Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Ocalona w inny sposób

23

Autorstwa Huang Lin, Chiny

Kiedyś byłam zwyczajną wierną Kościoła Zielonoświątkowego i od kiedy zaczęłam wierzyć w Pana, nigdy nie opuściłam ani jednego spotkania. W szczególności teraz, w czasie dni ostatecznych, kiedy proroctwa w Biblii dotyczące powrotu Pana w zasadzie się spełniły. Pan miał wkrótce powrócić, więc uczestniczyłam w spotkaniach z jeszcze większym entuzjazmem, niecierpliwie wyczekując Jego powrotu, aby nie stracić szansy na spotkanie z Nim.

Pewnego dnia przyszła do mnie młodsza siostra i powiedziała do mnie radośnie: „Siostro, przyszłam przekazać ci dziś najlepszą wiadomość w historii – Pan Jezus powrócił! Co więcej, powrócił w ciele, wyraża prawdę i wykonuje swoje dzieło dni ostatecznych, aby osądzać i oczyszczać człowieka, wypełniając proroctwo w Biblii, które głosi: ‚Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego’. (1P 4:17). Lepiej pospiesz się i podążaj za nowym dziełem Boga!”. Kiedy usłyszałam, że Pan powrócił, byłam zarówno zszokowana, jak i pełna wątpliwości, i powiedziałam: ‚Oto przychodzi z obłokami i ujrzy go wszelkie oko’. (Obj 1:7). Duchowny i starsi często głoszą nam, że kiedy Pan powróci, przybędzie do nas na białym obłoku. Mówisz, że Pan powrócił i że przyszedł w ciele, ale jak to możliwe?”. Moja siostra powiedziała uroczyście: „Siostro, mówisz, że Pan Jezus powróci na obłokach, ale czy jesteś tego pewna? W Biblii jest również następujące proroctwo: ‚Oto przychodzę jak złodziej’ (Obj 16:15), oraz ‚O północy zaś rozległ się krzyk: Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!’ (Mt 25:6). Czy odważysz się powiedzieć, że Pan nie może przyjść w sekrecie? Powrót Pana otoczony jest tajemnicą, więc musimy szukać prawdy na ten temat z otwartym umysłem! Jeśli będziemy kurczowo trzymać się własnych pojęć i wyobrażeń, jak zdołamy radośnie przyjąć powrót Pana?”. Ale bez względu na to, jak moja siostra to tłumaczyła, ciągle nie byłam przekonana i zamiast tego wierzyłam, że Pan powróci na białym obłoku i że nie może w żadnym wypadku przyjść w ciele. Później moja siostra głosiła ewangelię mojej rodzinie, a poprzez jej powtarzaną naukę zarówno mój mąż, jak i mój młodszy syn oraz jego żona (wszyscy byli niewierzący) przyjęli dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych. Mimo to nadal trzymałam się własnych wyobrażeń i nie chciałam go zaakceptować.

Potem nadal uczęszczałam na spotkania w moim starym kościele, podczas gdy mój mąż, młodszy syn i jego żona uczestniczyli w spotkaniach w Kościele Boga Wszechmogącego. Za każdym razem, gdy wracałam ze spotkania, czułam się zobojętniała, jakbym uczestnicząc w spotkaniach, wykonywała tylko mechaniczne czynności; moje serce było puste i nic nie zyskiwałam. Oni natomiast byli zawsze tak szczęśliwi, wracając ze spotkania, często dyskutowali i razem zastanawiali się, jakie złe skłonności przejawiali, gdy napotkali problemy, oraz jak mają szukać woli Bożej i jak mają poznać siebie i zastanawiać się nad sobą. Dyskutowali również o tym, jak praktykować prawdę i żyć według słowa Bożego, jak odrzucić swoje zepsute usposobienie, zostać oczyszczonym i tak dalej. Kiedy usłyszałam, jak rozmawiają o tych sprawach, zdziwiłam się i pomyślałam: „Wierzą zaledwie od kilku dni, więc skąd mogą wiedzieć, jak szukać woli Bożej, gdy napotykają problemy, jak znajdywać właściwą drogę praktykowania i jak mogą mówić w tak racjonalny sposób, wysuwając uzasadnione argumenty? Wierzyłam w Pana Jezusa przez te wszystkie lata; modliłam się, uczęszczałam na spotkania i konsekwentnie czytałam Biblię, więc jak to możliwe, że nie rozumiem Bożej woli, gdy przytrafiają mi się różne rzeczy? I dotyczy to nie tylko mnie, ale wszystkich moich braci i sióstr w moim zborze. Jesteśmy skrępowani wszelkiego rodzaju grzechami i nie możemy być wolni, a nasze duchy są uschnięte, mroczne i pozbawione nadziei i czujemy, że coraz bardziej oddalamy się od Pana; o co tutaj chodzi?”. Tematy, o których dyskutowali, były tak świeże i nowe: dotyczyły tego, jakie złe skłonności przejawiają, refleksji nad sobą i poznania siebie, bycia oczyszczonym i tak dalej. Wierzyłam w Pana przez tyle lat, ale nigdy nie słyszałam, aby duchowny czy starsi w moim kościele nauczali w ten sposób i po prostu nie mogłam pojąć, jak moja rodzina mogła zacząć rozumieć tak wiele! Byłam zagubiona.

Zanim się obejrzałam, nadszedł czas żniw i moi dwaj synowie zbierali zboże i zwozili je do domu. W ubiegłych latach zawsze pomagałam najpierw starszemu, a potem młodszemu synowi łuskać kukurydzę, ale w tym roku mój młodszy syn i jego rodzina zrobili to sami. Pomyślałam sobie: „Nie pomogłam tym razem rodzinie młodszego syna w pracy, więc jego żona musi być na mnie wściekła i pewnie powie, że faworyzuję drugiego syna”. Jednak ku mojemu zdziwieniu nie tylko nie była zła, ale także radośnie powiedziała do mnie: „Mamo, ty i tata nie stajecie się młodsi. Nie zaprzątajcie już sobie głowy pomaganiem nam w pracy. Zadbajcie raczej o swoje zdrowie!”. Byłam bardzo zaskoczona, słysząc to z jej ust. To był pierwszy raz, kiedy powiedziała coś takiego! Nigdy wcześniej nie wypowiadała się o nas z taką troską! A później to się powtórzyło. Powiedziałam moim synom i ich żonom: „Wasze dzieci idą do gimnazjum, więc mam zamiar kupić każdemu z nich rower”. Kupiłam rower dziecku mojego starszego syna, ale wtedy coś mi wypadło i musiałam wydać wszystkie pieniądze, które mi pozostały, więc nie byłam już w stanie kupić roweru dla dziecka młodszego syna. Później matka mojej synowej kupiła wnukowi rower, a ja czułam się z tym okropnie. Pomyślałam sobie: „Synowa musi być na mnie zła. Powie pewnie, że nie dotrzymuję obietnic”. Jednak ku mojemu zaskoczeniu nie tylko nie była na mnie zła, ale pocieszała mnie, mówiąc: „Mamo, nie ma powodu żałować, że nie kupiłaś mojemu dziecku roweru. Zatrzymajcie z tatą swoje pieniądze i od teraz przeznaczajcie je na siebie. O nas się nie martwcie!”. Te dwa wydarzenia bardzo mnie zaskoczyły. Odkąd moja synowa zaczęła wierzyć w Boga Wszechmogącego, przestała się ze mną sprzeczać, a zamiast tego okazywała nam troskę i uwagę – naprawdę się zmieniła. Również mój mąż wcześniej często złościł się na mnie z byle powodu i zawsze odnosił się do mnie surowo. Teraz jednak mówił do mnie z uśmiechem, a nawet kiedy czasem byłam na niego zła, znosił to cierpliwie i spokojnie tłumaczył: „Bóg, w którego wierzymy, to ten sam Bóg. Fizycznie jesteśmy mężem i żoną, ale duchowo jesteśmy bratem i siostrą. Powinniśmy się wzajemnie miłować, rozumieć i przebaczać sobie nawzajem oraz żyć według słowa Bożego. Co o tym myślisz? Zawsze miałem trudny charakter i byłem skory do gniewu, co było wynikiem mojego szatańskiego, zepsutego usposobienia. Byłem nazbyt arogancki i zarozumiały i nie było we mnie zwykłego człowieczeństwa. Teraz zaś przeczytałem wiele słów Boga Wszechmogącego i zrozumiałem, że dzieło Boga w dniach ostatecznych polega na zbawieniu człowieka poprzez wypowiadanie słów. Jeśli ludzie pragną osiągnąć zbawienie Boże, muszą przyjąć słowa Boga i praktykować je w prawdziwym życiu, postępując w każdej sprawie zgodnie z prawdą i zasadami. Muszę odrzucić cielesność, praktykować zgodnie z Bożym słowem i urzeczywistniać zwykłe człowieczeństwo”. Patrząc na mojego męża, syna i jego żonę, zastanawiałam się w moim sercu: „Oni przyjęli dzieło Boga Wszechmogącego z dni ostatecznych zaledwie dwa lata temu, więc jak to możliwe, że tak bardzo się zmienili? To mnie naprawdę przekonuje! Wierzę w Pana od tak wielu lat, czytam Biblię i modlę się każdego dnia, więc dlaczego wcale się nie zmieniłam przez cały ten czas? Kiedy nachodzą mnie pokusy, dlaczego zawsze popadam w grzech i nie mogę się znów z niego wydobyć? Tylko Bóg ma moc zmieniać ludzi. Czy to możliwe, że Bóg Wszechmogący, w którego wierzą, to Pan Jezus, który powrócił? Jeśli to prawda, a ja nadal odmawiam jej przyjęcia, czyż Pan mnie nie porzuci? Czy nie byłoby głupio z mojej strony mieć przed sobą tak wspaniałe zbawienie i go nie dostąpić?”. Rozmyślając o tym, nie byłam w stanie się uspokoić. Chciałam poszukiwać i badać, ale wstydziłam się porozmawiać o tym z rodziną.

Pewnego dnia, kiedy mój mąż wyszedł, potajemnie wzięłam książkę, którą często czytał. Gdy tylko spojrzałam na okładkę, rzuciło mi się w oczy sześć wielkich słów „Słowo ukazuje się w ciele” napisanych błyszczącymi, złotymi literami i pomyślałam: „Jakie dokładnie tajemnice zawiera ta książka? Potrafi tak bardzo zmieniać ludzi, więc muszę ją uważnie przeczytać”. Ostrożnie otworzyłam książkę i ujrzałam w niej następujące słowa: „To wcielenie jest drugim wcieleniem Boga, następującym po zakończeniu pracy Jezusa. Oczywiście to wcielenie nie następuje niezależnie, lecz jest trzecim etapem dzieła po Wieku Prawa i Wieku Łaski. Każdy nowy etap dzieła Bożego zawsze wiąże się z nowym początkiem i nowym wiekiem. Wiąże się także z odpowiednimi zmianami w usposobieniu Boga, sposobie Jego działania, umiejscowieniu Jego dzieła oraz w Jego imieniu. Nic więc dziwnego, że trudno jest człowiekowi zaakceptować dzieło Boże w nowym wieku. Bez względu jednak na opór człowieka, Bóg zawsze kontynuuje swoje dzieło i zawsze prowadzi całą ludzkość do przodu. Przyjście Jezusa do świata człowieka rozpoczęło Wiek Łaski i zakończyło Wiek Prawa. W dniach ostatecznych Bóg ponownie stał się ciałem, i kiedy stał się ciałem, tym razem zakończył Wiek Łaski i rozpoczął Wiek Królestwa. Wszyscy, którzy przyjmą drugie wcielenie Boga, zostaną wprowadzeni w Wiek Królestwa i będą w stanie osobiście zaakceptować Boże przewodnictwo”. (Wstęp do książki „Słowo ukazuje się w ciele”) Po przeczytaniu tego fragmentu zastanawiałam się: drugie wcielenie Boga zakończyło dzieło Wieku Łaski, więc czy to możliwe, że Bóg nie działa już w kościołach w Wieku Łaski? Czy weszliśmy teraz w Wiek Królestwa? Jest tu napisane: „Wszyscy, którzy przyjmą drugie wcielenie Boga, zostaną wprowadzeni w Wiek Królestwa i będą w stanie osobiście zaakceptować Boże przewodnictwo”. Odkąd mój mąż, syn i jego żona przyjęli dzieło Boga Wszechmogącego, naprawdę się zmienili. Czy to możliwe, że Bóg Wszechmogący, w którego wierzą, to naprawdę Pan Jezus, który powrócił? Czy naprawdę podążają za Bogiem i przyjmują Jego osobiste wskazówki? W przeciwnym razie, jak mogliby zrozumieć tak wiele prawd i jak mogliby tak bardzo się zmienić? To musi być skutek działania Ducha Świętego, ponieważ nie jest to coś, co można osiągnąć, polegając tylko na sobie, bez pracy Ducha Świętego… Gdy tylko o tym pomyślałam, nagle zobaczyłam, że mój mąż wraca do domu. Pośpiesznie odłożyłam książkę tam, gdzie była, i pomyślałem: nie może się dowiedzieć, że czytałam jego książkę, bo inaczej mnie wyśmieje.

Następnego dnia mój mąż poszedł na spotkanie kościoła, a ja po raz kolejny wyjęłam tę książkę i zaczęłam czytać. Przeczytałam taki oto fragment: „Chociaż Jezus wykonał wiele pracy wśród ludzi, jedynie wypełnił dzieło odkupienia całej ludzkości i stał się ofiarą za grzech człowieka, ale nie wyzwolił go od całego zepsucia. Pełne uwolnienie człowieka od wpływu szatana wymagało nie tylko przyjęcia przez Jezusa grzechów człowieka jako ofiary za grzechy, ale także wymagało od Boga, aby dokonał większego dzieła, by całkowicie uwolnić człowieka od jego usposobienia, które zepsuł szatan. I tak, kiedy grzechy człowieka zostały mu przebaczone, Bóg powrócił w ciele, aby wprowadzić człowieka w nowy wiek, i rozpoczął dzieło karcenia i osądzania, które wynosi człowieka do wyższej sfery. Wszyscy ci, którzy podporządkują się Jego panowaniu, odniosą pożytek z wyższej prawdy oraz otrzymają większe błogosławieństwa. Będą prawdziwie żyć w świetle oraz zyskają prawdę, drogę i życie”. (Wstęp do książki „Słowo ukazuje się w ciele”). Po przeczytaniu tych słów próbowałam to rozgryźć: Pan Jezus odkupił całą ludzkość przez ukrzyżowanie, ale nie wyeliminował złych skłonności człowieka, a w człowieku pozostała jego grzeszna natura – jest to absolutna prawda. Jeśli chodzi o tych z nas, którzy wierzą w Pana, często nie potrafimy przestrzegać nauk Pana, kłamiemy i oszukujemy, każdego dnia grzeszymy, a potem się spowiadamy, nieustannie tarzając się w grzechu i nie mając siły, aby uwolnić się z jego więzów. Jest to niezaprzeczalny fakt. W tym momencie pomyślałam o słowach Bożych w Biblii: „Bądźcie więc świętymi, bo ja jestem święty”. (Kpł 11:45). Bóg prosi, abyśmy byli święci, a jednak często grzeszymy i nie podobamy się Panu – czy to jest święte? Bóg jest święty, a królestwa Bożego tym bardziej nie można splamić. Jak więc my, którzy tak często popełniamy grzechy, możemy wejść do królestwa niebieskiego? Myśląc o tym, doznałam poczucia straty i dalej czytałam w książce: „Pełne uwolnienie człowieka od wpływu szatana wymagało nie tylko przyjęcia przez Jezusa grzechów człowieka jako ofiary za grzechy, ale także wymagało od Boga, aby dokonał większego dzieła, by całkowicie uwolnić człowieka od jego usposobienia, które zepsuł szatan”. Czy to możliwe, że dzieło Boga Wszechmogącego w dniach ostatecznych jest jeszcze wspanialszym dziełem dokonywanym przez Pana Jezusa, który powrócił w ciele? Czy tylko przez przyjęcie i doświadczenie sądu Boga Wszechmogącego możemy uwolnić się od grzechu, doznać oczyszczenia i zmienić się? Czy to możliwe, że zmiany, jakie dokonały się w moim mężu i mojej synowej, wynikają z ich doświadczeń dzieła Boga Wszechmogącego w postaci karcenia i sądu? Mój mąż, syn i jego żona wierzyli w Boga tylko przez krótki czas, a jednak zrozumieli pewne prawdy, mogli mówić o swoim zrozumieniu własnego zepsutego usposobienia, umieli szukać woli Bożej, gdy coś im się przytrafiało, i potrafili znaleźć ścieżkę prowadzącą do praktyki. Ja natomiast przez wiele lat wierzyłam w Pana, a jednak, gdyby ktoś zapytał mnie, czym właściwie jest wiara w Boga, lub czym dokładnie była wola Boga, to, szczerze mówiąc, nie byłabym w stanie odpowiedzieć, a co dopiero rozmawiać o jakiejkolwiek zmianie w moim usposobieniu. Porównując się do nich, poczułam się naprawdę zawstydzona! Wyglądało na to, że muszę teraz uważnie zbadać dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych.

Od tamtego czasu każdego dnia potajemnie czytałam książkę Słowo ukazuje się w ciele i im więcej czytałam, tym jaśniejsze stawało się moje serce i tym bardziej cieszyłem się lekturą. Czasami nie chciałam uczestniczyć w spotkaniach w moim kościele i zamiast tego zostawałam w domu, czytając tę książkę. Pewnego razu przeczytałam te słowa Boga Wszechmogącego: „Z pewnością doprowadzę do iluminacji i oświecę wszystkich, którzy łakną oraz pragną sprawiedliwości, a którzy szukają szczerze. Objawię ci wszystkie tajemnice świata duchowego i pokażę wam drogę naprzód, abyście jak najszybciej usunęli wasze stare, zepsute usposobienie, abyście osiągnęli dojrzałość życiową i byli użyteczni dla Mnie, i aby dzieło Ewangelii mogło wkrótce dalej postępować bez przeszkód. Tylko wtedy Moja wola będzie zaspokojona, tylko wtedy liczący sześć tysięcy lat Boży plan zarządzania zostanie zrealizowany tak szybko, jak to możliwe. Bóg zdobędzie królestwo, które zstąpi na ziemię, i razem wejdziemy do chwały!” (Rozdział 8 „Wypowiedzi Chrystusa na początku” w książce „Słowo ukazuje się w ciele”). Przeczytawszy powyższy fragment, nie mogłam przestać myśleć o słowach Pana Jezusa: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, ponieważ oni będą nasyceni”. (Mt 5:6). Im więcej czytałam, tym bardziej czułam, że słowa Boga Wszechmogącego i słowa Pana Jezusa wypływają z tego samego źródła. Jedne i drugie mają autorytet i moc, więc wydawało mi się bardzo prawdopodobne, że Bóg Wszechmogący jest rzeczywiście Panem Jezusem, który powrócił! Myśl ta wprawiła mnie w zdumienie: jeśli to prawda, muszę czym prędzej przyjąć dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych, bo jeśli nadal będę odmawiać jego przyjęcia, Boże dzieło mnie ominie! Ale jak zdołam powiedzieć to mojej rodzinie? W przeszłości wiele razy głosili mi ewangelię, ale ja zawsze odmawiałam jej przyjęcia. Jeśli teraz powiem, że jestem gotowa przyjąć dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych, co sobie o mnie pomyślą? I właśnie kiedy tak trwałam w niezdecydowaniu, Bóg otworzył mi drogę.

Powiązane treści