Nie postrzegam już niektórych obowiązków jako wzniosłych, a innych jako mało znaczących
Jestem Malezyjką chińskiego pochodzenia i dorastałam w zwykłej rodzinie. Moi rodzice oszczędzali na wszystkim, żeby opłacić moją edukację. Uczyli mnie: „To nic złego być biednym, ale trzeba mieć godność i nie pozwalać, by inni patrzyli na nas z góry”. Pod wpływem tych słów pilnie się uczyłam i aktywnie uczestniczyłam we wszelkiego rodzaju wydarzeniach, stając się w oczach nauczycieli i kolegów z klasy wzorową uczennicą. Po studiach pracowałam jako asystentka redaktora w gazecie. Po kilku latach ciężkiej pracy awansowałam na stanowisko kierowniczki, co zaspokoiło moje pragnienie uznania i statusu. Gdy odnalazłam Boga, byłam bardzo aktywna i wkrótce zostałam wybrana na przywódczynię kościoła. Następnie, w grudniu 2023 roku, zostałam zwolniona, ponieważ dążyłam do uznania i statusu zamiast wykonywać rzeczywistą pracę, moje aroganckie usposobienie uniemożliwiało mi współpracę z innymi, a po tym, jak przywódca przeprowadził ze mną rozmowę, nawet się nad sobą nie zastanowiłam. Ponieważ mówię po malajsku, przywódcy przydzielili mi obowiązek tłumaczenia. Czułam się gorsza wobec braci i sióstr, z którymi kiedyś współpracowałam. Wszyscy oni byli przywódcami i pracownikami, podczas gdy ja byłam tylko skromną tłumaczką. Wcześniej to zawsze ja monitorowałam ich pracę, a oni przychodzili do mnie ze swoimi problemami i trudnościami. Ale teraz, jako tłumaczka, czułam się po prostu jak zwykły przekaźnik, powtarzający to, co powiedzieli inni. Czułam się nieważna. Zastanawiałam się, czy bracia i siostry będą patrzeć na mnie z góry, myśląc, że wykonuję obowiązek tłumaczenia, ponieważ nie jestem kimś, kto dąży do prawdy. Czasami myślałam: „Dwie siostry w grupie, które nadzorują pracę ewangelizacyjną, też mówią po malajsku i mogłyby zająć się tłumaczeniem. Dlaczego posługiwać się osobą taką jak ja, która została zwolniona? Czy to nie ma mnie po prostu zawstydzić?”. Naprawdę chciałam odejść i wykonywać inny obowiązek. Nawet obowiązek głoszenia ewangelii cieszyłby się większym szacunkiem. Wówczas przynajmniej nikt nie patrzyłby na mnie z góry. Ale potem pomyślałam, że to kluczowy czas dla szerzenia ewangelii i że w Malezji pilnie potrzebni są tłumacze. Odmowa wykonania mojego obowiązku w takim czasie byłaby celowym nieposłuszeństwem i aktem buntu przeciwko Bogu. Gdyby pewne zadania nie zostały zorganizowane i wdrożone na czas, opóźniłoby to pracę ewangelizacyjną, a to stanowiłoby poważny opór wobec Boga. Dlatego nie poprosiłam kierowniczki o zmianę mojego obowiązku. Ale nawet gdy wykonywałam swój obowiązek, w sercu tak naprawdę się nie podporządkowałam i nie wkładałam w to serca. Kiedy natrafiałam na słowa, które trudno było wyrazić, nie zadawałam sobie trudu, by je sprawdzić i dokładnie oddać ich znaczenie. Czasami, gdy kierowniczka przychodziła na zgromadzenie, a ja musiałam tłumaczyć, nie wkładałam w to serca, co powodowało błędy i przeoczenia. Po jednym ze zgromadzeń pomodliłam się: „O Boże, czuję się przytłoczona tym obowiązkiem. Nie wiem, jak mam tego doświadczać. Proszę, poprowadź mnie, abym zrozumiała Twoją intencję i się podporządkowała”.
Później, po przeczytaniu fragmentu słów Bożych, zaczęłam rozumieć, jak powinnam traktować swój obowiązek. Bóg Wszechmogący mówi: „W domu Bożym wciąż mówi się o przyjęciu Bożego zadania i o właściwym wykonywaniu swojego obowiązku. Skąd więc bierze się ludzki obowiązek? Szeroko rzecz ujmując, powstaje on w wyniku Bożego dzieła zarządzania, zmierzającego do przyniesienia zbawienia ludzkości. Mówiąc zaś bardziej konkretnie, w miarę jak Boże dzieło zarządzania realizowane jest pośród rodzaju ludzkiego, pojawiają się rozmaite rodzaje pracy, a wszystkie one wymagają tego, by ludzie wykonali to, co do nich należy, i je ukończyli. W ten sposób powstają ludzkie powinności i misje, i właśnie te powinności i misje są obowiązkami, jakimi Bóg obdarza ludzi. W domu Bożym różne zadania, które wymagają, by ludzie wykonali to, co do nich należy, są obowiązkami, które powinni oni wykonać. Czy można zatem zróżnicować obowiązki na lepsze i gorsze, wzniosłe i przyziemne, wielkie i małe? Takie różnice nie istnieją. O ile coś ma związek z Bożym dziełem zarządzania, jest konieczne dla dzieła Jego domu i potrzebne dla szerzenia Bożej ewangelii, wtedy jest to obowiązek człowieka. To jest źródło i definicja obowiązku” (Czym jest wykonywanie obowiązków, które spełnia standardy? w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). „Kiedy coś zostało ci przydzielone do wykonania w domu Bożym, bez względu na to, czy jest to trudna bądź męcząca praca i czy ci się to podoba, czy nie, jest to twój obowiązek. Jeśli możesz go uznać za zadanie wyznaczone przez Boga i nałożoną przez Boga odpowiedzialność i jesteś w stanie go wykonać z całego serca i wszystkimi siłami, wówczas można powiedzieć, że twoja praca oraz wykonywany przez ciebie obowiązek są istotne dla Bożego dzieła zbawienia człowieka. Jeśli możesz rzetelnie i sumiennie przyjąć zadanie wyznaczone ci przez Boga, w jaki sposób będzie cię On postrzegał? Uzna cię za członka swojej rodziny. Czy jest to błogosławieństwo, czy nieszczęście? (Błogosławieństwo). To wielkie błogosławieństwo” (Czym jest wykonywanie obowiązków, które spełnia standardy? w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Przeczytawszy słowa Boże, zrozumiałam, że to Boże dzieło zbawienia ludzkości dało początek każdemu rodzajowi obowiązku. W domu Bożym nie ma podziału obowiązków na lepsze i gorsze, wzniosłe i poślednie, czy też ważne i nieważne. Niezależnie od tego, czy obowiązek wiąże się z brudną czy męczącą pracą, i czy nam się to podoba, czy nie, jeśli pochodzi od Boga, powinniśmy go przyjąć. To wielkie błogosławieństwo dla tych, którzy przyjmują Boże zbawienie. Ale ja kategoryzowałam obowiązki. Myślałam, że przywódcy i pracownicy to ludzie o statusie i pozycji, których bracia i siostry będą podziwiać, i że wykonywanie tego rodzaju obowiązku jest prestiżowe. Z drugiej strony uważałam, że obowiązek tłumaczenia nie jest niczym niezwykłym i nie przynosi żadnego uznania, że to tylko tłumaczenie cudzych słów, które nie zaskarbia niczyjego podziwu. Z powodu tego niedorzecznego punktu widzenia, mimo że nadal wykonywałam swój obowiązek, ciągle czułam się jak wyblakły kawałek ubrania, którego nikt już nie chce. Nie potrafiłam wykrzesać z siebie żadnej motywacji do wykonywania mojego obowiązku i chciałam po prostu uciec. Chciałam zmienić obowiązek na taki, który przyniósłby mi podziw, w ogóle nie biorąc pod uwagę tego, czy wpłynie to na pracę kościoła. Po moim zwolnieniu kościół mimo to dał mi szansę na wykonywanie obowiązku tłumaczenia. To było wielkie miłosierdzie Boga wobec mnie. Powinnam była dokładnie przemyśleć, jak wypełniać swój obowiązek i zadowolić Boga. Ale ponieważ moje pragnienie uznania i statusu nie zostało zaspokojone, traktowałam obowiązek tłumaczenia z lekceważeniem. Zachowywałam się jak zwykły przekaźnik, nie zastanawiałam się głęboko nad tym, na czym polega moja odpowiedzialność, i nie chciałam nawet robić tego, do czego byłam zdolna. Byłam całkowicie pozbawiona sumienia i rozumu! W ogóle nie byłam posłuszna Bogu. Jak mogłam nazywać się osobą wierzącą w Boga? Uświadomiwszy to sobie, uklękłam i się pomodliłam: „O Boże, widzę, że w ogóle nie jestem Ci posłuszna. Kiedy moje pragnienie uznania i statusu nie zostało zaspokojone, nie wykonywałam swojego obowiązku właściwie. Jestem taka zbuntowana! Jestem gotowa do Ciebie powrócić. Proszę, pomóż mi wyraźnie dostrzec istotę uznania i statusu, abym potrafiła z nich zrezygnować”.
Później przeczytałam fragment słów Bożych i zyskałam pewne zrozumienie istoty dążenia do uznania i statusu. Bóg Wszechmogący mówi: „Hołubienie przez antychrystów własnej reputacji i statusu wykracza poza troskę przejawianą przez zwykłych ludzi i jest częścią istoty ich usposobienia; nie jest to chwilowe zainteresowanie ani przejściowy wpływ otoczenia, lecz część ich życia, coś, co mają we krwi, a zatem ich istota. To znaczy, że we wszystkim, co robią antychryści, najważniejsze są ich reputacja i status, nic poza tym. Dla antychrystów reputacja i status są całym życiem i celem, do którego dążą przez całe życie. Cokolwiek robią, pierwsze pytanie brzmi: »Jak to wpłynie na mój status? A na moją reputację? Czy zrobienie tego poprawi moją reputację? Czy mój status w oczach innych ludzi wzrośnie?«. To jest pierwsza rzecz, o jakiej myślą, co wystarczająco dowodzi, że mają usposobienie i istotę antychrystów – i z tego powodu tak na to patrzą. Można powiedzieć, że dla antychrystów reputacja i status nie są jakimś dodatkowym wymogiem ani tym bardziej rzeczami zewnętrznymi, bez których mogliby się obejść. Są częścią natury antychrystów, są w ich kościach, we krwi – są czymś wrodzonym. Antychrystom nie jest obojętne, czy posiadają reputację i status – nie taka jest ich postawa. Jaka więc ona jest? Reputacja i status są ściśle związane z ich codziennym życiem, ich codziennym stanem, tym, do czego na co dzień dążą. Dla antychrystów status i reputacja są ich życiem. Bez względu na to, jak i w jakim środowisku żyją, jaką pracę wykonują, do czego dążą, jakie są ich cele, jaki jest kierunek ich życia, wszystko kręci się wokół zdobycia dobrej reputacji i wysokiego statusu. Ten cel się nie zmienia; nigdy nie potrafią odsunąć takich rzeczy na bok. To jest prawdziwe oblicze antychrystów i ich istota. Gdyby znaleźli się głęboko w górskiej dżungli, i tak nie porzuciliby pogoni za reputacją i statusem. Można umieścić ich w dowolnej grupie ludzi, a i tak będą potrafili myśleć wyłącznie o reputacji i statusie. Chociaż antychryści wierzą w Boga, utożsamiają dążenie do reputacji i statusu z wiarą w Boga i stawiają te dwie rzeczy na równi. To znaczy, że krocząc ścieżką wiary w Boga, dążą również do osiągnięcia własnej reputacji i własnego statusu. Można powiedzieć, że w sercach antychrystów dążenie do prawdy w wierze w Boga jest dążeniem do reputacji i statusu, a dążenie do reputacji i statusu jest również dążeniem do prawdy – zdobycie reputacji i statusu jest równoznaczne z zyskaniem prawdy i życia. Jeśli czują, że nie zdobyli sławy, zysku ani statusu, że nikt ich nie podziwia, nie darzy ich wielkim uznaniem ani za nimi nie podąża, zniechęcają się, dochodzą do wniosku, że nie ma sensu wierzyć w Boga, że nie ma w tym żadnej wartości, i zastanawiają się w duchu: »Czy poniosłem porażkę, wierząc w Boga w ten sposób? Czyż nie ma dla mnie nadziei?«. Często kalkulują takie rzeczy w sercach. Kalkulują, jak znaleźć dla siebie miejsce w domu Bożym, jak zdobyć wielkie uznanie w kościele, jak sprawić, by ludzie słuchali ich słów i wychwalali ich działania, a także jak sprawić, by wszędzie za nimi podążali i jak wyrobić sobie wpływowy głos w kościele, a także sławę, zysk i status – w głębi serca są bardzo skupieni na takich sprawach. Za tym tacy ludzie gonią” (Punkt dziewiąty (Część trzecia), w: Słowo, t. 4, Demaskowanie antychrystów). Bóg tak jasno analizuje istotę antychrystów! Przez całe życie antychryst dąży do uznania i statusu. Ma je w kościach i we krwi. Są one jego życiem. Chociaż antychrystowie wierzą w Boga, nigdy nie rezygnują z dążenia do uznania i statusu. Utożsamiają to z wiarą w Boga. Jednocześnie, wierząc w Boga i wykonując swój obowiązek, angażują się we własne przedsięwzięcie, knując, by dzięki wykonywaniu obowiązków zdobyć upragniony status i władzę, i nigdy nie mają na względzie interesów domu Bożego. Oceniając siebie w świetle słów Bożych, dostrzegłam, że moje dążenie było takie samo jak dążenie antychrysta. Wykonywałam swój obowiązek dla sławy i zysku i zabiegałam o podziw innych. Jeśli nikt mnie nie podziwiał, gdy wykonywałam swój obowiązek, stawałam się zniechęcona, bierna i niedbała, całkowicie ignorując interesy kościoła. Byłam pod wpływem idei takich jak: „Jak drzewu potrzebna jest kora, tak człowiekowi potrzebna jest godność” oraz „Człowiek zawsze dąży ku górze, woda płynie w dół”. Wierzyłam, że aby żyć, trzeba mieć status i dobrą reputację; tylko wtedy życie nie idzie na marne. Uważałam, że życie bez statusu czy pozycji to porażka – jest żałosne i pozbawione godności. Rodzice od najmłodszych lat uczyli mnie, bym zachowywała się z godnością i nie pozwalała, by inni patrzyli na mnie z góry. Właśnie dlatego pilnie się uczyłam, by zdobyć wyższe wykształcenie, żeby ludzie nie patrzyli na mnie z góry, kiedy wejdę w dorosłe życie i zacznę szukać pracy. Gdy odnalazłam Boga i zaczęłam wykonywać obowiązek przywódczyni, poczułam, że mam status i jestem lepsza od innych. Zaczęłam napawać się pochwałami moich braci i sióstr. Później zostałam zwolniona za dążenie do uznania i statusu, niewykonywanie rzeczywistej pracy oraz brak refleksji i zrozumienia samej siebie. Po moim zwolnieniu kościół przydzielił mi obowiązek tłumaczenia, ale moje myśli wciąż krążyły wokół sławy, zysku i statusu. Czułam, że obowiązek tłumaczenia nie przyniesie mi żadnego podziwu, więc nie chciałam się podporządkować. Niedbale podchodziłam do swojego obowiązku i opóźniałam postępy w pracy. Gdy wykonywałam swój obowiązek, zawsze miałam poczucie, że inni mają lepiej. Chciałam robić coś znaczącego, co przyniosłoby mi podziw. Kiedy moje pragnienia nie zostały zaspokojone, chciałam porzucić swój obowiązek i odmawiałam podporządkowania się Bożym zarządzeniom. To był bunt przeciwko Bogu! Obecnie ewangelia królestwa Bożego szerzy się w szybkim tempie i potrzeba więcej ludzi do współpracy. Słyszałam kiedyś, jak kierowniczka mówiła, że brakuje tłumaczy i że niepokoją się, bo nie mogą nikogo znaleźć. Ale ja zignorowałam wtedy potrzeby pracy kościoła i myślałam tylko o własnej dumie i statusie, chcąc uchylić się od swojego obowiązku. Byłam taka samolubna i godna pogardy! Wierzę w Boga od wielu lat, zjadłam i wypiłam wiele Jego słów i cieszyłam się Jego zaopatrzeniem. A jednak w ogóle nie miałam na względzie serca Boga i nigdy nie myślałam o tym, jak wywiązać się z mojej odpowiedzialności i być oddaną. Zrozumiałam, że jestem całkowicie pozbawiona sumienia i rozumu. Zdałam sobie sprawę, że podążanie ścieżką dążenia do sławy, zysku i statusu jest bardzo niebezpieczne. To ścieżka oporu wobec Boga. Gdybym z niej nie zawróciła, z pewnością obraziłabym Boże usposobienie, wzbudziła w Nim wstręt, a oastetcznie zostałabym wyeliminowana i straciłabym szansę na zbawienie. Pomodliłam się więc do Boga, gotowa porzucić uznanie i status oraz zbuntować się przeciwko moim niewłaściwym intencjom.
Później odnalazłam w słowach Bożych ścieżkę praktykowania. Bóg Wszechmogący mówi: „Nie rób wszystkiego tylko dla własnego dobra i nie myśl ciągle o własnych korzyściach, nie zważaj na własną dumę, reputację i status i nie bierz pod uwagę swoich własnych interesów. Musisz przedkładać interesy domu Bożego ponad wszystko i uczynić z nich swój priorytet. Powinieneś mieć wzgląd na Boże intencje i przede wszystkim zastanowić się, czy w to, jak wykonywałeś swój obowiązek, nie zakradły się jakieś nieczystości, czy byłeś oddany, czy wypełniłeś swoją odpowiedzialność i czy dałeś z siebie wszystko; a także czy z pełnym oddaniem myślałeś o swoich obowiązkach i pracy kościoła. Musisz przemyśleć te rzeczy. Jeśli będziesz często o nich myślał i zrozumiesz je, łatwiej ci będzie dobrze wykonywać swój obowiązek” (Wolność i wyzwolenie można zyskać tylko przez odrzucenie skażonych skłonności, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). „Jaka jest wasza funkcja jako istot stworzonych? Wiąże się ona z twoją praktyką i twoimi obowiązkami. Jesteś istotą stworzoną i jeśli Bóg dał ci talent wokalny, a dom Boży zleca ci śpiewanie, to powinieneś śpiewać jak najlepiej potrafisz. Jeśli otrzymałeś dar głoszenia ewangelii, a dom Boży powierza ci głoszenie ewangelii, to powinieneś robić to dobrze. Jeśli Boży wybrańcy wybiorą cię na przywódcę, powinieneś wziąć na siebie to zadanie i poprowadzić Bożych wybrańców, by jedli i pili słowa Boga, omawiali prawdę i wkraczali w rzeczywistość. Czyniąc tak, dobrze wypełnisz swój obowiązek. Zadanie, jakie Bóg zleca człowiekowi, jest niezwykle ważne i znaczące! Jak więc powinieneś podjąć się tego zadania i sprawować swoją funkcję? Można powiedzieć, że jest to jeden z największych problemów, z jakimi się mierzysz, to przełomowy moment, który decyduje o tym, czy możesz zyskać prawdę i zostać udoskonalonym przez Boga. Musisz dokonać wyboru. Jeśli w swoich działaniach kierujesz się własną wolą i lekkomyślnie popełniasz wykroczenia, to nie tylko nie wykonasz zadania zleconego przez Boga, ale także zakłócisz pracę domu Bożego. Wówczas będzie konieczne, abyś został ukarany, tak jak Paweł. Do czego sprowadza się twoja funkcja wtedy, gdy Bóg każe ci coś zrobić? Masz po prostu dobrze wykonać zadanie i niczego nie zepsuć. Jeśli tak robisz, to dobrze świadczysz usługi. Bez względu na to, jakie usługi Bóg każe ci świadczyć, musisz to robić dobrze i posłusznie. Jeśli tak postępujesz, to jesteś osobą, która słucha i podporządkowuje się. Jeśli nie świadczysz usług posłusznie, cały czas żywisz jakieś osobiste intencje i zawsze chcesz rządzić jak jakiś król, to jesteś szatanem i antychrystem i musisz zostać ukarany. Niektórzy ludzie nie rozumieją prawdy lub nie dążą do niej, a jedynie wkładają wysiłek w swoją pracę. Do czego w takim wypadku sprowadza się ich funkcja jako istot stworzonych? Do tego, by po prostu trudzić się i wykonywać pracę. Podsumujmy więc, jakie dokładnie obowiązki istoty stworzone powinny spełniać w oczach Boga i jakie ludzkie podobieństwo powinny urzeczywistniać. Dotyczy to waszej praktyki” (Jedynie rozumiejąc prawdę, możesz poznać czyny Boga, w: Słowo, t. 3, Rozmowy Chrystusa dni ostatecznych). Przeczytawszy słowa Boże, zrozumiałam, że aby wypełniać swój obowiązek, muszę najpierw skorygować swoje intencje. Musiałam porzucić osobistą dumę i status, zawsze stawiać interesy domu Bożego na pierwszym miejscu i stanąć na pozycji istoty stworzonej, by wypełniać swój obowiązek. Bóg dał mi umiejętność mówienia po malajsku, więc kiedy kościół przydzielił mi obowiązek tłumaczenia, powinnam była uczciwie wypełniać go najlepiej jak potrafię, bez kategoryzowania obowiązków, bez wywyższania jednych i poniżania innych. W domu Bożym każdy wykonuje obowiązek istoty stworzonej. Bóg daje każdemu z nas inny potencjał i mocne strony, a każdy z nas pełni określoną funkcję na swoim miejscu. To jak z maszyną: każda część spełnia swoją funkcję. Jeśli zabraknie choćby jednej z nich, maszyna nie będzie działać prawidłowo. Mój obowiązek tłumaczenia może wydawać się niczym niezwykłym, ale nadal wykonuję swój obowiązek jako istota stworzona. To, czy człowiek jest cenny w oczach Boga, zależy od tego, czy z oddaniem i posłuszeństwem wykonuje swój obowiązek, a nie od tego, jaki rodzaj obowiązku wykonuje ani jaki ma status. Zrozumiawszy intencję Boga, pomodliłam się: „O Boże, chociaż obowiązek tłumaczenia wydaje się niczym niezwykłym, pragnę wypełniać swoją funkcję. Pragnę harmonijnie współpracować z moimi braćmi i siostrami, ucząc się z ich mocnych stron, by nadrobić własne braki, i wnieść swój skromny wkład w dzieło szerzenia ewangelii, aby Cię zadowolić”. Od tamtej pory przestałam przejmować się tym, co bracia i siostry o mnie myślą, gdy wykonuję swój obowiązek. Kiedy natrafiałam na słowa, których nie znałam, sprawdzałam je w słowniku. Pilnie rozwijałam umiejętności zawodowe, aby nadrobić swoje braki. Stopniowo potrafiłam wyciszyć swoje serce podczas wykonywania obowiązku.
Później, po przeczytaniu kolejnych fragmentów słów Boga, jeszcze wyraźniej zrozumiałam Jego intencję. Bóg Wszechmogący mówi: „Musisz mieć nastawienie skutkujące podporządkowaniem się Bogu i dążeniem do prawdy oraz chęć, by z własnej inicjatywy podporządkować się Bogu, a także nie możesz Mu się sprzeciwiać. Nawet jeśli Bóg błogosławi innym, ale nie tobie, lub jeśli Bóg ewidentnie oświeca i prowadzi innych, ale nie ciebie, lub jeśli awansuje innych, ale ciebie nie, to nie powinieneś reagować złością ani zazdrością. Dlaczego? Takie działanie Boga ma swój cel i swojej znaczenie. Bogu wolno postępować tak, jak Mu się podoba. Nie możesz nigdy zapominać, że jesteś istotą stworzoną, i nie wolno ci stawiać Bogu nierozumnych żądań. Jeśli On posługuje się innymi, ale nie tobą, i nie pozwala ci być przywódcą, to powinieneś po prostu być wyznawcą; słuszne jest, byś po prostu podporządkował się Bogu. Być może nie jesteś w stanie wziąć na siebie pracy kościoła, ponieważ twój potencjał jest niewystarczający, a być może po prostu nie posiadasz takiej postawy. Gdyby cię poproszono, byś wziął na siebie pracę, i gdyby Bóg oświecił cię bardziej niż innych, to by prawdopodobnie podsyciło twoje aroganckie usposobienie. Dlatego to, że Bóg cię nie oświecił albo nie pozwolił ci być przywódcą, jest dla ciebie formą ochrony; musisz zrozumieć żmudne zamysły Boga. On w żadnym razie nie ma względem ciebie żadnych ukrytych motywów; zamiast tego ma żmudne zamysły. (…) Jeśli poprzez poszukiwanie prawdy, zastanawianie się nad sobą i analizowanie samego siebie dostrzegasz, że twoje pragnienia i ambicje nakierowane na status i prestiż są wciąż bardzo silne, to powinieneś zdać sobie sprawę, jak całkowicie rozsądne jest to, że Bóg posługuje się innymi, a nie tobą, i że jest to również dla ciebie forma ochrony. Bez względu na to, czy to się pokrywa z twoimi pojęciami, i bez względu na to, czy jesteś w stanie to przyjąć, powinieneś, krótko mówiąc, przyjąć perspektywę i zająć miejsce istoty stworzonej oraz wykazać się podporządkowaną postawą lub przynajmniej chęcią podporządkowania się. Do czego odnosi się chęć podporządkowania się? Do tego: »Bez względu na to, co mi się przytrafiło lub nie przytrafiło, najpierw muszę przygotować swoje serce i podporządkować się Bogu. Taki właśnie rozum powinienem mieć i taką praktykę powinienem realizować, a także taką postawę, jako istota stworzona, powinienem przyjąć wobec Stwórcy«. To właśnie jest chęć podporządkowania się. Gdy masz tę chęć, nie będzie ci już tak trudno podporządkować się Bogu, gdy coś ci się przytrafi. Czyż nie jest to dla ciebie forma ochrony? (Jest). Z tą ochroną popełnisz znacznie mniej błędów i dużo rzadziej będziesz szedł okrężną drogą; powstrzyma cię to przed powodowaniem zakłóceń i niepokojów, powtrzyma cię przed próbą robienia czegoś na siłę i jednocześnie powstrzyma cię przed samowolnym działaniem z pozycji wyższości. Powstrzymuje cię to przed popełnieniem wielu występków i przed dopuszczeniem się wielu złych uczynków, które Bóg potępia. Tym sposobem, gdy któregoś dnia zrozumiesz prawdę, rzeczywiście poznasz samego siebie, będziesz w stanie normalnie wykonywać swoje obowiązki i będziesz mieć na swoim koncie wiele dobrych uczynków, twoja postawa stopniowo dojrzeje i zmaleje prawdopodobieństwo, że będziesz chodził okrężną drogą i popełniał błędy. Innymi słowy, zmaleje prawdopodobieństwo tego, że będziesz powodował zakłócenia i niepokoje, że będziesz działał samowolnie i w niekontrolowany sposób oraz że będziesz robił złe rzeczy i dopuszczał się zła. Czy zatem nie zmniejszy się ryzyko, że w przyszłości zostaniesz ukarany? Czy nie jest to coś dobrego? (Jest). Dlatego bez względu na to, jaka droga rysuje się przed tobą, i bez względu na sytuacje, jakie Bóg dla ciebie przygotowuje, powinieneś w pierwszej kolejności wykształcić w sobie chęć podporządkowania się, a także wyzbyć się niedorzecznych żądań wobec Boga oraz pojęć i wyobrażeń na Jego temat. Powinieneś najpierw wyrzec się samego siebie, wyzbyć się pojęć i wyobrażeń oraz mieć w sobie chęć podporządkowania się. Takie myśli i zapatrywania powinna mieć istota stworzona i właśnie taką postawą wobec Stwórcy powinna wykazywać się istota stworzona” (Jak dążyć do prawdy (32), w: Słowo, t. 3, Wypowiedzi Chrystusa dni ostatecznych). Przeczytawszy słowa Boże, zrozumiałam, że rozum, jaki powinna posiadać istota stworzona, nakazuje akceptować wszystko, co Bóg rozporządza i ustala, oraz się temu podporządkować. Wszystko, co czyni Bóg, jest właściwe, i ma na celu zbawienie ludzi, pozwalając nam poznać samych siebie oraz porzucić nasze osobiste ambicje i pragnienia. W ten sposób możemy być chronieni przez Boga i uniknąć wkroczenia na niewłaściwą ścieżkę, popełniania występków i poniesienia kary. Na przykład niektórzy bracia i siostry, mimo przeciętnego potencjału, dźwigają brzemię w trakcie wykonywania swojego obowiązku. Potrafią mieć na względzie intencje Boga i ze wszystkich sił współpracować. Wytrwale znoszą trudności i niepowodzenia oraz potrafią trwać przy swoim obowiązku. Ponieważ kroczą właściwą ścieżką, Duch Święty w nich działa, oświecając ich i udzielając im wskazówek. Bez względu na to, jaki obowiązek wykonujesz, najważniejsza jest ścieżka, którą podążasz, to, czy z oddaniem wykonujesz swój obowiązek oraz czy dążysz do prawdy i zmiany usposobienia. Wróciłam myślami do czasów, kiedy byłam przywódczynią. Czując, że mam status, lubiłam być podziwiana. Zajmowałam stanowisko, nie wykonując rzeczywistej pracy. To spowolniło pracę ewangelizacyjną kościoła, przez co potencjalni odbiorcy ewangelii nie mogli przyjąć Bożego dzieła dni ostatecznych tak wcześnie, jak to było możliwe. Gdyby kościół mnie wtedy nie zwolnił i pozwolił mi nadal być przywódczynią, nie zastanowiłabym się nad sobą, nie zrozumiałabym siebie i nadal podążałabym niewłaściwą ścieżką. Moje występki wciąż by się piętrzyły, aż w końcu mogłabym jedynie zostać wyeliminowana i ukarana. Przydzielenie mi obowiązku tłumaczenia pozwoliło mi zastanowić się nad moimi niewłaściwymi intencjami i dążeniami. Udało mi się w porę opamiętać, sumiennie wypełniać moją funkcję i mieć więcej czasu na wyciszenie oraz skupienie na wejściu w życie. Była to Boża ochrona i zbawienie dla mnie. Zrozumiawszy mozolne zamysły Boga, nie chciałam już dłużej się przeciwko Niemu buntować. Pragnęłam wypełniać mój obowiązek tłumaczenia twardo stąpając po ziemi. Pomodliłam się: „O Boże, nie chcę już dążyć do sławy, zysku i statusu. Pragnę dążyć do prawdy i stanąć na pozycji istoty stworzonej, by wypełniać swoją funkcję i sprostać Twoim oczekiwaniom oraz mozolnym zamysłom”. Od tamtej pory wkładałam całe serce w wykonywanie mojego obowiązku i nie uważałam go już za gorszy. Praktykując w ten sposób, poczułam w sercu ogromne wyzwolenie. Bogu niech będą dzięki!