4. Z cierpienia dobywa się woń miłości

Autorstwa Xiaokai, prowincja Jiangxi

Jestem zwykłą kobietą ze wsi, więc z powodu feudalnego przekonania, jakoby należało cenić wyłącznie dzieci płci męskiej, nie byłam w stanie spojrzeć w oczy innym ze wstydu, że nie urodziłam syna. Właśnie wtedy, gdy najbardziej cierpiałam, zostałam wybrana przez Pana Jezusa, a dwa lata później przyjęłam zbawienie Boga Wszechmogącego. Co więcej, zrozumiałam wiele prawd zawartych w słowach Boga Wszechmogącego, a mój duch naprawdę się wyzwolił. Kiedy jednak wykonywałam swój obowiązek, by odpłacić Bogu za Jego miłość, zostałam dwukrotnie aresztowana przez rząd KPCh i wycierpiałam męki i brutalne tortury z rąk pachołków KPCh. Właśnie wtedy, gdy byłam na skraju śmierci, słowa Boga Wszechmogącego nieustannie mnie prowadziły i inspirowały – pozwoliły mi trwać przy świadectwie pośród okrutnej krzywdy wyrządzanej przez szatana, wzmacniając w ten sposób moją determinację, by podążać za Bogiem i kochać Go przez całe życie.

W maju 2003 roku, około piątej po południu, byłam w drodze do miejsca, w którym miałam wykonać swój obowiązek, gdy nagle podjechał do mnie na motocyklu sekretarz komitetu wiejskiego i zablokował mi drogę. Zaczął na mnie wrzeszczeć: „Stój! Co robisz? Chodź ze mną!”. Byłam zaskoczona i zdałam sobie sprawę, że mnie śledzono. Od razu pomyślałam o pagerze, potwierdzeniach wpłat gotówkowych z kościoła i innych rzeczach, które miałam w torebce i o tym, że gdyby znalazły się w jego rękach, wyrządziłoby to wielką szkodę dziełu kościoła. Zaczęłam więc uciekać co sił w nogach, mając nadzieję, że gdzieś wyrzucę te rzeczy, ale nie dobiegłam za daleko, zanim mnie złapał. Niedługo potem podjechał czarny samochód, z którego wyskoczyło pięciu czy sześciu okrutnie wyglądających policjantów, którzy natychmiast mnie otoczyli. Zaśmiali się złośliwie i powiedzieli: „Tym razem naprawdę Cię mamy, przywódczyni. Nadal sądzisz, że możesz uciec? Śnij dalej!”. Potem mocno wykręcili mi ręce za plecami, wcisnęli mnie do radiowozu i zabrali na lokalny posterunek policji.

Kiedy dotarłam na komisariat, zostałam wepchnięta do małego, ciemnego, śmierdzącego pokoju, a źli policjanci zaczęli na mnie wrzeszczeć: „Przyznaj się! Jak się nazywasz? Skąd jesteś? Co tu robisz? Gadaj!”. Serce mi łomotało, kiedy słyszałam ich groźby; obawiałam się tego, że zawartość mojej torebki wpadnie w ich ręce i tego, że będą mnie okrutnie torturować. Kiedy to wszystko się działo, rozpaczliwie zawołałam do Boga: „Boże Wszechmogący, to za Twoim przyzwoleniem wpadłam dziś w ręce diabłów. Bez względu na to, co mi zrobią, pragnę jedynie trwać przy Tobie. Modlę się o mądrość i wiarę, by trwać przy świadectwie”. Właśnie wtedy przyszły mi na myśl następujące słowa Boże: „Nie powinieneś obawiać się tego czy tamtego. Nieistotne, ilu trudom i niebezpieczeństwom stawiasz czoła, powinieneś zawsze pozostać spokojny przede Mną (…). Nie obawiaj się; z Moją pomocą, któż mógłby stanąć ci na drodze?” (Rozdział 10 „Wypowiedzi Chrystusa na początku” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Tak, Bóg rzeczywiście jest wyjątkowy. On wszystkim kieruje i nad wszystkim panuje, a skoro tak, to czyż tych kilku złych policjantów nie jest tym bardziej częścią Bożego planu? Doświadczając Bożej obecności i wsparcia, czegóż można się obawiać? Słowa Boże dały mi wiarę, a siła wypełniła całe moje ciało – już nigdy nie miałam bać się szatana. Jednak w tamtej chwili nadal martwiłam się o rzeczy znajdujące się w mojej torebce, a moje serce ciągle wołało do Boga, błagając o ochronę. Podziękowałam Bogu za to, że wysłuchał mojej modlitwy – ta banda złych policjantów przesłuchała mnie tylko, a nie przeszukała mojej torebki. Kiedy ich zmiana się skończyła, wszyscy opuścili pokój, a ja pośpiesznie wyjęłam potwierdzenia wpłat i materiały dotyczące wiary, które miałam w torebce i wyrzuciłam je przez okno. Następnie rozbiłam pager o podłogę i wyrzuciłam go do kosza – dopiero wtedy odetchnęłam z ulgą. Zaraz po tym, jak skończyłam, do pokoju weszła nowa zmiana złych policjantów. Spojrzeli na mnie surowo, a potem pośpiesznie przeszukali moją torebkę, lecz nic nie znaleźli. Na własne oczy ujrzałam Bożą wszechmoc i suwerenność, a moja wiara wyraźnie się wzmocniła. Ponieważ źli policjanci nic nie znaleźli, zaczęli wściekle mnie przesłuchiwać, pytając, z kim dokładnie miałam kontakt, kim byli przywódcy wyższego szczebla i tak dalej. Bałam się, że coś mi się wymsknie i wpadnę w ich pułapkę, więc nic nie odpowiadałam. Widząc to, cała piątka czy szóstka złych policjantów naraz się na mnie rzuciła, bijąc mnie i kopiąc, a jednocześnie obrzucała mnie przekleństwami, krzycząc: „Jeśli nam nie powiesz, zatłuczemy cię na śmierć!”. Pobili mnie tak bardzo, że zwinęłam się w kłębek i kołysałam się w tę i we w tę po podłodze. Jeden ze złych policjantów gwałtownie pociągnął mnie za włosy i zaczął mi wściekle grozić: „Nadal jesteś cholernie uparta. Nie będziesz mówić? Mamy swoje sposoby, więc zobaczysz, jak cię dziś urządzimy!”. Wiedziałam, że Bóg jest ze mną, więc ze spokojnym sercem stawiłam czoła nadchodzącemu przesłuchaniu i torturom.

Było już po dwudziestej, kiedy dwóch złych policjantów zakuło mnie w kajdanki i odprowadziło do Miejskiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Kiedy weszłam do pokoju przesłuchań, pewien zły policjant po czterdziestce zaczął odgrywać dobrego gliniarza, próbując mnie skusić i przekonać: „Jesteś młoda i atrakcyjna. Co to za pomysł z tą wiarą w Boga? Współpracuj z nami. Jeśli tylko powiesz nam, kim są przywódcy wyższego szczebla, od razu każę komuś odstawić cię do domu. Mogę ci pomóc w każdej trudności, jaka cię spotka. Po co masz tutaj cierpieć?…”. Dzięki ochronie Boga wiedziałam, że to podstępna sztuczka szatana i nie zwracałam na niego uwagi bez względu na to, co miał do powiedzenia. Zły policjant zauważył, że jego wybieg nie zadziałał, więc natychmiast pokazał swoje prawdziwe oblicze. Chwycił mnie za włosy i przycisnął do podłogi, okrutnie kopiąc mnie w głowę, aż mi się w niej zakręciło i poczułam, że wszystko wokół wiruje. Potem nadepnął mi na głowę i wściekle się odezwał: „Nie chcesz mówić? Podczas tortur dam z siebie wszystko i pożałujesz, że się w ogóle urodziłaś. Powiesz nam, co chcemy wiedzieć?”. Widząc, że nadal nic nie mówię, wezwał jeszcze kilku złych policjantów, którzy postawili mnie na nogi i wielokrotnie mnie policzkowali, aż twarz bolała mnie tak bardzo, że czułam, jakby płonęła żywym ogniem. Jednak bez względu na to, jak bardzo mnie bili, ja w myślach nieustannie modliłam się do Boga, zacisnęłam zęby i nie powiedziałam ani słowa. Widząc, że nadal się nie poddaję, zaciągnęli mnie do innego pokoju, parskając z wściekłości. Jeden ze złych policjantów podniósł paralizator, podle się zaśmiał i powiedział: „Nieważne, że jesteś uparta. Mamy swoje sposoby! Zobaczymy, kto wytrzyma dłużej – ty czy nasz paralizator!”. Po czym bezlitośnie mnie nim dźgnął. W jednej chwili całym moim ciałem wstrząsnął potężny ładunek elektryczny, a ja wpadłam w drgawki. To było tak, jakby moje ciało kąsały niezliczone owady, a ja nie mogłam powstrzymać spazmatycznych, przeszywających krzyków. Nie czekając, aż złapię oddech, inny zły policjant wziął stertę grubych czasopism i zaczął z całej siły uderzać mnie nią w głowę, a potem chwycił mnie za włosy i bezlitośnie cisnął moją głową o ścianę. Pociemniało mi przed oczami i upadłam na podłogę. Źli policjanci ryknęli do mnie: „Udajesz, że nie żyjesz!”. Potem podnieśli mnie z podłogi i kazali mi uklęknąć, ale byłam tak słaba, że dałam radę klęczeć jedynie przez kilka chwil, po czym znów upadłam na podłogę. W tamtej chwili naprawdę czułam, że dłużej nie wytrzymam, nie mogłam powstrzymać słabości i pomyślałam: „Te diabły są rzeczywiście bardzo brutalne i naprawdę umrę dziś z ich rąk…”. Z bólu i bezradności absolutnie szczerze modliłam się do Boga, prosząc Go, aby mnie prowadził i by dał mi siłę do pokonania szatana. Właśnie wtedy słowa Boga przemknęły mi przez myśl: „Bóg Wszechmogący, Pan wszystkich rzeczy, dzierży królewską władzę, zasiadając na swym tronie. Włada On wszechświatem i wszystkimi rzeczami, i jest nam na całej ziemi przewodnikiem. Powinniśmy często być blisko Niego (…) Jeśli zostało ci choćby jedno tchnienie, Bóg nie pozwoli ci umrzeć” (Rozdział 6 „Wypowiedzi Chrystusa na początku” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boże sprawiły, że zrozumiałam, iż moje życie jest w rękach Boga i dopóki nie wyrazi zgody, te diabły nie odważą się mi go odebrać. Myślałam o tym, jak do tej pory podążałam za Bogiem, jak Bóg mnie chronił przez cały ten czas, jak bardzo i jak wielce cieszyłam się Bożą miłością. Pomyślałam, że obecny rozwój sytuacji był Bożym sposobem na sprawdzenie mojej lojalności oraz miłości i że była to dla mnie okazja, aby odpłacić Bogu za Jego miłość. Te diabły torturowały mnie w taki sposób, mając za godny pogardy cel skłonić mnie do zdrady Boga. Jednak ja byłam nieustępliwa i zdeterminowana. Nawet gdyby mieli zamęczyć mnie na śmierć, nadal nie poddałabym się szatanowi. Nie było mowy o tym, abym została judaszem tylko po to, bym mogła przedłużyć haniebny żywot. Nie mogłam pozwolić, by intryga szatana się powiodła – musiałam trwać przy świadectwie o Bogu i pocieszyć Jego serce! Słowa Boże dodały mi niewyczerpanej siły. Zapomniałam o bólu, który dręczył całe moje ciało, zyskując wiarę i odwagę, by dalej walczyć z tymi diabłami.

Potem, aby wydobyć ode mnie zeznania, źli policjanci zaczęli na zmianę mnie pilnować, nie pozwalając mi zasnąć i nagabując mnie nieustannymi pytaniami: „Kim są przywódcy wyższego szczebla w twoim kościele? Gdzie mieszkają? Kto jeszcze jest członkiem?…”. Widząc, że milczę, od czasu do czasu chwytali mnie za włosy i kopali. Gdy tylko zamykałam oczy, bili mnie i kopali, a zakończeniami swoich skórzanych butów następowali na przeguby moich dłoni i z całej siły je rozgniatali. Przeszywający ból spowodował nieopisane cierpienie i mogłam jedynie nieprzerwanie wyć. Kopali mnie, jakbym była piłką do gry. … Kiedy nadszedł świt, byłam już tak udręczona, że moje ciało było pokryte niezliczonymi siniakami i czułam ból nie do zniesienia. Myśląc o tym, że nigdy dotąd nie musiałam tak cierpieć, myśląc o krzywdach i mękach, których właśnie doznałam z rąk złej policji KPCh z powodu mojej wiary w Boga, nagle ogarnęła mnie fala słabości i smutku. W tamtej chwili ogarnął mnie wewnętrzny mrok, a mój strach narastał, bo nie wiedziałam, jakie jeszcze okrutne tortury dla mnie przygotowali. Leżąc w bólu, modliłam się w duchu do Boga: „Boże Wszechmogący, proszę Cię, oświeć mnie i poprowadź do zrozumienia Twojej woli w mojej trudnej sytuacji, abym nie zatraciła świadectwa”. Kiedy się modliłam, pomyślałam o hymnie słów Bożych: „Musisz cierpieć trudy dla prawdy, musisz się oddać prawdzie, musisz znosić upokorzenie dla prawdy, a żeby posiąść więcej prawdy, musisz doświadczyć więcej cierpienia. To właśnie powinieneś czynić. (…) Powinieneś dążyć do wszystkiego, co jest piękne i dobre; powinieneś iść w życiu ścieżką, która ma większe znaczenie. (…) Powinieneś zaniechać wszelkich cielesnych przyjemności dla jednej prawdy i nie powinieneś rezygnować ze wszystkich prawd dla chwilowej przyjemności” („Powinieneś opuścić wszystko dla prawdy” w książce „Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). Słowa Boże obudziły moje serce i sprawiły, że zrozumiałam, iż ból prześladowania, którego właśnie doznawałam z powodu mojej wiary w Boga, miał najwyższą wartość i ogromne znaczenie. Zrozumiałam, że Bóg wykorzystywał to środowisko pełne cierpienia, aby wyraźnie ukazać mi istotę szatana, która jest wroga Bogu, tak żebym mogła całkowicie ją odrzucić, a tym samym zwrócić swoje serce z powrotem ku Bogu i osiągnąć prawdziwą miłość do Niego. Bóg już zniósł wszelki możliwy ból, aby mnie zbawić, więc czyż skażony człowiek, taki jak ja, nie powinien cierpieć jeszcze bardziej w celu pozyskania prawdy i osiągnięcia prawdziwej przemiany usposobienia? Pomyślałam: „To cierpienie jest czymś, co powinnam znosić w dążeniu do zbawienia, więc potrzebuję takiej trudnej sytuacji, aby móc się zahartować i podbudować. Tego właśnie potrzebuje moje życie i pragnę przyjąć wielką Bożą miłość. Dzisiaj cierpię wraz z Chrystusem i uczestniczę zarówno w królestwie Chrystusa, jak i w Jego udrękach – dzieje się to wyłącznie dzięki temu, że Bóg mnie wywyższył, jest to dla mnie największa Boża miłość i Boże błogosławieństwo, więc powinnam być szczęśliwa”. Kiedy o tym pomyślałam, poczułam ukojenie w sercu i już nie uważałam, że zetknięcie z taką sytuacją było czymś bolesnym, a wręcz przeciwnie, czułam, że Bóg obdarzył mnie szczególnym błogosławieństwem. Zaczęłam się w duszy modlić do Boga: „Boże Wszechmogący! Dziękuję Ci, że dałeś mi oświecenie, abym zrozumiała Twoją wolę. Bez względu na to, jak szatan będzie mnie dręczyć, absolutnie nie pójdę na kompromis ani mu nie ulegnę. Niezależnie od tego, czy będę żyć, czy umrę, chcę poddać się Twojemu planowemu działaniu, całkowicie się Ci poświęcić i kochać Cię aż do śmierci!” Źli policjanci torturowali mnie przez dwie noce i jeden dzień, ale niczego ode mnie nie wyciągnęli. W końcu mogli jedynie stwierdzić, że jestem już „całkowicie oddana Bogu” i odesłali mnie do aresztu.

Gdy tylko dotarłam do celi w areszcie, więźniarka ciesząca się największym posłuchem na naszym bloku, podburzona przez złych policjantów, zaczęła mi grozić: „No dalej, zacznij śpiewać, bo inaczej dostaniesz za swoje!”. Widząc, że nie zamierzam się poddać, zmówiła się z innymi więźniarkami, by ukarać mnie w każdy możliwy sposób: nie dawały mi niczego do jedzenia ani gorącej wody, co noc zmuszały mnie do spania na lodowatej betonowej podłodze i kazały mi wykonywać brudną, wyczerpującą pracę. Kiedy nie udało mi się czegoś skończyć, musiałam pracować po godzinach, a jeśli nie robiłam czegoś wystarczająco dobrze, znieważano mnie, a w ramach kary musiałam stać nieruchomo… Codziennie musiałam stawiać czoła temu, że inne więźniarki mnie wyśmiewały, poniżały, dyskryminowały, biły i znieważały. Co więcej, źli policjanci skonfiskowali moje pieniądze, więc bez grosza przy duszy nie mogłam nawet kupić przyborów toaletowych i innych artykułów codziennego użytku. Nie miałam pojęcia, kiedy ta sytuacja się skończy, więc we wnętrzu odczuwałam ogromny smutek, samotność i ból – pragnęłam jedynie jak najszybciej wydostać się z tego siedliska demonów. Jednak im bardziej chciałam wydostać się z tego miejsca, tym większy mrok i przygnębienie ogarniały moje serce, a łzy same płynęły mi z oczu. W swojej bezradności mogłam jedynie raz po raz opowiadać Bogu o swoim bólu, mając szczerą nadzieję, że ponownie mnie poprowadzi i sprawi, iż będę w stanie podporządkować się Jego planowemu działaniu i ustaleniom. Bóg w każdej chwili służy mi pomocą i jest moim oparciem, więc po raz kolejny sprawił, że pomyślałam o tym fragmencie Jego słów: „Bez względu na to, jak działa Bóg i w jakim otoczeniu się znajdujesz, jeśli jesteś w stanie dążyć do życia, prawdy oraz poszukiwać sposobu, by Boże dzieło rozwijało się w tobie, oraz jeśli posiadasz zrozumienie Bożych działań i potrafisz postępować zgodnie z prawdą, to pokazuje to, że jest to twoja prawdziwa wiara i to pokazuje, że nie straciłeś nadziei w Bogu. Tylko jeśli nadal potrafisz szukać prawdy poprzez oczyszczenie, jesteś w stanie prawdziwie miłować Boga i nie żywić wobec Niego wątpliwości. Jeśli bez względu na to, co On czyni, nadal jesteś w stanie praktykować prawdę, aby Go zadowolić i potrafisz głęboko szukać Jego woli oraz troszczyć się o nią, to oznacza to, że posiadasz prawdziwą wiarę w Boga. Dotychczas, gdy Bóg mówił, że ty zapanujesz jako król, kochałeś Go, a kiedy otwarcie ci się ukazał, podążałeś za Nim. Jednakże teraz Bóg jest skryty, nie możesz Go widzieć i pojawiły się u ciebie kłopoty. Czy w takiej chwili tracisz nadzieję pokładaną w Bogu? Więc w każdym czasie trzeba dążyć do życia i starać się zaspokoić wolę Bożą. Oto jest prawdziwa wiara oraz najprawdziwszy i najpiękniejszy rodzaj miłości” („Ci, którzy mają być udoskonaleni, muszą przejść oczyszczenie” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boże były jak kochająca matka, która próbuje ukoić cierpiące dziecko – dodały mi otuchy i zachęty. Czułam, że Bóg jest tuż obok mnie, czuwa nade mną i oczekuje, że będę w stanie zachować swoją prawdziwą wiarę w Boga przed obliczem szatana oraz znieść ból i porzucić to, co kochałam, zyskując w ten sposób zdolność kochania i zadowalania Boga oraz trwania przy świadectwie o Bogu pośród bolesnych sytuacji i gdy jestem nękana przez moce ciemności – to jest najsilniejsze świadectwo, które zawstydza szatana. Chociaż utknęłam w siedlisku diabła, Boża miłość była zawsze przy mnie. Kiedy cierpiałam okrutne tortury oraz męki i czułam się słaba, kiedy znosiłam ataki szatana oraz czułam ból i cierpienie, zawsze dostrzegałam, że Bóg dba o moje życie, czułam pociechę płynącą z Bożej miłości i widziałam rękę Boga otwierającą mi drogę do wyjścia. Myślałam: „Bóg jest zawsze przy mnie, opiekuje się mną i mi towarzyszy. Miłość Boga do mnie jest tak głęboka – jakże mogłabym kiedykolwiek zawieść Jego wolę? Nie powinnam ulegać zachciankom ciała, ani tym bardziej nie powinnam próbować uciekać od sytuacji, którą Bóg dla mnie przygotował. Powinnam przypomnieć sobie wiarę, którą wcześniej miałam, poświęcić moją prawdziwą miłość Bogu i nieść świadectwo o Bogu przed obliczem szatana”. Kiedy tak myślałam, ból w moim sercu minął, a ja postanowiłam kochać i zadowalać Boga, nawet gdybym musiała znieść wszelkie możliwe cierpienia. Nie mogłam powstrzymać się od zaśpiewania pieśni kościelnej: „Mam serce, ducha, więc dlaczego nie potrafię kochać Boga? Bóg jest moim wsparciem, po co się bać? Będę walczył z szatanem aż do końca. Bóg nas podnosi, więc zostawmy wszystko, walczmy, by nieść świadectwo o Chrystusie. Bóg z pewnością zrealizuje swoją wolę na ziemi. Oddaje Mu swoją miłość, lojalność i oddanie. Przywitam Jego powrót, gdy przyjdzie w chwale. Kiedy urzeczywistni się królestwo Chrystusa, ponownie Go spotkam (…)” („Królestwo” w książce „Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). Kiedy wzmocniłam swoją wiarę i pragnęłam zadowolić Boga, ponownie doświadczyłam czułej miłości Boga do mnie. Bóg sprawił, że strażniczka więzienna dała mi wiele przedmiotów codziennego użytku. Poczułam ogromne wzruszenie i dziękowałam Bogu z głębi serca. Po 40 dniach źli policjanci zrozumieli, że nie ma sposobu, aby cokolwiek ode mnie uzyskać, więc wnieśli przeciwko mnie oskarżenie o „przynależność do xie jiao” i kazali mojej rodzinie zapłacić kilka tysięcy juanów za wypuszczenie mnie na wolność.

Kiedy już byłam w domu, myślałam, że odzyskam wolność, ale policja KPCh nigdy nie przestawała mnie obserwować i ciągle ograniczała moją wolność osobistą. Zakazali mi wychodzić z domu, kazali mi zawsze być do ich dyspozycji i wysyłali kogoś, kto miał mnie obserwować. Praktycznie co kilka dni grozili nawet mojej rodzinie, każąc im bacznie mnie obserwować. Z pozoru wydawało się, że zostałam wypuszczona na wolność, ale w rzeczywistości zła policja trzymała mnie w areszcie domowym. Dlatego nie odważyłam się nawiązać kontaktu z moimi braćmi i siostrami z kościoła, nie mogłam też wykonywać swoich obowiązków, a w sercu czułam przygnębienie i ból. Jeszcze bardziej oburzało mnie to, że źli policjanci mamili ludzi w mojej wiosce swoimi złymi kłamstwami, mówiąc im, że wiara w Boga doprowadziła mnie do szaleństwa, że mam nie po kolei w głowie i że jestem zdolna do wszystkiego… W obliczu tak nikczemnych plotek i oszczerstw nie umiałam powstrzymać gniewu. Myślałam: „Te diabły nie mogą mnie tak kontrolować – powinnam postarać się wyrwać z ich demonicznych szponów i odpłacić Bogu za Jego miłość”. Tak więc, aby wymknąć się spod obserwacji złej policji, nie miałam innego wyboru, jak tylko opuścić dom i zacząć wykonywać swoje obowiązki.

Trzy lata minęły w mgnieniu oka. Sądziłam, że policja KPCh nie będzie mnie już obserwować, więc wróciłam do domu, aby w rodzinnej wsi wykonywać swoje obowiązki. Jednak ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, pewnego ranka w sierpniu 2006 roku, źli policjanci złożyli mi wizytę, choć byłam z powrotem w domu od zaledwie kilku dni. Tego ranka ze snu wyrwał mnie wrzask: „Natychmiast otwieraj drzwi albo je wyważymy!”. Ledwie mój mąż otworzył drzwi, a już siedmiu czy ośmiu złych policjantów wtargnęło do środka, zachowując się niczym bandyci – bez żadnego wyjaśnienia chwycili mnie i zaciągnęli do swojego samochodu. Ponieważ Bóg mnie chronił, nie czułam w ogóle strachu. Jedynie się modliłam: „Boże Wszechmogący! Dzisiaj znów wpadłam w ręce tych diabłów. Chroń moje serce, daj mi siłę, bym ponownie mogła nieść świadectwo o Tobie”. Gdy dotarliśmy na komisariat, źli policjanci siłą zrobili mi zdjęcie i zdjęli odciski palców. Następnie wzięli listę nazwisk i zaczęli nagabywać mnie pytaniami: „Znasz tych ludzi? Kim są twoi współpracownicy?”. Widząc na liście znane mi nazwiska niektórych moich sióstr, spokojnie odpowiedziałam: „Nie znam ich i nie mam żadnych współpracowników!”. Ledwie skończyłam mówić, gdy jeden z nich ryknął na mnie: „Zniknęłaś na kilka lat, gdzie byłaś? Ależ masz współpracowników. Nadal wierzysz w Boga Wszechmogącego? Przyznaj się”. Słowa złego policjanta sprawiły, że od razu poczułam smutek oraz żal i nie umiałam opanować gniewu. Pomyślałam: „Ten, w którego dziś wierzę, to jedyny prawdziwy Bóg, który stworzył niebiosa, ziemię i wszystkie inne rzeczy. To, do czego dążę, to prawda. Ścieżka, którą kroczę, jest właściwą ścieżką w życiu, a wszystko to jest jasne i sprawiedliwe. A jednak te diabły, tak całkowicie pozbawione sumienia, ciągle mnie ścigają i znęcają się nade mną – ograniczają moją wolność osobistą, wypędzają mnie z własnego domu, oddzielają mnie od mojej rodziny i próbują zmusić mnie do zdradzenia Boga. Co złego jest w wierze w Boga i dążeniu do bycia dobrym człowiekiem? Dlaczego nie pozwolą mi podążać za Bogiem Wszechmogącym i kroczyć właściwą ścieżką w życiu? Rząd KPCh to zgraja diabłów, które są niezwykle wsteczne i bezbożne. Są nieprzejednanymi wrogami Boga, a tym bardziej są wrogami, z którymi nie mogę koegzystować”. Pełna smutku i żalu nie mogłam nie przypomnieć sobie słów Boga Wszechmogącego: „Te pachołki! Za życzliwość odwzajemniają się nienawiścią, już od dawna gardzą Bogiem, lżą Boga, są skrajnie dzicy, nie mają najmniejszego szacunku dla Boga, grabią i łupią, utracili wszelkie sumienie i nie mają śladu życzliwości (…) Ich ingerencje pozostawiły wszystko pod niebem w stanie ciemności i chaosu! Wolność religijna? Uzasadnione prawa i interesy obywateli? Wszystko to sztuczki, by ukryć grzech! (…) Tysiące lat nienawiści koncentrują się w sercu, milenia grzeszności są wypisane na sercu – jakże by to mogło nie wzbudzić odrazy? Pomścij Boga, zupełnie zduś Jego wroga, nie pozwól mu już dłużej szaleć i więcej nie dozwól, by wzbudzał tyle kłopotów, ile chce! Nadszedł czas: człowiek już dawno temu zebrał całą swą siłę, poświęcił wszystkie wysiłki, zapłacił każdą cenę, by zerwać odrażającą twarz tego demona i pozwolić ludziom, którzy byli zaślepieni, a znieśli wszelkie cierpienia i trudności, powstać z ich bólu oraz odwrócić się od tego nikczemnego, starego diabła” („Dzieło i wejście (8)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Na podstawie tych słów Boga zrozumiałam Jego wolę i zrodziła się we mnie zażarta nienawiść wobec tych diabłów. Bóg stworzył niebiosa, ziemię oraz wszystkie rzeczy i to On wychowuje ludzkość. Ludzkość cieszy się obfitą nagrodą od Boga, a wiara w Boga i uwielbianie Go zawsze są właściwe i słuszne. A jednak rząd KPCh robi wszystko, aby brutalnie prześladować tych, którzy wierzą w Boga Wszechmogącego. Zawzięcie ich ściga, nielegalnie ich więzi, okrutnie ich torturuje i męczy, przetrzymuje w obozach pracy, znieważa i kpi z nich, żywiąc próżną nadzieję, że wytępi wszystkich wierzących w Boga i że położy kres dziełu Bożemu mającemu na celu zbawienie człowieka w dniach ostatecznych – to coś naprawdę skrajnie niegodziwego i nikczemnego! Gdyby przez te wszystkie lata Bóg Wszechmogący mnie nie chronił i nie troszczył się o mnie, już dawno temu poniosłabym okrutną śmierć z ręki szatana, tego diabła. W obliczu tej duchowej walki na śmierć i życie postanowiłam bronić prawdy i nadal kochać Boga, pomimo ogromnego cierpienia. Przysięgam na swoje życie trwać przy świadectwie o Bogu!

Kiedy źli policjanci zobaczyli, jak gniewnie na nich patrzę i nie mówię ani słowa, wściekle na mnie wrzasnęli: „Nic nie powiesz, tak? Poczekaj, aż nasi szefowie zaczną cię przesłuchiwać – zobaczymy, czy nadal będziesz milczeć!”. Słysząc, że sami szefowie złej policji zamierzają mnie przesłuchać, nie mogłam nie poczuć lekkiego zdenerwowania. Potem pomyślałam o tym, jak pośród tych wszystkich przeciwności losu naprawdę doświadczyłam Bożej władzy nad wszystkim oraz Jego zarządzania wszystkimi rzeczami, a także o tym, że słowa Boże mają wyjątkową władzę i niezwykłą siłę. Kiedy to sobie uświadomiłam, natychmiast zrodziły się we mnie odwaga i wiara, że mogę pokonać moce ciemności szatana. Chociaż ci źli policjanci są wyjątkowo okrutni i bezlitośni, są tylko papierowymi tygrysami – z zewnątrz wyglądają na silnych, ale wewnątrz są słabi – a nimi także manipuluje ręka Stwórcy. W swoim sercu powzięłam następujące postanowienie wobec Boga: „Boże, bez względu na to, jak dręczą mnie te diabły, proszę jedynie, abyś ustabilizował moją wiarę, wzmocnił moje serce, które Cię kocha i pozwolił mi stać się zwycięskim świadectwem o Tobie, nawet kosztem mojego życia”. Musiało być po 10 rano, kiedy przyszło dwóch mężczyzn podających się za zastępców dyrektora Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Spojrzeli na mnie bez słowa, a potem jeden z nich chwycił mnie za włosy i zaczął atakować mnie pytaniami: „Nadal wierzysz w Boga Wszechmogącego?” Widząc, że milczę, drugi zły szef policji ryknął wściekle: „Jeśli nie zaczniesz mówić, zgotujemy ci dziś piekło!”. Kiedy to powiedział, warcząc jak dzika bestia, złapał mnie za włosy i rzucił mnie na ziemię, a ja upadłam tak boleśnie, że nie mogłam się podnieść. Następnie pociągnęli mnie za włosy, bili i kopali, jednocześnie krzycząc: „Zaczniesz mówić?” W jednej chwili poczułam dotkliwy ból twarzy, a skóra na głowie bolała mnie tak, jakby ktoś ją zerwał. Te dwie bestie w ludzkim przebraniu na zewnątrz wyglądały jak szanowani dżentelmeni, ale pod spodem były równie okrutne i bezwzględne jak dzikie zwierzęta. Sprawili, że jeszcze wyraźniej dostrzegłam, iż KPCh, ta przesiąknięta złem partia polityczna, jest ucieleśnieniem szatana, a jej pachołki to zgraja niegodziwych demonów i złych duchów! Ostatecznie zostaną przeklęci przez Boga! Ci dwaj szefowie złej policji zauważyli, że nie jestem skłonna poddać się ich despotycznej władzy, więc kierowani czymś, co przypominało maniakalną furię, złapali mnie za włosy i zaczęli przyciskać do ziemi, jednocześnie złośliwie mnie kopiąc i depcząc. Potem mnie podnieśli i gwałtownie nadepnęli na tylną część moich nóg tak mocno, że upadłam na kolana, a oni rzucili dziko: „Klęcz i się nie ruszaj! Będziesz mogła wstać dopiero wtedy, gdy się przyznasz. Jeśli nic nie powiesz, to nawet nie myśl o tym, że będziesz mogła wstać!”. Gdy choć odrobinę się poruszyłam, gwałtownie ciągnęli mnie za włosy, bili i kopali. Klęczałam przez trzy lub cztery godziny, podczas których bili mnie niezliczoną ilość razy, ponieważ nie byłam w stanie utrzymać pionu. W końcu upadłam oszołomiona na ziemię, a oni zbesztali mnie za to, że udaję martwą, a jednocześnie bezlitośnie i gwałtownie ciągnęli mnie za włosy tak mocno, że czułam, jakby zrywali mi skórę z głowy. W tamtym momencie wydawało mi się, że całe moje ciało rozpadło się na kawałki – nie byłam w stanie się poruszyć i odczuwałam ból nie do zniesienia. Czułam się, jakby moje serce miało lada moment przestać bić. Wciąż wzywałam Boga, aby dał mi siłę, a na myśl przychodziły mi Boże słowa napomnienia i otuchy: „Piotr potrafił kochać Boga aż do śmierci. Kiedy umierał – rozpięty na krzyżu – nawet wtedy nie przestał kochać Boga; nie rozmyślał o swoich planach, nie myślał o swej chwalebnej przyszłości, nie snuł wybujałych myśli, kierował się wyłącznie miłością do Boga i posłuszeństwem wobec wszelkich Jego rozporządzeń. Taki właśnie jest standard, jakiemu musisz sprostać, zanim będzie można uznać, że dałeś świadectwo, i zanim staniesz się kimś, kto uczyniony został doskonałym, poddawszy się podbojowi” („Wewnętrzna prawda dzieła podboju (2)” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boże dodały mi wiary i siły. Pomyślałam: „Tak! Dla Boga Piotr dał się przybić do krzyża do góry nogami, a mimo to był w stanie bardzo Go kochać, nawet gdy jego ciało przeżywało ból nie do zniesienia. Pokonał ciało, zwyciężył szatana i tylko tego rodzaju świadectwo jest na tyle donośne, że może pocieszyć Boże serce. Chcę naśladować Piotra, aby moja postawa wyrażała uwielbienie dla Boga. Chociaż moje ciało odczuwa niewyobrażalny ból, jest to i tak o wiele mniej niż to, przez co przeszedł Piotr, przybity do góry nogami na krzyżu. Torturując moje ciało, szatan chce sprawić, abym zdradziła Boga, ale Bóg wykorzystuje tę okazję, aby udoskonalić moją prawdziwą miłość do Niego. Dziś absolutnie się nie poddam szatanowi i nie pozwolę, by jego intryga się powiodła! Chcę żyć dla miłości do Boga!”. Nagle już nie bałam się śmierci. Postanowiłam całkowicie oddać się Bogu i przysięgłam na swoje życie, że będę lojalna wobec Boga! Zaraz potem zaczęłam modlić się do Boga: „Boże Wszechmogący, jestem istotą stworzoną, która Cię czci i jest Ci posłuszna tak, jak powinna. Oddaję Ci swoje życie i bez względu na to, czy będę żyć, czy umrę, wierzę w Ciebie i kocham Cię!”. Natychmiast poczułam, że ból wyraźnie ustępuje i że zarówno moje ciało, jak i umysł robią się lżejsze i swobodniejsze. W tamtej chwili nie mogłam się powstrzymać przed zanuceniem w sercu kościelnego hymnu: „Dziś przyjmuję Boży sąd i oczyszczenie, jutro otrzymam Jego błogosławieństwa. Jestem gotów oddać młodość i poświęcić życie, aby ujrzeć dzień Bożej chwały. Och, miłość Boga oczarowała moje serce. Działa On i wyraża prawdę, nadając mi nowe życie. By poznać prawdę, jestem gotów pić z czary goryczy i cierpieć. Zniosę upokorzenie bez skargi, pragnę spędzić życie, odpłacając za dobroć Boga” („Pragnę ujrzeć dzień chwały Boga” w książce „Podążaj za Barankiem i śpiewaj nowe pieśni”). Źli szefowie policji byli całkowicie wyczerpani zadawaniem mi cierpienia i od dłuższego czasu po prostu stali, nic nie mówiąc. W końcu, nie wiedząc, co zrobić, warknęli na mnie ze złością: „Tylko poczekaj!” Po czym wyszli. Inni źli policjanci stali bezczynnie i rozmawiali ze sobą: „Ta kobieta jest tak twarda, że nikt nie może z nią nic zrobić. Jest twardsza niż Liu Hulan…” W tym momencie poczułam takie wzruszenie, że nie mogłam powstrzymać łez. Bóg zwyciężył! Gdyby nie słowa Boga Wszechmogącego, które nieustannie dawały mi siłę i gdyby nie Bóg, który mnie potajemnie wspierał, po prostu nie byłabym w stanie wytrzymać. Wszelka cześć i chwała niech będą Bogu Wszechmogącemu! Na koniec źli policjanci zamknęli mnie w areszcie.

Tam źli policjanci nadal nie byli skłonni mi odpuścić i przesłuchiwali mnie co kilka dni. Kiedy to robili, za każdym razem kazali mi siedzieć w pokoju przesłuchań przed okratowanym oknem, a gdy tylko nie byli zadowoleni z mojej odpowiedzi, podchodzili do mnie i gwałtownie bili mnie po twarzy bądź chwytali mnie za włosy i uderzali moją głową o kraty. Widząc, że nadal nic nie osiągają, szaleli z wściekłości. W końcu zdali sobie sprawę, że okazywanie mi surowości nic nie da, więc zmienili strategię i próbowali mnie znęcić i przekonać, mówiąc: „Twoje dzieci i twój mąż czekają na ciebie w domu! A twój mąż wstawiał się u nas za tobą. Zacznij mówić, a wkrótce będziesz z nimi z powrotem w domu”. Te fałszywe słowa wzbudziły we mnie wstręt i sprawiły, że znienawidziłam ich tak bardzo, iż w sercu prosiłam, aby Bóg ich przeklął. Gardziłam tą zgrają podłych, bezwstydnych i złych policjantów. Powzięłam decyzję: „Bez względu na teatrzyk, jaki odegrają, nie ustąpię ani o krok! W tym życiu nikt nie może zachwiać moim postanowieniem, by podążać za Bogiem Wszechmogącym!”. Ostatecznie źli policjanci wyczerpali swoje sztuczki, więc przetrzymali mnie w areszcie przez 40 dni, ukarali grzywną w wysokości 2000 juanów, a następnie wypuścili na wolność.

W efekcie tych długich doświadczeń wyraźnie sobie uświadomiłam, że jedynie dzięki cudownym działaniom Boga i Jego wszechpotężnej mocy ktoś taki jak ja – zwykła wieśniaczka, która jak dotąd nie miała odwagi ani wiedzy – był w stanie przezwyciężyć tortury, okrutne męczarnie i krzywdy zgotowane przez policję KPCh; mógł wyraźnie dostrzec reakcyjną istotę rządu KPCh, który zaciekle sprzeciwia się Bogu i szalenie szkodzi wybranemu ludowi Bożemu; i wreszcie był w stanie zrozumieć, jak KPCh oszukuje społeczeństwo, by dbać o swoją reputację i skrywać swoje złe uczynki. Dzięki mojemu praktycznemu doświadczeniu naprawdę doceniłam to, że władza i moc Bożych słów jest tak wielka, a także to, że siły życiowe, jakimi Bóg obdarza człowieka, są nieskończone i że mogą pokonać wszelkie złe moce szatana! Cierpiąc, zrozumiałam, że to miłość Boga pocieszała mnie i dodawała otuchy, nie pozwalając mi pobłądzić. Bez względu na to, gdzie i w jakich okolicznościach przyjdzie mi się znaleźć, Bóg zawsze nade mną czuwa, a Jego miłość jest zawsze przy mnie. Mam zaszczyt móc podążać za tym praktycznym, prawdziwym Bogiem. Jeszcze większym moim szczęściem jest to, że mogłam doświadczyć takich prześladowań i przeciwności losu, aby posmakować Bożej cudowności, mądrości i wszechmocy. Począwszy od dzisiaj, obym mogła czynić wszystko, co w mojej mocy, aby dążyć do prawdy, zdobyć prawdziwą wiedzę o Bogu, kochać Boga aż do końca i być niezachwianą w swojej lojalności!

Wstecz: 3. Młodość bez żalu

Dalej: 5. Cierpienie i prześladowanie sprawiły, że jeszcze bardziej pokochałam Boga

Skontaktuj się z nami w dowolnym czasie, jeśli w swojej wierze napotykasz na jakieś trudności czy wątpliwości.
Skontaktuj się z nami przez Messenger
Skontaktuj się z nami przez WhatsApp

Powiązane treści

Ustawienia

  • Tekst
  • Motywy

Jednolite kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

Spis treści

Szukaj

  • Wyszukaj w tym tekście
  • Wyszukaj w tej książce