Aplikacja Kościoła Boga Wszechmogącego

Słuchaj głosu Boga i powitaj powrót Pana Jezusa!

Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

Któż zna matczyne serce Boga?

Autorstwa Qingxin, miasto Zhengzhou, prowincja Henan

„Bóg jest sprawiedliwy” – ten aspekt prawdy zawsze rozumiałam w dość absurdalny sposób. Uważałam, że ktoś ukazujący zepsucie w swoich czynach lub dopuszczający się przewin na szkodę dzieła Kościoła, powinien spotkać się z odwetem, mieć odebrane obowiązki lub zostać poddany karze. Taka jest Boża sprawiedliwość. Mając tak błędne przekonanie i bojąc się, że zostaną mi odebrane moje obowiązki za błędy w pracy, wymyśliłam „sprytną” metodę: gdy tylko robiłam coś złego, to za wszelką cenę najpierw starałam się nie dopuścić do tego, aby dowiedzieli się o tym przywódcy, a potem próbowałam szybko sama to zrekompensować i robiłam wszystko, aby to naprawić. Czy w ten sposób nie będzie mi łatwiej zachować moje obowiązki? Dlatego za każdym razem, gdy informowałam o wykonanej przeze mnie pracy, kwestie duże umniejszałam, a kwestie małe – pomijałam. Jeżeli czasami byłam bierna, to robiłam wszystko, aby to zataić przed przywódcami i udawałam bardzo aktywną i pozytywną, bo przerażało mnie, że przywódcy mogą pomyśleć, że jestem niekompetentna i przestać korzystać z mojej pracy. Dlatego też miałam się na baczności przed przywódcami we wszystkim, co robiłam.

Bóg jednak zagląda w ludzkie serca i moja „wspaniała sztuczka” nie ukryła się przed jego wzrokiem. Odkryłam, że im bardziej próbuję coś zataić, tym bardziej odsłania mnie Bóg. Na przykład, gdy próbowałam popisać się swoim „talentem” przed przywódcami, zawsze drętwiałam i robiłam z siebie idiotkę; zawsze, gdy próbowałam ukryć moją bierność, „ciemne chmury” niezależnie od mojej woli przysłaniały mi twarz, co zauważali bracia i siostry; gdy próbowałam ukryć, że robiłam coś byle jak, wszystko było widać jak na dłoni… Raz po raz wstyd i udręczone sumienie wynikające z nieszczerości, doprowadziły mnie do upadku, mimo to nie rozumiałam intencji i zamysłów, z jakimi Bóg działa w ten sposób ani nie rozumiałam, jak Bóg zbawia ludzi. Czekałam tylko biernie na nadejście „sprawiedliwego sądu Bożego” – podczas którego Kościół się ze mną rozprawi.

Któż zna matczyne serce Boga?

Rzeczywistość nie rozwinęła się jednak tak, jak to sobie wyobrażałam: mimo że w pracy przycinano mnie i rozprawiano się ze mną, gdyż nie spełniałam właściwie swojego obowiązku, to bracia i siostry gorliwie mi przewodzili, aby pokazać, co robię byle jak, a co jest właściwie spełnionym obowiązkiem. Zrozumiałam, że tylko działając w zgodzie z wymaganiami Bożymi, można właściwie spełniać swój obowiązek. Przekładając to na życie, wiele razy łapałam się na złych myślach, których nie mogłam się pozbyć, przez co strasznie cierpiało moje serce. Chciałam otworzyć swoje serce i poszukiwałam kontaktu, ale byłam zbyt zawstydzona, aby przemówić. Ostatecznie pogrążyłam się w mroku i utraciłam kontakt z dziełem Ducha Świętego. Gdy jednak odkryłam się i przemówiłam, zobaczyłam, że bracia i siostry nie tylko mnie nie wyśmiali ani nie patrzyli na mnie z tego powodu z pogardą, ale pomogli mi i podnieśli mnie na duchu, pozwalając mi żyć w świetle i wskazując drogę do praktyki i siłę do przezwyciężenia grzechu. Później zauważyłam, że gdy bracia i siostry zrobili coś złego lub ukazali zepsucie, nie byli z tego powodu odsyłani do domu. Przeciwnie, Kościół robił wszystko, aby z się nimi porozumieć i ich wesprzeć, dając im kolejne szanse. Jeśli nawet jakaś osoba była ostatecznie odsyłana do domu, to działo się tak, gdyż nieustannie obrażała usposobienie Boże i odmawiała okazania skruchy, nawet gdy ją przycięto, rozprawiono się z nią i wielokrotnie ją przekonywano. Kościół jednak czeka, aby nawet tacy ludzie okazali skruchę i przebudzili się. Jeżeli po jakimś czasie zastanowią się nad sobą i zmienią się, to Kościół da im możliwość praktykowania i czynienia dobra. Dzięki temu dostrzegłam, iż Bóg traktuje nas jak rodzice powracającego syna marnotrawnego – z bezbrzeżną miłością i uczuciem. To też pozwoliło mi dojrzeć, że dzieło Boże to dzieło zbawiania ludzi, zmieniania i doskonalenia ich. Dopiero wówczas zdałam sobie sprawę, że moje wyobrażenie „Bożej sprawiedliwości” było zbyt absurdalne i oderwane od rzeczywistości. Choć usposobienie Boga jest sprawiedliwe, to najczęściej okazuje On tym, którzy za nim podążają, niesłychaną nieograniczoną i niezmierzoną cierpliwość, tolerancję i litość. Można powiedzieć, że Boża miłość jest nawet większa od Jego sprawiedliwości.

W tym momencie od razu przyszedł mi do głowy fragment słowa Bożego. Dlatego otworzyłam „Zapisy rozmów Chrystusa z przywódcami i pracownikami Kościoła” i znalazłam w nich następujący fragment. Bóg rzekł: „Czym jest substancja Chrystusa? Substancją Chrystusa jest miłość do ludzkości; jeśli chodzi o tych, którzy za Nim podążają, jest to miłość nieograniczona. Gdyby nie posiadał On miłości czy miłosierdzia, ludzie nie byliby w stanie podążać za nim aż do dzisiejszych czasów. Niektórzy ludzie mówią: »Czy zatem Bóg wciąż nie jest sprawiedliwy?«. Jest to prawdą, że wciąż jest sprawiedliwy, ale z perspektywy Jego usposobienia, Jego sprawiedliwość jest nienawiścią wobec zepsucia i niegodziwości ludzkości. Co byłoby, gdyby miał tylko sprawiedliwość bez miłości? Co byłoby, gdyby miłość nie mogła przezwyciężyć sprawiedliwości? Można byłoby wtedy powiedzieć, że ludzkość jest skończona. Dlatego mówię wam uczciwie: w dziele Boga wobec ludzkości w czasie Jego wcielenia Jego najbardziej widoczną i najważniejszą substancją jest miłość; jest to nieograniczona tolerancja. Wcale nie jest tak, jak sobie wyobrażacie, że »Jeśli Bóg chce kogoś zniszczyć, zrobi to, a jeśli kogoś nienawidzi, to ukarze go, przeklnie, osądzi i skarci; będzie to niezwykle surowe! Jeśli będzie zły na ludzi, to będą oni trząść się ze strachu i nie będą w stanie znieść Jego widoku«. Jest to tylko jedna z metod wyrażenia usposobienia Boga, a Jego ostatecznym celem jest wciąż zbawienie. Jego miłość przenika wszystkie objawienia Jego usposobienia. Pomyślcie o tym, że podczas dzieła w czasie wcielenia, miłość jest rzeczą, którą Bóg objawia ludziom w najwyższym stopniu. Czym jest cierpliwość? Cierpliwość jest okazywaniem litości, ponieważ wewnątrz znajduje się miłość, której celem jest wciąż zbawienie ludzi. Bóg może litować się nad ludźmi, ponieważ ma dla nich miłość. Tak jak jeśli między mężem a żoną jest prawdziwa miłość, to nie patrzą na swoje wady i ograniczenia. Gdyby coś ich zezłościło, ciągle byliby w stanie zachować cierpliwość. Wszystko zbudowane jest na fundamencie miłości. Gdyby byli pełni nienawiści, ich postawa byłaby inna, niż jest i ich wyrażenie byłoby inne, niż jest. Gdyby Bóg miał w sobie tylko nienawiść i złość, i miałyby miejsce tylko sąd i skarcenie, a nie byłoby w tym miłości, sytuacja byłaby inna, niż teraz widzicie i spadłoby na was nieszczęście. Czy Bóg dałby wam prawdę?” („Prawdziwa miłość Boga do ludzkości” w księdze „Zapisy przemówień Chrystusa”). Gdy wcześniej czytałam ten fragment, to mimo że się z nim zgadzałam, nigdy w pełni go nie rozumiałam i nadal byłam pełna nieufności i ostrożności wobec Boga. Dopiero teraz zaczynam rozumieć te słowa i doceniać, ile niosą ze sobą treści. Między słowami wyrażone jest tu głębokie uczucie Boga do ludzkości i Jego pełna dobrych chęci pomoc, wsparcie i nauczanie.

W tamtym momencie nie mogłam powstrzymać wzrastającego w moim sercu poczucia winy wobec Boga: Boże! Choć zawsze za Tobą podążałam, wierzyłam w Ciebie, to nie znałam Ciebie. Nie tylko bezmyślnie i fałszywie zrozumiałam Twe matczyne serce, ale sprawiłam Ci również wiele bólu. Naprawdę jestem niegodna, aby stanąć przed Tobą, a jeszcze bardziej niegodna jestem Twojego zbawienia. Należy mi się tylko Twoje przekleństwo! Tymczasem Ty nie traktujesz mnie tak, jak zasłużyłam sobie na to swoim nieposłuszeństwem. Podniosłeś mnie niesłychanie na duchu, ulitowałeś się i znosiłeś mnie, dając mi możliwość odrodzenia się, pozwalając mi cieszyć się Twoją miłością i łaską, pozwalając mi widzieć Twoje piękno i dobroć, i doświadczać praktyczności Twego słowa – Bóg jest sprawiedliwy i co więcej, jest miłością! Od tego momentu chcę jeszcze bardziej poznawać Twoją wspaniałość poprzez Twoje słowo i prawdziwe życie, starać się być szczerą osobą, która kocha Ciebie i wiernie wypełnia swój obowiązek odwdzięczania się za Twoją wielką miłość!

Wstecz:Proces przemiany u aroganckiego wierzącego

Dalej:Służba tego rodzaju jest naprawdę godna pogardy

Powiązane treści

  • Zmiana na lepsze na drodze wiary w Boga

    Autorstwa Zhuanbian, Szanghaj Chociaż wierzyłem w Boga i podążałem za Nim przez wiele lat, nie zrobiłem prawie żadnego postępu w swoim wkraczaniu w ży…

  • Dlaczego obrałam ścieżkę faryzeuszy

    Autorstwa Suxing, Prowincja Shanxi Jestem osobą o aroganckiej i zarozumiałej naturze, która zbytnio dba o pozycję. W swojej wierze od wielu lat jestem…

  • Na czym polega autentyczna akceptacja prawdy?

    Autorstwa Xiaohe, miasto Puyang, prowincja Henan W przeszłości za każdym razem, gdy czytałem słowa objawione przez Boga na temat tego, jak ludzie nie …

  • Bogactwo życia

    Autorstwa Wang Jun, Prowincja Szantung Lata, od kiedy moja żona i ja przyjęliśmy dzieło Boga Wszechmogącego dni ostatecznych, minęły pod uciskiem KPCh…