Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Wypowiedzi Boga Wszechmogącego (Droga do poznania Boga)

Wypowiedzi Boga Wszechmogącego (Droga do poznania Boga)
Wypowiedzi Boga Wszechmogącego (Droga do poznania Boga)

Kategorie

Wybór wypowiedzi Chrystusa Dni Ostatecznych
Wybór wypowiedzi Chrystusa Dni Ostatecznych

Chodź tak, jak Bóg: okazuj bojaźń Bożą i unikaj zła

Jest takie powiedzenie, które powinniście sobie zanotować. Uważam, że to powiedzenie jest bardzo ważne, ponieważ przypominam je sobie niezliczoną ilość razy każdego dnia. Dlaczego? Ponieważ za każdym razem kiedy staję z kimś twarzą w twarz, za każdym razem kiedy słyszę czyjąś historię, za każdym razem kiedy słyszę o czyimś doświadczeniu lub jego świadectwie wiary w Boga, zawsze używam tego powiedzenia, aby określić, czy ten człowiek jest typem osoby, której Bóg chce, typem osoby, która się Bogu podoba. A więc co to za powiedzenie? Wszyscy na nie z niecierpliwością czekacie. Kiedy wyjawię to powiedzenie, być może poczujecie się rozczarowani, ponieważ są tacy, którzy od wielu lat składają ustne deklaracje jego przestrzegania. Jeśli jednak chodzi o Mnie, nigdy nie składałem żadnych ustnych deklaracji. To powiedzenie tkwi w Moim sercu. A więc co to jest za powiedzenie? Brzmi ono: „Chodź Bożą drogą: okazuj bojaźń Bożą i unikaj zła”. Czy nie jest to bardzo proste zdanie? Jednak, choć powiedzenie to może być proste, ktoś, kto naprawdę rozumie je dogłębnie, poczuje, że jest ono bardzo ważne; że ma dużą wartość dla praktyki; że jest to język życia z rzeczywistością prawdy; że jest to cel na całe życie, który muszą sobie wyznaczyć ci, którzy dążą do zaspokojenia Boga, i że jest to droga na całe życie, którą powinien podążać każdy, kto bierze pod uwagę Boże intencje. Jak zatem myślicie: czy to powiedzenie jest prawdą? Czy ma ono takie znaczenie? Być może są tacy, którzy myślą o tym powiedzeniu, starają się je zrozumieć i jeszcze inni, którzy są podejrzliwi: czy to powiedzenie jest bardzo ważne? Czy jest ono bardzo ważne? Czy jest to tak niezbędne i godne podkreślenia? Być może niektórzy ludzie nie bardzo lubią to powiedzenie, ponieważ myślą, że kroczenie drogą Bożą i sprowadzanie jej do tego powiedzenia jest zbyt dużym uproszczeniem. Wziąć wszystko, co Bóg powiedział, i sprowadzić to do jednego powiedzenia – czyż to nie czyni Boga zbyt mało znaczącym? Czy tak jest? Może tak być, że większość z was nie do końca rozumie głębokie znaczenie tych słów. Mimo że zwracacie uwagę na to powiedzenie, nie zamierzacie brać go sobie do serca; po prostu je zapiszecie, będziecie wracać do niego i zastanawiać się nad nim w wolnym czasie. Są też inni ludzie, którzy nawet nie będą się troszczyć o zapamiętanie tego powiedzenia, nie mówiąc już o próbach jego dobrego zastosowania. Ale dlaczego rozmawiam o tym powiedzeniu? Bez względu na perspektywę i to, co myślicie, muszę je omówić, ponieważ jest ono niezwykle istotne dla tego, w jaki sposób Bóg ustala wyniki człowieka. Bez względu na to, jakie jest wasze obecne rozumienie tego powiedzenia oraz jak je traktujecie, i tak wam to powiem: jeśli ktoś potrafi właściwie praktykować to powiedzenie i osiągnąć standard bojaźni Bożej oraz unikania zła, wtedy ma gwarancję przeżycia i gwarancję dobrego wyniku. Jeżeli nie potrafisz osiągnąć standardu określonego przez to powiedzenie, to można powiedzieć, że twój wynik jest nieznany. Dlatego mówię wam o tym powiedzeniu, abyście przygotowali umysły oraz abyście wiedzieli, jaki rodzaj wzorca Bóg używa, aby was mierzyć. Jak właśnie powiedziałem, to powiedzenie ma bardzo duże znaczenie dla zbawienia człowieka przez Boga i tego, jak Bóg ustala wynik człowieka. Gdzie leży to znaczenie? Naprawdę chcielibyście to wiedzieć, więc dziś porozmawiamy o tym.

Bóg wykorzystuje różne próby, aby sprawdzić, czy ludzie boją się Boga i unikają złego

W każdym wieku Bóg obdarza człowieka pewnymi słowami, gdy wykonuje swe dzieło na świecie, mówiąc człowiekowi o pewnych prawdach. Prawdy te są drogą, której człowiek powinien się trzymać, drogą, którą człowiek ma podążać, drogą, która pozwala człowiekowi żywić bojaźń Bożą i unikać zła, a także drogą, którą ludzie powinni praktykować w życiu i w trakcie swojej drogi życiowej. To właśnie z tych powodów Bóg obdarza człowieka tymi słowami. Te słowa, które pochodzą od Boga, powinny być przestrzegane przez człowieka, a ich przestrzeganie oznacza otrzymanie życia. Jeśli ktoś ich nie przestrzega, nie wprowadza ich w życie i nie urzeczywistnia słów Boga w swoim życiu, wówczas nie wprowadza prawdy w życie. A jeśli nie wprowadza prawdy w życie, to nie boi się Boga i nie unika zła, ani nie może zadowolić Boga. Jeśli ktoś nie może zadowolić Boga, to nie może otrzymać od Boga pochwały; taka osoba nie ma żadnego wyniku. Więc jak w trakcie Bożego dzieła ustala On wynik człowieka? Jaką metodę Bóg stosuje, aby ustalić wynik człowieka? Być może nie macie teraz zbyt dużej jasności w tej kwestii, ale kiedy wam to wyjaśnię, proces ten stanie się całkiem oczywisty. Jest tak dlatego, że wiele osób już osobiście tego doświadczyło.

W trakcie Bożego dzieła, od początku do chwili obecnej, Bóg ustanowił próby dla każdej osoby – lub, można powiedzieć, dla każdej osoby, która podąża za Nim – i próby te mają różną skalę. Są tacy, którzy doświadczyli próby odrzucenia przez rodzinę; ci, którzy doświadczyli próby wrogiego otoczenia; ci, którzy doświadczyli próby aresztu i tortur; ci, którzy doświadczyli próby związanej z dokonaniem wyboru; i ci, którzy stanęli w obliczu próby pieniędzy i statusu. Ogólnie rzecz biorąc, każdy z was stanął w obliczu różnego rodzaju prób. Dlaczego Bóg działa w ten sposób? Dlaczego Bóg traktuje wszystkich w ten sposób? Jakiego rodzaju rezultat chce osiągnąć? Jest to ważny aspekt tego, co chcę wam przekazać: Bóg chce zobaczyć, czy dany człowiek jest tego rodzaju, który boi się Boga i unika zła. Oznacza to, że kiedy Bóg zsyła na ciebie próbę, stawiając cię w jakiejś sytuacji, chce On sprawdzić, czy jesteś, czy też nie jesteś taką osobą, która boi się Boga i unika zła. Jeśli ktoś stoi przed obowiązkiem przechowania datku i ma do czynienia z datkiem dla Boga, czy twoim zdaniem Bóg to przygotował? Bez wątpienia! Wszystko, z czym masz do czynienia, jest czymś, co Bóg zaaranżował. Gdy stoisz wobec tej kwestii, Bóg skrycie cię obserwuje, sprawdzając twój wybór, twoje postępowania i twoje myśli. Ostateczny rezultat jest tym, czym Bóg jest najbardziej zainteresowany, ponieważ jest to rezultat, który pozwoli Mu zmierzyć, czy osiągnąłeś w tej próbie Boży standard czy też nie. Kiedy jednak ludzie stają przed jakąś sprawą, często nie zastanawiają się nad tym, dlaczego mają z nią do czynienia lub nad tym, czego wymaga Bóg. Nie myślą o tym, co Bóg chce u nich zobaczyć, co On chce od nich uzyskać. W obliczu problemu taki człowiek myśli tylko: „Jest to coś, z czym muszę się zmierzyć; muszę być ostrożny, nie lekkomyślny! Bez względu na wszystko jest to ofiara dla Boga i nie mogę jej dotknąć”. Osoba ta wierzy, że może wywiązać się ze swojej odpowiedzialności, kierując się tak uproszczonym myśleniem. Czy Bóg byłby zadowolony z wyniku tej próby? A może nie byłby zadowolony? Możemy o tym podyskutować. (Jeżeli ktoś ma w sercu bojaźń Bożą, to w obliczu obowiązków obejmujących kontakt z ofiarą dla Boga rozważy, jak łatwo byłoby obrazić usposobienie Boże, stąd z całą pewnością postępowałby z ostrożnością.) Twoja odpowiedź jest na dobrej drodze, ale jeszcze nie do końca. Chodzenie Bożą drogą nie polega na powierzchownym przestrzeganiu zasad. Oznacza to raczej, że kiedy stoisz przed daną sprawą, to przede wszystkim postrzegasz ją jako okoliczność zorganizowaną przez Boga, jako odpowiedzialność nałożoną na ciebie przez Niego lub jako coś, co On ci powierzył, i że kiedy stoisz w obliczu tej sprawy, powinieneś nawet postrzegać ją jako próbę od Boga. Stojąc wobec tej sprawy, musisz mieć standard, musisz myśleć, że pochodzi ona od Boga. Musisz się zastanowić, jak postępować w tej sprawie tak, abyś mógł wypełnić swój obowiązek i być wiernym Bogu, jak to zrobić i nie rozgniewać Boga, ani nie obrazić Jego usposobienia. Rozmawialiśmy właśnie o przechowywaniu ofiar. Ta sprawa obejmuje ofiary, a także twój obowiązek, twoją odpowiedzialność. Jesteś związany tym obowiązkiem. Czy istnieje jednak jakaś pokusa, kiedy masz do czynienia z tą sprawą? Tak! Skąd pochodzi ta pokusa? Pokusa ta pochodzi od szatana, a także pochodzi ze złego, skażonego usposobienia człowieka. Ponieważ istnieje pokusa, wiąże się to z dawaniem świadectwa, a dawanie świadectwa jest również twoją odpowiedzialnością i obowiązkiem. Niektórzy powiedzą: „To jest tak mała sprawa, czy naprawdę trzeba ją tak wyolbrzymiać?”. Tak, trzeba! Aby bowiem chodzić Bożą drogą nie wolno nam pomijać niczego, co nas dotyczy, ani niczego, co dzieje się wokół nas, nawet drobiazgów. Bez względu na to, czy uważamy, że powinniśmy zwrócić na to uwagę czy nie, o ile stoimy wobec jakiejkolwiek kwestii, nie powinniśmy jej ignorować. Wszystko to należy postrzegać jako Bożą próbę dla nas. Jak można ocenić taką postawę? Jeśli masz taką postawę, potwierdza to jeden fakt: w twoim sercu jest bojaźń Boża i będzie się ono skłaniać ku unikaniu zła. Jeśli masz pragnienie, aby zadowalać Boga, wówczas to, co wprowadzasz w życie, nie jest dalekie od standardu bojaźni Bożej i unikania zła.

Często są tacy, którzy uważają, że sprawy, na które ludzie nie zwracają zbyt wiele uwagi, sprawy, o których się zwykle nie wspomina, to tylko drobiazgi niemające nic wspólnego z wprowadzaniem prawdy w życie. Kiedy ci ludzie mają do czynienia z taką właśnie sprawą, nie zastanawiają się nad nią zbytnio i odpuszczają sobie. W rzeczywistości jednak ta sprawa jest lekcją, do której powinieneś się przyłożyć, lekcją na temat tego, jak bać się Boga, jak unikać zła. Co więcej, powinieneś się jeszcze bardziej troszczyć o to, aby wiedzieć, co Bóg robi, gdy masz do czynienia z taką kwestią. Bóg jest u twojego boku, obserwując każde twoje słowo i czyn, obserwując twoje działania, zmiany w twoim umyśle – to jest Boże dzieło. Niektórzy powiedzą: „Więc dlaczego tego nie czuję?”. Nie czujesz tego, ponieważ droga bojaźni Bożej i unikania zła nie jest dla ciebie najważniejszą drogą, której się trzymasz. Dlatego nie potrafisz odczuwać subtelnego działania Boga w człowieku, które objawia się w zależności od różnych myśli ludzi i różnych ich działań. Jesteś rozproszony! Co to jest ważna sprawa? Co to jest błahostka? Żadne sprawy, które wiążą się z chodzeniem Bożą drogą, nie dzielą się na duże i małe. Czy potraficie to zaakceptować? (Potrafimy.) Jeśli chodzi o sprawy codzienne, są takie, które ludzie postrzegają jako bardzo ważne i znaczące, a inne jako drobnostki. Ludzie często postrzegają te wielkie sprawy jako bardzo ważne i uważają je za posłane przez Boga. Jednak w trakcie tych wielkich spraw, z powodu niedojrzałości człowieka i jego słabego charakteru, człowiek często nie spełnia Bożych intencji, nie może otrzymać żadnych objawień i nie może zdobyć żadnej prawdziwej, wartościowej wiedzy. Jeśli chodzi o drobne sprawy, ludzie je po prostu pomijają i stopniowo im one umykają. W ten sposób tracą wiele okazji, aby być zbadanymi przed Bogiem i doświadczanymi przez Niego. Jeżeli zawsze będziesz pomijał ludzi, rzeczy i sprawy oraz okoliczności, które Bóg dla ciebie przygotowuje, co to oznacza? Oznacza to, że każdego dnia, nawet w każdej chwili, zawsze wyrzekasz się udoskonalania cię przez Boga i Bożego prowadzenia. Za każdym razem, gdy Bóg przygotowuje dla ciebie okoliczności, On obserwuje cię skrycie, patrząc na twoje serce, twoje myśli i rozważania, patrząc na to, jak myślisz i na to, jak będziesz postępować. Jeśli jesteś beztroskim człowiekiem – osobą, która nigdy nie traktowała poważnie drogi Bożej, słowa Boga ani prawdy – to nie będziesz pamiętać, nie będziesz zwracać uwagi na to, co Bóg chce osiągnąć, i na to, czego Bóg od ciebie wymaga, kiedy przygotowuje dla ciebie dane okoliczności. Nie będziesz również wiedzieć, jak ludzie, rzeczy i sprawy, które napotykasz, odnoszą się do prawdy lub intencji Boga. Gdy już wiele razy staniesz w obliczu powtarzających się okoliczności i powtarzających się podobnych prób tego typu, a Bóg nie będzie widział u ciebie żadnych osiągnięć, to co On wtedy zrobi? Po wielokrotnych próbach nie wywyższasz Boga w swoim sercu i nie przyjmujesz okoliczności, które Bóg dla ciebie przygotowuje, jako tego, czym są – jako Bożych prób lub Bożych testów. Odrzucasz raczej możliwości, które Bóg ci daje raz za razem i pozwalasz, aby ciągle ci się wymykały. Czyż nie jest to ogromne nieposłuszeństwo człowieka? (Tak, to nieposłuszeństwo.) Czy Bóg będzie z tego powodu zasmucony? (Będzie.) Bóg nie będzie zasmucony! Znów was szokuję, mówiąc w ten sposób. W końcu czyż nie powiedziano wcześniej, że Bóg zawsze jest zasmucony? Bóg nie będzie zasmucony? Kiedy zatem Bóg będzie zasmucony? Tak czy inaczej, Bóg nie będzie zasmucony tą sytuacją. Jaki więc Bóg ma stosunek do przedstawionego powyżej typu zachowania? Kiedy ludzie odrzucają próby, testy, które Bóg im zsyła, kiedy się przed nimi uchylają, jest tylko jedna postawa, którą Bóg przyjmuje wobec tych ludzi. Jaka jest to postawa? Bóg odpycha taką osobę z głębi serca. Istnieją dwie warstwy znaczenia słowa „odpychać”. Jak je wytłumaczyć? Słowo to zawiera głębokie konotacje wstrętu i nienawiści. A jeśli chodzi o drugą warstwę znaczeniową? To jest ta część, która implikuje rezygnację z czegoś. Wszyscy wiecie, co to znaczy „zrezygnować”, prawda? Krótko mówiąc, odepchnięcie oznacza ostateczną reakcję Boga i stosunek do ludzi, którzy zachowują się w ten sposób. Jest to skrajna nienawiść do nich, obrzydzenie, a tym samym decyzja o ich porzuceniu. Jest to ostateczna decyzja Boga wobec osoby, która nigdy nie wkroczyła na Jego drogę, która nigdy nie bała się Boga i nie unikała zła. Czy wszyscy teraz rozumiecie znaczenie powiedzenia, które podałem?

Czy teraz rozumiecie metodę, której Bóg używa, aby ustalić wynik człowieka? (Codzienne przygotowywanie różnych sytuacji.) Przygotowywanie różnych sytuacji – to jest to, co ludzie mogą poczuć i dotknąć. Jaki jest zatem Boży motyw tego działania? Motywem jest to, że Bóg chce poddać każdego człowieka próbom na różne sposoby, w różnym czasie i w różnych miejscach. Jakie aspekty człowieka są badane w próbie? Bez względu na to czy jesteś człowiekiem, który boi się Boga i unika zła we wszystkich sprawach, z którymi ma do czynienia, o których słyszy, które widzi i których osobiście doświadcza – każdy będzie musiał stawić czoła tego rodzaju próbie, ponieważ Bóg jest sprawiedliwy wobec wszystkich ludzi. Niektórzy mówią: „Wierzę w Boga od wielu lat, jak to się stało, że jeszcze nie stanąłem w obliczu próby?”. Czujesz, że nie stanąłeś w obliczu próby, ponieważ za każdym razem gdy Bóg przygotowywał dla ciebie sytuację, nie traktowałeś jej poważnie i nie chciałeś chodzić Bożą drogą. Więc po prostu nie masz żadnego poczucia Bożych prób. Niektórzy mówią: „Doświadczyłem kilku prób, ale nie znam właściwego sposobu praktykowania. Mimo że ćwiczyłem, wciąż nie wiem, czy podczas prób wytrwałem”. Osoby w tego typu sytuacjach zdecydowanie nie należą do mniejszości. Jakim zatem standardem Bóg mierzy ludzi? Jest tak, jak powiedziałem przed chwilą: wszystko, co robisz, wszystko, co myślisz, i wszystko, co wyrażasz – czy przemawia przez to bojaźń Boża i unikanie zła? W ten sposób można ustalić, czy jesteś człowiekiem, który boi się Boga i unika zła. Czy jest to proste pojęcie? Łatwo je wypowiedzieć, ale czy jest łatwe do zastosowania w praktyce? (Nie jest to takie łatwe.) Dlaczego nie jest to takie łatwe? (Ponieważ ludzie nie znają Boga, nie wiedzą, jak Bóg doskonali człowieka, a więc kiedy stają w obliczu pewnych spraw, nie wiedzą, jak szukać prawdy, aby rozwiązać swój problem; ludzie muszą przechodzić przez różne próby, oczyszczenia, karcenia i sądy, zanim rzeczywiście będą bać się Boga.) Tak to mówicie, ale jeśli chodzi o was, bojaźń Boża i unikanie zła wydają się łatwe do wykonania. Dlaczego to mówię? Ponieważ wysłuchaliście wielu kazań i zostaliście obficie podlani na temat rzeczywistości prawdy. To pozwoliło wam zrozumieć, jak bać się Boga i unikać zła w teorii oraz w myśleniu. W odniesieniu do waszej praktyki bojaźni Bożej i unikania zła, wszystko to było pomocne, a także sprawiło, że poczuliście, że takie coś jest łatwo osiągalne. Dlaczego więc faktycznie ludzie nigdy nie potrafią tego osiągnąć? Jest tak dlatego, że istota natury ludzkiej wcale nie boi się Boga i lubi zło. To jest prawdziwy powód.

Nie bać się Boga i nie unikać zła to przeciwstawiać się Bogu

Zacznijmy od tego, skąd wzięło się to powiedzenie „bój się Boga i unikaj zła”. (Księga Hioba.) Skoro wspomnieliście o Hiobie, porozmawiajmy o nim. Czy za czasów Hioba Bóg działał na rzecz podboju i zbawienia człowieka? Nie działał, prawda? A jeśli chodzi o Hioba, ile miał wtedy wiedzy o Bogu? (Niewiele.) A jak ta wiedza o Bogu wyglądała w porównaniu z wiedzą, którą macie teraz? Jak to możliwe, że nie odważacie się na to odpowiedzieć? Czy wiedza Hioba była mniejsza czy większa od tej, którą macie teraz? (Mniejsza.) Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Mniejsza! To jest pewne! Jesteście teraz twarzą w twarz z Bogiem i twarzą w twarz ze słowem Boga. Wasza znajomość Boga jest znacznie większa od tej, którą miał Hiob. Dlaczego to poruszam? Dlaczego wypowiadam się w ten sposób? Chciałbym wyjaśnić wam pewien fakt, ale zanim to zrobię, chcę zadać wam pytanie: Hiob wiedział bardzo mało o Bogu, ale potrafił bać się Boga i unikać zła. Dlaczego więc ludzie obecnie tego nie robią? (Głębokie skażenie.) Głębokie skażenie – to zaledwie dotyka istoty pytania, ale nigdy nie będę na to tak patrzeć. Często przyjmujecie doktryny i listy, o których powszechnie mówicie, na przykład o „głębokim skażeniu”, „buncie przeciwko Bogu”, „nielojalności wobec Boga”, „nieposłuszeństwie”, „braku umiłowania prawdy” i używacie tych wyrażeń do wyjaśnienia istoty każdego pytania. Jest to wadliwy sposób praktykowania. Używanie tej samej odpowiedzi do wyjaśniania pytań o odmiennej naturze nieuchronnie rodzi podejrzenia o bluźnierstwo przeciw prawdzie i Bogu. Nie lubię słyszeć takich odpowiedzi. Pomyślcie o tym! Nikt z was nie myślał o tej sprawie, ale każdego dnia widzę ją i każdego dnia ją czuję. A zatem wy coś robicie, a ja obserwuję wasze postępowanie. Kiedy tak postępujecie, nie czujecie istoty tej sprawy. Ale kiedy ja na nią patrzę, widzę jej istotę i czuję jej istotę. Czym zatem jest ta istota? Dlaczego ludzie nie potrafią dziś bać się Boga i unikać zła? Wasze odpowiedzi są dość dalekie od wyjaśnienia istoty tego pytania i nie rozwiązują jego istoty. Dzieje się tak dlatego, że istnieje źródło, o którym nie wiecie. Co to jest za źródło? Wiem, że chcecie się tego dowiedzieć, więc powiem wam o źródle tego pytania.

Za co Bóg uznawał człowieka na samym początku swego dzieła? Bóg uratował człowieka; uważał człowieka za członka rodziny, za cel swojego dzieła, za to, co chciał zdobyć, zbawić i za to, co chciał udoskonalić. Taka była Boża postawa wobec człowieka na początku Jego dzieła. Jaki jednak był wówczas stosunek człowieka do Boga? Bóg był obcy człowiekowi i człowiek uważał Boga za obcego. Można powiedzieć, że stosunek człowieka do Boga był nieprawidłowy, a człowiek nie wiedział, jak powinien traktować Boga. Więc traktował Go tak, jak mu się podobało, i robił to, co mu się podobało. Czy człowiek miał jakieś zdanie o Bogu? Na początku człowiek nie miał żadnego zdania o Bogu. Tak zwane zdanie człowieka o Bogu to były tylko pewne koncepcje i wyobrażenia dotyczące Boga. Przyjęto to, co było zgodne z ludzkimi wyobrażeniami; to, co nie było zgodne, było na pozór przestrzegane, ale w sercach ludzi budził się silny konflikt i sprzeciw wobec tego. Taka była relacja między Bogiem i człowiekiem na początku: Bóg postrzegał człowieka jako członka rodziny, ale człowiek traktował Boga jako kogoś obcego. Jednak po pewnym czasie wykonywania dzieła przez Boga człowiek zrozumiał, co Bóg starał się osiągnąć. Ludzie dowiedzieli się, że Bóg jest prawdziwym Bogiem i poznali, co człowiek może uzyskać od Boga. Co wtedy człowiek sądził o Bogu? Człowiek uważał Boga za linę ratunkową, mając nadzieję na uzyskanie łaski, błogosławieństwa, otrzymania obietnicy. A za co Bóg uznawał wtedy człowieka? Bóg uważał człowieka za cel swojego podboju. Bóg chciał używać słów, aby osądzać człowieka, poddawać go testom i próbom. Jeśli jednak chodzi o ludzkość tych czasów, Bóg był środkiem, który mogła ona wykorzystać do osiągnięcia własnych celów. Ludzie widzieli, że prawda wychodząca od Boga może ich podbić oraz zbawić i że mogą uzyskać od Boga to, czego chcą, przeznaczenie, do którego dążą. Z tego powodu w ich sercach ukształtowała się odrobina szczerości i byli skłonni do naśladowania Boga. Upłynął jakiś czas i ludzie uzyskali pewną powierzchowną oraz doktrynalną wiedzę o Bogu. Można powiedzieć, że coraz bardziej „zaznajamiali się” z Bogiem. Ze słowem wypowiadanym przez Boga, z Jego głoszeniem, z prawdą pochodzącą od Niego i z Jego dziełem – ludzie byli z nimi coraz bardziej „zaznajomieni”. Więc ludzie błędnie myśleli, że Bóg nie jest dłużej obcy i że już chodzą drogą zgodności z Bogiem. Do tej pory ludzie wysłuchali wielu kazań o prawdzie i doświadczyli wiele Bożego dzieła. Jednak pod wpływem zakłóceń i przeszkód wynikających z wielu różnych czynników oraz okoliczności, większość ludzi nie może osiągnąć wprowadzania prawdy w życie i nie może dostąpić zaspokojenia Boga. Ludzie są coraz bardziej niedbali i coraz bardziej pozbawieni pewności siebie. Coraz bardziej czują, że ich własny wynik jest nieznany. Nie ośmielają się mieć żadnych ekstrawaganckich pomysłów i nie starają się czynić żadnych postępów; niechętnie idą do przodu, stawiając krok za krokiem. Jaki jest stosunek Boga do człowieka w odniesieniu do obecnego stanu człowieka? Jedynym pragnieniem Boga jest przekazać te prawdy człowiekowi, potem wpoić człowiekowi swoje drogi, a następnie przygotowywać różne sytuacje, aby wypróbować człowieka na różne sposoby. Jego celem jest to, aby wziąć te słowa, prawdy oraz Jego dzieło, i doprowadzić do wyniku, w którym człowiek może bać się Boga i unikać zła. Większość ludzi, których widziałem, po prostu bierze słowo Boga i uważa je za doktryny, listy, przepisy, których należy przestrzegać. Kiedy zajmują się swoimi sprawami i mówią lub stają w obliczu prób, nie uważają drogi Bożej za drogę, której należy przestrzegać. Jest to szczególnie prawdziwe, gdy ludzie stoją w obliczu wielkich prób; nie widziałem nikogo, kogo praktyka zmierzałaby w stronę bojaźni Bożej i unikania zła. Z tego powodu, stosunek Boga do człowieka jest pełen skrajnego wstrętu i niechęci. Po tym, jak Bóg wielokrotnie, a nawet setki razy, wypróbowywał ludzi, wciąż nie mają oni żadnego wyraźnego nastawienia, aby wykazać się determinacją, że chcą się bać Boga i unikać zła! Ponieważ ludzie nie mają tej determinacji i nie demonstrują tego, obecny stosunek Boga do nich nie jest już taki sam, jak w przeszłości, kiedy to okazywał On miłosierdzie, obejmował ich tolerancją, wyrozumiałością i cierpliwością. Zamiast tego Bóg bardzo zawiódł się na człowieku. Kto spowodował to rozczarowanie? Od kogo zależy postawa Boga wobec człowieka? Zależy ona od każdego człowieka, który podąża za Bogiem. W ciągu trwającego wiele lat dzieła, Bóg postawił człowiekowi wiele wymagań i przygotował dla niego wiele sytuacji. Jednak bez względu na to, jak człowiek się zachowywał i bez względu na jego stosunek do Boga, człowiek nie potrafi postępować w ścisłej zgodności z celem, jakim jest bojaźń Boża i unikanie zła. Tak więc podsumuję to w jednym stwierdzeniu i użyję tego stwierdzenia, aby wyjaśnić wszystko, o czym właśnie mówiliśmy na temat tego, dlaczego ludzie nie potrafią chodzić tak, jak Bóg, bojąc się Boga i unikając zła. Co to jest za powiedzenie? To powiedzenie brzmi: Bóg postrzega człowieka jako przedmiot swego zbawienia, przedmiot swego dzieła; człowiek uważa Boga za wroga, za przeciwieństwo. Czy teraz masz jasność w tej sprawie? To, jaka jest postawa człowieka, jaka jest postawa Boga, jaka jest relacja między człowiekiem a Bogiem – wszystko to jest teraz oczywiste. Bez względu na to, ilu kazań wysłuchaliście, te rzeczy, które sami podsumowaliście – wierność Bogu, posłuszeństwo Bogu, szukanie sposobu na zgodność z Bogiem, pragnienie poświęcenia życia Bogu, życie dla Boga – dla Mnie nie są one świadomym chodzeniem drogą Bożą w bojaźni Bożej, unikając zła. Są to raczej kanały, za pośrednictwem których można osiągnąć określone cele. Aby osiągnąć te cele, niechętnie przestrzegacie niektórych przepisów. I to właśnie te przepisy jeszcze bardziej oddalają ludzi od drogi bojaźni Bożej i unikania zła, stawiając Boga ponownie w opozycji do człowieka.

Pytanie, o którym dzisiaj rozmawiamy, jest nieco trudne, ale bez względu na wszystko, mam wciąż nadzieję, że kiedy przejdziecie przez kolejne doświadczenia i nadchodzące czasy, będziecie mogli zrobić to, co właśnie wam powiedziałem. Nie zaniedbujcie Boga i nie uważajcie Go za puste powietrze, czując, że On istnieje w czasie, kiedy jest wam przydatny, ale kiedy nie jest przydatny, macie wrażenie jakby nie istniał. Jeśli podświadomie trzymasz się takiego rozumowania, już wzbudziłeś oburzenie Boga. Być może są ludzie, którzy mówią: „Nie uważam Boga za puste powietrze, zawsze modlę się do Boga, zawsze zadowalam Go, a wszystko, co robię, mieści się w zakresie i standardzie oraz zasadach wymaganych przez Boga. Zdecydowanie nie postępuję zgodnie z własnymi koncepcjami”. Tak, twoje podejście do spraw jest prawidłowe. Jakie jednak jest twoje myślenie, gdy stajesz twarzą w twarz z problemem? Jak postępujesz, gdy masz do czynienia z jakąś sprawą? Niektórzy ludzie czują, że Bóg istnieje, kiedy się do Niego modlą i wzywają Go. Ale kiedy mają do czynienia z jakąś sprawą, wymyślają swoje własne rozwiązania i chcą je wprowadzać w życie. To jest traktowanie Boga jak powietrze. Tego typu sytuacja czyni Boga nieistniejącym. Ludzie uważają, że Bóg powinien istnieć, kiedy Go potrzebują, a kiedy nie potrzebują Boga, nie powinien istnieć. Ludzie sądzą, że postępowanie według własnego myślenia jest wystarczające. Wierzą, że mogą postępować tak, jak im się podoba. Po prostu uważają, że nie muszą szukać Bożej drogi. Czy ludzie, którzy są obecnie w takim stanie i mają taką wewnętrzną kondycję, nie znajdują się na skraju niebezpieczeństwa? Niektórzy mówią: „Niezależnie od tego, czy jestem na skraju niebezpieczeństwa czy nie, wierzę od tak wielu lat i wierzę, że Bóg mnie nie opuści, ponieważ porzucenie mnie byłoby dla Niego nie do zniesienia”. Inni mówią: „Nawet od czasu, gdy byłem w łonie matki, wierzyłem w Pana aż dotąd, przez całe czterdzieści lub pięćdziesiąt lat. Jeśli chodzi o czas, spełniam wszystkie warunki zbawienia przez Boga; najbardziej kwalifikuję się do tego, aby przeżyć. Przez te cztery czy pięć dziesięcioleci porzuciłem rodzinę i pracę. Zrezygnowałem ze wszystkiego, co miałem: z pieniędzy, statusu, przyjemności i czasu spędzanego z rodziną; nie jadłem wielu pysznych potraw; nie zaznawałem wielu przyjemności; nie odwiedziłem wielu ciekawych miejsc; doświadczyłem nawet cierpienia, którego zwykli ludzie nie mogliby wytrzymać. Jeśli Bóg nie może mnie zbawić z tego powodu, to jestem niesprawiedliwie traktowany i nie mogę wierzyć w takiego Boga”. Czy jest wiele osób o tego rodzaju poglądach? (Jest ich sporo.) Dziś więc pomogę wam zrozumieć pewien fakt: każdy, kto ma takie poglądy, piłuje gałąź, na której siedzi. Dzieje się tak dlatego, że wzrok przesłaniają im ich własne wyobrażenia. To właśnie ich wyobrażenia i własne wnioski zastępują standard tego, czego Bóg wymaga od człowieka, powstrzymując ich od przyjęcia prawdziwych Bożych intencji, sprawiając, że nie mogą poczuć prawdziwego istnienia Boga i że tracą szansę na doskonalenie przez Boga, i nie mają żadnej części ani udziału w Bożej obietnicy.

00:00
00:00

0wyników wyszukiwania