Skończę z uchylaniem się od obowiązków

29 stycznia 2023

Autorstwa Li Fei, Włochy

W czerwcu 2021 roku nadzorowałam produkcję filmów. Z powodu obłożenia pracą kazano mi monitorować dodatkową grupę. Pomyślałam: „Mam tyle pracy, że nie wiem, w co ręce włożyć. Jeśli jeszcze więcej będzie mi podlegać, to czy nie będę bardziej zagoniona i wyczerpana?”. Wiedziałam jednak, że bracia i siostry z tej grupy byli obeznani z pracą. Dobrze im szło i pełnili obowiązki efektywnie. Założyłam, że monitorowanie ich pracy nie zajmie mi dużo czasu i energii, więc się zgodziłam. Na początku pytałam o stan pracy w grupie od czasu do czasu, o to, czy postępy są w normie i czy ktoś ma trudności z obowiązkami. Wiedziałam, że powinnam pytać bardziej szczegółowo, ale miałam też inną pracę do nadzorowania i zapoznanie się ze szczegółami w każdej grupie wydawało się zbyt męczące. Praca w grupie postępowała normalnie, więc nie musiałam się w to zbytnio zagłębiać. Grupa miała zresztą liderkę, a bracia i siostry dobrze pełnili obowiązki i można było na nich polegać. Nie było żadnych poważnych problemów w ostatnich latach, więc nie musiałam się martwić. Mogłam sobie trochę odpuścić monitorowanie. Dlatego rzadko kiedy pytałam o pracę tej grupy.

Ponad dwa miesiące później dostałam od brata informację zwrotną, że są problemy z dwoma filmami, które ta grupa ostatnio wyprodukowała, i że jeśli gdyby inne siostry nie wykryły ich na czas, to praca zostałaby opóźniona. Nie mogłam w to uwierzyć, ale ten brat przysłał mi zrzuty ekranu z tymi problemami i okazało się, że to nie przelewki. Bracia i siostry w tej grupie mieli poważne problemy z pełnieniem obowiązków. Czemu o tym nie wiedziałam? Wykonywałam tę pracę od kilku miesięcy, ale nie sprawdzałam, jak wyglądają postępy. Zostawiłam sprawy własnemu biegowi. Nic nie wiedziałam o tym, jak członkowie grupy pełnią obowiązki. Te problemy wynikały z tego, że nie wykonywałam praktycznej pracy. Gdy się temu przyjrzałam bliżej, okazało się, że przez brak nadzoru pracy w tej grupie w tamtym okresie wszyscy pełnili obowiązki w oparciu o swoje doświadczenie, nikt nie niósł brzemienia, a czasami, gdy pracy było za dużo, zaczynali robić wszystko po łebkach. Choć dwie osoby pracowały przy korekcie filmów, robiły to machinalnie, więc nie udawało im się wykryć problemów. Wytrąciło mnie to wszystko z równowagi. Nie były to problemy trudne do zauważenia i gdybym prawidłowo nadzorowała pracę tej grupy, to bym je dostrzegła. Byłam taka nieodpowiedzialna! Zastanawiałam się nad sobą, pytając siebie czemu w okresie ostatnich trzech miesięcy lekceważyłem tę pracę.

Potem przeczytałam te słowa Boga: „Fałszywi przywódcy nigdy nie zasięgają informacji o statusie pracy przełożonych grup ani nie śledzą, nie starają się zrozumieć ani nie zasięgają informacji o sytuacji związanej z wejściem w życie, stosunkiem do pracy i obowiązku ani postawy wobec wiary w Boga, prawdy i Boga u przełożonych grup i personelu odpowiedzialnego za ważne zadania. Fałszywi przywódcy nie zasięgają informacji o ich przemianach, postępach ani o różnych problemach, które pojawiają się podczas ich pracy, a zwłaszcza o wpływie, jaki błędy i wypaczenia pojawiające się na różnych etapach pracy wywierają na dzieło kościoła i na wybrańców Bożych. Fałszywi przywódcy nic nie wiedzą o tym, czy te błędy i odchylenia zostały naprawione. Ponieważ w ogóle nie znają tych szczegółów, w obliczu pojawiających się problemów przyjmują bierną postawę. W swojej pracy fałszywi przywódcy w ogóle nie dbają jednak o te szczegóły, lecz po prostu ustanawiają nadzorujących grupę i po przekazaniu pracy komuś innemu uznają, że wypełnili swoje zadanie. Są przekonani, że w ten sposób wykonują swoją pracę, a wszelkie problemy, jakie mogą się później pojawić, nie są już ich sprawą. Ponieważ fałszywi przywódcy nie nadzorują pracy, nie przewodzą jej i nie omawiają z osobami nadzorującymi grupy, ponieważ nie wypełniają swoich obowiązków w tym zakresie, praca zostaje zniweczona. To właśnie oznacza zaniedbywanie swoich obowiązków przez przywódcę lub pracownika. Bóg patrzy na samo wnętrze człowieka; ludziom brakuje tej zdolności, dlatego kiedy pracują, muszą być bardziej pilni, powinni poświęcać więcej uwagi i często udawać się tam, gdzie praca jest wykonywana, aby sprawdzać, nadzorować i udzielać wskazówek, bo tylko wtedy mogą dopilnować, że praca w kościele przebiega normalnie. Oczywiście, fałszywi przywódcy są w swojej pracy nieodpowiedzialni. Są nieodpowiedzialni od samego początku, kiedy organizują pracę. Nigdy nie nadzorują, nie śledzą i nie udzielają wskazówek. W rezultacie pewni przełożeni, którzy nie są w stanie rozwiązać rozmaitych pojawiających się problemów i po prostu nie mają kwalifikacji, by poradzić sobie ze swoją pracą, pozostają na stanowiskach. W efekcie praca ciągle się opóźnia, wszelkiego rodzaju problemy pozostają nierozwiązane, a praca jest zniweczona. Jest to rezultat tego, że fałszywi przywódcy nie rozumieją, nie nadzorują i nie współpracują z przełożonymi. Jest to całkowicie spowodowane zaniedbaniem obowiązków przez fałszywych przywódców(Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Ze słów Boga wynika, że fałszywi przywódcy zaniedbują obowiązki i nie wykonują praktycznej pracy, bo myślą, że skoro każdą grupę ktoś nadzoruje, to oni mogą sobie odpuścić, przez co w pracy kościoła pojawiąją się problemy. Wydaje się, że oni nie robią nic w oczywisty sposób złego, ale przez nieodpowiedzialne podejście do pracy kościoła znacznie spowalniają postępy i obniżają efektywność różnych zadań, a to pośrednio zakłóca pracę kościoła. Bóg wymaga, by przywódcy i pracownicy monitorowali pracę w sposób terminowy, zapewniając w ten sposób regularne postępy pracy domu Bożego. To jest ich odpowiedzialność i powinność. Ale odkąd powierzono mi tę grupę, ja uznałam, że skoro mają liderkę, to wszystko idzie, jak należy, więc się w żaden sposób nie angażowałam, nie sprawdzałam ani nie monitorowałam ich pracy, nie wchodziłam w szczegóły luk w procesach pracy, nie zauważyłam, gdy się rozleniwili i wypełniali obowiązki byle jak. Przez cały czas, kierując się swoimi pojęciami, wierzyłam, że pełnią obowiązki praktycznie i z uwagą i że można im ufać. Uznałam więc, że nie muszę nadzorować ani monitorować ich pracy. W efekcie zaszkodziłam swoim własnym obowiązkom. Słowo Boże pokazało mi, że zaniedbuję obowiązki i jestem fałszywą przywódczynią. Choć nie miałam wcale złych zamiarów, to nie wykonywałam praktycznej pracy, więc odchylenia i problemy, które można było wykryć, nie zostały rozwiązane, a teraz wystąpiły problemy w produkcji filmowej, co wynikało bezpośrednio z mojej niedbałości i nieodpowiedzialności. Choć inni zauważyli problemy na czas, by uniknąć poważniejszych szkód, to eliminacja tych problemów wymagała dużo pracy przy przeróbkach. Byłam niedbała i chciałam iść na łatwiznę. Zaniedbując monitorowanie i nadzór, oszczędzałam czas i energię, ale to bezpośrednio opóźniało postępy pracy kościoła, a braccia i siostry musieli swój czas poświęcić na przeróbki. Oprócz tego, że niweczyłam i zakłócałam pracę kościoła, to jeszcze czyniłam zło! Przeraziłam się, gdy sobie to uzmysłowiłam, siłą rzeczy zaczęłam się nad sobą zastanawiać. Jak mogłam tak długo lekceważyć obowiązki, nie zdając sobie z tego sprawy?

Potem, czytając słowo Boże, zrozumiałam, czemu nie wykonywałam praktycznej pracy. Bóg Wszechmogący mówi: „Fałszywi przywódcy nie będą kontrolować nadzorujących, którzy nie wykonują rzeczywistej pracy lub zaniedbują swoje obowiązki. Myślą, że wystarczy wybrać nadzorującego i wszystko będzie dobrze; potem nadzorujący zajmie się wszystkimi sprawami związanymi z pracą, a przywódca jedynie zorganizuje zebranie raz na jakiś czas, ale nie będzie musiał pilnować pracy ani pytać o postępy, będzie mógł się trzymać z boku. (…) Fałszywi przywódcy nie są w stanie wykonywać rzeczywistej pracy, nie traktują też pracy liderów grup i przełożonych z jakąkolwiek powagą. To, jak postrzegają ludzi, opiera się wyłącznie na ich własnych wrażeniach i wyobrażeniach. Widząc, że ktoś przez jakiś czas dobrze sobie radzi, wierzą, że ta osoba już zawsze będzie dobra, że ​​się nie zmieni; nie wierzą nikomu, kto mówi, że jest z tą osobą jakiś problem, nie reagują, gdy ktoś wskazuje na jakąś związaną z nią rzecz. Czy uważasz, że fałszywi przywódcy są głupi? Są głupi i niemądrzy. Co sprawia, że są głupi? Niefrasobliwie pokładają zaufanie w innych; wierzą, że skoro jakaś osoba została przez nich wybrana, złożyła przysięgę i podjęła zobowiązanie, a podczas modlitwy z oczu płynęły jej łzy, to oznacza to, że można na niej polegać, i w przyszłości nigdy nie będzie z nią żadnych problemów. Fałszywi przywódcy nie rozumieją ludzkiej natury; nie znają prawdziwej sytuacji skażonej ludzkości. Mówią: »Jak ktoś mógłby się zmienić po tym, jak został wybrany na przełożonego grupy? Jak ktoś, kto wydaje się tak poważny i odpowiedzialny, mógłby się uchylać od pracy? Nie zrobiłby tego, prawda? Jest na to zbyt prawy«. Ponieważ fałszywi przywódcy mają takie wyobrażenia i zanadto ufają własnej intuicji, w końcu nie są w stanie na czas rozwiązać licznych problemów, które pojawiają się w pracy kościoła i nie potrafią szybko zastąpić owego przywódcy kimś innym i przydzielić do innych zadań. Są oni zasadniczo fałszywymi przywódcami. A o co właściwie chodzi? Czy podejście fałszywych przywódców do pracy ma cokolwiek wspólnego z niestarannością i niedbałością? Z jednej strony widzą, jak wielki, czerwony smok wściekle dokonuje aresztowań, więc aby uniknąć zagrożenia, losowo wybierają kogoś, kto będzie przewodził, wierząc, że to rozwiąże problem i że nie muszą poświęcać temu więcej uwagi. Co myślą w głębi swojego serca? »To takie wrogie środowisko, powinienem się na jakiś czas ukryć«. Jest to zachłanne pragnienie fizycznej wygody, czyż nie? Fałszywi przywódcy mają też zasadniczą wadę: w oparciu o własne wyobrażenia pochopnie obdarzają innych zaufaniem. Czy nie jest to spowodowane niezrozumieniem prawdy? W jaki sposób słowo Boże obnaża istotę zepsucia rodzaju ludzkiego? Dlaczego mieliby ufać ludziom, skoro Bóg im nie ufa? Zamiast sądzić ludzi po pozorach, Bóg nieustannie obserwuje ich serca – dlaczego więc fałszywi przywódcy mieliby być tak beztroscy, gdy oceniają innych i obdarzają ich zaufaniem? Czy fałszywi przywódcy nie są zbyt zadufani w sobie? Myślą tak: »Nie pomyliłem się, kiedy zwróciłem uwagę na tę osobę. Nic tu nie może pójść nie tak; z pewnością nie jest to ktoś, kto robi zamieszanie, lubi się zabawić i nie znosi ciężkiej pracy. To absolutnie godna zaufania osoba, na której można polegać. Nie zmieni się; gdyby się zmieniła, to by oznaczało, że pomyliłem się co do niej, czyż nie?«. Cóż to za logika? Czy jesteś jakimś ekspertem? Czy masz rentgen w oczach? Czy to twoja specjalność? Mógłbyś mieszkać z tą osobą przez rok czy dwa, ale czy byłbyś w stanie dostrzec, kim naprawdę jest, bez odpowiedniego otoczenia, które ujawniłoby jej naturę i istotę? Gdyby Bóg jej nie obnażył, mógłbyś żyć obok niej przez trzy czy nawet pięć lat i nadal nie potrafiłbyś dostrzec jej prawdziwej natury i istoty. Tym bardziej odnosi się to do sytuacji, gdy rzadko kogoś widujesz, rzadko przebywasz w jego towarzystwie. Ślepo ufasz takiej osobie na podstawie przelotnego wrażenia albo czyjejś pozytywnej opinii i ośmielasz się powierzyć takim ludziom dzieło kościoła. Czy twoje zachowanie nie jest w najwyższym stopniu ślepe, czy nie działasz impulsywnie? I czy fałszywi przywódcy, działając w taki sposób, nie są skrajnie nieodpowiedzialni?(Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Słowo Boże ujawnia, że fałszywi przywódcy są leniwi, niedouczeni i głupi. Postrzegają wszystko przez pryzmat swych pojęć, a nie z perspektywy Bożych słów, a mimo to wydaje im się, że widzą jasno. Mogą byle komu zaufać i powierzyć mu pracę w całości, a oni porzucają stery i łapczywie pławią się w korzyściach wynikających ze statusu. Poprzez objawienia słowa Bożego dostrzegłam w sobie leniwego i głupiego fałszywego przywódcę, którego opisuje Bóg. Z powodu leniwej natury zawsze uważałam, że odpowiadam za zbyt dużo pracy i że za bardzo bym się zmęczyła, monitorując pracę każdej grupy, więc nadzorowałam pracę w jednej grupie, a w drugiej zaufałam liderce, myśląc, że jeśli postępy pracy są w normie, to nie muszę tracić czasu na monitorowanie. Jeśli tylko mogłam uniknąć wysiłku, robiłam to. Byłam przełożoną, ale do swych obowiązków miałam podejście niedbałe i bierne. Co za brak odpowiedzialności! Bylam też zarozumiała. Kierując się swoimi pojęciami i wyobrażeniami, myślałam, że wszyscy w grupie dobrze pracują, więc nie mam się co martwić, i że będą dalej dobrze pracować nawet wtedy, gdy nie będę ich nadzorować. Nie pytałam więc ich o pracę przez kilka miesięcy, co doprowadziło do problemów w tej pracy. Nie pojmowałam prawdy, nie widziałam rzeczy jasno, a i tak wierzyłam sobie na słowo, myśląc, że ci, którym ufam, nie popełnią błędów. Byłam przesadnie arogancka i głupia. Ta myśl sprawiła, że poczułam się winna. Zrozumiałam, jak ważne jest, by ludzi i obowiązki traktować według słów Boga. Zaczęłam szukać takich słów Boga, które by mi pokazały, jak pełnić obowiązki.

Natrafiłam na jeden fragment słowa Bożego. „Ponieważ fałszywi przywódcy nie orientują się w stanie zaawansowania pracy, nie są w stanie w porę zidentyfikować – a tym bardziej rozwiązać – problemów pojawiających się w pracy, co często prowadzi do powtarzających się opóźnień. W przypadku pewnych zadań, ponieważ ludzie nie rozumieją zasad, a nie ma nikogo odpowiedniego, by je nadzorować, osoby je wykonujące często popadają w stan zniechęcenia, bierności i wyczekiwania, co poważnie wpływa na postęp pracy. Gdyby przywódca wywiązał się ze swoich obowiązków – przejął dowodzenie, popchnął pracę do przodu, napędził jej rozwój i znalazł kogoś, kto rozumie rodzaj wykonywanej pracy i udzieli wskazówek – praca postępowałaby szybciej, a nie ulegała ciągłym opóźnieniom. Dlatego tak ważne jest, aby przywódcy rozumieli i pojmowali rzeczywistą sytuację w pracy. Oczywiście bardzo ważne jest, aby rozumieli i pojmowali, jak przebiega praca, ponieważ jej postęp ma przełożenie na wydajność i wyniki, jakie ma ona osiągnąć. Jeśli przywódca nie ma nawet pojęcia o tym, jak przebiega praca, nie sprawdza jej i nie nadzoruje, to większość ludzi wykonujących obowiązek przyjmie postawę negatywną i bierną, staną się bardzo apatyczni, stracą poczucie brzemienia, będą pracować niestarannie i po łebkach, toteż praca będzie postępować powoli. Jeśli nie ma nikogo, kto miałby poczucie brzemienia i wiedziałby, jak praca powinna być wykonana, a zatem mógłby nią pokierować i zapewnić nadzór, a także dyscyplinować ludzi i rozprawiać się z nimi, wówczas wydajność i efektywność pracy naturalnie będzie bardzo niska. Jeśli przywódcy i pracownicy nie potrafią nawet tego dostrzec, to są głupi i ślepi. Toteż jest niezwykle ważne, by przywódcy i pracownicy odpowiednio szybko dowiadywali się o postępach w pracy, sprawdzali je i zaznajamiali się z nimi. Ludzie są leniwi, więc bez pokierowania, ponaglania i monitorowania przez przywódców i pracowników, którzy posiadają aktualną wiedzę o postępach w pracy, mogą się obijać, być gnuśni i niedbali – jeśli taka jest ich postawa wobec pracy, poważnie wpłynie to na jej postępy, a także efektywność. Biorąc pod uwagę te okoliczności, przywódcy i pracownicy o odpowiednich kwalifikacjach powinni dokładnie śledzić każdy element pracy i mieć bieżące informacje o sytuacji dotyczącej personelu i zadań; absolutnie nie powinni się zachowywać jak fałszywi przywódcy(Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Słowo Boże wskazuje ścieżkę praktykowania w pełnieniu obowiązków. Jako przywódcy lub przełożeni musimy nieść brzemię, pełniąc obowiązki, a nie szukać cielesnego komfortu, musimy brać odpowiedzialność za naszą pracę, monitorować, sprawdzać i nadzorować w sposób terminowy. Jeśli chodzi o pracujących, musimy być na bieżąco co do ich stanów i szczegółów pełnionych obowiązków, by wykrywać problemy na czas i niwelować odchylenia. Ludzie nie zostali jeszcze udoskonaleni, więc mają zepsute usposobienie; gdy są we właściwym stanie, pełnią obowiązki sumiennie, odpowiedzialnie i skutecznie, ale to nie znaczy, że są niezawodni. Gdy ich stan jest anormalny lub żyją według zepsutego usposobienia, mimowolnie zaniedbują obowiązki i powodują zakłócenia w pracy kościoła. Dlatego gdy ludzie pełnią obowiązki, przywódcy i przełożeni muszą nadzorować i monitorować pracę, a gdy znajdą problemy, muszę je na czas rozwiązywać. To jest ich odpowiedzialność. Gdy zrozumiałam te wymagania, zaczęłam nadzorować i sprawdzać pracę tej grupy, chodziłam na ich spotkania, by usuwać odchylenia. Gdy zauważałam problemy, od razu informowałam o tym liderkę grupy. Potem omawialiśmy plan pracy i postępy poczynione przez grupę, zadania były realizowane w wyznaczonym czasie. Zredukowaliśmy personel w oparciu o obłożenie, tak by pozostali zajęli się obowiązkami tam, gdzie byli potrzebni. Praktykując w ten sposób, czułam ulgę i spokój. Jednocześnie monitorowałam pracę w swoim zakresie odpowiedzialności bardziej skrupulatnie. Myślałam, że praktykuję prawdę i że udało mi się coś zmienić, ale gdy doszło do nowej sytuacji, znów się potknęłam.

Wkrótce przybyło mi pracy i musiałam dużo czasu poświęcić jednemu zadaniu. Uznałam, że wcześniej dokładnie sprawdziłam, jak idzie praca grup, więc sytuacja jest stabilna. Pytać znów o szczegóły każdą grupę kosztowałoby mnie dużo czasu i wysiłku, przez co miałabym bardzo napięty grafik i byłabym pod dużą presją. Myślałam o tym, czy nie oddelegować części pracy w jednej z grup, żebym nie musiała się martwić. W jednej z grup obaj liderzy aktywnie pełnili obowiązki i potrafili zapłacić cenę. Gdybym powierzyła im część swojej pracy nadzorczej w tej grupie, musiałabym tylko ogólnie monitorować kierunek pracy i chodzić na spotkania. To chyba nie byłby problem, gdybym pozwoliła im zająć się resztą. I tak właśnie mój dawny problem powrócił. Zakopałam się w swojej nowej pracy i prawie wcale nie pytałam o szczegóły pracy grupy. Uznałam, że liderzy grupy sobie dadzą radę, a jeśli wystąpi problem, to poczekam, aż mi powiedzą. Raz lider grupy zauważył, że nie nadzoruję prawidłowo przebiegu pracy ani nie pytam ich o żadne szczegóły. Niektórzy w grupie odwlekali zadania i byli leniwi, ale ja tego nie zrewidowałam i nie naprawiłam, a to wpływało na postępy pracy. Gdy to usłyszałam, zrodził się we mnie opór. Pomyślałam: „Czy wy dwaj, jako liderzy, nie możecie się tym zająć? Mam teraz inne rzeczy na głowie. Jeśli będę do każdego zadania tak skrupulatnie podchodzić, to nigdy żadnego nie skończę. Czy nie wymagacie od mnie za dużo?”. Ale moje argumenty sprawiły, że poczułam się nieswojo. Patrząc wstecz, zdałam sobie sprawę, że rzadko pytałam o szczegóły ich pracy. Stany, w jakich byli bracia i siostry, to, czy stosowali zasady, pełniąc obowiązki, to, jaka była jakość pracy, ja o tym wszystkim nie miałam pojęcia. Zaczęłam wtedy myśleć, że już wcześniej popełniłam wykroczenie, zostawiając pracę swojemu biegowi, czemu więc robię znowu to samo?

Przeczytałam te słowa Boga: „Wielu ludzi za Moimi plecami pożąda korzyści płynących ze statusu; tacy ludzie uwielbiają się objadać, uwielbiają spać i troszczą się o ciało, ciągle mając obawy, że dla ciała nie ma wyjścia. Nie pełnią swojej właściwej funkcji w kościele, a żyją na koszt kościoła lub pouczają swoich braci i siostry Moimi słowami, wywyższając się nad innymi z pozycji władzy. Ci ludzie mówią, że wypełniają Boską wolę i zawsze twierdzą, że są bliscy Bogu – czy to nie jest niedorzeczne? Jeśli masz właściwe intencje, ale nie potrafisz służyć zgodnie z wolą Boga, to jesteś niemądry; ale jeśli twoje motywacje nie są właściwe, a ty nadal twierdzisz, że służysz Bogu, wówczas jesteś tym, który przeciwstawia się Bogu i powinieneś zostać przez Niego ukarany! Nie mam żadnego współczucia dla takich ludzi! W domu Boga żyją na nie swój koszt i zawsze pożądają wygód dla ciała, i nie zważają na interesy Boga. Zawsze poszukują tego, co jest dobre dla nich i nie zważają na wolę Boga. Cokolwiek robią, nie przyjmują nadzoru Bożego Ducha. Zawsze lawirują i oszukują swoich braci i siostry, są dwulicowi jak lis w winnicy – zawsze kradną winogrona i depczą winnicę. Czy tacy ludzie mogą być bliskimi Bogu? Czy jesteś godzien, aby otrzymać Boże błogosławieństwa? Nie bierzesz żadnej odpowiedzialności za swoje życie i kościół – czy jesteś godzien, aby otrzymać Boże zadanie? Kto odważyłby się zaufać komuś takiemu jak ty? Gdy służysz w ten sposób, to czy Bóg powierzyłby ci poważniejsze zadanie? Czy nie spowodowałoby to opóźnień w dziele?(Jak służyć zgodnie z wolą Boga, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). „Zapomnij o swoich talentach i zaletach charakteru oraz o poziomie wykształcenia, liczy się tylko to, czy wykonujesz rzeczywistą pracę, czy wypełniasz swoje obowiązki przywódcy. Czy jako przywódca czynnie uczestniczyłeś we wszelkich aspektach pracy w ramach swoich obowiązków, ile napotkanych problemów udało Ci się skutecznie rozwiązać, ile osób pojęło zasady prawdy w wyniku twojej pracy, twojego przywództwa, dzięki twoim wskazówkom, o ile dzieło kościoła posunęło się naprzód dzięki tobie? Tylko to się liczy. Nieważne, jakie mantry potrafisz powtórzyć, ile słów i doktryn udało ci się opanować; zapomnij o wszystkich tych godzinach codziennej harówki, o wyczerpaniu, o tysiącach przejechanych kilometrów; nie liczy się, ile kościołów odwiedziłeś, jak wiele ryzykujesz, czy też ile wycierpiałeś – to wszystko jest nieistotne. Przyjrzyj się tylko temu, jak efektywna była praca w twoim zakresie obowiązków, czy przyniosła jakieś rezultaty, ile z ustaleń domu Bożego i celów, które masz osiągnąć, udało ci się osiągnąć, ile z nich zrealizowałeś, jak dobrze je zrealizowałeś, jak sprawnie były one kontynuowane, ile rozwiązałeś, poprawiłeś i nadrobiłeś spraw związanych z problemami niedopatrzeń, odchyleń lub naruszenia zasad, które pojawiły się w pracy, oraz ile problemów kadrowych, administracyjnych lub dotyczących różnych specjalistycznych zadań pomogłeś rozwiązać i czy rozwiązałeś je zgodnie z zasadami i wymaganiami domu Bożego i tak dalej. – wszystko to są kryteria, według których można sprawdzić, czy lider lub pracownik wypełnia swoje obowiązki(Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Słowa Boga uświadomiły mi, że wobec tych, którzy pragną korzyści statusu, są podstępni i wodzą innych za nos, którzy troszczą się o swoje cielesne korzyści, Bóg odczuwa głęboki wstręt i obrzydzenie. Tacy ludzie nie umieją pozytywnie pełnić obowiązków, nie potrafią szybko wykrywać i naprawiać odchyleń w obowiązkach, są w stanie doprowadzić do szkód z powodu swojej nieodpowiedzialności i wprowadzić zamęt w pracę kościoła. Takim ludziom brak szczerości w pełnieniu obowiązków i niegodni są zadań od Boga. Jeśli nie okażą skruchy, to w końcu Bóg ich znienawidzi i wygna. Bóg ocenia przywódców i pracowników nie miarą tego, ile dróg pokonali i jak wiele pracy mają na swoim koncie, ale w oparciu o to, czy wykonują praktyczną pracę i osiągają faktyczne rezultaty. Słowa Boga zbudziły we mnie poczucie wstydu. Kościół powierzył mi ważną pracę przy produkcji filmów, poprosił, bym poniosła większe brzemię, awansował mnie i szkolił, ale ja nie miałam człowieczeństwa i nie chciałam cierpieć przy obowiązkach. Gdy obłożenie pracę trochę wzrosło, starałam się tylko jak najmniej cierpieć i się martwić, bałam się, że dodatkowe troski wyczerpią moje ciało. Gdy bracia i siostry zauważyli, że nie wykonuję praktycznej pracy, pełniąc obowiązki, szukałam w sercu wymówek, by się usprawiedliwić. Byłam taka, jak mówi Bóg: „W domu Boga żyją na nie swój koszt i zawsze pożądają wygód dla ciała, i nie zważają na interesy Boga. Zawsze poszukują tego, co jest dobre dla nich. Jako przełożona powinnam była nadzorować i monitorować całą podległa mi pracę terminowo i eliminować odchylenia i luki od razu po ich wykryciu, by zapewnić należyte postępy w pracy kościoła. To był mój obowiązek. Ale ja byłam chytra jak lis. Byłam podstępna i pełniłam obowiązki nieodpowiedzialnie, zajmowałam stanowisko przełożonej, ale powierzonej mi pracy nie wykonywałam i nie monitorowałam szczegółowo tego, co mi podlegało. Dlatego nie zauważałam i nie rozwiązywałam problemów grupy na czas, efektywność spadła, a to spowolniło postępy pracy kościoła. Nie można tego w ogóle nazwać wypełnianiem obowiązków. Byłam na swoim stanowisku całkiem bezużyteczna. Bezczelnie zwodziłam wszystkich i nie wykonywałam praktycznej pracy. Nie byłam godna zaufania! Kościół powierzył mi pracę, prosząc, bym wzięła na siebie odpowiedzialność, a ja porzuciłam ster. Nie zasługiwałam na tak ważne obowiązki. Gdybym dalej traktowała ja nieodpowiedzialnie i nie zaczęła wykonywać praktycznej pracy, w końcu Bóg by mnie znienawidził i wygnał! Myśląc o tym wszystkim, poczułam lęk, więc pomodliłam się, prosząc Boga, by mnie poprowadził do zmiany niewłaściwego stanu, obiecując, że będę skupulatna w swojej pracy i pełnieniu obowiązków.

Potem znalazłam ścieżkę praktykowania w słowach Boga. „Ci, którzy naprawdę wierzą w Boga, wykonują swoje obowiązki chętnie, nie kalkulując własnych zysków i strat. Bez względu na to, czy jesteś kimś, kto dąży do prawdy, musisz zawsze polegać na swoim sumieniu i rozumie i naprawdę ciężko pracować przy wykonywaniu obowiązku. Co to znaczy naprawdę ciężko pracować? Jeżeli zadowalasz się tylko pozorowanym wysiłkiem i odrobiną niedogodności fizycznych, ale w ogóle nie traktujesz obowiązku poważnie ani nie szukasz zasad prawdy, to po prostu jesteś niestaranny i powierzchowny – nie jest to prawdziwy wysiłek. Kluczem do prawdziwego wysiłku jest wkładanie w pracę całego serca, bojaźń Boża, zważanie na wolę Bożą, lęk przed okazaniem Bogu nieposłuszeństwa i zranieniem Go, a także gotowość do zniesienia każdego cierpienia, by dobrze wypełnić swój obowiązek i zadowolić Boga. Jeśli masz serce, które tak właśnie kocha Boga, będziesz w stanie właściwie wypełnić obowiązek. Ale jeśli w twoim sercu nie ma bojaźni Bożej, to nie będziesz czuł brzemienia przy wypełnianiu obowiązku, nie będzie cię to interesowało i w rezultacie nieuniknione jest, że staniesz się niestaranny i powierzchowny, będziesz tylko zachowywał pozory, nie osiągając żadnych konkretnych efektów – to nie jest wykonywanie obowiązku. Jeżeli naprawdę masz poczucie brzemienia i uważasz pełnienie obowiązku za swoją osobistą odpowiedzialność, jeżeli jesteś przekonany, że gdy tego nie zrobisz, nie będziesz godzien żyć i okażesz się zwierzęciem, że tylko wypełniając obowiązek odpowiednio stajesz się godzien, by cię nazwać ludzką istotą, i że tylko wtedy będziesz miał czyste sumienie – jeśli masz takie poczucie brzemienia przy wykonywaniu obowiązku, to będziesz w stanie robić wszystko sumiennie, będziesz mógł szukać prawdy i działać zgodnie z zasadami, toteż będziesz mógł właściwie wypełnić obowiązek i zadowolić Boga. Jeśli jesteś godzien zadania, które wyznaczył ci Bóg, a także wszystkiego, co Bóg dla ciebie poświęcił, i spełniasz Jego oczekiwania względem ciebie, to znaczy, że naprawdę się starasz(Aby dobrze wypełniać obowiązek, należy mieć przynajmniej sumienie i rozsądek, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Te słowa Boga strasznie mnie zawstydziły. Wierzyłam w Boga od wielu lat i przeczytałam tyle Jego słów, ale myślałam, że trochę większe obłożenie pracą wyczerpie moje ciało i przysporzy trosk, więc uznałam to za kłopotliwe i męczące, uchylałam się od wysiłku. Dostrzegłam, jaką leniwą i samolubną mam naturę, że nie jestem szczera wobec Boga i że nie niosę realnego brzemienia. Byłam przełożoną, a jednocześnie nie wypełniałam obowiązków przełożonej. Zaniedbywałam obowiązki. Nawet pies potrafi strzec domu swojego pana i być mu wierny. Jestem istotą stworzoną, ale nie spełniam powinności istoty stworzonej. Jak miałabym być godna miana człowieka? Wielu braci i sióstr w kościele odpowiadało w kościele za więcej pracy niż ja, pełnili obowiązki szczerze, cierpieli i płacili cenę, więcej czasu poświęcali obowiązkom, a jednaj nie padali z wyczerpania. Przeciwnie: im bardziej dbali o wolę Boga, tym bardziej Bóg im błogosławił, tym bardziej wzrastali w życiu. Patrząc wstecz, wiem, że moja praca nie była przytłaczająca, porzucając cielesność, cierpiąc i płacąc większą cenę, byłam w stanie bez probleu monitorować szczegóły pracy każdej z grup. Później zmieniłam swój harmonogram, monitorowałam wszystko w zakresie swych obowiązków według nowego harmonogramu, w pełnieniu obowiązków nie miałam żadnych opóźnień.

Pewnego dnia czytałam wiadomości z grupy i zauważyłam odchylenia w jej pracy. Przeanalizowałam problem od razu, omówiłam go z liderem grupy i znalazłam rozwiązanie. Byłam wtedy nieźle zaskoczona. Praktyczna praca nie polega na całodziennym pilnowaniu ludzi w grupie. To jest coś, do czego wystarczy sumienność. Kiedyś prawie wcale nie czytałam wiadomości w grupie. Problemy były tam widoczne jak na dłoni, a ja ich nie dostrzegałam. Gdy się bardziej przyłożyłam, zauważałam problemy i odchylenia oraz je rozwiązywałam, by uniknąć zakłóceń w pracy. Potem rozmawiałam z każdym członkiem grupy, by dowiedzieć się, jak idzie praca, i odkryłam w ten sposób więcej odchyleń. Ja i lider grupy omówiliśmy z nimi zasady, odchylenia udało się szybko zniwelować, a wydajność pracy się poprawiła. Choć miałam więcej na głowie w ciągu tych dni, to praktykując w ten sposób, czułam ulgę i spokój.

Wdzięczna byłam Bogu za Jego przewodnictwo. Dzięki tym doświadczeniom uświadomiłam sobie, że mam samolubną, leniwą naturę. Pojęłam, że nieodpowiedzialność i pragnienie wygód opóźniają pracę, a w najgorszym razie zakłócają pracę kościoła. Jako przełożona nie mogę zaniedbywać obowiązków. Muszę często monitorować i nadzorować pracę, wykrywać i rozwiązywać problemy. Tylko tak pełniąc obowiązki, mogę osiągnąć dobre wyniki i uczynić zadość woli Boga.

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Naiwność nie jest uczciwością

Autorstwa Cheng Mingjie, Prowincja Shaanxi Jestem osobą towarzyską i bezpośrednią. Rozmawiam z ludźmi bardzo otwarcie; jeśli chcę coś...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze