Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Co robić po pozytywnym wyniku testu na zapalenie wątroby typu B?

55

Autorstwa Chen Lu, Korea Południowa

Dotknęła mnie choroba, która przyszła znikąd i w mgnieniu oka pogrążyłam się w bólu i rozpaczy oraz straciłam wszelką nadzieję na życie. Niemniej jednak, dzięki cudownemu zbawieniu Bożemu zrozumiałam, że za moją chorobą stoi wola Boża i zobaczyłam cudowne czyny Boga. Gdy wspominam dzisiaj tamte wydarzenia, są one dla mnie tak samo żywe, jak wtedy.

Kilka miesięcy temu mój szef powiedział nam, że Xiao Wang, jeden z moich współpracowników, zapadł na poważną chorobę wątroby i został hospitalizowany. Szef powiedział również, że choroba Xiao Wanga może być przenoszona na innych ludzi poprzez kontakt fizyczny, żywność, napoje i płyny ustrojowe. Ponieważ często mieliśmy kontakt z Xiao Wangiem, było bardzo prawdopodobne, że zostaliśmy zarażeni, więc powiedziano nam, żebyśmy natychmiast udali się do szpitala na badania. Gdy rozeszła się ta wiadomość, w biurze zawrzało jak w ulu; wszyscy obawiali się, że zostali zarażeni i dlatego wszyscy szybko udaliśmy się do szpitala. Po serii badań niecierpliwie czekałam na wyniki. Po jakimś czasie przyszła lekarka, podał mi wyniki badań i powiedział: „Jest pani nosicielką wirusa zapalenia wątroby typu B i nie jest to niedawna infekcja, ale prawdopodobnie istnieje już od jakiegoś czasu”. Po prostu nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałem i poprosiłam lekarkę, by powiedziała to jeszcze raz. Lekarka powiedziała ze smutkiem: „Nie przesłyszała się pani. To prawda. Musi pani natychmiast poddać się leczeniu. Jeśli będzie pani zwlekać, to pani stan się pogorszy, a jeśli przejdzie to w raka wątroby, to będzie pani miała prawdziwe kłopoty. Co więcej, ponieważ tego wirusa nie da się całkowicie usunąć z organizmu, będzie pani nosicielką przez resztę życia. Powinna pani uporządkować swój umysł i być przygotowana!” Ta straszna, nagła wiadomość zrobiła mi mętlik w głowie, całe moje ciało zdawało się kurczyć niczym bakłażan dotknięty mrozem, a nogi miałam ciężkie jak ołów. Wystraszona, wzięłam wyniki badań i opuściłam szpital, nie wiedząc, jak wrócić do domu.

Kiedy wróciłam do domu, upadłam prosto na łóżko, a łzy spływały mi po twarzy. Pomyślałam: „Mam dopiero trzydzieści kilka lat, to powinny być najlepsze lata mojego życia. Mam tyle marzeń, których nie spełniłam, jak mogłam zarazić się tą chorobą? Czy to możliwe, że będę musiała żyć z tym wirusem do końca życia? Jak długo będę żyła? Poza tym, leczenie będzie kosztować masę pieniędzy, skąd, na Boga, wezmę tyle pieniędzy?” Im dłużej się nad tym zastanawiałam, tym bardziej byłam zrozpaczona i nie mogłam powstrzymać głośnego płaczu…. Odtąd każdego dnia towarzyszyły mi obawa i strach, zawsze czułam się zmęczona i wyczerpana, byłam spuchnięta, bolały mnie plecy i nie byłam w stanie wykonać żadnej pracy. Niedługo potem szef powiedział, że Xiao Wang zmarł. Gdy usłyszałam tę wiadomość, zakręciło mi się w głowie. Nagle moje ciało zwiotczało i pomyślałam: „Xiao Wang nie żyje? Był jeszcze taki młody. Wygląda na to, że ta choroba wątroby może być naprawdę śmiertelna. Czy ja umrę następna?” Czułam, że śmierć jest coraz bliżej i ogarnęła mnie całkowita bezradność; po prostu nie wiedziałam, co robić. Odtąd każdego dnia czekałam apatycznie na śmierć. Nie miałam już ochoty nic robić i żyłam całkowicie w ciemności.

Co robić po pozytywnym wyniku testu na zapalenie

Po jakimś czasie, ponieważ nie stać mnie było na opłacanie wygórowanych rachunków za leczenie, mogłam tylko zrezygnować z leczenia szpitalnego i zdać się jedynie na naturalne lekarstwo, które poleciła mi przyjaciółka, aby poprawić mój stan zdrowia. W tym czasie przyszły do mnie dwie siostry, które z troską zapytały mnie o mój stan i pomogły mi rozwiązać pewne problemy, które miałam w życiu. Skorzystałem z tej okazji, aby porozmawiać z siostrami o problemie, który mnie dręczył: „Wierzę w Boga, więc Bóg powinien się mną opiekować i mnie chronić. Dlaczego więc mimo to zaraziłam się tą chorobą?” Po wysłuchaniu mojego pytania, siostra cierpliwie mi wytłumaczyła: „Nie wolno nam stracić wiary w Boga, gdy dotyka nas choroba. Bóg ma władzę nad wszystkimi rzeczami, jak również nad losem każdego z nas. Tym bardziej nasze życie i śmierć są w Jego rękach, a On czuwa nad nami przez cały czas. O ile tylko szczerze Go wzywamy, Bóg pomoże nam przetrwać trudne czasy. Musimy po prostu powierzyć nasze życie i śmierć Bogu, podporządkować się Bożym ustaleniom i zarządzeniom oraz wierzyć, że bez względu na to, jaka choroba może nas dotknąć, wszystko to jest w rękach Boga. Musimy mieć wiarę w Boga”. Potem siostra przeczytała mi dwa fragmenty słów Boga: „Gdy kogoś spotyka choroba, to dzieje się tak za sprawą Bożej miłości, a za ową chorobą z pewnością kryją się Jego dobre intencje. Nawet kiedy twoje ciało zaznaje cierpień, nie słuchaj podszeptów szatana. Wysławiaj Boga pośród choroby i raduj się Nim, wychwalając Go. Nie trać ducha w obliczu choroby, nie ustawaj w poszukiwaniach i nigdy się nie poddawaj, a Bóg ześle na ciebie swoje światło. Jak wierny był Hiob? Bóg Wszechmogący jest wszechmocnym lekarzem! Trwać w chorobie to być chorym, lecz trwać w duchu to mieć się dobrze. Jeśli zostało ci choćby jedno tchnienie, Bóg nie pozwoli ci umrzeć”. „Mamy w sobie życie zmartwychwstałego Chrystusa. Naprawdę brak nam wiary w obecność Boga, oby zechciał On wlać w nas prawdziwą wiarę. Zaiste, pełne słodyczy jest Boże słowo! Jego słowo jest potężnym lekarstwem! Zawstydź diabłów i szatana! Jeśli uchwycimy Boże słowo, zyskamy wsparcie, a Jego słowo niebawem ocali nasze serca! Rozprasza ono wszystkie rzeczy i zaprowadza wszędzie pokój. Wiara jest niczym most z belki; ci, którzy żałośnie czepiają się życia, będą mieć trudności z przejściem na drugą stronę, jednak ci, którzy gotowi są się poświęcić, mogą przejść po nim bez obaw. Jeśli człowiek jest onieśmielony i ma pełne lęku myśli, jest oszukiwany przez szatana. Szatan boi się, że przejdziemy przez most wiary, by wkroczyć do Boga. Obmyśla wszelkie możliwe sposoby, by podsunąć nam swoje myśli, zawsze powinniśmy się modlić o to, by oświetlał nas blask Bożego światła, musimy też zawsze być pełni ufności, że Bóg oczyści nas z trucizny szatana. Powinniśmy zawsze praktykować w duchu, aby zbliżać się do Boga. Musimy pozwolić, by Bóg miał władzę nad całą naszą istotą” (Rozdział 6 „Wypowiedzi Chrystusa na początku”).

Po wysłuchaniu słów Boga natychmiast poczułam się pokrzepiona. Bóg rzeczywiście jest wszechmocny, a moje życie jest mi dane przez Boga i jest pod Jego kontrolą. W związku z chorobą, na która teraz zapadłam, wolą Boga było to, że miał nadzieję, iż będę w stanie poddać się Jego ustaleniom i zarządzeniom, jeszcze bardziej zwrócić się ku Niemu, bardziej na Nim polegać i pokładać w Nim nadzieję, mieć prawdziwą wiarę w Niego, słowem Boga przezwyciężyć wszystkie przebiegłe intrygi szatana i trwać przy świadectwie o Bogu. Ale potem przypomniałam sobie swoja obawę i swój strach, gdy dowiedziałam się o swojej chorobie. Szczególnie, gdy myślałam o tym, co powiedziała lekarka, moje serce było całkowicie owładnięte jej słowami, nie miałam motywacji do życia i nie miałam na nic ochoty do tego stopnia, że straciłam całą nadzieję. Jeszcze poważniejsze było to, że źle zrozumiałam Boga i obwiniałam Go za to, że nie opiekuje się mną i mnie nie chroni. Kiedy zdałam sobie sprawę z tych faktów, zostałam obnażona jako osoba, której wiara w Boga była żałośnie mała. Pomyślałam o tym, jak Hiob był kuszony przez szatana; stracił cały swój majątek, jego dzieci zostały zabite, całe jego ciało było pokryte wrzodami i cierpiał nieznośny ból, a jednak okazywał Bogu bojaźń i posłuszeństwo. Nie mówił grzesznie, ale szukał woli Bożej. Wierzył, że wszystko, co Bóg uczynił, było słuszne i zachował wiarę w Boga przez wszystkie swoje próby. W bólu nadal wychwalał święte imię Boże, a w końcu wytrwał przy świadectwie o Bogu, zdobył uznanie Boga i został podwójnie pobłogosławiony. Za tymi wszystkimi rzeczami, które się wydarzyły, kryły się dobre intencje Boga! Gdy doszłam do tego wniosku, moja wiara w Boga powróciła i zrozumiałam, że niezależnie od tego, czy tę chorobę można wyleczyć, czy nie, nie mogę stracić wiary w Boga. Bóg jest wszechmocny, nie ma nic, czego nie mógłby zrobić, a wszystkie rzeczy są w Jego rękach, więc z pewnością moja choroba również jest w Jego rękach. Powinnam być jak Hiob – pomyślałam – i podporządkować się Bożemu zwierzchnictwu i Jego ustaleniom oraz szukać Bożej woli. Zwróciłam się więc do Boga w modlitwie: „Boże! Przez ostatnie kilka dni żyłam w chorobie, cały czas martwiąc się, że umrę. Straciłam wiarę w Ciebie, a nawet obwiniałam Cię za to, że mnie nie pobłogosławiłeś. Nie szukałam też Twojej woli i prawie wpadłam w przebiegłą pułapkę szatana. Naprawdę nic nie wiem! Boże! Dziękuję za to, że sprawiłeś, iż owe siostry przyszły do mnie i pokrzepiły mnie, abym mogła zrozumieć Twoją wolę. Boże! Jesteś Bogiem, który sprawuje władzę nad wszystkimi rzeczami i dzisiaj chcę całkowicie oddać się w Twoje ręce. Niezależnie od tego, czy moją chorobę można wyleczyć, czy też nie, chcę zawsze podporządkować się Twoim ustaleniom i zarządzeniom”. Kiedy skończyłam się modlić, lęk i strach mnie opuścił, a moje serce ogarnął większy spokój. Przez cały ten czas, często przychodziły mi do głowy i dawały mi wiarę i odwagę słowa Boga, które mówią, „Bóg Wszechmogący jest wszechmocnym lekarzem! Trwać w chorobie to być chorym, lecz trwać w duchu to mieć się dobrze. Jeśli zostało ci choćby jedno tchnienie, Bóg nie pozwoli ci umrzeć,” Czułam, że choroba ogranicza mnie w coraz mniejszym stopniu i każdego dnia wytrwale czytałam słowa Boże oraz śpiewałam hymny. Za każdym razem, gdy miałam czas, brałam udział w spotkaniach z braćmi i siostrami, by rozmawiać o słowach Boga, a ponadto robiłam wszystko, co w mojej mocy, aby wypełniać swój obowiązek. Niepostrzeżenie dyskomfort w moim ciele stopniowo znikał, wyraźnie czułam się dużo spokojniejsza i mój nastrój się poprawił.

Powiązane treści