana. Siostra ta najpierw zapytała mnie z troską w głosie, czy poprzedniego dnia byłam dalej nękana przez pastora, a ja odpowiedziałam bardzo zdecydowanie: „Nie. Po wczorajszej rozmowie wróciłam tutaj, dokładnie wszystko przemyślałam i zdałam sobie sprawę, że rzeczywiście nie możemy zostać obmyci tylko przez wiarę w Pana Jezusa. Nasza natura pozostaje wciąż skażona i w związku z tym nie będziemy w stanie osiągnąć pełni Bożego zbawienia. Co więcej, przeczytałam też fragment Biblii, który rzeczywiście zapowiada, iż Pan powróci, aby dokonać dzieła osądzania w dniach ostatecznych. Teraz najbardziej chciałabym się dowiedzieć tego, na czym polega dzieło osądzania, które Bóg Wszechmogący ma wykonać w dniach ostatecznych i w jaki sposób owo dzieło zarazem obmyje i przemieni człowieka”.

Siostra powiedziała z radością: „Bogu niech będą dzięki! To pytanie, które zadałaś, jest naprawdę bardzo ważne, ponieważ wiąże się z istotnym zagadnieniem dotyczącym tego, czy nasza wiara w Boga pozwoli nam osiągnąć pełne zbawienie i wejść do królestwa niebieskiego, czy też nie. Przyjrzyjmy się najpierw słowom Boga Wszechmogącego. »Kiedy tym razem Bóg przyjdzie w ciele, Jego dzieło będzie polegać na wyrażeniu Jego usposobienia, głównie przez skarcenie i sąd. Na tym fundamencie przynosi On człowiekowi więcej prawdy, pokazuje więcej sposobów praktykowania jej oraz osiąga swój cel zdobycia człowieka i uratowania go od zepsutego usposobienia. Oto, co kryje się za dziełem Boga w Wieku Królestwa« (Przedmowa do księgi „Słowo ukazuje się w ciele”). »Jeśli chodzi o słowo „sąd”, możesz sobie pomyśleć o słowach, które Jahwe wypowiedział do wszystkich miejsc, oraz o słowach napomnienia, które Jezus wypowiedział do faryzeuszy. Przy całej ich surowości te słowa nie są Bożym sądem nad człowiekiem, lecz tylko słowami wypowiedzianymi przez Boga w różnych środowiskach, to znaczy w różnych sytuacjach. Te słowa są inne od słów wypowiadanych przez Chrystusa, gdy sądzi On człowieka w dniach ostatecznych. W czasach ostatecznych Chrystus używa różnych prawd, by uczyć człowieka, obnażyć jego istotę, szczegółowo analizować jego słowa i uczynki. Te słowa obejmują różne prawdy, takie jak ludzki obowiązek, w jaki sposób człowiek powinien okazywać posłuszeństwo Bogu, w jaki sposób powinien okazywać Mu wierność, jak człowiek powinien urzeczywistniać zwykłe człowieczeństwo, a także mądrość i usposobienie Boże i tak dalej. Te słowa są w całości nakierowane na istotę człowieka i jego skażone usposobienie. W szczególności słowa, które pokazują, jak człowiek z pogardą odrzuca Boga, są wypowiadane w odniesieniu do tego, jak człowiek ucieleśnia szatana i siłę wrogą wobec Boga. Podejmując dzieło swego sądu, Bóg nie ujawnia natury człowieka w zaledwie kilku słowach. On obnaża ją, rozprawia się z nią oraz ją przycina przez długi okres czasu. Te metody obnażania jej, rozprawiania się z nią oraz przycinania nie mogą być zastąpione zwykłymi słowami, ale prawdą, której człowiek wcale nie posiada. Tylko takie metody mogą być uznane za sąd. Tylko poprzez sąd tego rodzaju człowiek może się podporządkować i w pełni przekonać do poddania się Bogu, a ponadto może zdobyć prawdziwe poznanie Boga. To, do czego doprowadza dzieło sądu, to zrozumienie przez człowieka prawdziwego Bożego oblicza oraz prawdy o swoim własnym buncie. Dzieło osądzania pozwala człowiekowi zdobyć duże zrozumienie woli Bożej, celu Bożego dzieła oraz tajemnic, które są dla niego niepojęte. Pozwala też człowiekowi rozpoznać i zaznajomić się ze swoją skażoną istotą oraz ze źródłem swego skażenia, a także odkryć własną brzydotę. Wszystkie te efekty wywołuje dzieło sądu, bo istota tego dzieła to tak naprawdę odkrywanie prawdy, drogi i życia Bożego przed wszystkimi tymi, którzy w Niego wierzą. Ta praca jest dziełem sądu dokonywanym przez Boga« („Chrystus dokonuje dzieła sądu za pomocą prawdy” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”).

Po przeczytaniu słowa Bożego siostra przedstawiła jego omówienie: „Dzięki słowu Bożemu rozumiemy, że wykonując dzieła osądzania w dniach ostatecznych Bóg Wszechmogący posługuje się wieloma aspektami prawdy, aby obnażyć człowieka i poddać go gruntownej analizie. Bóg używa słów, aby obnażyć skażoną istotę człowieka i prawdę o zepsuciu człowieka, aby osądzić naszą szatańską naturę, która opiera się Bogu i zdradza Go, oraz aby oczyścić nas z wszelkiego rodzaju zepsucia, które w nas tkwi. Przykładami takiego zepsucia są: posiadanie pojęć i wyobrażeń na temat Bożego dzieła, mierzenie Bożego dzieła miarą naszych własnych pojęć, uznawanych przez nas za prawdę, oraz osądzanie Boga, potępianie Go i przeciwstawianie się Mu na różne sposoby. Innym przykładem jest to, że chociaż możemy wierzyć w Boga, tak naprawdę nie różnimy się od niewierzących; wszyscy dążymy do sławy i bogactwa i jesteśmy gotowi zapłacić za to każdą cenę, ale ani jedna osoba nie żyje po to, by zadowolić Boga. Nasze spojrzenie na wiele rzeczy również jest nie do pogodzenia z Bogiem, tak jak na przykład nasze przekonanie, że jeśli tylko wierzymy w Pana, będziemy zbawieni, i że kiedy Pan przyjdzie, zostaniemy pochwyceni do królestwa niebieskiego, podczas gdy w rzeczywistości Bóg powiedział, że tylko podążając za wolą Boga, człowiek będzie mógł wejść do królestwa niebieskiego. To tylko kilka przykładów zepsucia, które w nas tkwi. Przez Boży sąd i karcenie owo skażone usposobienie, owe błędne poglądy i sposoby myślenia oraz szatańskie zasady życia zostaną obmyte i przemienione, a my staniemy się naprawdę posłuszni Bogu. Jednocześnie poprzez Boży sąd i karcenie zaczynamy uznawać, że sprawiedliwe usposobienie Boga nie znosi obrazy ze strony człowieka, dowiadujemy się, jakie osoby Bóg kocha, a jakimi gardzi, rozumiemy Boży zamiar zbawienia człowieka, nabieramy szacunku do Boga i dowiadujemy się, jak dążyć do prawdy i właściwie wykonywać nasze obowiązki, aby zasłużyć na Bożą pochwałę. Doświadczając Bożych słów i praktykując je, dochodzimy do zrozumienia wielu prawd. Na przykład dowiadujemy się, co to znaczy wierzyć w Boga, co to znaczy prawdziwie osiągnąć zbawienie, co to znaczy być posłusznym Bogu i kochać Go, co to znaczy podążać za wolą Boga i tak dalej. Wszystkie nasze skażone skłonności będą się w różnym stopniu zmieniać, a nasze poglądy i wartości życiowe również ulegną przemianie. Jest to dzieło osądzania i karcenia, które Bóg w nas wykonuje, i można również powiedzieć, że jest to zbawienne działanie Bożej miłości. Zatem tylko poprzez otrzymanie osądu przed tronem Chrystusa dni ostatecznych - Boga Wszechmogącego - jesteśmy w stanie zyskać prawdę, i dopiero wtedy możemy uwolnić się od grzechu, zostać obmyci i osiągnąć pełne zbawienie. Siostro, czy jesteś w stanie zrozumieć to omówienie?”.

Czytając słowa Boga i słuchając omówień siostry, zrozumiałam Boże dzieło i Bożą wolę. Głęboko poruszona, skinęłam głową i powiedziałam: „Bogu niech będą dzięki! Słuchając słowa Boga Wszechmogącego, zrozumiałam, że w dniach ostatecznych Bóg posługuje się prawdą swojego słowa, aby wykonywać dzieło osądzania i obmywania człowieka. Moje wcześniejsze poszukiwania były tak niejasne i nierealistyczne! Teraz rozumiem, że tylko poprzez przyjęcie Bożego dzieła osądzania i karcenia w dniach ostatecznych człowiek będzie mógł zostać obmyty przez Boga, osiągnąć pełne zbawienie i wejść do królestwa niebieskiego. Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który powrócił! Jestem gotowa przyjąć dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych oraz sąd i karcenie Bożych słów, aby moje zepsute usposobienie mogło niebawem się zmienić”. Na te słowa siostra uśmiechnęła się radośnie i raz za razem dziękowała Bogu.

Słowa Boga Wszechmogącego uwolniły mnie od pojęć, które tkwiły w moim umyśle, i wskazały mi drogę do odrzucenia mojego skażonego usposobienia i dostąpienia obmycia. Czułam, że mam teraz wyraźnie wytyczony kierunek i cel w dążeniu do pełnego zbawienia, a mój umysł był pogodny, spokojny i wyzwolony. Kiedy wyjrzałam przez okno, zauważyłam, że tego dnia niebo było wyjątkowo jasne i słoneczne. Upadłam na kolana i modliłam się: „Boże, dziękuję Ci. Mieć szczęście powitać Twój powrót i być świadkiem Twojego pojawienia się za mojego życia to wielkie błogosławieństwo! Jestem wszakże ślepa i głupia, bo wierzyłam w plotki rozsiewane przez pastorów i starszych, trzymałam się moich pojęć oraz wyobrażeń i omal nie utraciłam swojego wiecznego zbawienia. Boże, jestem tak nieświadoma i otępiała! Jestem gotowa wyrazić skruchę i cenię sobie tę niezwykle rzadką szansę na osiągnięcie pełnego zbawienia. Jestem również gotowa przyprowadzić do Ciebie więcej braci i sióstr, aby mogli osiągnąć Twoje zbawienie! Amen!”.

Wstecz: 31. Ciepłe światło na końcu ciemnego tunelu

Dalej: 33. Małe źdźbło trawy, które wyrosło wśród cierni

Skontaktuj się z nami w dowolnym czasie, jeśli w swojej wierze napotykasz na jakieś trudności czy wątpliwości.
Skontaktuj się z nami przez Messenger
Skontaktuj się z nami przez WhatsApp

Powiązane treści

9. Inny rodzaj miłości

Autorstwa Chengxina, BrazyliaTraf chciał, że w 2011 roku miałem okazję przyjechać do Brazylii z Chin. Tuż po przyjeździe czułem się wręcz...

Ustawienia

  • Tekst
  • Motywy

Jednolite kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

Spis treści

Szukaj

  • Wyszukaj w tym tekście
  • Wyszukaj w tej książce