Niesłuszny donos

11 grudnia 2022

Autorstwa Xiaojie, Australia

Przez ponad rok Bóg omawiał prawdy o rozpoznawaniu fałszywych przywódców. Na spotkaniach często omawiałem własne zrozumienie i wiedzę, lecz w prawdziwym życiu nie umiałem rozpoznać fałszywego przywódcy. Widząc, że przywódczyni nie wykonuje praktycznej pracy, na ślepo uznałem ją i potępiłem jako fałszywą przywódczynię. W efekcie, nie dość, że nie chroniłem dzieła kościoła, to jeszcze prawie całkiem zakłóciłem jego pracę. Dzięki temu, co ujawniły fakty, wyciągnąłem wnioski ze swoich błędów i nauczyłem się rozpoznawać fałszywych przywódców.

Pracowałem w dziale administracji kościoła. Sprawowałem kontrolę nad niektórymi przedmiotami w kościele. W czasie wypełniania obowiązków odkryłem, że bracia i siostry niewłaściwie się z nimi obchodzą. To utrudniało gospodarowanie mieniem. Poszedłem do przywódczyni, siostry Li, i zgłosiłem jej tę sprawę. Wspomniałem, że mogłaby poruszyć tę kwestię i omówić ją na spotkaniu. Zrozumiała i zgodziła się to zrobić. Potem czekałem, aż siostra Li przyjdzie na spotkanie. Mimo, że czekałem długo, nigdy się nie pojawiła i nie zajęła się sprawą, więc zacząłem ją obserwować. Pomyślałem, „Minęło dużo czasu. Dlaczego nie nadzoruje mojej pracy? Wielokrotnie mówiłem jej o problemie, ale nie został on rozwiązany. Bóg omawia aspekty prawdy o rozpoznawaniu fałszywych przywódców. Skoro nie nadzorujesz i nie rozwiązujesz problemów, jesteś fałszywą przywódczynią, a ja muszę zgłosić tę sprawę twoim przełożonym. Dzięki temu twoi przełożeni zobaczą, że mam poczucie sprawiedliwości. Może nawet dobrze o mnie pomyślą!”. Wtedy tylko o tym myślałem. Później umowa najmu miejsca, gdzie trzymaliśmy książki ze słowami Boga, wygasła i trzeba było przenieść książki w inne miejsce. Ponieważ mieliśmy mnóstwo książek i każdy karton dużo ważył, ciężko mi było przenosić je samemu i długo to trwało. Spytałem więc przywódczynię, czy mogłaby zatrudnić kilka osób do pomocy. Przywódczyni ciągle mówiła, że szuka ludzi, ale od dłuższego czasu nikt się nie zjawiał. W końcu przyszli dwaj bracia, pomogli mi przy jednej przewózce i uciekli w popłochu. Ta sytuacja bardzo mnie frustrowała. Pomyślałem, „Czemu przywódczyni nie może znaleźć więcej osób? Czemu nie interesuje się moją pracą? Czemu nie przyjdzie tu i nie zobaczy, ile mam roboty?”. Im więcej o tym myślałem, tym bardziej byłem zły i już nie chciałem zgłaszać przywódczyni problemów, bo to nie miało sensu. W tamtym czasie nie chciałem jej widzieć ani nie chciałem z nią rozmawiać, kiedy ją spotykałem. Myślałem, „Skoro nie chcesz znaleźć mi ludzi, w porządku. Sam to skończę. Ale zapamiętam wszystko, co robisz. Kiedy przyjdzie czas, doniosę na ciebie twoim przełożonym”. Wspomniałem fragment słów Bożych o rozpoznawaniu fałszywych przywódców. „Fałszywi przywódcy również ignorują problemy pojawiające się w pracy kościoła. Nigdy nie udają się na miejsce, aby dowiedzieć się więcej, podjąć działania następcze lub zmierzyć się z tym, co naprawdę się dzieje, aby móc natychmiast identyfikować trudności, rozwiązywać problemy oraz usuwać odchylenia i niedopatrzenia pojawiające się podczas pracy. Jeśli chodzi o trudności w pracy kościoła, fałszywi przywódcy po prostu wyrzucają z siebie parę słów doktryny lub papugują kilka zdań, uznając, że je rozwiązali” (Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Pomyślałem, „Zachowanie mojej przywódczyni jest takie, jak opisują słowa Boże. Skoro ona nie bada ani nie rozwiązuje problemów w mojej pracy, to czy nie jest fałszywą przywódczynią?”. Też wtedy o tym pomyślałem. Zauważyłem problem i nie porozmawiałem z nią o nim. Nie poprosiłem też tych, którzy rozumieją prawdę, by to zweryfikowali, więc nie powinienem był tak pochopnie nazywać ją fałszywą przywódczynią. Pomyślałem, „Może najpierw poszukam zasad prawdy w tej dziedzinie i zanim zdecyduję, przedyskutuję je z braćmi i siostrami, którzy rozumieją prawdę?”. Ale zachowywała się tak, jak Bóg opisał, więc co można było powiedzieć? Nie byłem pewien, czy mam rację i nie chciałem niesłusznie jej oskarżać, więc walczyłem ze sobą, co robić. W myślach wciąż powracałem do tego, że przywódczyni nie rozwiązuje mojego problemu. Już nie szukałem prawdy, nie brałem pod uwagę znaczenia słów Bożych i niewłaściwie je rozumiałem. Każda linijka, każe zachowanie posłużyło mi za wymówkę, by oskarżyć siostrę Li. Wierzyłem, że jest fałszywą przywódczynią.

Później siostry pracujące w administracji powiedziały, że siostra Li nie nadzoruje za bardzo ich pracy i przez to ich praca się opóźnia. Słysząc to, jeszcze bardziej się upewniłem. „Siostra Li nie wykonuje praktycznej pracy i nie monitoruje jej ani nie sprawdza, wiec czy to nie oznacza, że jest fałszywą przywódczynią? Ostatnio omawialiśmy na spotkaniach rozpoznawanie fałszywych przywódców. Nie wierzę, że ją rozpoznałem. Muszę być sprawiedliwy, chronić dzieło kościoła i zdemaskować fałszywą przywódczynię”. Ale kiedy już miałem zgłosić te problemy przełożonym siostry Li, poczułem się niezręcznie. Jeszcze nie omówiłem z nią tej sprawy, nie szukałem i nie rozmawiałem o tym z tymi, którzy rozumieją prawdę, więc czy to nie będzie ślepe i arbitralne? Wtedy usłyszałem, że przełożeni siostry Li rozmawiali z nią i pytali wszystkich przywódców grup, jak radzi ona sobie z wypełnianiem obowiązków. Gdy to usłyszałem, nie mogłem się uspokoić. Przełożeni siostry Li już wiedzieli, że jest z nią problem, więc to było prawie pewne, że jest fałszywą przywódczynią. Pomyślałem, „Muszę natychmiast zgłosić problem z siostrą Li jej przełożonym. Nie muszę już więcej szukać. W przeciwnym razie, po tym, jak przełożeni siostry Li skończą dochodzenie i ją zwolnią, kiedy będą się zastanawiać, kto o tym wiedział, kto odkrył, że z siostrą są problemy i kto miał poczucie sprawiedliwości i ją zdemaskował, nie wspomną o mnie. Jak potem wykażę, że miałem rozeznanie? Nie mogę dłużej czekać”. Ochoczo umówiłem się na spotkanie z przełożonym siostry Li, bratem Zhou, i zgłosiłem mu jej problemy. Powiedziałem, „Siostra Li, jako przywódczyni, nie monitoruje mojej pracy, i nie dowiaduje się o moich problemach. Kiedy jej mówię, że mam problem, nigdy go nie rozwiązuje”. Pokazałem mu też fragment słów Bożych o rozpoznawaniu fałszywych przywódców. Powiedziałem, że ich zachowanie ujawnione w słowach Bożych jest takie samo, i że myślę, że siostra jest fałszywą przywódczynią. Kiedy skończyłem, powiedział, „Już to sprawdziliśmy i tak, siostra Li ma problemy. Nie monitoruje prawidłowo pracy i niedbale wypełnia swoje obowiązki. Należy ją przyciąć, rozprawić się z nią i pomóc jej zastanowić się nad sobą i wyciągnąć wnioski. Ale dowiedzieliśmy się, że w ostatnich miesiącach siostra Li nadzorowała głównie pracę podlewania, bo do kościoła wstąpiło ostatnio wielu nowych wiernych. Kilku pastorów religijnych spowodowało poważne perturbacje, a nowi pilnie wymagali podlewania, by móc zapuścić korzenie na prawdziwej drodze. To jest teraz najważniejsze i najbardziej krytyczne zadanie. Siostra Li całą swoją energię wkłada właśnie w tę pracę. Sprawy administracyjne nie są takie pilne. Dopóki nie powoduje to opóźnień, to fakt, że siostra nie monitoruje twojej pracy nie jest problemem. Ponieważ w ostatnim czasie przybyło pracy, a my mamy mało pracowników, siostra musi ustalać priorytety i czasowo może zawiesić prace administracyjne. To dlatego siostra Li nie monitorowała twojej pracy na czas, ale postanowiła tak postępować po uzgodnieniu tego ze swoimi partnerami. Poza tym siostra Li wcześniej odpowiadała za jedno zadanie. Jest nową przywódczynią, i trudno jest jej odpowiadać za tak wiele zadań. Są sprawy, których ona nie może nadzorować, więc potrzebuje naszej pomocy i rozmowy”. Potem brat Zhou wysłał mi stosowne zasady. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że czasem praca wymaga ustalenia priorytetów. W tamtej chwili priorytetem było podlewanie. Można było wykonywać inne prace, jeśli nie wpływało to źle na podlewanie. Gdyby wpływało, to czy nie byłoby to poświęcaniem czegoś ważnego na rzecz czegoś błahego? Choć nie nadzorowała prawidłowo niektórych zadań, ustalała priorytety i wykonywała praktyczną pracę. Natomiast ja nie próbowałem zrozumieć, czemu ona nie nadzoruje mojej pracy ani czemu nie rozwiązuje zgłaszanych przeze mnie problemów. Zamiast tego uprzedziłem się do niej i ją obserwowałem, myśląc, że nie wykonuje praktycznej pracy, i od razu uznałem ją za fałszywą przywódczynię. Czy nie byłem zbyt arbitralny? Wtedy brat Zhou spytał mnie, „Gdybyśmy teraz zwolnili siostrę Li, czy kościół znalazłby szybko kogoś na jej miejsce? Czy praca mogłaby być kontynuowana?”. Pomyślałem o tym i uznałem, że siostra Li mogła nadal być przywódczynią. Po rozmowie z bratem Zhou poczułem smutek. Z początku myślałem, że mam poczucie sprawiedliwości i nawet znalazłem stosowne fragmenty słów Bożych. Myślałem, że doniosłem na siostrę Li po poszukiwaniu prawdy, a okazało się, że nie rozumiałem prawdy i pomyliłem się w rozpoznaniu. Gdzie popełniłem błąd?

Szukając, przeczytałem fragment słów Boga. „Nazwanie kogoś fałszywym przywódcą lub fałszywym działaczem musi mieć wystarczające oparcie w faktach. Ocena taka absolutnie nie może zostać wydana na podstawie jednego czy dwóch incydentów lub wykroczeń, a tym bardziej za jej podstawę nie mogą posłużyć chwilowe przejawy skażenia. Jedyne ścisłe kryteria, zgodnie z którymi można kogoś w ten sposób scharakteryzować, są następujące: czy potrafi on wykonywać praktyczną pracę i posługiwać się prawdą do rozwiązywania problemów oraz czy jest on odpowiednią osobą, czy jest kimś, kto miłuje prawdę i potrafi być posłuszny Bogu, oraz czy posiada dzieło i oświecenie Ducha Świętego. Tylko na podstawie tych kryteriów można kogoś we właściwy sposób określić jako fałszywego przywódcę lub fałszywego działacza. Kryteria te stanowią więc standardy i zasady leżące u podstaw oceny i ustalenia, czy ktoś jest fałszywym przywódcą lub fałszywym działaczem” (Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Ze słów Boga zrozumiałem, że aby rozpoznać fałszywego przywódcę, musimy sprawdzić, czy może on wykonywać praktyczną pracę i zaakceptować prawdę. Nie jest tak, jak sobie wyobrażałem, że przywódca ma rozwiązać każdy problem w mojej pracy, i jeśli to robi, jest prawdziwym przywódcą, a jeśli nie, to jest fałszywym przywódcą, który nie wykonuje praktycznej pracy. To mylny pogląd, niezgodny z prawdą. Przy ocenie, czy przywódca jest fałszywy, najważniejsze jest to, czy potrafi szybko skontrolować, zrozumieć i nadgonić postępy i status każdej pracy będącej w zakresie jego obowiązków, czy może szybko wykryć problemy, trudności i błędy w pracy braci i sióstr, oraz czy wspólnie z nimi szuka zasad prawdy, by rozwiązać te problemy. Na tej podstawie możemy osądzić, czy przywódca wykonuje praktyczną pracę. To też zależy od tego, czy potrafi przyjąć prawdę i jest właściwą osobą. Jeśli przywódca ma pytania, których nie rozumie, może szukać odpowiedzi wyżej w hierarchii. Kiedy inni coś sugerują lub wytykają mu błędy, musi podporządkować się, poszukać prawdy i zastanowić się nad sobą. Kiedy doświadczy przycinania, rozprawiania się z nim, komplikacji i niepowodzeń, musi umieć wyciągnąć wnioski i zaakceptować prawdę. To oznacza, że jest człowiekiem, który przyjmuje prawdę. Również, kiedy przywódca odpowiada za wiele zadań, nie musi wykonywać ich sam. Przede wszystkim ma sprawdzać każde zadanie, by dzieło kościoła postępowało bez przeszkód. Ktoś, kto tak postępuje, jest kompetentnym przywódcą. Fałszywi przywódcy zawsze sprawiają wrażenie zajętych, ale wykonują tylko powierzchowną albo nieistotną pracę. Nigdy nie wykonują ważnej pracy na czas, ślepo biegają wkoło, pozornie zajęci, i są nieefektywni. Ponieważ nie rozumieją zasad prawdy, nie mogą odkryć czy wyraźnie dostrzec problemów w swojej pracy, i nie wiedzą, jak planować czy organizować różne sprawy. Potrafią tylko wygłaszać doktryny bądź puste słowa, które nie oferują ścieżek praktyki, i nie rozwiązują problemów, które bracia i siostry napotykają w pracy. W kłopotach też nie szukają prawdy, nie przyjmują przewodnictwa i pomocy innych, przez co wiele zadań nie posuwa się sprawnie na przód, a nawet następuje stagnacja. To poważne zaniedbanie obowiązku i jest to oznaka fałszywego przywódcy. Ze słów Boga zrozumiałem, że rozpoznawanie, czy ktoś jest fałszywym przywódcą, wymaga przyjrzenia się wielu aspektom i dogłębnego zbadania. Gdybyśmy patrzyli tylko na chwilowe zachowanie czy zepsucie człowieka, niezależnie od tła, powodów oraz tego, czy żałuje i czy się zmienia, i gdybyśmy arbitralne go klasyfikowali, łatwo byśmy niesłusznie go oskarżyli. Każdy bywa zepsuty i popełnia błędy, ale póki może poznać siebie, żałować i się zmienić, kościół daje mu szansę na praktykę. Kiedy zastosowałem słowa Boże i zasady do zachowania siostry Li zobaczyłem, że nadzorowała większość ważnych zadań, a kiedy miała problemy, dyskutowała o tym z innymi, by je rozwiązać. W sumie wykonywała praktyczną pracę i osiągała wyniki. Sęk w tym, że w tym samym czasie skumulowało się mnóstwo pracy, a ona nie złapała jeszcze równowagi, więc pewne rzeczy umknęły jej uwadze. To było niedociągnięcie, a siostra potrzebowała przypomnienia i pomocy. Gdy to zrozumiałem, w końcu zobaczyłem, że nie rozumiem zasad prawdy i nie potrafię uczciwie traktować ludzi. Widziałem, że przywódczyni ma kłopoty, ale nic jej nie powiedziałem, nie rozważyłem wszystkich aspektów i ślepo uznałem ją za fałszywą przywódczynię. Nie miałem w sercu lęku przed Bogiem.

Potem znalazłem fragment słów Bożych. „Kiedy ktoś zostaje wybrany przez braci i siostry na przywódcę lub wyznaczony przez dom Boży do wykonania określonej pracy czy pełnienia pewnego obowiązku, nie znaczy to, że taka osoba otrzymuje wyjątkowy status lub tożsamość ani że rozumie liczniejsze i głębsze prawdy niż pozostali, a tym bardziej nie znaczy to, że ta osoba jest w stanie podporządkować się Bogu i że Go nie zdradzi. Nie znaczy to również, że zna ona Boga i że ma w sobie bojaźń Bożą. W istocie tacy ludzie nie osiągnęli żadnej z powyższych rzeczy; awans i przygotowywanie rozumiane są tu w najprostszym znaczeniu tych słów i nie są równoznaczne z tym, że ci ludzie zostali przeznaczeni i zaaprobowani przez Boga. Awans i pielęgnowanie tych ludzi oznacza po prostu, że zostali awansowani i czeka ich przygotowywanie, a ostateczny efekt tego procesu zależy od tego, czy taka osoba dąży do prawdy i czy jest w stanie wybrać ścieżkę podążania za prawdą. Kiedy więc ktoś w kościele zostaje awansowany i jest szkolony do roli przywódcy, jest on jedynie awansowany i przygotowywany w podstawowym znaczeniu tego słowa; nie oznacza to, że jest już wyszkolonym i kompetentnym przywódcą, że jest zdolny do podjęcia pracy przywódcy i może wykonywać prawdziwą pracę – tak nie jest. Większość ludzi nie rozumie jasno tych spraw i patrzy z podziwem na tych, którzy są awansowani, polegając na swoich wyobrażeniach, lecz jest to błąd. Bez względu na to, od jak wielu lat ci ludzie wierzą, czy ci, którzy są promowani, naprawdę posiadają rzeczywistość prawdy? Niekoniecznie. Czy są w stanie doprowadzić do tego, by ustalenia dotyczące dzieła domu Bożego zaowocowały? Niekoniecznie. Czy mają poczucie odpowiedzialności? Czy są zaangażowani? Czy są w stanie poddać się Bogu? Czy potrafią szukać prawdy, gdy napotkają problem? Wszystko to jest niewiadomą. Czy ci ludzie mają w sercach bojaźń Bożą? I jak wielka jest ich bojaźń Boża? Czy mają skłonności do postępowania według własnej woli? Czy potrafią szukać Boga? Czy wykonując pracę przywódcy, regularnie i często stają przed Bogiem, by poszukiwać Jego woli? Czy potrafią poprowadzić innych do wejścia w rzeczywistość prawdy? Z całą pewnością nie są w stanie uczynić tego wszystkiego od razu. Nie zostali jeszcze przeszkoleni i mają zbyt mało doświadczenia, więc nie są do tego zdolni. Dlatego promowanie i szkolenie kogoś nie oznacza, że ta osoba rozumie już prawdę ani że jest już zdolna zadowalająco wykonywać swoje obowiązki. Jaki jest zatem cel i znaczenie awansowania i pielęgnowania jakiejś osoby? Rzecz w tym, że taka osoba, jako jednostka, zostaje awansowana w celu szkolenia, specjalnego podlewania i instruowania, dzięki czemu będzie w stanie zrozumieć zasady prawdy, zasady robienia różnych rzeczy, a także zasady, środki i metody rozwiązywania rozmaitych problemów. Nauczy się też, jak sobie radzić i jak postępować z różnymi typami ludzi i w różnych środowiskach zgodnie z wolą Bożą i w sposób, który chroni interesy domu Bożego. Czy to oznacza, że utalentowana osoba awansowana i pielęgnowana przez dom Boży jest wystarczająco zdolna do podjęcia pracy i wypełniania swoich obowiązków w okresie awansu i pielęgnacji lub jeszcze wcześniej? Oczywiście nie. Dlatego jest nieuniknione, że podczas okresu pielęgnacji ci ludzie doświadczą rozprawiania się z nimi, przycinania, osądzania i karcenia, zostaną obnażeni, a nawet zastąpieni; to jest normalne i na tym właśnie polega proces szkolenia i przygotowywania” (Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Ze słów Boga zrozumiałem, że jeśli ktoś zostaje wybrany na przywódcę albo pracownika, nie oznacza to, że rozumie on prawdę i jest w pełni wykwalifikowany do tej pracy. To też nie znaczy, że on wszystko wie i potrafi idealnie wykonać każdą pracę. Ci, którzy dostają awans, mają trochę charakteru i umiejętności pracy, potrafią przyjąć prawdę i jej szukać, więc kościół daje im szansę na kultywację i szkolenie. Przez nieustanne odkrywanie i rozwiązywanie problemów w pracy w końcu mogą oni zdobyć prawdę i nauczyć się postępować według zasad. Ale w tym okresie przywódcy i pracownicy są wciąż na etapie praktyki, więc uchybienia, potknięcia i błędy są nieuniknione, i powinniśmy właściwie traktować tę kwestię. Kiedy mamy problemy czy trudności, powinniśmy szukać, omawiać i rozwiązywać te kwestie z przywódcami. Tylko w ten sposób praca będzie efektywna. Jeśli będziemy za dużo wymagać od przywódców i pracowników, jeśli każemy im rozwiązywać wszystkie problemy, które znajdziemy, albo jeśli nazwiemy ich fałszywymi przywódcami, kiedy wolno rozwiązują problemy, to postąpimy wbrew zasadom i niezgodnie z wolą Bożą. Dzięki słowom Bożym zrozumiałem, że moje traktowanie przywódców nie opierało się na zasadach prawdy, a raczej na moich własnych wyobrażeniach. Moje wymagania wobec przywódców były wygórowane. Gdy widziałem, że moja przywódczyni nie nadzoruje odpowiednio mojej pracy i nie rozwiązuje szybko moich problemów, uznałem ją za fałszywą przywódczynię. Nie patrzyłem na tło ani na całkowity postęp jej pracy, i nie zastanowiłem się, czy umie przyjąć prawdę i naprawić sytuację. Po prostu na ślepo potępiłem ją jako fałszywą przywódczynię w oparciu o jednostronną informację, którą uzyskałem. To nie było poczucie sprawiedliwości, to było zakłócenie naruszające zasady prawdy. Nie rozumiałem prawdy i nie traktowałem przywódców i pracowników zgodnie z zasadami i na poważnie. W sercu nie miałem lęku przed Bogiem. Gdy dostrzegłem najmniejszy problem ze swoją przywódczynią, robiłem z tego wielkie halo, beztrosko ją potępiałem, i czepiałem się każdej sprawy. Nie traktowałem jej na podstawie jej natury i istoty czy bieżącej sytuacji. Zachowywałem się jak fałszywi przywódcy i antychryści, którzy gnębią wybrańców Bożych. Gdy o tym myślałem, nagle obleciał mnie strach. Zrozumiałem, że natura problemu jest poważna. Gdyby brat Zhou nie znał sytuacji, posłuchał mnie i zwolnił siostrę Li, wpłynęłoby to źle na dzieło kościoła, więc czy nie wyrządziłbym zła? To byłoby poważne wykroczenie! Gdyby coś takiego przytrafiło mi się ponownie, nie mógłbym polegać na swojej wyobraźni przy ocenie innych. Musiałem dalej szukać zasad prawdy, traktować ludzi sprawiedliwie i zgodnie z wymogami Boga oraz robić wszystko zgodnie z zasadami.

Potem siostra Li podeszła do mnie i rozmawiała ze mną o jej niedawnym stanie i trudnościach w pracy. Powiedziała, że chce się zmienić i że słyszała o moich kłopotach. Wraz ze mną przygotowała dokumenty, żeby omówić sprawę z braćmi i siostrami w każdej grupie. Zrozumiałem, że nie jest kimś, kto nie akceptuje prawdy. Choć w jej pracy były niedociągnięcia i obszary, których nie nadzorowała, to kiedy dowiedziała się, że gdzieś jest problem, mogła szybko zareagować. Pojąłem, że nie jest fałszywą przywódczynią, która nie wykonuje praktycznej pracy.

Najpierw myślałem, że pojmuję tę kwestię, że nie rozumiałem prawdy i nie potrafiłem rozpoznać fałszywych przywódców, przez co popełniłem ten błąd. Ale raz na spotkaniu bracia i siostry mówili, że czasem błędy powstają nie tylko z powodu braku wiedzy czy zrozumienia prawdy. Musimy też sprawdzić, czy błędy nie są spowodowane złymi motywami bądź zepsutym usposobieniem. Przeczytałem fragment słów Bożych, które mówią, „Nie uważaj swoich występków za błędy niedojrzałej lub głupiej osoby; nie używaj wymówki, że nie praktykujesz prawdy, ponieważ uniemożliwił ci to twój słaby charakter. Co więcej, nie traktuj swoich występków jako czynów kogoś, kto działał w niewiedzy. Jeśli skłonny jesteś przebaczać sobie i traktować siebie wyrozumiale, to Ja ci mówię, że jesteś tchórzem, który nigdy nie dostąpi prawdy, a twoje występki nigdy nie przestaną cię prześladować; nie pozwolą ci nigdy spełnić wymogów prawdy i na zawsze uczynią cię lojalnym towarzyszem szatana” (Występki zaprowadzą człowieka do piekła, w: Słowo, t. 1, Pojawienie się Boga i Jego dzieło). Po przeczytaniu tych słów Bożych zrozumiałem, że kiedy nadarzają się okoliczności, nie możemy pozwolić, by nas ominęły. Musimy szukać w nich prawdy i poznać własne zepsute usposobienie. Dopiero wtedy w naszym życiu nastąpi prawdziwa zmiana i rozwój. Jeśli traktujesz swoje wykroczenia jako chwilowe błędy, myśli, że nie mają znaczenia, postanawiasz bardziej uważać w przyszłości, i zawsze wybaczasz sobie swoje wykroczenia, to nigdy nie zrozumiesz własnych problemów, nie zyskasz prawdy i w końcu, kiedy twoje przewinienia się nagromadzą i nie dokonasz zmiany, Bóg cię znienawidzi i odrzuci. Po tym, co ujawniły słowa Boże zacząłem się zastanawiać, jakie były moje myśli kiedy nastąpiły te okoliczności i jakich niedociągnięć się dopuściłem przez złe motywy bądź zepsute usposobienie. Dzięki autorefleksji odkryłem, że kiedy dostrzegłem problemy przywódczyni, nie byłem pewien, czy prawidłowo je widzę, i chciałem poczytać więcej słów Bożych. Ale kiedy usłyszałem, że siostra Li nie nadzorowała pracy administracji, i że jej przełożeni obserwowali jej wyniki, uznałem, że na pewno jest fałszywą przywódczynią, i że muszę szybko zgłosić to jej przełożonym, aby bracia i siostry wiedzieli, że mam poczucie sprawiedliwości i rozeznanie. Więc, bez zrozumienia zasad prawdy czy dalszego sprawdzania, oraz nie znając kontekstu czy powodów, na ślepo uznałem siostrę Li za fałszywą przywódczynię, opierając się na jakichś zasłyszanych informacjach. Myślałem nawet, że widzę wszystko wyraźnie i że nie będzie problemów. Ale teraz wiem, że byłem zbyt lekkomyślny i miałem złe intencje. Zastanowiłem się, „Czemu doniosłem na przywódczynię bez zrozumienia zasad prawdy? Jakie jest źródło tego problemu?”.

Przeczytałem to w słowach Bożych, „Jest wielu ludzi, którzy we wszystkim, co czynią, podążają za własnymi ideami, patrzą na rzeczy w bardzo uproszczony sposób i nie szukają prawdy. Zupełnie brakuje im zasad i nie zastanawiają się w sercach nad tym, jak postępować zgodnie z wymogami Boga lub tak, by zadowolić Boga. Potrafią tylko z uporem podążać za własną wolą. W sercach takich ludzi nie ma miejsca dla Boga. Niektórzy mówią: »Modlę się do Boga tylko wtedy, gdy napotykam trudności, ale i tak mam wrażenie, że nie odnosi to żadnego skutku – więc ogólnie, gdy coś mi się teraz przytrafia, nie modlę się do Boga, ponieważ modlitwa do Boga jest bezużyteczna«. Bóg jest zupełnie nieobecny w sercach takich ludzi. Nie szukają prawdy bez względu na to, co czynią; podążają tylko za własnymi pomysłami. Czy zatem w ich działaniach są jakieś zasady? Absolutnie żadnych. Postrzegają wszystko przez pryzmat prostych kategorii. Nawet gdy inni ludzie dzielą się z nimi zasadami prawdy, oni nie są w stanie ich przyjąć, bo w ich działaniach nigdy nie było żadnych zasad; w ich sercach nie ma miejsca dla Boga, nie ma tam miejsca dla nikogo poza nimi samymi. Są przekonani, że mają dobre intencje, że nie czynią zła, że nie można uznać, by ich intencje naruszały prawdę; sądzą, że działanie zgodne z własnymi intencjami jest praktykowaniem prawdy, że takie działanie jest posłuszeństwem wobec Boga. W rzeczywistości nie szukają Boga prawdziwie ani nie modlą się do Boga w tej sprawie, lecz działają impulsywnie, motywowani własnym zapałem, nie wypełniają obowiązku tak, jak prosi o to Bóg, nie mają serc posłusznych Bogu, nie mają tego pragnienia. To jest największy błąd w ludzkiej praktyce. Jeśli wierzysz w Boga, ale nie ma Go w twoim sercu, to czy nie próbujesz oszukać Boga? I jaki skutek może przynieść taka wiara w Boga? Co możesz zyskać? I jaki jest sens takiej wiary w Boga?” (Część trzecia, w: Słowo, t. 3, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Z tego, co ujawniły słowa Boże zrozumiałem, że kiedy coś się działo, rzadko szukałem prawdy i nie postępowałem według zasad. Zamiast tego uznawałem własne myśli za prawdę i podążałem za własnymi pomysłami. W sercu nie miałem ani miejsca dla Boga ani lęku przed Nim. Ci, którzy bali się Boga, kiedy coś się działo, najpierw szukali zasad prawdy i tego, co mówią o tym słowa Boże, a potem patrzyli na ludzi i rzeczy zgodnie ze słowami Boga i prawdą. Ja, nie umiejąc rozpoznać fałszywego przywódcy, powinienem był szukać prawdy, jasno zrozumieć, kto to jest fałszywy przywódca, poznać jego objawy, nauczyć się rozpoznawać fałszywych przywódców oraz poznać inne zasady prawdy. Ale ja tego nie zrobiłem. Arbitralnie osądziłem w oparciu o własne myśli i wyobraźnię. Uznałem, że fakt, iż nie nadzoruje mojej pracy i nie rozwiązuje moich problemów, czyni ją fałszywą przywódczynią. Choć w tamtym czasie czytałem słowa Boże, nie rozumiałem ich. Gdy ujrzałem słowa Boże o fałszywym przywódcy, które pasowały, wykorzystałem je, uznając, że siostra Li jest fałszywą przywódczynią, i myślałem, że wszystko widzę prawidłowo i wyraźnie. W rzeczywistości wyciągałem sprawy z kontekstu i na ślepo stosowałem zasady. Przez to poczułem się zaniepokojony. Chciałem więcej poszukać i porozmawiać z siostrą Li, zanim na nią doniosłem, ale uznałem, że jej zachowanie jest tak oczywiste i pasuje do tego, co opisywały słowa Boże, więc po co się trudzić i szukać? Więc nie modliłem się ani nie szukałem dalej, tylko działałem zgodnie z własnym pomysłem. Działałem pod wpływem swojego aroganckiego usposobienia i postępowałem lekkomyślnie. Wszystko robiłem według własnych pomysłów, a prawdę odsunąłem na bok. Gdybym działał tak dalej, prędzej czy później wyrządziłbym zło. To było zbyt niebezpieczne. Jednocześnie zrozumiałem, że mam złe człowieczeństwo. Nie liczyłem się z wolą Bożą i nie chroniłem interesów kościoła. Ktoś, kto ma człowieczeństwo i rozum, gdy widzi niedociągnięcia w pracy kościoła, powinien na czas zaoferować pomoc, lub poszukać prawdy wraz z przywódcą i spróbować rozwiązać problem. Ale kiedy zauważyłem problemy w pracy mojej przywódczyni, nie zająłem się nimi, by szukać czy omawiać. Przeciwnie, ukryłem je i zgłosiłem do jej przełożonej tak, by jej przełożona myślała, że mam rozeznanie. Zamiast otwarcie porozmawiać o tym z siostrą Li, wbiłem jej nóż w plecy i doniosłem o jej problemach, żeby się popisać. Byłem godny pogardy. Ta myśl rozdzierała mi serce. Nie przypuszczałem, że jestem takim człowiekiem. Nie rozumiałem prawdy, nie rozpoznawałem fałszywych przywódców i byłem bardzo arogancki i nierozsądny. Byłem z siebie dumny, kiedy doniosłem na przywódczynię, bo myślałem, że nikt oprócz mnie nie rozpoznał, że siostra Li jest fałszywą przywódczynią i że najlepiej rozumiem zasady prawdy. Gdy myślę o tym teraz widzę, że niczego nie rozumiałem. Kojarzyłem tylko pisma i doktryny, a zasady stosowałem na ślepo. Nie rozumiałem zasad prawdy, ale doniosłem, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Nie wziąłem pod uwagę, że niesłuszny donos może zaszkodzić dziełu kościoła albo skrzywdzić siostrę Li. Pojąłem, że nie zgłosiłem jej problemów z uwagi na wolę Bożą albo żeby chronić interesy kościoła, tylko po to, żeby się popisać. Arbitralnie doniosłem, nie stosując się do zasad. Czy to nie było zaburzanie pracy kościoła? Nie czyniłem dobrego uczynku, czyniłem zło!

Później przeczytałem słowa Boże i poznałem zasady, jak traktować przywódców i pracowników. Bóg Wszechmogący mówi: „Nie należy mieć wysokich oczekiwań ani stawiać nierealistycznych żądań tym, którzy są promowani i szkoleni; byłoby to nierozsądne i niesprawiedliwe wobec nich. Możecie obserwować ich pracę, a jeśli zauważycie w niej problemy lub zjawiska naruszające zasady, możecie poruszyć tę kwestię i poszukiwać prawdy, aby rozwiązać takie sprawy. Nie powinniście zaś osądzać tych ludzi, potępiać, atakować ani wykluczać, ponieważ są oni w okresie szkolenia i nie powinno się ich postrzegać jak ludzi, którzy zostali udoskonaleni, a tym bardziej jako doskonałych czy posiadających rzeczywistość prawdy. Są tacy jak wy: to jest okres ich szkolenia. (…) Jaki jest więc najbardziej racjonalny sposób postępowania wobec nich? Myślenie o nich jak o zwykłych ludziach, a gdy pojawia się problem, któremu należy się przyjrzeć, rozmawianie z nimi, wzajemne uczenie się od siebie i uzupełnianie się. Ponadto wszyscy odpowiadają za to, by mieć oko na to, czy przywódcy i pracownicy wykonują realną pracę, czy wykorzystują prawdę do rozwiązywania problemów; to są standardy i zasady pozwalające ustalić, czy przywódca lub pracownik spełnia oczekiwania. Jeśli są w stanie radzić sobie z ogólnymi problemami i je rozwiązywać, to są kompetentni. Ale jeśli nie potrafią naprawić zwyczajnych problemów, to nie nadają się na przywódców ani pracowników i należy ich szybko odsunąć od obowiązków. Wybierzcie kogoś innego i nie opóźniajcie dzieła domu Bożego. Opóźnianie dzieła domu Bożego szkodzi wam samym i innym, nie służy nikomu” (Słowo, t. 5, Zakres odpowiedzialności przywódców i pracowników). Po przeczytaniu tych słów Bożych zrozumiałem, jak traktować przywódców i pracowników. Przywódcy nie w pełni rozumieją prawdę ani nie mają doskonałych kwalifikacji, i nie muszą znać całej pracy ani wiedzieć, jak ją dobrze wykonywać. Oni też mają okres próbny, mogą ujawnić zepsucie czy dewiację. Powinniśmy traktować ludzi sprawiedliwie i nie wymagać od nich zbyt wiele, nie kazać im wykonywać całej pracy perfekcyjnie, Bez żadnych uchybień czy niedociągnięć. Zamiast tego musimy rozumieć, być tolerancyjni i współpracować, by wykonywać dzieło kościoła. To właśnie jest liczenie się z wolą Bożą, a traktowanie przywódców w taki sposób jest zgodne z zasadami. Mamy też obowiązek monitorować pracę przywódców. Powinniśmy akceptować i być posłuszni, kiedy działania naszych przywódców są zgodne z prawdą, ale kiedy ich działania nie są zgodne z zasadami prawdy, musimy ujawnić sprawę, omówić ją i pomóc im na czas, aby mogli zrozumieć swoje błędy w pracy i szybko jej naprawić. To jest korzystne dla ich wejścia w życie i dla pracy kościoła. Jeśli ktoś zostaje uznany za fałszywego przywódcę, który nie wykonuje praktycznej pracy zgodnie z zasadami prawdy, powinien zostać zdemaskowany i zgłoszony. Gdy to zrozumiałem, serce mi pojaśniało i już wiedziałem, jak w przyszłości traktować przywódców i pracowników.

Choć tym razem niesłusznie doniosłem na przywódczynię, Zrozumiałem pewne zasady prawdy o rozpoznawaniu fałszywych przywódców. Nauczyłem się, jak powinienem traktować przywódców i pracowników, zrozumiałem swoje zepsute usposobienie i wyciągnąłem wnioski. Bogu dzięki!

Koniec wszelkich rzeczy jest blisko. Czy chcecie wiedzieć, jak Pan wynagrodzi dobro i ukarze zło i ustali wynik człowieka, kiedy On powróci? Zapraszamy do kontaktu z nami, aby pomóc Ci znaleźć odpowiedź.

Powiązane treści

Słowa Boga mnie przebudziły

Autorstwa Miao Xiao, Prowincja Szantung Kiedyś zawsze myślałam, że słowa Boga „marionetka oraz zdrajca, który ucieka przed wielkim, białym...

Połącz się z nami w Messengerze