Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Ciąg dalszy tematu Słowo Ukazuje się w Ciele

Ciąg dalszy tematu Słowo Ukazuje się w Ciele
Ciąg dalszy tematu Słowo Ukazuje się w Ciele

Kategorie

Wybór wypowiedzi Chrystusa Dni Ostatecznych
Wybór wypowiedzi Chrystusa Dni Ostatecznych

Potomstwo: piąty punkt zwrotny

Po zawarciu małżeństwa rozpoczyna się wychowywanie następnego pokolenia. Człowiek nie ma nic do powiedzenia w kwestii tego, ile i jakie ma dzieci – również to jest zdeterminowane przez los danej osoby i predestynowane przez Stwórcę. Oto piąty punkt zwrotny, przez który człowiek musi przejść.

Jeżeli człowiek rodzi się, aby spełniać rolę czyjegoś dziecka, to wychowuje następne pokolenie, aby spełnić rolę czyjegoś rodzica. To przesunięcie ról sprawia, że doświadcza się różnych etapów życia z różnych perspektyw. Daje to również różne zbiory doświadczeń życiowych, w których poznaje się tę samą suwerenność Stwórcy oraz fakt, że nikt nie może przekroczyć predestynacji Stwórcy ani jej zmienić.

1. Człowiek nie ma kontroli nad tym, kim stanie się jego potomstwo

Narodzenie, dorastanie i małżeństwo dostarczają najprzeróżniejszych rozczarowań o różnym stopniu intensywności. Niektórzy ludzie są niezadowoleni ze swoich rodzin lub swojego własnego wyglądu; innym nie podobają się rodzice; zaś jeszcze inni żywią urazę do środowiska, w którym wyrośli lub mają z nim liczne porachunki. Natomiast dla większości ludzi, spośród tych wszystkich rozczarowań najbardziej niezadowalające jest małżeństwo. Niezależnie od tego, jak bardzo człowiek jest niezadowolony z własnego urodzenia, dorastania lub małżeństwa, każdy, kto przez nie przeszedł, wie że nie ma możliwości wyboru miejsca urodzenia, wyglądu, rodziców ani małżonka, musi po prostu zaakceptować wolę Niebios. Jednak kiedy nadchodzi czas wychowywania przyszłego pokolenia, ludzie dokonują projekcji wszystkich swoich niezrealizowanych pragnień z pierwszej połowy własnego życia na swoich potomków, mając nadzieję, że ich latorośle zrekompensują wszystkie rozczarowania, których wówczas doświadczyli. I tak ludzie oddają się wszelkiego rodzaju fantazjom dotyczącym ich dzieci − córki wyrosną na oszałamiające piękności, synowie będą dziarskimi dżentelmenami; córki będą kulturalne i utalentowane, a synowie okażą się błyskotliwymi studentami i gwiazdami sportu; córki będą łagodne, cnotliwe i rozważne, synowie zaś inteligentni, zdolni i wrażliwi. Mają nadzieję, że ich córki i synowie będą szanować starszych, będą taktowni w stosunku do rodziców, a wszyscy będą ich kochać i chwalić… W tym miejscu odżywają na nowo nadzieje, a w sercach ludzi rozpalone zostają nowe pasje. Ludzie wiedzą, że w tym życiu są bezsilni i pozbawieni złudzeń, że nie będą mieli żadnej kolejnej szansy ani kolejnej nadziei, aby wyróżnić się na tle innych i że nie mają innego wyboru niż zaakceptowanie swojego losu. I tak dokonują projekcji wszystkich swoich nadziei, niezrealizowanych pragnień i ideałów na kolejne pokolenie, mając nadzieję, że ich potomkowie pomogą im spełnić ich marzenia i zrealizować pragnienia; że ich córki i synowie przyniosą chwałę nazwisku rodziny i staną się ważni, bogaci lub sławni; krótko mówiąc, chcą zobaczyć, jak rośnie powodzenie ich dzieci. Ludzkie plany i fantazje są idealne. Czy ludzie nie wiedzą, że liczba dzieci, które posiadają, ich wygląd, zdolności i tak dalej, nie zależą od nich oraz że losy ich dzieci zupełnie nie leżą w ich rękach? Ludzie nie są panami własnego losu, a mimo to mają nadzieję na zmianę losu młodszego pokolenia; nie są w stanie uciec przed własnym losem, a mimo to próbują kontrolować los swoich synów i córek. Czy nie przeceniają się? Czy nie jest to ludzka głupota i ignorancja? Ludzie zrobią wszystko dla dobra swoich dzieci, ale ostatecznie to, ile mają dzieci i jakie one są, nie odpowiada ich planom i życzeniom. Niektórzy ludzie są bez grosza, ale płodzą wiele dzieci; inni są zamożni, a nie mają dzieci. Niektórzy chcą mieć córkę, lecz życzenie to nie zostaje spełnione; inni chcą syna, lecz nie udaje się im spłodzić dziecka płci męskiej. Dla niektórych, dzieci są błogosławieństwem; dla innych – przekleństwem. Niektóre pary są inteligentne, lecz rodzą niezbyt bystre dzieci; niektórzy rodzice są pracowici i uczciwi, lecz wychowują leniwe dzieci. Niektórzy rodzice są mili i szczerzy, lecz ich dzieci okazują się być podstępne i nikczemne. Niektórzy rodzice są zdrowi na ciele i umyśle, lecz rodzą niepełnosprawne dzieci. Niektórzy rodzice są zwyczajni i nie odnieśli sukcesu, lecz mają dzieci osiągające wielkie rzeczy. Niektórzy rodzice posiadają niski status, lecz mają dzieci, które zyskują wielkie poważanie…

2. Po wychowaniu kolejnego pokolenia ludzie zyskują nowe zrozumienie losu

Większość ludzi, którzy zawierają związek małżeński, czyni to koło trzydziestki, a w tym wieku nie posiada się żadnego zrozumienia ludzkiego przeznaczenia. Jednak kiedy ludzie zaczynają wychowywać dzieci, w miarę dorastania potomstwa patrzą, jak nowe pokolenie powtarza życie i wszystkie doświadczenia poprzednich pokoleń, a przy tym widzą odzwierciedloną w nich swoją własną przeszłość i zdają sobie sprawę, że drogi, którymi idzie nowe pokolenie, dokładnie tak jak w ich przypadku, nie można zaplanować ani wybrać. W obliczu tego faktu nie mają wyboru i muszą przyznać, że los każdej osoby podlega predestynacji i sami, nie zdając sobie z tego sprawy, stopniowo odkładają swoje pragnienia na bok, a pasje w ich sercach słabną i gasną… W tym okresie człowiek ma już w większej części za sobą ważne kamienie milowe w życiu i zdobył nowe zrozumienie życia, przyjął nowe podejście. Ile człowiek w tym wieku może oczekiwać od przyszłości i jakie ma perspektywy? Która pięćdziesięcioletnia kobieta nadal marzy o księciu z bajki? Który pięćdziesięcioletni mężczyzna wciąż szuka swojej Królewny Śnieżki? Która kobieta w średnim wieku ciągle jeszcze ma nadzieję, że z brzydkiego kaczątka zmieni się w łabędzia? Czy większość starszych mężczyzn ma ciągle jeszcze pęd do kariery, jak młodzi mężczyźni? Podsumowując, niezależenie od tego, czy jest się kobietą, czy mężczyzną, każdy kto osiągnie ten wiek, ma prawdopodobnie stosunkowo racjonalny i praktyczny stosunek do małżeństwa, rodziny i dzieci. Osoba taka w gruncie rzeczy nie ma już wyboru, ani pragnienia, by rzucić losowi wyzwanie. Jeżeli chodzi o doświadczenie człowieka, to rozwija on, kiedy tylko osiąga ten wiek, naturalną postawę: „Trzeba zaakceptować swój los; dzieci mają swoje własne szczęście; ludzki los jest ustanowiony przez Niebo”. Większość ludzi, którzy nie rozumieją prawdy, po przetrwaniu wszystkich zmiennych kolei losu, frustracji i trudów tego świata, podsumuje swoje spostrzeżenia dotyczące ludzkiego życia dwoma słowami: „Taki los!”. Mimo że sformułowanie to streszcza wniosek doczesnych ludzi o świecie i uświadomienie sobie ludzkiego losu, mimo że wyraża bezradność ludzkości i można by powiedzieć, że jest wnikliwe i precyzyjne, jest ono bardzo odległe od zrozumienia suwerenności Stwórcy i zwyczajnie nie zastępuje znajomości autorytetu Stwórcy.

3. Wiara w los nie zastępuje znajomości suwerenności Stwórcy

Jesteście naśladowcami Boga od tak wielu lat, czy istnieje znacząca różnica między waszą wiedzą o losie a wiedzą ludzi doczesnych? Czy prawdziwie zrozumieliście predestynację Stwórcy i prawdziwie poznaliście Jego suwerenność? Niektórzy ludzie dogłębnie i szczerze rozumieją sformułowanie „taki los”, jednak nawet w najmniejszym stopniu nie wierzą w suwerenność Boga, nie wierzą, że ludzki los jest przez Niego zaaranżowany i zaplanowany ani nie są gotowi poddać się Bożej suwerenności. Ludzie tacy są zdani na łaskę oceanu, rzucani przez fale, unoszeni z prądem i nie mają innego wyjścia, jak tylko biernie czekać i pogodzić się z losem. Jednak nie uznają oni, że ludzki los jest poddany suwerenności Boga; nie są w stanie poznać Jego suwerenności z własnej inicjatywy, a tym samym zdobyć wiedzy o autorytecie Boga, poddać się Bożej koordynacji i aranżacji, przestać sprzeciwiać się losowi oraz żyć pod opieką i ochroną Boga, i Jego przewodnictwem. Innymi słowy, zaakceptowanie losu nie jest tym samym, co poddanie się suwerenności Stwórcy, a wiara w los nie oznacza akceptacji i uznania suwerenności Stwórcy ani jej znajomości. Wiara w los jest jedynie uznaniem tego faktu oraz zjawiska zewnętrznego, a jest to różne od wiedzy, jak Stwórca zarządza ludzkim losem, od uznania, że Stwórca jest źródłem władzy nad losem wszystkich rzeczy, a tym bardziej, od poddania się koordynacji i aranżacji losu ludzkości przez Stwórcę. Jeżeli dana osoba wierzy tylko w los – nawet jest z nim głęboko związana – ale nie jest przez to zdolna do poznania i uznania suwerenności Stwórcy nad losem ludzkości, poddania się jej i zaakceptowania, wówczas życie takiej osoby będzie pomimo to tragedią, życiem przeżywanym na próżno, pustką. Osoba taka nadal nie będzie w stanie poddać się panowaniu Stwórcy, stać się stworzoną istotą ludzką w najprawdziwszym sensie tego wyrażenia, oraz cieszyć się aprobatą Stwórcy. Osoba, która prawdziwie zna suwerenność Stwórcy i doświadcza jej, powinna być w stanie aktywnym, a nie biernym lub bezsilnym. Kiedy osoba taka równocześnie akceptuje, że o wszystkich rzeczach przesądza los, powinna posiąść dokładną definicję życia i losu: każde życie podlega suwerenności Stwórcy. Kiedy człowiek spojrzy wstecz na przebytą drogę, przypominając sobie każdy etap podróży, to widzi, że na każdym kroku, niezależnie czy droga była mozolna, czy lekka, był tą ścieżką prowadzony przez Boga, który ją zaplanował. Te skrupulatne aranżacje Boga i Jego staranne planowanie doprowadziły człowieka w nieświadomości do dnia dzisiejszego. Być w stanie zaakceptować suwerenność Stwórcy, otrzymać Jego zbawienie – jakże wielkie jest to szczęście! Jeżeli podejście człowieka do losu jest bierne, dowodzi to, że sprzeciwia się on wszystkiemu, co Bóg dla niego zaaranżował, że nie ma postawy uległości. Jeżeli podejście człowieka względem suwerenności Boga nad losem człowieka jest aktywne, to patrząc wstecz na swoją podróż, kiedy naprawdę mierzy się z pojęciem suwerenności Boga, wówczas jeszcze żarliwiej zapragnie poddać się wszystkiemu, co ustalił Bóg, będzie mieć więcej determinacji i zaufania, aby pozwolić Mu koordynować swoim losem i przestać buntować się przeciwko Bogu. Albowiem człowiek widzi, że kiedy nie pojmuje losu, kiedy nie rozumie suwerenności Boga, kiedy umyślnie idzie po omacku, zataczając się i chwiejąc we mgle, podróż jest za trudna i zbyt rozdzierająca serce. Kiedy więc ludzie uznają suwerenność Boga nad ludzkim losem, ci mądrzy wybierają jej poznanie i zaakceptowanie, żegnają się z bolesnymi dniami, kiedy próbowali własnymi rękami budować dobre życie, zamiast nadal walczyć ze swoim losem i na swój własny sposób podążać za tzw. celami życiowymi. Kiedy człowiek nie ma Boga, kiedy nie potrafi Go zobaczyć, kiedy nie potrafi wyraźnie uznać Jego suwerenności, każdy dzień jest bez znaczenia, bez wartości i żałosny. Niezależnie od tego, gdzie się człowiek znajduje i jaką ma pracę, sposób życia i dążenie do własnych celów nie przynoszą mu nic poza bezkresnym strapieniem i niedającym się ukoić cierpieniem, w takim stopniu, że człowiek nie jest w stanie obejrzeć się wstecz. Tylko jeżeli człowiek zaakceptuje suwerenność Stwórcy, podda się Jego koordynacji i aranżacji oraz będzie poszukiwać prawdziwego ludzkiego życia, stopniowo wyzwoli się z całego strapienia i cierpienia, otrząśnie się z całej pustki życia.

4. Tylko ci, którzy poddadzą się suwerenności Stwórcy, mogą zdobyć prawdziwą wolność

Ponieważ ludzie nie uznają Bożej koordynacji i suwerenności, zawsze burzą się przeciwko losowi przyjmując buntownicze podejście, a także zawsze chcą uwolnić się od autorytetu i suwerenności Boga oraz rzeczy, które przygotował dla nich los, na próżno mając nadzieję, że zmienią swoje bieżące okoliczności i los. Jednak nigdy im się to nie uda; za każdym razem zostanie to udaremnione. Walka ta, która ma miejsce głęboko w duszy człowieka, jest bolesna; ból jest niezapomniany, a człowiek przez cały czas marnuje swoje życie. Co jest przyczyną tego bólu? Czy powodem jest suwerenność Boga czy fakt, że człowiek nieszczęśliwie się urodził? Niewątpliwie ani jedno ani drugie nie jest prawdą. Zasadniczo powodem są obierane przez ludzi ścieżki, sposoby, które ludzie wybierają, aby przeżyć swoje życie. Niektórzy ludzie być może nie zdają sobie sprawy z tych rzeczy. Jednak jeżeli prawdziwie wiesz, prawdziwie uznasz, że Bóg ma suwerenność nad ludzkim losem, kiedy prawdziwie zrozumiesz, że wszystko, co dla ciebie zaplanował i o czym zadecydował, przynosi ogromne korzyści i zapewnia ochronę, poczujesz, że twój ból stopniowo zmniejszy się, a cały ty staniesz się odprężony, wolny i wyzwolony. Oceniając na podstawie stanu większości ludzi, mimo że na poziomie subiektywnym nie chcą żyć tak jak dotychczas, mimo że chcą ukojenia bólu, to obiektywnie nie są w stanie zmierzyć się z praktyczną wartością i znaczeniem suwerenności Stwórcy nad ludzkim losem; nie potrafią prawdziwie uznać tejże Suwerenności ani się jej poddać, a co dopiero, jak szukać i zaakceptować planowe działania i aranżacje Stwórcy. A więc, jeżeli ludzie nie uznają prawdziwie faktu, że Stwórca posiada suwerenność nad ludzkim losem i wszystkim rzeczami człowieka, jeżeli nie potrafią prawdziwie poddać się panowaniu Stwórcy, trudno będzie im nie kierować się powiedzeniem „los człowieka spoczywa w jego własnych rękach” ani nie zostać przez nie spętanym, trudno będzie im otrząsnąć się z bólu intensywnej walki przeciwko losowi i autorytetowi Stwórcy, nie wspominając nawet o tym, że ciężko będzie im stać się prawdziwie wyzwolonymi i wolnymi, stać się ludźmi wielbiącymi Boga. Istnieje bardzo prosta droga do wyzwolenia się z tego stanu – pożegnanie się z dotychczasowym sposobem życia i celami w życiu, podsumowanie i analiza dotychczasowego stylu życia, filozofii, dążeń, pragnień i ideałów, a następnie porównanie ich z wolą i wymaganiami Boga w stosunku do człowieka, aby przekonać się, czy cokolwiek z tego jest spójne z wolą i wymaganiami Boga, czy cokolwiek z tego przynosi właściwe wartości życiowe, prowadzi do większego zrozumienia prawdy, oraz pozwala człowiekowi żyć w człowieczeństwie i na podobieństwo człowieka. Jeżeli wielokrotnie zbadasz i starannie przeanalizujesz różne cele życiowe, do których dążą ludzie, oraz ich różne sposoby życia, dowiesz się, że żaden z nich nie spełnia pierwotnej intencji Stwórcy w chwili stworzenia ludzkości. Wszystko to odciąga ludzi od suwerenności i opieki Stwórcy; wszystko to są potrzaski w które wpada ludzkość i które prowadzą ją do piekła. Jak już to uznasz, twoim zadaniem do wykonania będzie odsunięcie na bok starych poglądów na życie, trzymanie się z dala od różnych pułapek, pozwolenie Bogu na przejęcie kontroli nad twoim życiem i poczynienie dla ciebie aranżacji, dążenie jedynie do poddania się koordynacji i przewodnictwu Boga, niepozostawienie sobie wyboru i stanie się osobą wielbiącą Boga. Wydaje się to proste, ale jest trudne do wykonania. Niektórzy ludzie potrafią znieść związany z tym ból, a inni nie. Niektórzy są gotowi dostosować się, a inni nie. Tym, którzy nie są skłonni, brakuje ochoty i stanowczości, aby to zrobić. Są wyraźnie świadomi suwerenności Boga, doskonale wiedzą, że to Bóg planuje i ustala ludzki los, a mimo to nadal zmagają się i walczą, nadal nie pogodzili się ze złożeniem swojego losu w ręce Boga i poddaniem się Jego suwerenności, a ponadto oburzają się na planowe działania i aranżacje Boga. A zatem zawsze będą ludzie, którzy sami chcą się przekonać, do czego są zdolni. Chcą własnymi rękami zmieniać swój los lub własnymi siłami zdobywać szczęście, aby sprawdzić, czy mogą przekroczyć granice autorytetu Boga i wznieść się ponad Jego suwerenność. Smutek człowieka nie bierze się z tego, że człowiek poszukuje szczęśliwego życia, dąży do sławy i majątku lub walczy we mgle ze swoim własnym losem, tylko stąd, że po ujrzeniu istnienia Stwórcy, po poznaniu faktu Jego suwerenności nad ludzkim losem, nadal nie potrafi poprawić swojego zachowania, nie potrafi wyciągnąć swoich stóp z bagna, lecz znieczula swoje serce i trwa w swoich błędach. Raczej będzie nadal walczyć w błocie, uporczywie rywalizując z suwerennością Stwórcy, stawiając jej opór aż do gorzkiego końca, bez najmniejszego śladu skruchy, a dopiero wtedy, kiedy leży załamany i krwawiący na ziemi w końcu zdecyduje się poddać i zawrócić. Jest to prawdziwy ludzki smutek. A zatem mówię wam, że ci, którzy decydują się poddać, są mądrzy, zaś ci, którzy decydują się uciekać, są uparci jak osioł.

Ciąg dalszy tematu Słowo Ukazuje się w Ciele

00:00
00:00

0wyników wyszukiwania