Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

54. Tajemnice ukryte w moim dążeniu

Autorstwa Li Li, Prowincja Szantung

Niedawno moi bracia i siostry wybrali mnie na przywódcę średniego szczebla. Na jednym ze spotkań z moimi współpracownikami pomyślałam sobie: „Muszę sobie dobrze radzić. Jeśli będę pracować źle, jak będą mnie postrzegać moi przywódcy i współpracownicy?”. Dlatego, ilekroć o czymś dyskutowaliśmy, starałam się coś powiedzieć jako pierwsza, jeśli miałam choć trochę rozeznania w temacie. Kiedy jednak nie rozumiałam omawianego tematu i nie byłam w stanie nic powiedzieć, denerwowałam się. W ciągu kilku dni spotkań czułam się bardzo zmęczona i szczególnie zaniepokojona, jakbym była na jakiejś arenie walki. Później zastanawiałam się nad tym, co ujawniłam podczas tych spotkań i doszłam do wniosku, że spowodowała to moja próżność. Nie próbowałam głębiej się zastanawiać ani lepiej zrozumieć siebie. Później, przy innej okazji, przywódcy powiadomili mnie o zebraniu. Czułam się szczególnie podekscytowana, gdy się dowiedziałam, że przywódcy wyższego szczebla zwołują spotkanie i pomyślałam: „Czy to, że chcą, bym uczestniczyła w tym zebraniu, oznacza, iż chcą mnie kształcić? Jeśli dobrze sobie poradzę i pozostawię po sobie dobre wrażenie, może mnie awansują, a kiedy moja odpowiedzialność będzie większa, wtedy podziwiać mnie będą nie tylko moi współpracownicy, ale także moi bracia i siostry”. Dlatego na spotkaniu bardzo ostrożnie dobierałam słowa w dyskusji, obawiając się, że gdybym powiedziała coś nieodpowiedniego, zrobiłabym kiepskie wrażenie na moich przywódcach. I tak właśnie wreszcie zakończyło się te kilka dni spotkań. Te dni były dla mnie niesamowicie wyczerpujące, z powodu odczuwanego napięcia, jednak i tak byłam z siebie bardzo zadowolona. Czułam, że nieźle sobie poradziłam i że rokowania na przyszłość są obiecujące. Od tego momentu moje dążenie naprawdę nabrało rozpędu.

Pewnego dnia przeczytałam następujący fragment kazania: „Kiedy ludzie w przeszłości próbowali poznawać siebie, zwracali uwagę tylko na popełnione przez siebie wykroczenia czy zepsucie, jakie ujawniali, ale nie analizowali każdego słowa czy czynu, żeby dostrzec, które z nich pochodziły od zepsutego usposobienia szatana; które były truciznami wielkiego czerwonego smoka; które były ludzkimi wyobrażeniami i koncepcjami, a które były kłamstwami i dewiacjami. Oprócz tego, ludzie muszą również analizować swoje postawy i stany wewnętrzne, aby uchwycić kwestie skryte głęboko w ich sercach; muszą też stanąć przed Bogiem, aby je odkryć, korzystając z prawdy. Tylko wtedy może człowiek poznać rzeczywistość własnego zepsucia i dostrzec problem swojej zepsutej istoty. To, że dana osoba nie popełniła poważnych wykroczeń, nie oznacza, że w głębi jej serca nie ma żadnych problemów. Niektóre ukryte złośliwości, usposobienia i problemy natury ludzkiej są jeszcze trudniejsze do wyeliminowania. Drobne dolegliwości nie zabiją człowieka. Jedynie poważne choroby odbierają życie” (Rozmowy zwierzchnika). Po przeczytaniu tego fragmentu zrozumiałam, że poznanie samej siebie to nie tylko poznanie zepsucia, jakie już ujawniłam, ale także spojrzenie w głąb swojego serca i umysłu. To był jedyny sposób, aby szybko zrozumieć własny stan i zyskać prawdziwe zrozumienie swojego zepsutego usposobienia. Wtedy nie mogłam przestać myśleć o swoim stanie z dwóch poprzednich spotkań i pomyślałam sobie w duchu: jaka natura dominowała w tym, co ujawniłam?

Pod Bożym przewodnictwem przeczytałam Jego słowa: „Niektórzy ludzie szczególnie ubóstwiają Pawła. Lubią wychodzić z domu, wygłaszać przemowy i pracować, lubią spotykać się z innymi ludźmi i mówić; lubią, gdy ludzie ich słuchają, czczą i otaczają. Lubią mieć status w oczach innych i są wdzięczni, kiedy inni cenią ich wizerunek. Przeanalizujmy ich naturę na podstawie tych zachowań: jaką naturę posiadają ludzie, którzy przejawiają takie zachowania? Jeśli rzeczywiście zachowują się w ten sposób, to wystarczy nam to do wykazania, że są aroganccy i zarozumiali. W ogóle nie czczą Boga; dążą do uzyskania wysokiego statusu i chcą mieć władzę nad innymi, zajmować ich i sprawić, by myśleli o statusie. Jest to klasyczny wizerunek szatana. Na pierwszy plan w ich naturze wybija się arogancja i zarozumiałość, brak chęci, by czcić Boga i pragnienie podziwu ze strony innych. Takie zachowania dają wam dokładny wzgląd w ich naturę” („Jak poznać naturę człowieka” w księdze „Zapisy przemówień Chrystusa”). Wielokrotnie próbowałam zgłębić każde z Bożych słów i porównywałam z nimi swoje własne myśli, słowa i czyny – dopiero wtedy trochę mnie olśniło. Byłam szczególnie zaniepokojona i spięta podczas spotkań, ciągle myśląc o dobrym przekazywaniu nauki, by moi bracia i siostry dobrze o mnie myśleli, a denerwowałam się, gdy nie umiałam podzielić się nauką, przejęta tym, jak inni mnie postrzegają. Czyż przyczyną tego wszystkiego nie było dążenie do tego, by inni zwracali na mnie uwagę bądź liczyli się ze mną? Gdy przywódcy mieli o mnie dobre zdanie, wydawało mi się, że moja przyszłość rokuje bardzo obiecująco i czułam się zadowolona z siebie i pełna entuzjazmu. Czyż to wszystko nie było po to, by zyskać p większy prestiż i władzę oraz by zaspokoić własne ambicje i pragnienia w pogoni za sławą i pozycją społeczną? Dostrzegłam, że moja natura jest zbyt arogancka i wyniosła; że zawsze chcę stać wyżej, rządzić innymi, być obecną w ludzkich sercach. Droga, którą obrałam, nie różniła się od drogi Pawła. Paweł nie dążył do prawdy, a tylko do rozgłosu oraz prestiżu i chciał, by inni mieli o nim dobre zdanie, by go podziwiali, aż w końcu zaczął prześladować ludzi i stał się antychrystem. Czyż ja nie byłam dokładnie taka sama? Nie myślałam o tym, jak wypełniać swój obowiązek, by zadowolić Boga. Natomiast zabiegałam o sławę i prestiż, aby spełnić swoją ambicję i swoje pragnienie wyróżnienia się z tłumu. Czyż właśnie nie tak archanioł ujawnił swoje aroganckie usposobienie?

Kiedy teraz wracam do tego myślami, wydaje mi się, że byłam zdominowana przez swoją arogancką naturę i robiłam tak wiele rzeczy, które opierały się Bogu: uwijałam się w pełnieniu swoich obowiązków i desperacko pragnęłam się popisać tak, by zyskać wyższą pozycję oraz podziw moich braci i sióstr. Kiedy się przed nimi otwierałam, tak naprawdę nigdy nie analizowałam głęboko skrywanego zepsucia, a mówiłam raczej o niektórych zewnętrznych działaniach, by w zawoalowany sposób się wywyższyć i zaświadczyć o sobie tak, by inni widzieli, że znam samą siebie. Kiedy czytałam słowo Boże, nie chodziło mi o poprawienie mojego zrozumienia ani o zdobycie prawdy, lecz o popisanie się przed moimi braćmi i siostrami, o rozwiązanie problemów innych osób i o to, by wszyscy dostrzegli, że rozumiem prawdę. Myśląc o tym wszystkim, poczułam zażenowanie: nie spełniałam swojego obowiązku tak, by zadowolić Boga. Byłam całkowicie przejęta własnymi sprawami, opierając się Bogu, a ścieżka, którą obrałam, była ścieżką antychrysta. Gdyby Bóg mnie nie oświecił, dzięki czemu teraz zdałam sobie sprawę ze swojej aroganckiej natury, dostrzegłam w moim entuzjastycznym dążeniu ambicję i nieczystość i zrozumiałam, że byłam na niewłaściwej ścieżce, to nadal żyłabym zgodnie ze swoją arogancką naturą. W końcu prześladowałabym ludzi i robiłabym złe rzeczy, które opierają się Bogu i Go zdradzają, a tym samym podlegałabym Bożej karze.

Dziękuję Bogu za Jego oświecenie w odpowiednim momencie i za Jego przewodnictwo. To przeżycie uświadomiło mi, że w swoim doświadczeniu powinnam się skupiać nie tylko na rozpoznawaniu swoich wyrażeń i wykroczeń, ale, co ważniejsze, powinnam je porównywać z prawdą i analizować to, co mam ukryte głęboko w sobie, aby lepiej zrozumieć własną naturę i istotę oraz osiągnąć zmianę w usposobieniu. Od tej pory będę się analizować, poprzez pojmowanie własnego serca i umysłu a także stanu wewnętrznego. Poznam swoją zepsutą istotę, postaram się zmienić swoje usposobienie i wkrótce wejdę na właściwą drogę, aby zostać zbawioną przez Boga.

Wstecz:Prawdziwa przyczyna nieskutecznej pracy

Dalej:Doświadczajenie szczególnej miłości Boga

Powiązane treści