Wszystkich szukających prawdy prosimy o kontakt.

Świadectwa doświadczeń przed tronem sądu Chrystusa

Pełne kolory

Motywy

Czcionka

Rozmiar czcionki

Odstęp pomiędzy wierszami

Szerokość strony

0 wyników wyszukiwania

Nie znaleziono wyników

50. Prawdziwe partnerstwo

Autorstwa Fanga Li, miasto Anyang, prowincja Henan

Ostatnio nabrałem przekonania, że wkroczyłem w harmonijną współpracę. Mój współpracownik i ja mogliśmy rozmawiać o wszystkim, czasami nawet prosiłem go o wskazanie moich braków. Nigdy się nie kłóciliśmy, więc pomyślałem, że osiągnęliśmy harmonijną współpracę. Ale jak się okazało, prawdziwie harmonijna współpraca nie była tym, co poprzednio zakładałem.

Pewnego dnia na spotkaniu, mój współpracownik w obecności mojego przełożonego wskazał kilka moich niedociągnięć, mówiąc, że jestem arogancki, nie akceptuję prawdy, jestem kontrolujący i apodyktyczny… Kiedy to usłyszałem, bardzo się rozgniewałem i pomyślałem: „Wczoraj zapytałem cię, czy masz jakieś zdanie na mój temat i powiedziałeś, że nie. A teraz masz tyle do powiedzenia w obecności naszego przełożonego! Jesteś nieszczery!”. Sądziłem, że między moim współpracownikiem a mną jest pokojowa relacja, a tymczasem on miał tak wiele opinii na mój temat. To pokazywało, że nadal są między nami nieporozumienia i że nasza relacja nie była pokojowa. W obliczu tego faktu, nie mogłem zrobić nic innego jak przeanalizować to, jak zachowywałem się, współpracując z nim: podczas zgromadzeń, mimo że mój brat również odbywał rozmowy we wspólnocie, mówił niewiele, ponieważ ja przemawiałem przez większość spotkania i ledwo dawałem mu szansę na powiedzenie czegokolwiek. W pracy rzeczywiście omawialiśmy wszelkie problemy, ale kiedy nasze opinie się różniły, zawsze trzymałem się swoich poglądów i zaprzeczałem mu. Kwestie były rozwiązywane, gdy mój brat po prostu przestawał się kłócić. Pozornie nie było między nami sporów ani konfliktów, ale w środku zawsze czułem, że jest między nami bariera, coś, co powstrzymywało nas przed całkowitą otwartością. Wtedy zdałem sobie sprawę, że podczas gdy wydawało się, że obaj jesteśmy partnerami, którzy ze sobą współpracują, tak naprawdę to ja wydawałem wszystkie rozkazy, a on nigdy nie miał szansy na prawdziwe wypełnianie swoich obowiązków. Myślałem, że nasza relacja polega na wzajemnym uzupełnianiu się i równości, ale tak naprawdę była to relacja między przywódcą a podwładnym. Fakty unaoczniły mi, że to, co uważałem za harmonijne partnerstwo, jest tylko zbiorem powierzchownych praktyk. Czym jest prawdziwie harmonijna współpraca? Szukałem odpowiedzi na moje pytanie w Bożym słowie i znalazłem te słowa: „Wy, na wyższych poziomach, słyszycie dużo prawdy i rozumiecie dużo na temat służby. Jeśli wy, ludzie, którzy macie koordynować pracę w kościołach, nie uczycie się jeden od drugiego i nie porozumiewacie się, wskazując jeden drugiemu na niedociągnięcia, to skąd macie czerpać naukę? Gdy na coś natraficie, powinniście podzielić się tym, a zyska na tym wasze życie. Powinniście również starannie dzielić się informacjami każdego rodzaju przed podjęciem decyzji. Tylko działając w taki sposób, będziecie odpowiedzialni przed kościołem nie będąc niedbałymi. Gdy odwiedzicie wszystkie kościoły, powinniście zebrać się i podzielić ze sobą wszystkimi sprawami, które odkryliście, i problemami, na które na trafiliście podczas pracy, i przekazać to oświecenie i iluminację, które otrzymaliście – jest to nieodzowna praktyka służby. Musicie osiągnąć stopień harmonijnej współpracy w celu pracy dla Boga, dla korzyści kościoła, i motywować braci i siostry. Musisz współgrać z nimi, a oni muszą współgrać z tobą; każdy musi poprawiać drugiego, dochodząc do lepszych wyników pracy, a tym samym podporządkowywać się woli Boga. Tylko to jest prawdziwą współpracą i tylko tacy ludzie prawdziwie osiągając prawdziwe wejście” („Służcie jak Izraelici” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Po uważnym rozważeniu słów Bożych moje serce nagle zrozumiało. Prawdziwa partnerska współpraca oznacza, że praca kościoła jest dla współpracowników najważniejsza. Dla dobra kościoła i życia braci i sióstr, mogą rozmawiać ze sobą i nadrabiać swoje słabości, aby osiągnąć lepsze rezultaty w pracy. Nie mają wobec siebie żadnych pretensji ani uprzedzeń i nie różnią się statusem. Porównując moje własne zachowanie do tego, poczułem wstyd i niewysłowiony żal. Patrząc na moje dotychczasowe zachowanie, uświadomiłem sobie, że nigdy nie brałem pod uwagę interesów kościoła. Zawsze stawiałem się na pierwszym miejscu. Przewodziłem, opierając się na moim statusie i skrupulatnie pielęgnowałem swoją reputację i pozycję. Obawiałem się jedynie, że inni nie będą mieli o mnie dobrego zdania lub będą patrzeć na mnie z góry. Moje rozmowy z braćmi i siostrami we wspólnocie nie polegały na uzupełnianiu się ani nie opierały się na równości, więc nigdy nie osiągnęły celu, jakim było wspólne, wzajemne wspieranie się we wkraczaniu w słowo Boże. Podczas gdy na pozór wydawało się, że mój współpracownik i ja rozmawiamy o tym, jak wykonywać naszą pracę, w głębi duszy nie akceptowałem jego pomysłów. W rezultacie robiliśmy coś zgodnie z moimi pomysłami, zamiast rozważyć, co byłoby najlepsze dla pracy kościoła. Mimo iż czasami prosiłem go, aby wskazał moje braki, to zamiast zaakceptować to, co mówił, zawsze kłóciłem się, usprawiedliwiałem i broniłem. To nakładało na niego ograniczenia i sprawiało, że bał się mówić do mnie otwarcie i nie chciał wspominać o moich niedociągnięciach ponownie, bo to doprowadzało do ​​nieporozumień między nami i odbijało się na naszej zdolności do dokończenia pracy kościoła. Wśród moich braci i sióstr zachowywałem się z jeszcze większą arogancją i wyższością, zawsze zakładając, że jestem ich przywódcą, ponieważ to, że lepiej rozumiałem prawdę, pozwalało mi ich prowadzić. Przy nich nie okazywałem absolutnie żadnej pokory ani prawdziwie nie poszukiwałem. Zamiast tego uważałem się za mistrza prawdy i nalegałem, aby wszyscy mnie słuchali. (...) Wtedy zdałem sobie sprawę, że moje partnerstwo w służbie nie miało nic z istoty partnerstwa. Mówiąc w bardziej poważnych kategoriach, angażowałem się w despotyzm i dyktaturę. Zachowywanie się w ten sposób jako przywódca i współpracownik nie różni się niczym od tego, jak wielki, czerwony smok utrzymuje swoją władzę! Wielki, czerwony smok wciela w życie despotyzm, kładąc nacisk na ostateczną władzę we wszystkich rzeczach i bojąc się słuchać głosu mas lub rządząc przez zasady polityczne odmienne od jego własnych. A ja, z niskim statusem, jaki mam dzisiaj, chcę rządzić ograniczonym terytorium, które kontroluję. Jeśli pewnego dnia przejmę władzę, czym będę się różnił od wielkiego, czerwonego smoka? Myśląc o tym wszystkim, nagle poczułem strach. Kontynuowanie tego byłoby zbyt niebezpieczne, a gdybym się nie zmienił, mój koniec byłby taki sam jak wielkiego, czerwonego smoka - ukaranego przez Boga.

Po uświadomieniu sobie tego wszystkiego, nie miałem już nic przeciwko mojemu bratu. Zamiast tego byłem wdzięczny Bogu za to, że pomógł mi poznać siebie w takich okolicznościach i pokazał mi niebezpieczeństwo we mnie. Później, gdy partnerowałem moimi braciom i siostrom, nauczyłem się skromności, tego, jak mieć serce, by dbać o wolę Bożą, być odpowiedzialnym w pracy i bardziej słuchać opinii innych. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że ten rodzaj praktyki nie tylko dał mi pełniejsze i dokładniejsze zrozumienie prawdy, ale także zbliżył mnie do moich braci i sióstr. Pozwolił nam działać bardziej otwarcie. A to zaowocowało tym, że w końcu zrozumiałem, jak dobra może być zgodna z Bożymi wymaganiami współpraca w służbie!

Jestem wdzięczny za to oświecenie od Boga, które nie tylko pomogło mi zrozumieć prawdziwie harmonijne partnerstwo, ale także pomogło mi dostrzec moje zepsute i aroganckie usposobienie w mojej służbie z partnerem. Pokazało mi, że kiedy zepsuta ludzkość przejmuje władzę, rezultat jest taki sam jak w przypadku wielkiego, czerwonego smoka. Mam nadzieję, że uda mi się wyeliminować truciznę wielkiego, czerwonego smoka, która jest we mnie, wejść w prawdziwą służbę partnerstwa i ostatecznie stać się tym, który służy Bogu, który jest zgodny z Bożym sercem.

Wstecz:To właśnie jest wprowadzanie prawdy w życie

Dalej:Nie łatwo jest być osobą szczerą

Powiązane treści

  • Bawiłam się na wystawnej uczcie

    Autorstwa Xinwei, prowincja Zhejiang W dniach 25-26 czerwca 2013 r. większość tutejszych przywódców i współpracowników została aresztowana przez polic…

  • Sąd jest światłem

    Autorstwa Zhao Xia, prowincja Szantung Nazywam się Zhao Xia. Pochodzę ze zwyczajnej rodziny. Wskutek sentencji takich jak „Człowiek pozostawia po sobi…

  • Słowa Boga mnie przebudziły

    Autorstwa Miao Xiao, Prowincja Szantung Kiedyś zawsze myślałam, że słowa Boga „marionetka oraz zdrajca, który ucieka przed wielkim, białym tronem” odn…

  • Doświadczajenie szczególnej miłości Boga

    Autorstwa Jiayi, prowincja Anhui Moja natura jest arogancka; bez względu na to, co robię, zawsze udaje mi się poprzez zmyślność i oryginalność pokazać…