Wiara: źródło siły

27 lutego 2022

Autorstwa Ai Shan, Mjanma

Zeszłego lata. Czytałem o tym w Internecie, a inni przekazali mi wiele prawd o tym, jak wraca Pan, jak słuchać głosu Boga i powitać Pana, jak odróżnić fałszywych Chrystusów, o Bożym planie liczącym 6000 lat i wielu innych aspektach prawdy. Czytałem też dużo słów Boga Wszechmogącego. Trwało to jakieś dwa miesiące, aż stałem się pewny, że Bóg Wszechmogący to Pan Jezus, który powrócił. Z radością przyjąłem Jego dzieło w dniach ostatecznych. Nie mogłem się doczekać, żeby o powrocie Pana powiedzieć rodzinie, by ich przyprowadzić do Boga. Ale zanim zdążyłem to zrobić, dowódca mojego batalionu wezwał mnie do powrotu.

Podzieliłem się z nimi ewangelią prez telefon. Zacząłem raz mówić z żoną o tym, jak powitać Pana, a ona zapytała mnie, czy wierzę w Błyskawicę ze Wschodu. Słyszała, jak pastor mówił, że ci ludzie porzucają rodziny, i kazała mi skończyć z moją wiarą. Poczułem się okropnie i zezłościłem się. Powiedziałem: „Nie bądź głupia. Jak możesz ślepo wierzyć słowom pastora? Czy on w ogóle wie, o czym mówi? Wierzę w Boga Wszechmogącego ponad cztery miesiące. Czy cię porzuciłem? Czy nie dbam o rodzinę? Wiem, że KPCh zawzięcie prześladuje i aresztuje wierzących, rozbija w ten sposób wiele rodzin. Jak mogą przekręcać prawdę i mówić, że nie chcemy naszych rodzin? To są kłamstwa. Nie możesz słuchać tych plotek i kłamstw”. Powiedziałem jej jeszcze: „Rozsądna osoba powinna zbadać kwestię przyjścia Pana i sprawdzić, czy słowa Boga Wszechmogącego są głosem Boga. W Liście do Rzymian 10:17, czytamy: »Wiara więc jest ze słuchania, a słuchanie – przez słowo Boże«. Pan Jezus powiedział też: »Moje owce słuchają mego głosu i ja je znam, a one idą za mną« (J 10:27). Owce Boga słyszą Jego głos, więc powinniśmy sprawdzać wszystko, co dotyczy przyjścia Pana, i nasłuchiwać Jego głosu. Słowa Boga są prawdą, mają w sobie moc i autorytet. Człowiek nie mógłby ich wypowiedzieć. Uznałem, że Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który wrócił, bo ujrzałem, że wszystkie Jego słowa są prawdą, są głosem Boga”. Nie chciała mnie słuchać. Mogłem się tylko rozłączyć. Zadzwoniłem znów parę tygodni później, ale wyłączyła telefon. Gdy przyszedł czas na wieczorne zgromadzenie, zaczęła do mnie wydzwaniać. Nie mogłem się skupić ani zyskać oświecenia z Bożych słów. Nie wiedziałem, co robić, więc modliłem się, prosząc Boga, by mnie prowadził. Po modlitwie pomyślałem, że choć nie pojmowałem jeszcze woli Boga, to muszę mieć wiarę. Nie mogłem dać się ograniczać, musiałem się skupić. Trochę się uspokoiłem.

Innego dnia jedna żona znów zadzwoniła i powiedziała: „Kupiłeś komórkę, żeby słuchać kazań Błyskawicy ze Wschodu, a nasza córka jest chora i nie mamy pieniędzy na leczenie. Przez swoją wiarę zaniedbujesz zdrowie córki”. Wiedziałem, że tak mówi tylko dlatego, że nie chciała, bym wierzył w Boga Wszechmogącego. Mogliśmy pożyczyć od kogoś pieniądze w razie potrzeby, a poza tym to normalne, że dzieci chorują. Zachorowałaby niezależnie od tego, w co ja wierzę. Chciałem dla niej jak najlepiej. Jak żona mogła tego nie rozumieć? Używała choroby córki jako wymówki, żeby odciągnąć mnie od wiary, to mnie rozbiło. Nie pozwoliła mi dojść do słowa, mówiła: „Jeśli będziesz trwał przy tej wierze, to może kiedyś rozbić naszą rodzinę”. Aż mi się serce krajało, gdy to usłyszałem. Czy ona naprawdę chciała rozwodu? Przecież nasze dziecko było wciąż takie małe. Czułem się okropnie i rozłączyłem się, nie mówiąc nic. Ale to, co powiedziała, leżało mi na wątrobie, wbrew sobie zacząłem obwiniać Boga. Zastanawiałem się, czemu nie chronić harmonii w naszej rodzinie i zdrowia córki.

Przez jakiś czas nie mogłem uspokoić się na zgromadzeniach i nie czułem oświecenia, żeby się odzywać. Uklękłem przed Bogiem, mówiąc: „Boże, moja postawa jest słaba. Przez moją żonę czuję się taki zdołowany i słaby. Zostań ze mną i prowadź mnie, bym pojął Twoją wolę”. Tego wieczoru przeczytałem fragment słów Boga Wszechmogącego. „To zupełnie normalne, że gdy ludzie przechodzą próby, są słabi, odczuwają w swym wnętrzu negatywne emocje, albo nie mają jasności co do woli Bożej lub swej ścieżki praktyki. Jednakże bez względu na wszystko musisz mieć wiarę w Boże dzieło i nie zaprzeć się Boga, dokładnie tak jak Hiob. Chociaż Hiob był słaby i sam przeklinał dzień, w którym się narodził, nie zaprzeczał, że wszystkie rzeczy w życiu człowieka były darem Jahwe, i że On również jest tym, który może je wszystkie człowiekowi odebrać. Bez względu na to, jak trudnym poddawany był próbom, wciąż trwał w tym przekonaniu. Zgodnie z twoim doświadczeniem, niezależnie od tego, jakiemu oczyszczeniu poddawany jesteś za pośrednictwem słów Bożych, tym, czego Bóg wymaga od rodzaju ludzkiego jest, krótko mówiąc, to, by ludzkość w Niego wierzyła i Go kochała. Rzeczami, które On udoskonala, działając w ten sposób, są zaś wiara i miłość ludzi oraz ludzkie dążenia. Bóg dokonuje w ludziach dzieła udoskonalenia, a oni tego nie widzą ani nie czują; w takich okolicznościach niezbędna jest twoja wiara. Wiara ludzi jest niezbędna, kiedy czegoś nie da się zobaczyć gołym okiem, a twoja wiara jest konieczna, kiedy nie potrafisz wyzbyć się twoich własnych pojęć. Kiedy nie masz jasności co do dzieła Bożego, wymaga się od ciebie, abyś miał wiarę, zajął zdecydowane stanowisko i trwał przy świadectwie. Gdy Hiob osiągnął ten właśnie punkt, Bóg ukazał mu się i do niego przemówił. Oznacza to, że jedynie dzięki wierze będziesz mógł ujrzeć Boga, a kiedy będziesz miał wiarę, Bóg cię udoskonali. Bez wiary zaś nie zdoła tego dokonać(Ci, którzy mają zostać udoskonaleni, muszą przejść oczyszczenie, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Jego słowa pokazały mi, że droga to Jego królestwa wcale nie jest łatwa. Są różne trudy i próby, dzieje się wiele rzeczy, które nam się nie podobają. Ale musi przez to przebrnąć, by ujawnić, czy mamy prawdziwą wiarę w Boga, czy możemy nieść o Nim donośne świadectwo. Gdy żona sprzeciwiała się mojej wierze w Boga Wszechmogącego, najpierw miałem wiarę, by nieść świadectwo do niej. Ale gdy zaczęła grozić rozwodem i chorobą córki, zacząłem narzekać. Winiłem Boga, że nie chronił dobra mojej rodziny i zdrowia córki. Nie miałem prawdziwej wiary w Boga. Zdarzyło mi się kilka przykrości i od razu winiłem Boga. Czy to było świadectwo? Zacząłem myśleć: czemu tracę wiarę w Boga, gdy tylko coś złego dzieje się w mojej rodzinie? Czemu obwiniam Boga?

Przeczytał fragment Bożych słów, który pozwolił mi zrozumieć, że mam błędne podejście do wiary. Bóg Wszechmogący mówi: „Dziś nie wierzysz słowom, które wypowiadam, i nie zwracasz na nie uwagi; kiedy nadejdzie dzień szerzenia tego dzieła i ujrzysz dzieło to w całości, będziesz żałował i w owym czasie będziesz oniemiały. Istnieją oto błogosławieństwa, lecz ty nie wiesz, jak się nimi cieszyć; jest też prawda, lecz ty do niej nie dążysz. Czyż nie sprowadzasz na siebie pogardy? Dziś, choć kolejny etap Bożego dzieła ma się dopiero zacząć, nie ma nic wyjątkowego w wymaganiach, jakie się wobec ciebie stawia, ani w tym, co każe ci się urzeczywistniać. Jest tak wiele pracy i tak wiele prawd; czyż nie są godne tego, abyś je poznał? Czyż Boże karcenie i sąd nie są w stanie obudzić twego ducha? Czy Boże karcenie i sąd nie są w stanie sprawić, byś znienawidził samego siebie? Czy rad jesteś żyć pod wpływem szatana, w pokoju i radości, korzystając z odrobiny cielesnych uciech? Czy nie jesteś najpodlejszym ze wszystkich ludzi? Nikt nie jest głupszy od tych, którzy ujrzeli zbawienie, lecz nie dążą do tego, aby je osiągnąć. Są to ludzie, którzy opychają się cielesnością i znajdują upodobanie w szatanie. Masz nadzieję, że twoja wiara w Boga nie będzie wymagać żadnych wyzwań czy cierpień, ani najmniejszego nawet trudu. Ciągle dążysz do osiągnięcia tych rzeczy, które są bezwartościowe, a nie przywiązujesz wagi do życia, przedkładając zamiast tego własne ekstrawaganckie myśli ponad prawdę. Jakże jesteś bezwartościowy! (…) Tym, do czego dążysz, jest osiągnięcie spokoju po uwierzeniu w Boga: żeby twoich dzieci nie nękały choroby, żeby twój mąż miał dobrą pracę, żeby twój syn znalazł sobie dobrą żonę, żeby twa córka znalazła porządnego męża, żeby twe woły i konie dobrze orały ziemię, żeby był rok dobrej pogody dla twoich plonów. Oto jest to, czego szukasz. Dążysz tylko do tego, by żyć wygodnie; by twojej rodzinie nie przytrafiały się żadne nieszczęśliwe wypadki, by omijały cię niepomyślne wiatry, by twej twarzy nie tknął piasek, by plonów twojej rodziny nie zalała powódź, aby nie dosięgło cię żadne nieszczęście, byś żył w objęciach Boga, byś wiódł życie w przytulnym gniazdku. Tchórz taki jak ty, który zawsze podąża za cielesnością: czy ty w ogóle masz serce? Czy masz ducha? Czyż nie jesteś zwierzęciem? Ja daję ci drogę prawdy, nie prosząc o nic w zamian, lecz ty nią nie podążasz. Czy jesteś jednym z tych, którzy wierzą w Boga? Ja obdarzam cię prawdziwym człowieczym życiem, lecz ty nie dążysz do jego osiągnięcia. Czyż nie jesteś taki sam jak świnia czy pies? Świnie nie dążą do osiągnięcia ludzkiego życia, nie dążą do tego, by zostać obmyte i nie rozumieją, czym jest życie. Każdego dnia, najadłszy się do syta, zapadają po prostu w sen. Ja zaś dałem ci drogę prawdy, lecz ty jej nie zyskałeś. Twoje ręce są puste. Czy masz zamiar tkwić nadal w takim życiu, życiu świni? Jakie znaczenie ma życie takich ludzi? Życie twoje jest godne pogardy i podłe, żyjesz pośród brudu oraz rozpusty i nie dążysz do żadnych celów. Czyż życie twoje nie jest najpodlejsze ze wszystkich? Czy masz czelność spoglądać na Boga? Jeśli nadal będziesz doświadczał życia w ten sposób, czyż nie będzie tak, że nie osiągniesz niczego? Dana ci została droga prawdy, lecz to, czy ostatecznie zdołasz ją osiągnąć, czy też nie, zależy od twoich osobistych dążeń(Doświadczenia Piotra: jego znajomość karcenia i sądu, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Tu znalazłem odpowiedź. Mój cel i punkt widzenia były niewłaściwe. Nie chciałem zyskać prawdy, chciałem, żeby rodzina była bezpieczna, a życie łatwe. Chciałem żyć w objęciach Boga i cieszyć się Jego łaską. Gdy mi błogosławił, wierzyłem w Niego i szedłem za Nim, ale gdy miałem problemy w domu, gdy córka chorowała, narzekałem i winiłem Boga, że nie chronił mojej rodziny. Nie miałem wiary. Czułem się skrzywdzony, że to mi się przydarzyło, jakby Bóg musiał mi błogosławić w zamian za moją wiarę, jakby coś takiego nie powinno mnie spotkać. Pojąłem, że wiarę zbudowałem na otrzymaniu błogosławieństw, że nie przeszedłem próby. Wiara i cześć dla Boga są słuszne i naturalne. To jest jak uczucia dzieci dla rodziców. Nie możemy targować się z Bogiem. A ja zawsze próbowałem coś od Boga uzyskać, Jego łaskę i błogosławieństwa. Nie miałem sumienia ani rozumu. Byłem taką osobą, o jakiej mówił Bóg, bez serca, bez ducha. Jak taka wiara miałaby być zgodna z Jego wolą? Wtedy zrozumiałem, że te trudności spadły na mnie za zgodą Boga. Te przejścia obnażyły moje niewłaściwe podejście do wiary, bym mógł się zreflektować i poznać siebie poprzez słowa Boga, zmienić moje błędne mniemania, zyskać prawdziwą wiarę w Boga. W ten sposób Bóg mnie oczyszczał i zbawiał. Zrozumiawszy Jego wolę, zyskałem wiarę w Niego. Nie chciałem już szukać pokoju i błogosławieństw dla mojej rodziny. Musiałem być na zgromadzeniach, gdy powinienem. Postanowiłem też przed Bogiem, że nieważne, co się stanie w przyszłości, ja będę zawsze poszukiwał prawdy.

Przeczytałem później inny fragment słów Boga Wszechmogącego. „Do czego więc odnosi się samo słowo »wiara«? Wiara jest to autentyczne przekonanie i szczere serce, jakie winni posiadać ludzie, kiedy nie są w stanie czegoś zobaczyć albo dotknąć, gdy dzieło Boże nie przebiega zgodnie z ludzkimi pojęciami i pozostaje poza zasięgiem człowieka. O takiej właśnie wierze mówię. Ludziom potrzeba wiary w czasach niedostatku i w okresach oczyszczenia, a wiara jest czymś, z czego wynika oczyszczenie; nie sposób oddzielić wiary od oczyszczenia. Bez względu na to, w jaki sposób działa Bóg, i bez względu na twoje otoczenie, jesteś w stanie dążyć do życia i poszukiwać prawdy oraz starać się zyskać wiedzę o dziele Bożym i mieć zrozumienie uczynków Boga, a także potrafisz postępować w zgodzie z prawdą. Takie postępowanie oznacza tyle samo, co posiadanie prawdziwej wiary, a ponadto pokazuje, że nie utraciłeś wiary w Boga. Prawdziwą wiarę w Boga możesz mieć tylko wtedy, gdy potrafisz wytrwać w dążeniu do prawdy poprzez oczyszczenie, jeśli umiesz szczerze miłować Boga i nie żywisz w stosunku do Niego żadnych wątpliwości oraz jeśli bez względu na to, co Bóg czyni, wciąż praktykujesz prawdę, aby Go zadowolić i jeżeli umiesz doszukiwać się Jego woli naprawdę głęboko i mieć na nią wzgląd(Ci, którzy mają zostać udoskonaleni, muszą przejść oczyszczenie, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Słowa Boga pokazały mi, że czy dzieje się dobrze, czy źle, nie możemy wątpić w Boga ani Go obwiniać. Musimy szukać Jego woli, stać po Jego stronie, działać zgodnie z Jego słowami i zadowalać Go bez względu na to, jak bardzo cierpimy. Tylko taka wiara jest prawdziwa. To zrozumienie otworzyło mi ścieżkę praktykowania i wiary.

Zadzwoniłem do mamy i zapytałem, czy u żony wszystko okej. Powiedziała, że zatrzymała się w domu rodziców i przestała zajmować się naszym domem, wydawała się bardzo odmieniona. Powiedziała też, że nasz pastor uznał mnie za odszczepieńca, mówił, że moją wiarą zdradzam Pana Jezusa. Powiedział mojej mamie, żeby mnie namówiła do powrotu do kościoła, do porzucenia Błyskawicy ze Wschodu. Zezłościłem się, słysząc to. Myślałem o tym, czemu duchowni opowiadają takie kłamstwa. To z powodu ich fałszywych plotek żona sprzeciwiała się mojej wierze w Boga Wszechmogącego. Wiedziałem, że nie mogę pozwolić im mi przeszkodzić. Nie mogłem ich słuchać, choćby nie wiem, co mówili. Przemyślałem to i powiedziałem mamie: „Mamo, nie słuchaj tego, co mówią duchowni. Bóg Wszechmogący wyraził tyle prawd, to jest głos Boga. To Pan Jezus, który powrócił. On i Pan Jezus są tym samym Bogiem, więc wierząc w Boga Wszechmogącego nie zdradza Pana Jezusa. Ja po prostu dotrzymuję kroku Barankowi i witam Pana”. Wtedy nic mi nie odpowiedziała.

Zadzwoniłem do żony. Zdziwiłem się, bo była wściekła. Powiedziała: „Po co do mnie dzwonisz? Myślałałam, że już cię nic nie obchodzimy. Teraz musisz zdecydować. Błyskawica ze Wschodu albo rodzina. Mną się możesz nie przejmować, ale pomyśl o naszym dziecku. Ma dopiero osiem miesięcy”. Rozstroiło mnie to. Nic nie rozumiałem. Chodziłem na zgromadzenia, czytałem słowa Boga Wszechmogącego, szedłem właściwą drogą. Nigdy nie mówiłem, że chcę porzucić rodzinę, że nie dbam o córkę. Czemu żona wymuszała na mnie ten wybór? Wtedy mnie oświeciło. Ona nie wiedziała, czym jest wiara w Boga Wszechmogącego, nie chciała słuchać. Ale ja już nie byłem w stanie porzucić wiary. Byłem pewny, że On jest Panem Jezusem, który wrócił, że będę szedł za Nim bez względu na to, co powie żona. Nie odpowiedziałem jej, więc się rozłączyła. Bardzo mnie rozstroiło to, co powiedziała mi żona, ale wiedziałem, że nie mogę znów winić za to Boga. Musiałem mieć wiarę, polegać na Bogu, by przez to przebrnąć. Usłyszałem hymn ze słowami Boga, miał tytuł „Powinieneś opuścić wszystko dla prawdy”. „Musisz cierpieć trudy dla prawdy, musisz się oddać prawdzie, musisz znosić upokorzenie dla prawdy, a żeby posiąść więcej prawdy, musisz doświadczyć więcej cierpienia. To właśnie powinieneś czynić. Nie wolno ci rezygnować z prawdy na rzecz spokojnego życia rodzinnego i nie wolno ci utracić życiowej godności i rzetelności dla chwilowej przyjemności. Powinieneś dążyć do wszystkiego, co jest piękne i dobre, i powinieneś iść w życiu ścieżką, która ma większe znaczenie. Jeśli prowadzisz tak prostackie życie i nie dążysz do żadnych celów, czyż nie marnujesz życia? Cóż możesz zyskać z takiego życia? Powinieneś zaniechać wszelkich cielesnych przyjemności dla jednej prawdy i nie powinieneś rezygnować ze wszystkich prawd dla chwilowej przyjemności. Tacy ludzie nie posiadają rzetelności ani godności; w ich egzystencji nie ma żadnego znaczenia!(„Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). Słowa Boga umocniły moją wiarę. Wiedziałem, że wierzący tylko szukając prawdy wiedzie życie, które ma sens. Nie mogłem stracić wiary z powodu kłopotów w domu czy udręk ciała. Bez wiary, bez oddawania czci Bogu, życie nie miały sensu ani wartości. Rodzina nie mogła mnie powstrzymać. Moja rodzina i zdrowie dziecka były w rękach Boga. Powinienem powierzyć to Bogu i poddać się Jego planom. Musiałem szukać prawdy i pełnić obowiązek.

Musiałem wrócić do domu, żeby odnowić dowód osobisty. To była dobra okazja, żeby podzielić się ewangelią z rodziną. Byłem podekscytowany. Ale też się martwiłem, bo żona i matka sprzeciwiały się mojej wierze, a poza tym wszyscy wiedzieli, w co wierzę. Gdyby lokalni duchowni dowiedzieli się, że wróciłem, próbowaliby mi przeszkodzić. Nie wiedziałem, co może się zdarzyć. Dlatego modliłem się do Boga: „O Boże! Chcę podzielić się ewangelią z moją rodziną podczas tej wizyty, ale rodzina mnie uciska i duchowni się w to wmieszali. Boję się, że nie wysłuchają mnie. Boże, chcę na Tobie polegać, powierzam Ci moją rodzinę. Proszę, bądź ze mną i otwórz mi drogę”.

Usłyszałem inny hymn ze słowami Boga: „Zawsze, gdy napotkasz jakąś osobę, sprawę lub rzecz, słowo Boga objawi ci się za każdym razem, prowadząc cię, byś działał zgodnie z Jego wolą. Rób wszystko zgodnie z Bożym słowem, a Bóg poprowadzi cię w każdym z twoich działań; nigdy nie zbłądzisz i będziesz w stanie żyć w nowym świetle, osiągając jeszcze więcej i nowszego oświecenia. Nie możesz korzystać z ludzkich pojęć, by rozważać, co zrobić; powinieneś podporządkować się przewodnictwu Bożego słowa, mieć czyste serce, wyciszyć się przed Bogiem i więcej rozmyślać. Nie martw się o rozwiązania, których nie rozumiesz; częściej polecaj takie sprawy Bogu i ofiaruj Mu szczere serce. Wierz w to, że Bóg jest twoim wszechmogącym! Musisz ogromnie pragnąć Boga, zachłannie szukając prawdy, a jednocześnie przeciwstawiając się wymówkom, intencjom i podstępom szatana. Nie popadaj w rozpacz. Nie bądź słaby. Poszukuj całym swoim sercem; wyczekuj całym swoim sercem. Aktywnie współpracuj z Bogiem i pozbądź się własnych wewnętrznych przeszkód(„Idź za słowami Boga, a na pewno nie się nie zagubisz” w księdze „Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). Słuchając tego hymnu, wiedziałem, że Bóg chce, żebym wrócił do domu. Byłem człowiekiem małej wiary i nie rozumiałem woli Boga. Musiałem polegać na Bogu, żeby sobie poradzić, a słowa „Wierz w to, że Bóg jest twoim wszechmogącym” bardzo mnie poruszyły. Słowa Boga dały mi wiarę. Pomyślałem, że to, co mnie spotyka co dzień, dzieje się za zgodą Boga. Prawdziwe polegając na Nim i do Niego się zwracając, wierzę, że On mnie poprowadzi poprzez swoje słowa.

Na początku żona mnie ignorowała, ale wiedziałem, że to efekt wpływu pastora. Trzeba mi było okazji, by powiedzieć jej o dziele Boga w dniach ostatecznych, tak aby poznała prawdę i by pastor już je nie zwodził. W modlitwie prosiłem Boga o przewodnictwo. Cierpliwie podziliłem się z nią ty, co nosiłem w sercu. Powiedziałem: „Ty i mama powinnyście poznać dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych i przeczytać Jego słowa. Rozpoznacie wtedy głos Boga, słowa Boga kierowane do ludzkości, zrozumiecie, że On jest Panem Jezusem, który powrócił. Jeśli tego nie zrobicie i nie będziecie słuchać głosu Boga, zamiast tego wierząc w plotki i kłamstwa duchownych, jak powitacie Pana? Pane Jezus kiedyś powiedział: »Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone« (Mt 7:7). Pan jest wierny. O ile prawdziwie szukamy, usłyszymy głos Boga i powitamy powracającego Pana”. To było zaskakujące. Słuchała w milczeniu i nie wydawała się tak oporna ani skora do kłótni jak kiedyś. Z głębi serca dziękowałem Bogu, wiedząc, że mnie prowadzi, i to dał mi pewność siebie, by dalej mówić o dziele Boga.

Nazajutrz mówiłem o ewangelii żonie i mojej mamie. Powiedziałem tak: „Czy wiecie, czemu przyjąłem dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych? Bo czytałem Jego słowa i pojąłem, że są prawdą, że to jest głos Boga, i upewniłem się, że On jest Panem Jezusem, który powrócił. W dniach ostatecznych Bóg Wszechmogący wypowiedział miliony słów, objawiając nam wszystkie tajemnice Biblii i swego planu zarządzania liczącego 6000 lat, mówiąc też o tym, jak rozwijała się ludzkość aż do dziś, jak szatan nas skaził, jak Bóg działa, krok po kroku, by zbawić ludzkość, jak decyduje o naszym końcu i ostatecznym przenzaczniu, o tym, jakiego rodzaju osoba może być w pełni zbawiona i wejść do królestwa, a jaka zostanie ukarana. Bóg Wszechmogący o tym nam mówi. Mówi nam prawdę o tym, jak człowieka skaził szatan i jakie jest źródło naszego sprzeciwu wobec Boga. On pokazał nam drogę, by w pełni obmyć się z grzechów. Każde słowo jest prawdą, ma w sobie moc i autorytet. Bóg Wszechmogący wypowiedział to wszystko, by nas oczyścić i przemienić, by całkiem wyzwolić nas spod władzy szatana”. Wtedy zapytałem: „Kto waszym zdaniem może wyrazić prawdy i zbawić ludzi? Tylko Bóg! Ludzie nie posiadają prawdy. Tylko Chrystus jest drogą, prawdą i życiem”. Mówiłem dalej: „Powinnyście uważnie przeczytać słowa Boga Wszechmogącego, a wtedy zobaczycie, że są prawdą, że to głos Boga, że Bóg Wszechmogący jest Panem Jezusem, który powrócił! Jeśli usłyszycie od kogoś, że Pan powrócił, i się tym nie zainteresujecie, tylko potępicie, kierując się tym, co mówi pastor, stracicie szansę na powitanie Pana. To będzie straszna szkoda”. Słysząc to, moja mama powiedziała: „Tak, masz rację. Bóg stworzył ludzi, więc powinniśy słuchać co mówi Bóg, a nie inni ludzie”. Uradowałem się i podziękowałem Bogu Wszechmogącemu. Mama mówiła dalej: „Raz poprosiłam pastora, żeby się o coś dla naszej rodziny pomodlił, ale on powiedział: »Twój syn nie słucha nas, duchownych. Nie daliśmy mu pozwolenia, żeby podążył za Bogiem Wszechmogącym. Zupełnie nas lekceważycie, więc nie proś nas więcej o pomoc w rodzinnych sprawach, sama się tym zajmuj«”. Te słowa mnie rozwścieczyły! Powiedziałem jej: „Jako członkowie duchowieństwa powinni prowadzić wierzących do zbadania wieści o powrocie Pana. Oni nie tylko tego nie robią, ale grożą wierzącym, przeszkadzają im usłyszeć głos Boga i powitać Pana. Jakie są ich prawdziwe pobudki? Czy nie chcą trzymać wszystkich mocno w garści? Pan Jezus przeklął faryzeuszy: »Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami bowiem tam nie wchodzicie ani wchodzącym nie pozwalacie wejść« (Mt 23:13). Gdy Pan Jezus przyszedł i działał, faryzeusze zaciekle Go potępiali i się Mu sprzeciwiali, by utrzymać przy sobie lud żydowski, trzymać go twardo w szponach. Na koniec doprowadzili do ukrzyżowania Pana Jezusa, zostali przeklęli i ukarani przez Boga. Dziś duchowni są tacy sami jak wtedy faryzeusze. Nie poszukują ani nie badają, a wierzącym wzbraniają wejścia na prawdziwą drogę. Postepują jak wrogowie Boga! Zostaną w końcu też przeklęci i ukarani”.

Później przekazałem im świadectwo o tym, że musimy nasłuchiwać głosu Boga, by powitać Pana, to jedyny sposób, aby być pannami mądrymi i powitać Pana. Zachęciłem je tymi słowami: „Mam nadzieję, że zgłębicie dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych i przeczytacie Jego słowa, aby sprawdzić, czy są głosem Boga. Nie mogę patrzeć, jak zwodzą i kontrolują was duchowni. Musicie mieć rozeznanie”. Mama wysłuchała mnie i powiedziała: „Masz rację. Zawsze słuchałam duchownych, bojąc się, że idziesz złą ścieżką. Dlatego chciałam odwieść cię od wiary w Boga Wszechmogącego. Ale widzę, że to, co mówisz, zgodne jest z Biblią, i wcale nie jest tak, jak to przedstawiają duchowni. Przyjrzę się temu”. Była tam cały czas, uważnie słuchając. Przeczytałem im wiele słów Boga Wszechmogącego, omówiłem różnicę między podążaniem za Bogiem a podążaniem za człowiekiem i to, czemu Bóg dokonuje dziś ostatniego sądu w ciele i jakie jest znaczenie dzieła Boga w dniach ostatecznych. Po kilku omówieniach obie przyjęły dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych. Widząc, że obie stanęły przed Bogiem, bardzo się ucieszyłem i dziękowałem Bogu prosto z serca. To była Boża miłość.

Później żona się przede mną otworzyła. Powiedziała: „Tak bardzo ci się sprzeciwiałam, a nawet groziłam rozwodem, bo słuchałam pastora. Ilekroć byłam w kościele, on mówił mi, że idziesz złą drogą i żebym jakoś cię z tej drogi zawróciła. Bałam się, że on ma rację, więc się ciągle z tobą kłóciłam i w ogóle nie chciałam cię słuchać. Ale czytając słowa Boga Wszechmogącego i słuchając twoich omówień, zobaczyłam, że jest zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażałam”. Następnie powiedziała: „Myśl o mojej postawie wobec nowego dzieła Boga przeraża mnie. Walczyłam przeciw Bogu, prawie straciłam szansę na powitanie przychodzącego Pana”. Przeprosiła mnie, mówiąc: „Nie powinnam była tak cię traktować. Przepraszam”. Gdy usłyszałem to z ust żony, byłem poruszony. Prawie się rozpłakałem. Wdzięczny byłem Bogu.

Ale to doświadczenie dało mi odczuć, że Bóg całym sercem dąży do zbawienia ludzi. Pozwala, by takie trudności się nam przytrafiały, by obnażyć nasze zepsucie i wady, by doskonalić naszą wiarę w Niego. Czasem cierpię i czuję się słaby, udręczony, ale Bóg nigdy nie nie opuszcza i swym słowem mnie prowadzi. To pomaga mi dostrzec moje błędne podejście do wiary i poznać prawdy, a to z kolei umacnia moją wiarę w Boga. To Boże przewodnictwo! Bogu dzięki!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Powstrzymywany w wierze

Autorstwa Pinbo, Chiny Zostałem katolikiem w 1988 roku. Kilka lat później zostałem mianowany diakonem. Choć byłem zapracowany, chodziłem na...

Najważniejszy wybór

Autorstwa Víctor, Urugwaj Jako dziecko wierzyłem w Pana tak jak moi rodzice. Gdy dorosłem, pracowałem w budowlance i otworzyłem szkołę...

Zamieść odpowiedź

Połącz się z nami w Messengerze